• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Klub "Athenaeum"
Klub "Athenaeum"
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-06-2025, 14:37

Klub "Athenaeum"
Ekskluzywne miejsce spotkań londyńskich dżentelmenów, gdzie intelekt i tradycja splatają się w harmonijną całość. Za masywnymi, drewnianymi drzwiami kryją się przestronne wnętrza, wypełnione mahoniowymi panelami i regałami pełnymi starannie wyselekcjonowanych książek — od klasycznych dzieł literatury po najnowsze opracowania naukowe. Wysokie sufity ozdobione sztukateriami oraz miękkie, skórzane fotele tworzą przestrzeń sprzyjającą poważnym rozmowom i wymianie myśli. Członkowie Klubu Athenaeum to przede wszystkim wpływowi intelektualiści, naukowcy i artyści, którzy cenią sobie prywatność i towarzystwo równych sobie. W salonach często rozbrzmiewają dyskusje o polityce, filozofii i sztuce, prowadzone przy kieliszku wykwintnego koniaku lub cygarze. Każdy detal — od kunsztownych dekoracji po starannie dobrane dzieła sztuki — świadczy o historii i prestiżu tego miejsca.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (3): « Wstecz 1 2 3
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#21
Orion Black
Śmierciożercy
Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
Wiek
27
Zawód
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
19
OPCM
Transmutacja
12
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
09-01-2026, 23:13
On orientował się w polityce bardzo dobrze. Nie tylko przez wzgląd na pracę, ale wychowywał się w domu, w którym polityka była częścią DNA tej rodziny. Widział więc kto, z kim, w jakim celu i jaki zapewne przyniesie to skutek. Dla niego to było po prostu naturalne, jak sąsiedzkie plotki dla dzieciaków wychowujących się na wsi. Jak na Blacka przystało. W końcu jego rodzina uchodziła za jedną z tych najbardziej zaangażowanych w politykę. Nikt nie mówił o tym głośno, ale Orion był pewien że nestor rodu wybór obecnego Ministra Magii uznaje za swoją prywatną porażkę i już razem z Abraxasem Malfoyem i kilkoma innymi nestorami planują kolejne posunięcie. Na pewno nie przewrót. Przewagą starych rodów było to, że działały powoli i opierały się na tradycyjnych, ponadczasowych wartościach, a nie zwykłej modzie. Niestety pomimo wciąż ogromnych wpływów nie potrafili posadzić na fotelu Ministra swojego człowieka, a pojawiła się tam taka miernota sterowana przez ich wroga. A może ten wróg dopiero teraz stał się prawdziwym wrogiem, a nie kimś działającym w tle, kto nie miał tak naprawdę nie miał dużego wpływu na wchodzenie w ich kompetencje. Teraz jednak na pewno każdy traktował Dumbledore’a jako realne zagrożenie dla porządku w świecie. Zapewne sytuacja niedługo się zaogni.
