


- Odpowiedz na posta

Nikolai Yakovlev
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 21.04.1962
Molodoy tovarishch,
tutejsze ptactwo w tej osobliwie urokliwej Kornwalii doniosło mi, z nieprzyjemną skrupulatnością, żeś wreszcie raczył przypałętać swój szanowny tyłek na piedestał rodzinnej ziemi. Trudno nie zauważyć, że cierpliwość — nawet ta zahartowana — posiada granice cienkie jak knut, a Ty od lat testujesz je z godną podziwu konsekwencją. Niegdyś zapewniałeś o gościnności; dziś pozostaje mi jedynie odnotować, iż słowność nigdy nie była Twoją najmocniejszą stroną.
Przyczyny opóźnienia pozostawiam domysłom. Zapewne winę ponosi jakaś pannica — bodaj z Grecji lub Egiptu — ciemna, jak to opisywałeś z uporem, i rzekomo niezrównana w pląsach. Nie wnikam; to sprawy, które interesują mnie umiarkowanie, a irytują ponad miarę. Jak zdrowie? Gdy widzieliśmy się ostatnio, prezentowałeś się co najmniej nędznie, a ja niemal straciłem palucha, gdy przywłaszczyłem sobie Twój artefakt i, ku własnej satysfakcji, na nim zarobiłem. Uznajmy, że nadszedł czas zwrotu. Rzeczy mają tę wadę, że lubią wracać do właścicieli — zwłaszcza gdy ciąży nad nimi rachunek.
Nie piszę jednak wyłącznie z sentymentu. Mam sprawę pilną, niezbyt pochlebną dla swobodnego rozwoju wydarzeń. Sprawę wspólną — i jeśli wiesz, o co chodzi, tym lepiej. Jeśli nie, tym gorzej dla nas wszystkich. Oczekuję odpowiedzi rychłej i konkretnej. Starć nie cenię, a marnowanie czasu — jeszcze mniej.
Przeżyj,
N.Y
- Odpowiedz na posta
Melusine Rookwood
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 10.04.1962
Monsieur Lestrange,
jakże miewa się Twe zdrowie po spotkaniu w tak niegodziwych warunkach portowej wilgoci? Żywię cichą, lecz uporczywą nadzieję, iż szczęście i siły ducha nie opuściły Cię ani na chwilę — wszak Twe ciało i charakter znają miejsca daleko surowsze niż londyńska codzienność, przesycona mgłą i półsłówkami.
Mnie zaś dopadła dziś niespodziewana zdrada pamięci. Odnalazłam fotografie — nasze, wspólne — uchwycone tamtej sylwestrowej nocy w Norwegii, gdy czas zdawał się drżeć pod palcami, a świat był jedynie muzyką, spojrzeniem i oddechem dzielonym zbyt blisko. Wspomnienia te nakreśliły w mej jaźni tkliwe, niepokojące kombinacje, którym nie umiałam — i nie chciałam — się oprzeć. Zdałam sobie sprawę, że tęsknię. Nie za tym, co oczywiste, lecz za formalnością między nami: za dystansem pełnym napięcia, za taktem obcości, który tak pięknie współgrał z dostojeństwem Twej kultury i z moim uśmiechem, z drobnymi podrygami muzycznego spięcia, gdy milczenie mówiło więcej niż słowa.
Czy uraczysz mnie ponownie kieliszkiem szampana? Czy pozwolisz, bym znów uchwyciła to zaciekawione spojrzenie, rzucane z drugiego końca sali — pozornie obojętne, a przecież aż nazbyt świadome? Obiecaj mi jedno spotkanie. A ja sprawię, że wieczór ten zapisze się w Twej pamięci na długie dni… i w myślach, choćbyś nie chciał, pozostanę już tylko ja.
Tu me manques.
Z wyrafinowaną niecierpliwością,
Melusine Rookwood
- Odpowiedz na posta
Melusine Rookwood
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 13 maja 1962
Monsieur Lestrange,
już na wstępie pozwolę sobie zauważyć, iż czynisz jawne faux pas, przypisując mi niezrozumienie sprzed kilku dni — niezrozumienie, które nie było moje, a którego ciężar z osobliwą łatwością próbujesz złożyć u moich stóp. To uwłacza. Nie tyle mojej cierpliwości, co dumie, której nie zwykłam oddawać na pastwę cudzych projekcji.
