• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Wschodni Londyn > Portowy pub "Sól i Mgła" > Główna sala
Główna sala
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
01-11-2025, 14:09

Główna sala
Główna sala "Soli i Mgły" tętni życiem od świtu do późnej nocy. W powietrzu unosi się ciężki zapach rumu, whiskey, dymu z fajek i morskiej soli, którą marynarze przynoszą na butach prosto z doków. Drewniane stoły, porysowane nożami i zalane piwem, pamiętają niejedną burzliwą opowieść o wyprawach i sztormach na morzu. Całe pomieszczenie oświetlają lewitujące w powietrzu świece. Z boku, pod ścianą, stoi stare pianino, na którym siostra właściciela czasami umila gościom pobyt swoimi umiejętnościami muzycznymi.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
10-02-2026, 20:57
Pomimo, że przez cale wakacje, które spędził w dużej części z Almyra, Axel starał się ukryć wiele mankamentów związanych z jego rodziną. Jednak nie uchronił ani jej ani siebie przed prezentacją jego ojca i jego charakteru. Pan Delacour okazał się być człowiekiem krótkowzrocznym, skupionym na własnych poglądach i zasadach, dlatego Axel nieważne jakby się starał, nie sprosta jego wymaganiom. I tak tez było, Axel nigdy nie zasłużył na uwagę ojca, jego pochwały i przede wszystkim dumę. Minęło raptem pół roku od momentu, kiedy Axel pożegnał się z Almyrą, a jego sytuacja w Paryżu zaczęła się bardzo pogarszać. W lutym, niedługo po osiemnastych urodzinach chłopaka słuch o nim zaginął i nie tylko Almrya zmartwiła się, czy aby na pewno nic mu się nie stało.
Gdyby tylko Axel wiedział, jakie myśli nawiedzały Almyrę, na pewno nie byłby zachwycony i dziękowałby w duchu przepięknej Meluzynie, że dziewczynę nie podkusiło, aby odwiedzić dom Delacour. Ojciec na pewno nie byłby dla niej przyjemny, a matka zapewne zalałaby się łzami i lokal musiałby wykazać się nie lada refleksem, by odprowadzić niespodziewanego gościa czym prędzej do drzwi.
W najgorszych chwilach Axel zastawiał się wiele razy, cz to aby nie jego osobista pokuta za to, że taki jest i uparcie nie chciał się podporządkować wymaganiom. Jakby jego grzechem było samo istnienie, a on był sobą i nie potrafił się zmienić, nieważne jak bardzo był naciskany. I niestety nie wyszło mu to na dobre, tracąc wszystko co kochał i musiał nauczyć się żyć w nowych warunkach, które zabiłby większość jemu podobnych. Jego siła i instynkt przetrwania pozwoliły mu przetrwać najgorszy czas, a teraz mógł powiedzieć, że zaczyna być lepiej. Coraz rzadziej musiał robić cos, co godziło w jego godność, coraz śmielej patrząc w przyszłość.
Axel spodziewał się, że Almyra może przeżywać jego zniknięcie i na tyle na ile zdążył ją poznać, wiedział że bardzo chciałaby mu pomóc. Dlatego teraz nie widział w jej oczach ani na twarzy gniewu, co go w tej chwili bardzo mocno zbijalo z tropu. Spodziewał się wymówek, pretensji i gniewu, to było coś, do czego nawykł i potrafił to znosić. Ale to, co otrzymał, sprawiło, że chłopak po prostu poczuł się niepawienie i jak kiedyś potrafił zbywać takie emocje z lekkością, tak teraz czuł przygniatające go emocje, których nie potrafił nazwać. Rodzeństwo Burke już dawno zauważyło, że chwaląc Axela spotkali się z nietypowymi dla chłopaka reakcjami, to w pewien sposób zdradzało, że nie był tak bardzo przesiąknięty Nokturnem i posiadał w sobie pozostałości empatii i dobrego serca.
Słuchał jej uważnie, a kiedy dotarło do niego, że Almyra spędziła dwa lata w Paryżu, aż zgrzytnął zębami. Nie dziwił się, że przez pierwsze tygodnie pobytu w Londynie nie mógł jej spotkać w tym pubie ani nigdzie indziej w mieście.