– Tak, manipulowanie faktami historycznymi to błahostka w porównaniu do tego, bagna które dzieje się teraz. Zostaliśmy zgrabnie rozegrani i podziały między prawdziwymi czarodziejami spowodowały, że teraz mamy szlamę na stanowisku ministra – przeklął i upił duży łyk drinka. – Przyznam, że to upokarzające pracować w Ministerstwie pod taką osobą. Mój skrzat domowy jest więcej wart – dodał jeszcze bez owijania w bawełnę, zaciągając się przy tym papierosem. Nie chciał zabrzmieć na zgorzkniałego, ale miał dzisiaj nastrój do mówienia szczerze tego, co myśli. A na tę sytuację był wściekły. Jak można było do czegoś takiego dopuśić… Ale na szczęście trafił na kogoś o podobnych poglądach, więc nie miał po co się krępować. Macnairowie mogli szczycić się czystością swojej krwi od pokoleń, więc to normalne, że poglądy mieli po właściwej stronie. To, że nie należeli do ścisłego grona Nienaruszalnej 28, było wynikiem zbiegu pewnych okoliczności, a przecież należało im się to miejsce bardziej niż takim Weasleyom. Nota musiał zachlać wpisując rudzielców do Skorowidza. – To co teraz dzieje się politycznie to farsa. A wiesz, że zastanawiam się czy nie jest tak, że dobrze się stało? Może sytuacja musiała się naprawdę pogorszyć, żeby grupa trzymająca władzę zauważyła, że ta władza wymyka się im z rąk i, że należy zacząć temu poważnie przeciwdziałać. Ojciec już mówił o tym, że mugoli zaczyna robić się za dużo. Ale jeśli mnie pytasz to oczywiści przeciwnicy mugola na stanowisku Ministra raczej nie dali się przekonać. Przynajmniej Ci, którzy się liczą. Ale podzielili swoje głosy przy jedności po stronie przeciwnej i tego mamy teraz efekt. - [b] zaciągnął się znów papierosem, co zdecydowanie go bardziej zrelaksowało – [b] Ale obstawiam, że nie dotrwa do końca kadencji - – uśmiechnął się na samą myśl, że nowemu Ministrowi przydarzyłby się jakiś nieszczęśliwy wypadek.
– Grindewald jest charyzmatyczny i jest cholernie dobrym politykiem. Chciałbym mieć kiedyś taki umysł jak on… – w jego głosie słychać było realny podziw. Potrzebowali kogoś takiego jak Grindewald. Ale ta persona niestety miała jedną dużą wadę. – Ale jest obcy i w dodatku nie rozumie naszego społeczeństwa i jego filarów. Ilekroć przemawia, przyciąga nie tych, którzy powinni decydować, lecz tych, którzy najgłośniej krzyczą – uniósł kącik ust w niemal niewidocznym grymasie. – W efekcie zamiast wzmacniać naszą pozycję, systematycznie ją osłabia, bo na czym innym stoi nasze społeczeństwo. Śmiem twierdzić, że jego obecność wręcz pogarsza naszą pozycję, a nie jej pomaga – odstawił kieliszek z cichym stuknięciem. – Rozbija to, co powinno pozostać zwarte. I robi to z taką gracją, że wielu nie dostrzega, jak bardzo sprzyja chaosowi – z jednej strony w jego głosie było widać podziw, ale z drugiej nie ukrywał tego jak bardzo jest zaniepokojony tą sytuacją. – Nie byłem na zaprzysiężeniu, bo pewnie bym się tam porzygał – dodał już dużo mniej poważnym głosem i dopił do końca swojego drinka – I jasne, jeśli będzie potrzeba jakiś zmian architektonicznych to jesteś pierwszy na mojej liście kontaktów. Moja sowa Cię znajdzie – zagwarantował i zaśmiał się, gdy Mitch podłapał jego tekst o sekretarce. A było na czym zawiesić oko. – Za wolność wypiję zawsze – odpowiedział i skinął na kelnera, żeby po prostu zostawił im butelkę, bo zapewne ta rozmowa jeszcze chwilę będzie trwała.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#22
Mitch Macnair
Śmierciożercy
Wiek
27
Zawód
Architekt i budowniczy
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
0
20
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
8
10
Brak karty postaci
14-01-2026, 18:03
Jak wspomniał nie specjalnie interesował się polityką, a w każdym razie do niedawna. Teraz, zwłaszcza po samym zaprzysiężeniu zaczął o wiele bardziej zwracać na nią uwagę. Dopilnował by każde nowe wydanie Proroka było do niego dostarczane aby mógł być na bieżąco. Może i podczas zaprzysiężenia był ”lekko” naćpany, ale mimo wszystko pamiętał co powiedział mu Drew. Dotarło do niego, że powinien się tym bardziej interesować, bo jednak teraz, kiedy już minęło kilka lat od jego powrotu do Anglii, to była jego codzienność. A on lubił wiedzieć co się dzieję, jak na Krukona przystało, lubił być dobrze poinformowany i mieć wiedzę. Dodatkowo również, teraz, kiedy już tak naprawdę na poważnie wziął się za zakładanie firmy taka wiedza mogła być przydatna. Nie można było również zapomnieć o tym, że jego kuzyn był namiestnikiem, osobą pod wieloma względami publiczną i również zajmującą się polityką. Nie chciał przynieść swojej rodzinie wstydu tylko dlatego, że nie orientował się w sytuacji politycznej kraju.
