• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Irlandia > Dublin > The Fae’s Garden
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
21-06-2025, 17:14

The Fae’s Garden
Tych ogrodów nie ma na mapie. The Fae’s Garden to przestrzeń ukryta magicznie gdzieś w obrębie starego miasta – może za podwórzem, może pod brukiem. Wejście zmienia się, ale zawsze prowadzi przez łukowate przejście porośnięte dzikim bluszczem, który ustępuje tylko przed czarodziejami. W środku jest ciepło, świetliście i wznosi się zachwycający zapach roślin, których nie ma w żadnym mugolskim zielniku. Kamienna ścieżka, niskie krzewy o srebrnych liściach, fontanna. Nikt nie wie, kto to miejsce stworzył. Ale każdy, kto je znajdzie, wychodzi stamtąd inny
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Mellita Macmillan
Czarodzieje
Nobody but me is gonna change my story
Wiek
22
Zawód
magijubiler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
panna
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
0
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
8
10
Siła
Wyt.
Szybkość
0
10
0
Brak karty postaci
07-01-2026, 16:54
04.04.1962

Dalekie wyprawy były przyjemne, pozwalając jej wyrwać się z pewnej utartej codzienności. Kiedy tylko mogła, starała się zawitać do Londynu albo innych miast, głównie swój czas spędzając w Edynburgu. Czasem jednak praca wymagała od niej pojawienia się aby móc wspomóc swoim doświadczeniem znajomych którzy zajmowali się wzornictwem albo umówienia współpracy na przyszłe projekty, dlatego dzisiejszy dzień oznaczał odkrywanie Dublina po zakończonym spotkaniu.
Postanowiła nie wracać tak szybko do domu, ale zawitać do pobliskiej kawiarni, gdzie sprawdzić mogła ciekawe lokalne przysmaki albo nowości, przysiadając na tarasie i delektując się okolicą. Pogoda była wyjątkowo przyjemną, a jej czarny kapelusz zakrywał jej twarz na tyle, aby pozwolić jej na pewną anonimowość a jeszcze nie wyglądać na podejrzane indywiduum. Korzystając jednak z chwili przerwy, sięgnęła również do kieszeni, wyciągając malutką fiolkę z naparem z lawendy. Poleciła jej to siostra, najpewniej chcąc wesprzeć ją w walce z jej Migreną Kruczą, ale Mellita nawet nie wiedziała, czy miało to zadziałać.
Skoro jednak członek jej rodziny zdecydował się poświęcić jej nieco więcej czasu to nie mogła na to absolutnie narzekać, dlatego jeżeli miała już wolne do końca dnia, dobrze by było wypróbować i ewentualne negatywne efekty nie przeszkodzą jej w dalszej pracy. Ostrożnie więc dodała parę kropel do swojego napoju, przyglądając się mu z wielką uwagą zanim ostrożnie nie spróbowała paru łyków, upewniając się, że nie będzie mieć nim po nich mdłości ani żadnej negatywnej reakcji, ale szybko okazało się, że nic negatywnego się nie stało.
Poczuła za to wyjątkowe odprężenie, pozwalające jej na złapanie oddechu i cieszenie się chwilą. Wszystkie zmartwienia wydawały się niezwykle odległe, zupełnie jakby spadła na nie zasłona, pozwalając jej po raz pierwszy od dawna docenić świat i ludzi dookoła, a nie myśleć o najnowszych wydarzeniach, o polityce albo o rodzinnych problemach, które zawsze były gdzieś na obrzeżach jej umysłu.
Teraz po prostu mogła wziąć swoją podporę, ruszając na zwiedzanie miasta, pozwalając inspiracji aby niosła ją przed siebie. Mniejsze uliczki, mało zaludnione placyki i eleganckie budynki wznosiły się dookoła, niczym wzory na biżuterii ukazując jej nową perspektywę. Nie spodziewała się jednak, że dziś odkryje jeszcze większy skarb tego miasta – nie oczekiwała tego, że natknie się na wyjątkowo ozdobne drzwi które wydawały się emanować niemal tajemniczą ale i zapraszającą magią.
