• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Śmiertelny Nokturn > Kościany podest
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
31-05-2025, 23:01

Kościany podest
Kościany podest to podwyższona część chodnika, zbudowana z białych, twardych kości, które tworzą precyzyjne wzory. Kości wydają się przy nacisku podeszwy pulsować dziwną energią, a ich powierzchnia pokryta jest migoczącymi runami i symbolami. Mimo że kości wyglądają na sztywne, są delikatnie sprężyste, a chodzenie po nich wywołuje dziwne uczucie nierealności, a niekiedy nawet obecności dodatkowego, niewidzialnego towarzystwa. W zależności od pory dnia, Kościany Podest nabiera mrocznego, niemal magicznego charakteru, stając się miejscem pełnym tajemniczej mocy. Powiada się, że dawniej na podest wprowadzało się najgorszych wrogów, by zebrani wokół mogli rzucać w nich zaklęciami i samodzielnie wymierzyć sprawiedliwość. Krążące po Londynie historie pozwalają wierzyć, że być może to właśnie z ich kości zbudowano to podwyższenie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
27-01-2026, 18:52
31 marca 1962


Serce Nil bije bardzo szybko, kiedy szybkim krokiem przemierzała Pokątną. Potrzebowała… pomyśleć. Odreagować. Po prostu uciec z domu, pod pozorem pilnych sprawunków w magicznej części Londynu. Może i oboje zdali sobie sprawę, że to wszystko zaszło za daleko, ale nie mogła… nie mogła wyrzucić z głowy spojrzenia Oriona. Jego gniewu. Najpierw to, a potem zaklęcie, które…
Wzdrygnęła się mimowolnie, czując dreszcz lodowatego strachu płynący jej po karku i kręgosłupie. Ich mała wojna trwała od lat. Chyba nawet odkąd pamiętała. Latały przedmioty, zaklęcia, potrafili zdemolować pokój zacietrzewieni w kłótni. Wbijali sobie szpile, coraz to boleśniejsze i bardziej finezyjne. Sama nie rozumiała, co w niej pękło, że powiedziała aż takie rzeczy. Ale nigdy, przenigdy, nie spodziewałaby się, że w odpowiedzi oberwie czarnomagicznym zaklęciem.
I właśnie to była ta rzecz, która przerażała ją najbardziej. Nawet nie sam efekt zaklęcia i krzyki w uszach, co fakt, że jej brat posunął się aż tak daleko. To było najbardziej przerażające i najbardziej bolało. Zagubiona w myślach, przerażona ostatnimi wydarzeniami nie zwróciła uwagi na to, że zamiast skręcić w jedną z odnóg znanej wszystkim czarodziejom ulicy Pokątnej skręciła wprost na Nokturn.
Nokturn, na którym raz na jakiś czas bywała. Nie każdy klient chcący zdjęcia klątwy chciał spotykać się w jasności bezpiecznej Pokątnej. Nie, zdarzali się tacy, którzy za miejsce spotkań wybierali kawiarnie na Nokturnie, wśród czarowników i czarownic, którzy samą swoją fizjonomią potrafili budzić strach. Zresztą same uliczki Nokturnu bywały przerażające. Panna Black zorientowała się, gdzie się właściwie znajduje, gdy obcasy jej butów uderzyły w dość znajomy kościany podest. Wzdrygnęła się natychmiast i zeskoczyła z chodnika na ulicę, rozglądając się wokół siebie, gdzie właściwie się znajduje.
- Merde… – mruknęła pod nosem. – Nokturn. – akurat w tym momencie było to ostatnie miejsce, w którym chciała się znaleźć i poczuła, jak zawartość żołądka, nota bene pustego, podjeżdża jej do gardła. Nie, musi zawrócić i to natychmiast. Obróciła się na pięcie tylko po to, by dowiedzieć się, że powrót z Nokturnu wcale nie będzie taki prosty. Czemu natomiast nie pomyślała o tym, by się teleportować? Cóż, zapewne zaćmienie umysłu…
Drogę powrotną zagrodziło jej dwóch osiłków. Nylah doskonale ich kojarzyła, to były takie typowe obszczymurki groźne tylko w grupie lub na swoim terenie. Na Pokątnej by się nie odważyli, ale Nokturn był po prostu ich domem. Bez udziału świadomości cofnęła się kilka kroków w tył. Obleśne uśmiechy powiedziały jej jasno, że nie pozwolą jej wyjść. Pieniędzy nie miała żadnych, zostawała jej różdżka.
- Panowie, rozejdźmy się w spokoju… – jej głos delikatnie zadrżał, ale w odpowiedzi usłyszała tylko dziki rechot. Na pewno nie zamierzali jej wypuścić.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 18:30 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.