"- Patrzę na ciebie i widzę coś, czego chyba nie byłam w stanie dostrzec przez te wszystkie lata. Jesteś tak bardzo… - zawahała się. Nie powiedziała „nasz”, bo bała się, że to słowo może uderzyć w niego za mocno. Nie wiedziała, czy on w ogóle chciałby słyszeć o ich wspólnych rodzicach. - Mój."
"– A nieumyślne obnażanie się? – zapytała i już to samo w sobie spowodowało, że kącik ust drgnął jej ku góry. – Przepraszam. To nie jest zabawne, ale szczerze… jakie mogło być prawdopodobieństwo?"
"- To jednak specyfik, który powinien być stosowany rzadko, wyłącznie w sytuacjach koniecznych. Jego działanie potrafi uzależniać. Wybór pozostawię tobie. Może pomóc, ale człowiek łatwo przywiązuje się do dobrego samopoczucia. Do siły. Do poczucia, że znów wszystko jest możliwe. A to wymaga sporego samozaparcia."
"- Okna! - krzyknęła w przestrzeń, wychylając się na ulicę. Dla kogoś z zewnątrz mogło to wyglądać co najmniej dziwnie, ale w odpowiedzi niemal natychmiast rozległ się zgrzyt zamykanych w pośpiechu okien w sąsiednich kamienicach i chóralne, przeciągłe komentarze: „Znowu!”, „Na gacie Merlina, Lora!”, „Cholerna alchemiczka!". Cała okolica wiedziała, że kociołki lubią wybuchać z fantazją."
"- Czy oczekuję komplementów? - zapytała, bardziej do siebie niż do niego, jakby testowała brzmienie tych słów na własnym języku. - Tylko tych prawdziwych. Nie z grzeczności, nie z wyuczonych na pamięć formułek. Nie takich, które mają ukryty cel albo płytką oczywistość."
"-Ale błagam cię, bądź ostrożna. W kontakcie ze skórą zostawia paskudne ślady. Ciocia powinna to rozrabiać tylko w czystej wodzie - trzy krople na pół szklanki, nie więcej"
"- Dowiem się tylko tego, co zechcesz mi powiedzieć, moja droga. O szczegóły wypytywać nie będę. Mówią, że to wścibstwo, a ja staram się nie ulegać… pokusom. – uśmiech rozjaśnił kąciki jej ust. - Ale jeśli przyjdzie ci ochota podzielić się ze mną choć namiastką, obiecuję słuchać z należytą uwagą. "
w toku/zakończone
| Gracz zgłasza: MG akceptuje:
Riven Thorne, Igor Karkaroff, Freddy Krueger, Augustus Rookwood | Złoty Dzban | 20
"- Są takie relacje, które kończą się albo szczęśliwym zakończeniem, albo krwawą potyczką"
"- Bo nikt wcześniej mi tego nie zaproponował - przyznała z nutą szczerości. - Bo wolę rzeczy niebanalne, nowe, pachnące przygodą, a nie kieliszkiem wina. Bo… naprawdę chciałam pójść z tobą w góry. "
"- Gdybym nie użyła odrobiny szantażu, pewnie wcale by się nie pojawił. Ale kto wie, kiedy znów nadarzy się taka okazja, by zajrzeć w te mury i powspominać stare czasy."
"– To skończmy już tę farsę - wyszeptała z prowokacją. – Skoro możesz i chcesz, skoro to wszystko, czego potrzebujesz, to wyjdźmy stąd. Teraz. - bo chciała stąd wyjść. Zrzucić maskę. Przekroczyć próg i zniknąć. Z oczu wszystkich. Z jego też."