Miło było posłuchać kogoś kto miał takie same poglądy jak on, a jednocześnie też zdecydowanie większą wiedzę w tym zakresie. Kiwał lekko głową, powoli paląc papierosa i co jakiś czas pociągając małego łyka ze szklanki. Zgadzał się z każdym słowem, które padło ze strony Black’a.
- Bagno to mało powiedziane. - skinął głową - To, że spowodowały to podziały to jedno, ale warto zauważyć jak wiele nowych podziałów, bardziej zaciętych i widocznych to dopiero spowoduje. Już to w zasadzie widać. Co prawda podczas rozmów z klientami do tego nie nawiązuje osobiście, ale ludzi sami gadają, wyrażają swoje niezadowolenie. Pytanie jednak kiedy zaczną je pokazywać? Czy nie spowoduje to w dużym stopniu spadku zaufania do organu władzy, zwłaszcza do tych, którzy chcąc nie chcąc, będą postrzegani jako ci, którzy pozwolili na to aby taki ktoś zasiadł na tak ważnym stołku. - odparł obracając szklankę w dłoni.
Dobrze było tak sobie szczerze porozmawiać. Już w szkole złapał z Black’iem wspólny język, ale teraz, kiedy oboje byli dorośli, mieli już pewne doświadczenie i ukształtowany światopogląd wychodziło na to, że rozumieją się o wiele lepiej. Często zmuszani byli do owijania w bawełnę, mówienia półsłówkami, aby nikogo nie urazić albo nie daj Merlinie nie pokazać swoich prawdziwych poglądów, które w oczach niektórych mogłyby być złe. Teraz jednak rozmawiali bez przeszkód, oboje mogli wyrazić swoje zdanie i to była miła odmiana, zwłaszcza, że Macnair nie miał ochoty dzisiaj przebierać w słowach.
Parsknął cicho na stwierdzenie kolegi, że jego skrzat domowy był więcej wart niż nowy Minister. Nie mógł się z nim nie zgodzić. Z całą pewnością skrzaty miały o wiele większą wartość i były o wiele bardziej przydatne niż ten człowiek. Przede wszystkim robiły to co się im mówiło, nie wpadały na własne pomysły bojąc się kary, nie przejawiały inicjatywy nie chcąc ponosić żadnych nieprzyjemnych konsekwencji. Oczywiście, z politykami też tak było, ale ci byli zdecydowanie bardziej wyrachowani, bo zawsze, ewentualnie, mogli zrzucić winę na kogoś innego, umywając od wszystkiego ręce.