Prawicie z upodobaniem, jak to kobiety bywają butne, igrając z waszymi jestestwami niczym z kartami rozdanymi zbyt wcześnie. Pozwól więc, że odpowiem z należytą powagą: to nie kobieca buta, lecz Wasza ambicja i arogancja przyćmiewają spojrzenie. Agresja zaś — ta cicha, podszyta pretensją — czyni Was niegodnym wymiany, choćby dotyczyła ona jedynie prostych słów, które w istocie dałyby się wyjaśnić jednym oddechem.
Nie wiem, czy pragnę z kimkolwiek, gdziekolwiek i kiedykolwiek wymieniać przyjemność kilku zgłosek, skoro fundamentem tej rozmowy ma być brak zaufania. To nie ja je nadwyrężyłam. To Ty wyciągnąłeś dłoń po wątpliwość, zamiast po zrozumienie.
Jeśli chcesz — możesz przyjść. Drzwi nie są zamknięte, a ja nie lękam się konfrontacji. Nie oczekuj jednak ani krzty uśmiechu skierowanego ku własnemu odbiciu. Moja uprzejmość nie jest walutą, a duma nie bywa zapłatą za cudze niedostatki charakteru.
Z uprzejmym pozdrowieniem,
Melusine Rookwood
- Odpowiedz na posta
![[Obrazek: As2Hn92.jpeg]](https://i.imgur.com/As2Hn92.jpeg)
W trakcie wątku przewidziana jest swobodna gra elementów weselnych w lokacji, takich jak tańce czy bankiet. Nie będą jednak prowadzone żadne mini-eventy ani dodatkowe aktywności moderowane.
Jedynymi elementami eventowymi będą trzy akcje z rzutami kośćmi:
-rzut dotyczący prezentu od Państwa Młodych dla gości weselnych,
-rzut na drinka serwowanego na zakończenie uroczystości.
-rzut na wróżbę
Jeżeli uznacie, że wasze postacie zostają na noc, kolejnego dnia możecie przyjąć, że dla gości przewidziane są atrakcje takie jak poranna herbatka, polowanie czy wycieczka po rezerwacie. Wszystkie te aktywności można rozgrywać we własnym gronie, a jeśli macie ochotę to również wciągnąć w nie Państwa Młodych. Chętnie z wami pogramy.
W przypadku wycieczki po rezerwacie możecie śmiało założyć, że towarzyszy wam pracownik rezerwatu, który pełni rolę przewodnika.
Bardzo prosimy o danie nam znać czy przyjdziecie zagrać z nami wspólnie wątek, do 23.02
Wątek zacznie się po oficjalnym zakończeniu poprzedniego okresu i jego rozliczeniu. Orientacyjna data rozpoczęcia wątku to 24.02 - 28.02.2026
- Odpowiedz na posta
A.D.
— najedź, by rozwinąć pergamin —
LONDYN, 15.05.1962 R.
Panie Lestrange
domyślam się, że w Pana myślach popełnia Pan kolejne morderstwo na mojej osobie. I nie jestem wielce zaskoczony, a tym bardziej nie chciałbym aby podobne chęci targały Panem zbyt długo.
Chciałbym powrócić do błogiej niewiedzy, którą przyszło mi zakłócić ostatnimi dniami, ale co się stało, to się nie odstanie.
Jeśli chodzi od mademoiselle Melusine, sytuacja wyglądała oczywiście nieprzyzwoicie, ale zapewniam Pana, że grałem na czas, aby stamtąd czym prędzej czmychnąć i nie darzę tej pięknej kobiety żadnymi uczuciami. Tym bardziej nie zrobiłbym niczego, by naruszyć jej cześć.
Z tego wszystkiego i całej niechęci, jaką zapewne Pan do mnie teraz pała, pragnę przekazać dobre wieści. Ustaliłem kim jest kupiec i gdzie można go spotkać. Wszystko z chęcią panu przekażę spotykając się na zapleczu Białej Wiwerny, najlepiej dziś wieczorem.
Ślę pozdrowienia
A.D.
- Odpowiedz na posta