Otworzenie drzwi zaprowadziła ją do pięknego ogrodu, w którym atmosfera niemal prosiła się o zostanie w tym miejscu jak najdłużej. Każdy kolejny krok kierował ją pomiędzy co raz to nowsze kwiaty, pachnące tak świeżo że aż ciężko było uwierzyć, że są prawdziwe. Spokój otulił ją tak mocno, że usiadła na trawie, zaraz kładąc się koło niektórych z kwiatów, przymykając oczy wobec promieni słonecznych które padały na jej skórę.
Nie wiedziała, ile czasu dokładnie minęło kiedy usłyszała kroki dookoła siebie – gdyby nie była tak zrelaksowana, od razu skoczyłaby na równe nogi, dziś jednak wypoczynek sprawił, że nie przejmowała się sytuacją w której nieznajoma kobieta ją zastała.
- Idealny dzień na spacer po takim miejscu, nieprawdaż? – Uśmiechnęła się lekko, ostrożniej wyciągając się na trawie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Olivia Starwoodsen
Czarodzieje
Wiek
33
Zawód
Urzędniczka w DKnMS
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
10
18
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
4
9
10
Brak karty postaci
12-01-2026, 18:52
Los bywał przewrotny. Ostatnimi czasy dużo myślała o tym, że tęskni za wyjściami w teren. Może nie za ludźmi, którzy traktowali ją wtedy z góry i uważali, że jedyne gdzie należy to za biurkiem, ale za tymi momentami kiedy mogła pracować z magicznymi stworzeniami oko w oko, a nie tylko czytać raporty z terenu i decydować co pierwsze pójdzie pod rozpatrzenie Komisji. Tamte czasy nauczyły ją wiele, zyskała dużo doświadczenia obserwując starszych kolegów i to właśnie dzięki temu mogła z dumą dzisiaj powiedzieć, że zabrnęła wysoko. Jeszcze nie tak wysoko jak sobie to wymarzyła, ale zdecydowanie była coraz bliżej. Wyższe stanowisko jednak łączyło się z coraz to rzadszymi wyjściami w teren i finalnie faktycznie wylądowała za biurkiem, ale miała władzę nad tymi, którzy w przeszłości jej to biurko wróżyli, chociaż na zdecydowanie niższym stanowisko. A czemu los bywa przewrotny? Ponieważ kiedy ostatnio zaczęła cicho narzekać na brak możliwości wyjścia w teren, zaczęli ją właśnie tam wysyłać, a w zasadzie sama zaczęła się wysyłać. Pracownicy jej wydziału jak każdy inny człowiek chorowali albo chodzili na urlopy i wtedy kiedy tylko miała taką możliwość sama brała na siebie ich obowiązki, pakowała się i jechała na inspekcję.