- No właśnie o tym mówię, że wbrew kolorowym słowom i nadzieją Leanch’a nic z tego nie będzie miało miejsca. Bo zdania są za bardzo podzielone, bo właśnie rodziny z dwudziestki ósemki mają zbyt mocno zakorzenione tradycje i światopoglądy aby to się zmieniło. A społeczeństwo też wbrew pozorom nie jest głupie, po tym co się wydarzyło będą się jeszcze dokładniej przyglądać temu co się dzieję, będą im patrzeć na ręce. - pokiwał głową - I tak, Grindelwald z całą pewnością jest człowiekiem, którego niektórzy mogą podziwiać czy za nim podążać. Są to jednak w większości płotki, osoby, które nie mają dużego wpływu na rzeczywistość i tak jak sam powiedziałeś, więcej krzyczą niż faktycznie coś robią. Nie jest to człowiek, za którym mógłbym kiedykolwiek podążać. Co prawda niektóre jego postulaty są ciekawe z tego co mi wiadomo, ale większa ich część jednak jest nie do zaakceptowania. Ale - uniósł palec ku górze - tylko głupiec nie dostrzeże w tym wszystkim okazji. Pojawił się, postawił się głośno Dumblendorowi i Leachowi. Niech się biją, niech sobie skaczą do gardeł. Jak to się mówi, gdzie dwóch się bije, tak trzeci korzysta. - uśmiechnął się pod nosem, by po chwili zaśmiać się cicho - O widzisz, a ja się prawie porzygałem, ale jestem przekonany, że głównym tego powodem było fakt, że na poprawę nastroju spaliłem trochę dymorośli na pusty żołądek. - pokręcił głową z rozbawieniem.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#23
Orion Black
Śmierciożercy
Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
Wiek
27
Zawód
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
19
OPCM
Transmutacja
12
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
14-01-2026, 22:31
Polityka, walka o władzę, pieniądze i wpływy, to był jego chleb powszedni. W takim środowisku dorastał i interesowanie się tym, w którą stronę aktualnie podąża polityka Ministerstwa Magii było dla niego naturalne odkąd skończył 15 lat. A może nawet wcześniej. Nie tylko dlatego że tego od niego wymagano, ale także dlatego że zwyczajnie myślał, że w każdym domu to jest tematem numer jeden jeśli chodzi o rozmowy między ojcem, a synem. Już w szkole był jednym z tych uczniów, którzy prenumerowali Proroka Codziennego i przeglądali najnowsze informacje przy śniadaniu w Wielkiej Sali. A teraz… teraz atmosfera gęstniała, społeczeństwo się radykalizowało, i sytuacja nie wyglądała dobrze. Ale to nie znaczyło, że tacy konserwatyście jak Blackowie byli na straconej pozycji. Trzeba było reagować i walczyć o tradycyjne wartości.
– Taaak, bagno to zbyt łagodne słowo, ale staram się nad sobą panować – napił się whisky i odstawił szklankę na stolik z cichym stuknięciem. - Przynajmniej do czasu – uśmiechnął się wymownie zerkając na alkohol, który mieli na stole. Nie od dzisiaj wiadomo, że alkohol rozplątywał języki i zdarzało się po nim powiedzieć więcej niż się chciało. Czuł się przy Michu swobodnie, bo widać było, że obaj mają podobne poglądy. Być może nawet tak samo radykalne, a na pewno radykalizujące się tak samo jak to Ci, którzy znajdowali się po stronie Dumbledore’a. Tylko w tę mądrą stronę. Ale Orion obawiał się, że niedługo z konserwatyzmem też będą musieli się kryć. Najpierw oddano prym mugolom, teraz szlamy przejmują stery… Anglia zdecydowanie nie szła w dobrą stronę, a osoby niegodne korzystania z magii i uzurpujące sobie prawo do nazywania się czarodziejami zaczynały spychać na margines tych prawdziwych czarodziejów. Niedługo przestaną w ogóle uznawać prymat czystej krwi i Wielką Brytanię zaleje bylejakość i zgorszenie. – Opozycja ma wspólnego wroga, więc licząc na ich rozsądek, powinni się zjednoczyć przeciwko Ministrowi zamiast bardziej dzielić, ale kto wie. Grindewald nieźle zamieszał w tym kotle i podebrał sojuszników obu stronom – zaciągnął się papierosem westchnął. Naprawdę nie było dobrze i on zdecydowanie zadowolony z działalności Grindewalda nie był. Bo to był prawdziwy konkurent, który realnie powodował podział wśród błękitnokrwistych. A rodzinne koneksje działają