• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Ministerstwo Magii > Piętro VIII > Kawiarenka "Łyk Magii"
Kawiarenka "Łyk Magii"
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
31-05-2025, 23:24

Kawiarenka "Łyk Magii"
Dość niewielkie, przytulne miejsce ukryte na poziomie atrium Ministerstwa Magii. Wnętrze urządzono w ciepłych, miodowych tonach – ściany ozdobione są ruchomymi obrazami filiżanek z parujacą kawą i herbatą, a z sufitu zwisają delikatne lampiony w kształcie miniaturowych imbryków. Drewniane stoliki ustawione w równych rzędach otaczają centralny kontuar, za którym krząta się uśmiechnięta baristka z różdżką wciśniętą w zakamarki falbaniastego fartuszka. Na tablicy nad ladą widnieje menu pełne magicznych specjałów – od klasycznej „Kawy Rozjaśnienia”, która pomaga skupić myśli przed ważnym spotkaniem, po „Eliksir Spokoju”, delikatnie uspokajający napój z nutą rumianku i lawendy. W kącie sali stoi stara, zaczarowana gramofonowa kula, która co jakiś czas wygrywa subtelną, jazzową melodię, nadając miejscu atmosferę odprężenia w samym sercu biurokratycznego chaosu.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Willow Weasley
Zwolennicy Dumbledore’a
Nothing you can take from me was ever worth keeping.
Wiek
25
Zawód
Służba w Policji Magicznej
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
22
0
OPCM
Transmutacja
21
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
10
Brak karty postaci
10-02-2026, 23:40
Niebezpieczne idee potrafiły być tymi, które pociągały najbardziej, a serca czarodziejów łatwo było uwieść obietnicą wyższości, potęgi i najwyraźniej „większego dobra”. Dlatego należało powstrzymywać takich czarnoksiężników, jak Grindelwald, nim zniszczą podwaliny pod budowę bardziej równego społeczeństwa. Dobrze, że mogła mieć oparcie w innych i wiedzieć, że nie jest sama przeciwko temu szaleństwu. Cieszyło ją, więc, że Bones uznał jej pomysł za sensowny i chociaż wiedziała, że może być to piekielnie nudne, to celu był nadrzędny – poszlaka może być na wagę złota.
Widząc, że zmiana tematu sprawiła też, że Bones nieco złagodniał, jakoś jej ulżyło. Może i dobrze, więc, że dwójka delikwentów pojawiła się w kawiarence? Sam uśmiech aurora zdradził już jej, jakiej odpowiedzi może się spodziewać na swoje propozycje. Czyli pozostał nieodgadniony w swojej odpowiedzi – teoretycznie miał nacieszyć się prezentem i odpocząć, zrobić przerwę od tego wszystkiego, co było jej celem. Druga strona medalu była taka, że nie miała jak być tego świadkiem, więc musiała zawierzyć aurorowi na słowo, że to zrobi. Odpowiedziała więc uśmiechem i kiwnięciem głowy, nie biorąc tej odmowy jako urazę, sama wyszła z testowaniem jego podejścia. Gdy kończyła konsumować deser, wówczas Conrad skończył swoją herbatę i zaczął się żegnać. Kiwała głową, przytakując wszystkiemu co powiedział, równie prędko przeżuwała kawałek ciasta i ostatecznie zakryła palcami usta, chcąc najpierw odezwać się z pełną buzią. Słowa ugrzęzły za murem ust i ostatnie niteczki dobrego wychowania, zmusiły ją, żeby najpierw przełknąć ciasto i popić je herbatą. W tym czasie Bones zdążył wstać i zebrać swoje rzeczy.
– Do zobaczenia, Conradzie – rzuciła w jego stronę i zamachała lekko ręką już nie wstając. Odprowadziła mężczyznę wzrokiem, a potem błękitne tęczówki wylądowały na drugim kawałku tarteletki, jaka miała pójść na zmarnowanie. O nie. W jej obecności nie będzie marnowania żywności, a Bones pewnie się spieszył, bo celowo nie zostawiłby tak jedzenia. Nie był chyba z tych, którzy mają gdzieś los głodujących na ulicach czarodziejów. Przez parę minut analizowała, czy powinna sięgać po prawie nieruszone ciastko – ktoś z boku pomyśli, że jest straszliwie łakoma, a nie o to przecież chodziło. W domu nauczono ją szacunku do każdego okruszka, a jeśli to tu zostawi, to najpewniej ekspedientka wyrzuci ciasto do kosza.
Chwilę to trwało, ale udało się pani za ladą znaleźć papierowe pudełeczko i torebkę, w które Willow zapakowała resztki. Dla kogoś byłoby to dziwne, ale dla niej w ogóle – może da to komuś na ulicy, a może wyląduje w lodówce, a potem w żołądku. Sama nie wiedziała.

|
Willow z tematu
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 22:01 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.