• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Pokątna > Antykwariat
Antykwariat
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-07-2025, 17:22

Antykwariat
Wciśnięty pomiędzy sklep z eliksirami, a zakład naprawy magicznych urządzeń antykwariat przy ulicy Pokątnej sprawia wrażenie miejsca, które samo istnieje poza czasem. Przez zakurzone, wąskie okna do środka nie dociera wiele światła, ale wnętrze rozświetla blask lewitujących świec, rzucających ciepłe, bursztynowe światło na półki uginające się pod ciężarem starych, nierzadko oprawionych w skórę tomów. Powietrze przesycone jest zapachem kurzu, pergaminu i nutą czegoś, co przywodziło na myśl loch, w którym odbywała się lekcja eliksirów w Hogwarcie. Strony rozłożonych ksiąg przekładają się same, z kilku obrazów klientów zagadują namalowani na nich czarodzieje i czarownice, a w rogu na wysokiej nóżce stoi klatka ze starym, posiwiałym krukiem. Z zaplecza słychać skrzypienie pióra właściciela, pana Nottle'a - staruszka o wyjątkowej pamięci do książek. Niektóre przedmioty pojawiają się wtedy, gdy ktoś naprawdę ich potrzebuje.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Lysander Hatley
Czarodzieje
Marność nad marnościami
Wiek
25
Zawód
twórca magicznych protez w Howell's Hand
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
7
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
15
4
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
10
Brak karty postaci
19-01-2026, 15:50
Często zapominam, że prawda rzadko bywa zbawienna. Zazwyczaj ma tendencję do przytłaczania, stawia kolejne pytania w miejscu tych z uzyskaną odpowiedzią. Odsłania fakty, o których lepiej nie wiedzieć i entuzjazm uchodzi niczym powietrze z przebitego balonika. Tak to właśnie czuję. Trzyma mnie tylko to, że Morty się pofatygował, że chciał mi pomóc i dlatego dość szybko wysłał list. Tchórzostwo przychodzi mi więc opornie, bo oznacza obnażenie się przed nim z noszoną w sercu słabością. Nigdy nie grzeszyłem nadmiarem odwagi, tkałem jej pozory, tkam nadal. Udaję, że nie ma granic, których nie przekroczę i słów, za które się wstydzę. Wszystko przychodzi łatwo pod płaszczykiem złośliwego uśmiechu, obojętności i czystego wyrachowania. Jak bardzo sam się w tym gubię. Nie jestem w stanie powiedzieć nic sensownego w kierunku Nottle’a. Cięty język, umiejętność żonglowania faktami, wszystko to zdaje się niczym, a kiedy Duncham podchodzi, chcąc wyjaśnić sprawę, czuję realny dyskomfort. Coś we mnie pęka z donośnym chrupnięciem, zinmny robak poczucia winy wpełza w jeden rękaw i czyni sobie gościnę pod skórą naciągniętą na stelaż żeber. Dreszcz wstrząsa moim ciałem, krzyżuję ręce na piersiach, żeby choć odrobinę zebrać poszczególne fragmenty siebie w całość przypominająca ludzką istotę. Spojrzenie wędruje w stronę Morty’ego, na moment muszę odpocząć od studiowania starej twarzy antykwariusza. Nie wiem, czego się na niej spodziewać. Obawiam się, że wyczyta ze mnie łgarstwo niczym z otwartej księgi. Potem przenoszę uwagę na coś, co zdaje się najbardziej bezpiecznym punktem — drzeworyt. Nie przypominam go sobie, nie jestem w stanie już chyba sięgać tak daleko pamięcią, w której poszczególne odnogi zdają się być otoczone bezpiecznym woalem wyparcia. Tak żyje się łatwiej.
Nie umiem rozszyfrować obcych liter. Nie rozumiem schematu, który nawet odrobinę nie zahacza o to, co jest mi znane i praktykowane. To nic z mojej działki. Teoria Nottle’a zdaje się więc sensowna.
— Jesteście śledczymi? Coś mnie ominęło? — pyta staruszek, a jego ptak wtóruje. — Bardzo mi przykro. Nie sądzę jednak, aby to miało jakikolwiek związek z książką, o której rozmawiamy — Zdaje się być poruszony i mimowolnie uchyla rąbka tajemnicy. — Drzeworyt możesz kupić, jak wszystko, co jest w moim antykwariacie, tego ci nie odmówię. Lecz resztę, wścibskie nosy, musicie rozwikłać sami. Jeśli twój brat jest tak poszkodowany, to lepiej zgłoście się do odpowiednich służb. — Jest tak rzeczowy, że bardziej być nie może. Wygląda tak, jakby chciał nas przegonić. Wścibskie dzieciaki… — Brakuje tylko, aby powiedział.
— Panie Nottle, cokolwiek. Kupimy drzeworyt za podwójną cenę — próbuję ugrać na starą, niezawodną modłę. Język pieniędzy jest zwykle najjaśniejszy. Wyciągam sakiewkę. Jestem na to przygotowany. Starzec macha ręką tak, jakby odganiał natrętną muchę. Nie wydaje mi się, aby miał aż taki interes w tajeniu faktów, natomiast mina Dunchama mówi zupełnie coś innego. Jest zdeterminowany, nadrabia za mnie.
— Mogę powiedzieć tylko tyle, że to nie on kupił tę księgę. Więc albo ją zwinął albo dostał. I tak, sądzę, że rycina pomoże wam ewentualnie znaleźć księgę, albo człowieka, którego owa księga interesowała. To wszystko — mruczy i wyciąga dłonie po stosowną opłatę za skrawek papieru, który właśnie nabywam za niebotyczną cenę — podwojenie tego, co widnieje na niewielkiej cenówce w rogu oprawki. — Poszukajcie tłumacza, ja nim nie jestem. — Umywa ręce, nie będzie brał w tym udziału. Nie ma ochoty i wcale mu się nie dziwię. Dał tyle, ile pozwalała jego profesja bez zbędnego narażania się na cudze niezadowolenie. Czeka, aż wyjdziemy.
— Morty, chodźmy… Dziękuję, panie Nottle. — Muszę zaczerpnąć świeżego powietrza. Pomyśleć, co dalej z tym zrobić.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 20:18 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.