tylko wtedy, gdy cały elitarny klub działa w podobnym kierunku. Na popularności obu stronnictw czystokrwiste rody wiele traciły. Dziwił się też dlaczego tak wielu mniej lub bardziej jawnie poparło Grindewalda. Oczywiście mówił pięknie i zręcznie manipulował tłumem. Ale wprost mówił o odebraniu statusu, który należał im się przez urodzenie. – Myślę, że najlepsze co możemy teraz zrobić to czekać i właśnie nie pokazywać tego niezadowolenia. Tak jak mówiłeś, niech te dwie frakcje się trochę wyniszczą, a my możemy obserwować i wyciągać wniosku. Lepiej się uczyć na cudzych błędach niż na własnych. – [b] Przyznam się, że czasami mam dość – powiedział przyciszonym głosem i zrobił dłuższą pauzę na zaciągnięcie się papierosem. – Rodziny, wymagań, patrzenia na ręce, i najbardziej tego decydowania o każdym elemencie mojego życia przez starszych – wycedził przez zęby i znów się zaciągnął papierosem jakby dla uspokojenia. – Bo o czym ja mogę sam zdecydować? O tym, że napiję się tutaj z Tobą, poderwę kolejną panienkę czy pojawię się na Nokturnie szukając guza, a w tym czasie ojciec z nestorem decydują chociażby o tym, z którą panną mam się ożenić, bo potrzebują sojuszu i dzieciaka – zdawało się, że nawet nie zauważył, że nie powinien tego mówić, a przynajmniej tak wprost, ale widocznie tempo spożycia ognistej whiskey robiło swoje. – Ale nie o tym jaki nieszczęśliwy jestem miałem mówić. To nudne. – poprawił się na fotelu i wyprostował gasząc niedopałek w popielniczce i od razu wyciągając z kieszeni papierośnicę. – Czasami mam dość, ale uważam, że to cholernie potrzebne, bo jak patrzę tę mogolską zarazę, która nam zatruwa społeczeństwo, to ktoś musi być dla tego przeciwwagą – pokręcił głową z dezaprobatą. Wiedział, że jeszcze nie czas działaś. Trzeba było zebrać siły i się przygotować. Budować kontakty, zdobywać informacje, zbierać przysługi i zasoby. Ale już bliżej niż dalej dobrego momentu do przywrócenie Anglii na właściwe tory. To było czuć. – Tak, dokładnie. Niech się biją, a my poczekajmy – uśmiechnął się łobuzersko i poprawił grzywkę. Cierpliwość była wartością, którą cechowały się konserwatywne rody. W końcu budowały swoją potegę latami. – Nie będę ukrywał, że ja go podziwiam. Jest chyba najwybitniejszym politykiem obecnym na scenie. Ma wyczucie czasu, jest charyzmatyczny i pociąga za sobą tłumy. Możliwe, że bez wojny się nie obejdzie – dodał po chwili. Według Blacka tylko głupiec by nie podziwiał, albo chociażby nie doceniał Grindewalda. Politycznie będzie bardzo trudnym przeciwnikiem. Trudniejszym niż Dumbledore. Dlatego przez niego będzie trzeba się sięgnąć po mniej przyjazne środki niż debata publiczna i wybory. – Dymorośl na pusty żołądek? Czy Cię powaliło? – zaśmiał się, chociaż poczuł nieprzyjemny uścisk w żołądku na samą myśl. Ale zjarać to by się chętnie zjarał.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#24
Mitch Macnair
Śmierciożercy
Wiek
27
Zawód
Architekt i budowniczy
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
0
20
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
8
10
Brak karty postaci
18-01-2026, 17:14
Pewnie gdyby Mitch był do końca świadom tego w jakim domu był wychowywany Orion, to nawet by mu współczuł. W przeszłości zazdrościł mu stabilnego domu i zgromadzonej w około niego rodziny, jednak kompletnie nie zdawał sobie sprawy z czym to wszystko się wiąże. On wychowywał się w domu poniekąd rozbitym. Matka zmarła przy porodzie, po jej śmierci ojciec się stoczył, zaczął pić, a jego jako syna w ogóle nie uznawał jedynie gnoił na każdym kroku, bił i wyzywał. Wychowała go babcia, szanowana na Nokturnie, Cordelia Macnair, która starała się zapewnić wnukowi jak najlepsze życie i wspierać go w jego decyzjach. Mitch zawdzięczał jej wszystko, a teraz i ona odeszła, zamordowana przez własnego syna, który po chwili zginął z ręki swojego syna. I tak koło tragedii Macnairów się zamknęło, a on został już sam. No może nie do końca sam, bo w końcu miał rodzinę, kuzynostwo i ciotkę, ale tych najbliższych stracił.