Tak było i tego dnia. Jedna z teczek wysłała ją aż do Dublina, gdzie nie przypominała sobie aby kiedykolwiek była. Przypadek był jednak bardzo ciekawy, jednocześnie ten niebezpieczny. Mieszkańcy okolicznych wiosek zaobserwowali ostatnio Wiwernę, która zdecydowanie zachowała się niecodziennie. Przeważnie te stworzenia rzadko atakowały ludzi, jeśli w ogóle to jedynie w obronie gniazda. Mieszkańcy jednak zarzekali się, że nikt nie zbliżał się do gniazda jako, że nawet nie wiedzieli gdzie się znajduję. Zadaniem Olivii i dwóch jej kolegów po fachu było zakwalifikowanie stworzenia czy jest to jedynie przypadek, że zaatakowała i zabiła kilka osób czy kryje się za tym coś więcej. Czekało na nich kilka dni pracy, gdyż musieli zlokalizować gniazdo i poobserwować stworzenie zanim wydadzą swój wyrok. Pierwszy dzień, po tym jak zameldowali się w niewielkim hoteliku, spędzili na gromadzeniu wszystkich potrzebnych informacji od mieszkańców okolicznych wiosek, a potem przy obiedzie siedzieli nad mapami aby wyznaczyć prawdopodobne miejsce ulokowania gniazda Wiwerny. Starwoodsen dawno nie robiła takich rzeczy, przeważnie siedząc nad papierami, wnioskami i innymi formularzami, więc kiedy zakończyli swoje spotkanie była zmęczona. Cała trójką stwierdzili, że na dzisiaj koniec i każdy zajął się swoimi sprawami. Olivia doszła do wniosku, że wykorzysta ten czas na zwiedzanie miasta. Zaszła do kilku sklepików, obejrzała kilka ciekawych budynków, ale to właśnie niewielkie stoisko na magicznym bazarze najbardziej przykuło jej uwagę. Znajdowały się tam różne bibeloty, od ręcznie robionych kolczyków, przez łapacze snów do szkatułek i rożnego rodzaju małych kurzołapów. Lubiła takie rzeczy więc spędziła sporo czasu przy tym stoisku, finalnie zakupując mały łapacz snów, nie dlatego, że wierzyła w takie rzeczy, ale dlatego, że jedno z piór do niego przyczepionych rozpoznała w sekundę. Podejrzewała, że poczciwa starowinka, która była właścicielką tegoż straganu nie miała pojęcia w czego jest posiadaniu, ale nie odezwała się. Pod odejściu kawałek od bazaru dokładnie przyjrzała się dokładnie skupionemu przedmiotowi, by po chwili oderwać od niego czerwono białe pióro. Kiedy tylko znalazło się w jej dłoni zaczęło delikatnie pulsować delikatnym światłem, a na ustach kobiety pojawił się łagodny uśmiech.
Pióro Feniks, które właśnie wpadło jej w ręce było wręcz bezcenne. Ciepło, które rozlało się po jej ciele było niezwykle przyjemne, odpędziło czarne myśli związane z poszukiwaniami niebezpiecznego stworzenia, zastępując je tylko optymistycznymi wizjami, że wszystko się jakoś ułoży, że uda im się znaleźć stworzenie i okaże się, że to wszystko to było tylko jedno wielkie nieporozumienie. Właśnie z takimi myślami podążyła dalej, kontynuując swój spacer, aż w pewnym momencie dotarła do starego fragmentu muru, który nie wiadomo skąd i jak ujawnił przed nią bramę prowadzącą, jak się okazało kiedy ją przestąpiła, do niesamowitego ogrodu. Chociaż była fanką przyrody nigdy wcześniej nie wiedziała nic tak pięknego. Zapachy unoszące się w powietrzu były wręcz zapraszające, więc nie opierała się im nawet przez chwilę i ruszyła wybrukowanymi alejkami, podziwiając każdy kolejny kwiat, każdą rabatkę i krzak. Nie wiedziała jakim cudem udało jej się znaleźć to miejsce, ale nie myślała o tym teraz. Najwyraźniej tak właśnie miało być, a ona miała w tym momencie tak dobry humor, że nie miała zamiaru tego kwestionować.
Co prawda nie spodziewała się tutaj nikogo spotkać, jednak kiedy dostrzegł młoda kobietę leżącą na trawie pomyślała, że idealnie tutaj pasuje. Że jest to właśnie takie miejsce, w którym nie ma sensu się niczym martwić, że właśnie leżenie na trawie, wśród przyrody jest dokładnie tym co powinno się tu robić.
- Doprawdy idealny. - zgodziła się z jej słowami, uśmiechając sie przy tym łagodnie, ale niezwykle radośnie i zanim zdążyła pomyśleć, zrzuciła ze stóp obcasy i wkroczyła na trawnik by położyć się obok nieznajomej - Niezwykłe miejsce, aż nie chcę się go opuszczać…takie spokojne i ciepłe. - odezwała się obracając głowę w stronę kobiety z uśmiechem.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Mellita Macmillan
Czarodzieje
Nobody but me is gonna change my story
Wiek
22
Zawód
magijubiler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
panna
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
0
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
8
10
Siła
Wyt.