Potarł palcami bliznę po wewnętrznej stronie dłoni, już bardziej z przyzwyczajenia aniżeli dlatego, że czasami go swędziała czy drętwiała. Blizna miała mu już do końca życia przypominać co zrobił, ale nie miał wyrzutów sumienia. Powinien to zrobić już lata temu.
- Słuchaj, przy mnie nie musisz przebierać w słowach. Rozumiem co masz na myśli. - odparł spokojnie kiwając głową lekko się przy tym uśmiechając - Widzę, że oboje jesteśmy po tej samej stronie jeśli o to chodzi. Cała ta sytuacja to jedno wielkie gówno i niestety w tym momencie jedyne co nam pozostaje to obserwować rozwój wydarzeń. Nie interweniować, nic nie robić, tylko obserwować. - powiedział mając w pamięci krótki list, którzy otrzymał zaraz po zaprzysiężeniu.
Słowa skreślone na kartce mówiły jasno, że mają na razie nic nie robić. Mają słuchać, obserwować, zbierać przydatne informacje, a kiedy nadejdzie odpowiednia sytuacja zaczną działać, ale tylko wtedy kiedy ON wyda takie polecenie. Po chwili jednak jego myśli wróciły do Oriona. Wysłuchał go uważnie, kiedy ten mówił, że ma dość swojej rodziny. Starał się przy tym zachować kamienną twarz, ale mimowolnie jedna jego brew powędrowała do góry. Nie miał pojęcia, że tak wygląda jego życie, podejrzewał bardziej, że jako ktoś pochodzący z rodziny błękitnokrwistej, z zasięgami i pieniędzmi, ma zdecydowanie więcej swobody. Rzeczywistość jednak okazała się z goła inna.
Dopił to co miał w szklance, po czym skinął na kelnera by ten przyniósł jeszcze jedną kolejkę. Macnair miał akurat mocną głowę, więc trzy szklanki nie specjalnie mu coś zrobią, a jedynie wprowadzą w dobry humor, sprawią, że nie będzie się aż tak wszystkim przejmował i dzięki temu trochę odpocznie. Musiał jednak wiedzieć kiedy powiedzieć stop, aby nie daj Merlinie, nie skończyć jak ojciec nieboszczyk.
- Wiesz… - zaczął odpalając kolejnego papierosa od niedopałka starego, po czym niedopałek zgasił w popielniczce - z jednej strony przekichane, że starszyzna decyduje o tym za twoimi plecami. Ale z drugiej, jak na to spojrzysz to bardzo wygodne, bo przynajmniej masz z baniaka szukanie sobie odpowiedniej panny, a sam powiedziałeś jeszcze przed chwilą, że potem po prostu będziesz musiał się lepiej kryć ze skakaniem w bok. - puścił mu oczko, uśmiechając się lekko pod nosem - A coś mi się wydaje, że to nie będzie problem dla ciebie. Ale masz racje, przeciwwaga musi być, bo jeszcze trochę i to całe tałatajstwo zaleje nas niekontrolowanie. - oparł się wygodnie o fotel, rozsiadając się w nim bardziej - Ja osobiście planuje mieć co najmniej piątkę dzieci i wszystkie będą miały imię na M…w przyszłości. - zaśmiał się cicho, kręcąc przy tym głową z rozbawieniem - Oj no bo zapomniałem. W sensie byłem ta zaaferowany tym, że w ogóle muszę iść na to cholerne zaprzysiężenie, że nie pomyślałem o tym żeby coś wcześniej zjeść, no i trochę zmiotło mnie z planszy. - dodał, ale po chwili uśmiechnął się pod nosem - Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, ratowała mnie niezwykle urodziwa uzdrowicielka, no powiem ci…kijem bym się nie opędzał. - zaśmiał się trochę głośniej niż może powinien, po czym podziękował kelnerowi, który akurat przyniósł do stolika nową porcję alkoholu i sięgnął od razy po szklankę by upić łyk.

zt Mitch
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#25
Orion Black
Śmierciożercy
Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
Wiek
27
Zawód
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
19
OPCM
Transmutacja
12
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
23-01-2026, 00:55
Zapewne każdy uważał, że inni mieli lepiej lub łatwiej. To co się ma zwykle doceniało się po czasie, gdy już zostało to stracone i było za późno, żeby to odzyskać. Ale miał na tyle oleju w głowie, żeby nie odrzucać rodzinnego dziedzictwa, które mu się należało tylko dlatego że wymyślił sobie, że chce być wolny. Oczekiwania często go przytłaczały, ale wiedział jakie są jego obowiązki, i w których momentach może je nagiąć, a kiedy absolutnie nie może postąpić zgodnie ze swoją wola. Nauczył się tego przez lata, i co by nie mówił to rodzina była dla niego ważna. Nie była tylko narzędziem do wygodnego życia i dlatego, w swojej opinii bardzo dużo, dla niej poświęcał.
– W to, że się zgadzamy jeśli chodzi o poglądy polityczne nie wątpię. W końcu jesteśmy czarodziejami czystej krwi, więc absurdem jest popieranie mugoli jak aktualna władza - skrzywił się z obrzydzeniem mówiąc o obecnym Ministrze. – Ale jesteśmy w takim miejscu, że nie wypada być wulgarnym. Nawet o tej godzinie – zerknął za zegarek kieszonkowy, bo właściwie nie wiedział, ile czasu minęło i okazało się, że rzeczywiście jest już dość późno. Ale czy coś go goniło do domu? Był przecież dorosły, a przesiadywania w tym klubie pewnie nawet ojciec nie miałby mu za złe. W końcu nie szlaja się po Nokturnie czy dokach, czy jeszcze gdzieś indziej, gdzie często szukał wrażeń. Może whisky w jego szklance znikała trochę za szybko, ale sprawiało mu to przyjemność. Dobry alkohol, jakościowy tytoń i rozmowy o polityce, z kimś kto ma podobne poglądy i nie patrzy na niego jak na potwora, gdy mówi o ograniczeniu populacji mugoli, bo się rozbestwiają, były dokładnie tym jaki sposób chciał spędzić ten wieczór.
– W sumie racja. Mamuśki wciskające swoje córki kawalerom z dobrych rodzin byłyby jeszcze gorsze niż arbitralna decyzja.Wiesz, jak Ty też chcesz zmieć już z bani to mam siostrę. Ćwierćwilla, ładna, tylko straszna zołza więc nie wiem czy polecam – zaśmiał się i dopił szklankę whiskey. W prawdzie jego siostra już miała narzeczonego, a błękitno krwiści jednak raczej wiążą się między sobą, ale uważał, że gdyby Macnair się dobrze zakręcił to miałby szansę na wżenienie się do elity. MIał ku temu predyspozycje i co najważniejsze czysty rodowód.
– Chcesz piątkę dzieci? – zdziwił się, bo jego przerażała myśl że będzie musiał mieć chociaż jedno. – Nie mów tego przy moim ojcu, bo będzie chciał Cię adoptować zamiast mnie. Bo ja już sobie wyobrażam, że będzie więcej o tym myślał niż ja i moja przyszła żona łącznie napił się sporego łyka whiskey. Hiperbolizował, ale wiedział, że jak tylko weźmie ślub to zaczną się pytania o to kiedy jego żona będzie w ciąży. Ale to zadanie z którym powinien sobie dość sprawnie poradzić.
– Czyli nie ma tego złego. Umówiłeś się z nią potem? – zagadnął zapalając kolejnego papierosa i sięgając po szklankę alkoholu. Dla ładnej uzdrowicielki warto było zemdleć. Chociaż w książkach zwykle działało to odwrotnie.


zt
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (3): « Wstecz 1 2 3


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 18:30 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.