Szybkość
0
10
0
Brak karty postaci
29-01-2026, 20:00
Sama również nie spodziewała się znaleźć tutaj nikogo, ale szybko doszła do wniosku, że takie miejsce jest znacznie lepsze jeżeli miało się w nim towarzystwo. Co prawda, sam ogród był na tyle uroczy, że miejsce to wytwarzało niemal romantyczny nastrój, a i nieznajomej wcale nie mogło odmówić urody. A mimo to, czuła również zdecydowaną rozkosz, myśląc o nawet najmniejszym krzaku, drzewku czy herbatce, tak jakby natura sama w sobie wprowadzała ją wyśmienity humor. Czasem magia wpływające na nastrój miała jednak cudowne zastosowanie,
- Nie wiem jak pani, ale ja pierwszy raz znajduję tak cudowne miejsce jak to. - Nie było to kłamstwo, jej rodowa posiadłość posiadała ogrody, które wypełnione były rozmaitymi roślinami, zwłaszcza tymi podarowany mi przez rodzinę Greengrass. Jednak w tym momencie nawet najbardziej egzotyczna roślina nie wydawała się równie przyciągająca, co cały ten mały ogród.
- Wydaje się wprost idealne na drzemkę. Ale aż żal nie skorzystać z doborowego towarzystwa. - Była wręcz zaskoczona samą osobą, jak bardzo w tym momencie zebrało jej się na rozmowy. Mimo to, to właśnie w miejscach takich jak te mogły narodzić się prawdziwe przyjaźnie. A dzień był jeszcze młody i nie było sensu go marnować.
- Mieszka pani w okolicy, czy raczej jest tu pani przejazdem? – Z wcześniejszych słów kobiety wynikało, że to również jej pierwsza wizyta w tym miejscu. Nie wiedziała jednak, czy to oznaczało, że ogród nieczęsto pojawiał się w przestrzeni miasta, wiecie one raczej przewrotnością magii, czy jednak to nie jest znajoma nie znalazła do tej pory czasu, aby spędzić tutaj więcej chwili.
Miała wrażenie, że to jej własna wyobraźnia płata jej figle, ale mogła przysiąc, że przechylając głowę, natrafiła na wyjątkowo piękny okaz rosnących koło siebie stokrotek. Wiedziona niemal przeczuciem sięgnęła po nie, ostrożnie zrywając jedną, którą wsunęła między swoje włosy, drugą zaś podając nieznajomej, uśmiechając się zachęcająco, tak jakby ten drobny gest mógł sprawić, że fragment tego miejsca zostanie z nimi na dłużej, nawet jeżeli przyjdzie im opuścić je, prędzej bądź później. Nie chciała też zrywać większości roślin, dając im w spokoju rosnąć, tak aby osoby, które zawitają do tego miejsca w inne dni, będą mogły docenić ogród w pełnej krasie.
- Mam wrażenie, że w obecnym świecie mało kiedy dajemy sobie taki prawdziwy czas na odpoczynek. Nie wiem czy pani praca jest bardzo stresująca, ale mam wrażenie że zbyt wiele osób nie rozumie, jak wiele wysiłku trzeba w to wszystko włożyć. - Mimo powagi jej słów, nie mówiła tego z wyrzutem, raczej z niemal rozczarowaniem, jakby już miała w stronę świata lekkie pretensje, że będzie musiała opuścić ogród i wrócić do szarej rzeczywistości. Zaraz jednak rozluźniło się na nowo, przypominając sobie specyficzny posmak na języku.
- Pletę bzdury, marnując taki ładny dzień. Ma pani ulubione kwiaty? – Rozmowa zdecydowanie wydawała się biec najróżniejszymi torami, ale czemu by nie pozwolić sobie na odrobinę gadatliwości?
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 16:50 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.