- To znaczy, że teraz grasz zawodowo? - Uniósł brwi wyraźnie zachwycony tym, że Almyrze udało się spełnić jej marzenia. A jej cieple słowa, sprawiły, że opuścił spojrzenie, czując jak jest na granicy wymknięcia się emocji spod płaszcza pozorów. Zbyt wiele osób ostatnimi czasy po porostu cieszyło się na jego widok, jakby ta pechowa karta nagle postanowiła się odwrocić i uznała, że czas na odrobine szczęścia w jego szarym życiu.
- Rownież się cieszę, że to naprawdę ty. Milo znów cie zobaczyć. - Po chwili przywołał na usta łagodny uśmiech.
Jej entuzjazm był tak zaraźliwy i szczery, że Axel nie musiał się długo zastanawiać, aby rownież zapragnąć kolejnego spotkania. Pokiwał głową, odpowiadając na jej wszystkie pytania.
- Owszem. Milo by było znów spędzić czas na rozmowach i może teraz ty byś mi pokazała swoje ulubione miejsca w Londynie? - Axel był good zachwycać się doskonale sobie znanymi miejscami, ale wiedział, że w towarzystwie Almyry na pewno będzie to całkowicie inne przeżycie. Taki powrót do przeszłości mógłby pomoc mu nabrać odwagi.
- Grasz w Arkadii? - Brwi chłopaka powędrowały wysoko i w tej chwili trudno było mu uwierzyć, że nigdy nie był na występie Almyry. - Chciałbym tam zatańczyć, będę próbować swoich sil w przesłuchaniach. - Robił to już od jakiegoś czasu i z marnym skutkiem, ale nie poddawał się, wciąż próbując i próbując. - Milowy było spędzić tak razem czas, ma nadzieje, że kiedyś się to uda. - Aktualnie oddałby część duszy za możliwość angażu w Arkadii.
Propozycja napicia się czegoś i to za darmo była bardzo kusząca, a Axel z chęcią by nawilżył suche ze stresu gardło. Kiwnął głową z uśmiechem.
- Nie chciałbym naciągać twojego brata na koszty. Wystarczy woda. - Uśmiechnął się łagodnie na tą propozycje wybierając cos oczywistego dla tancerza. Grał przed Almyrą i samym sobą, nie chcąc na tą chwile myśleć, jak on si potem wytłumaczy z tego wszystkiego.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#12
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
10-02-2026, 22:08
Almyra z kolei niewiele opowiadała o swojej rodzinie. Nie chciała prowadzić konwersacji na temat, który sprawiał, że Axel tracił ten swój przyjemny uśmiech, który tak uwielbiała. Skoro to było dla niego przykre, czemu miała by go tym męczyć? W jej głowie było to całkowicie bez sensu, mówiąc szczerze, mogło się skończyć tym, że nie będzie chciał z nią spędzać czasu. Nawet chwili - po co jej to było?
Sama niestety nie mogła się postawić w jego sytuacji. Nie wiedziała wiele na temat swoich rodziców, a przede wszystkich nawet ich nie znała. Morgan nie chciał za dużo o nich rozmawiać, z początku starała się czegoś o nich dowiedzieć, ale... To, co słyszała, nie napawało ją zbytnio pozytywnym myśleniem. Podobno nie odmawiali alkoholu i możliwe, że w noc swojej śmierci, w pożarze, nie byli najświeżsi i ponoć przez to zginęli. A ją uratował Morgan. To wiedziała i tego była pewna. A gdy ktoś to podważał, gryzła i robiła się nieprzyjemna.
Francja była pięknym krajem, a Paryż był najpiękniejszym wspomnieniem. Oczywiście najbardziej utkwiły jej w pamięci wakacje. Potem, te dwa lata były również pięknym wspomnieniem, ale już nie aż tak ciepłym. Czegoś jej brakowało. I nikt chyba nie potrafił tak do końca wypełnić tej pustki. Zawsze brakowało jakiegoś szczegółu w jej życiu. Nie do końca potrafiła to nazwać, a po pewnym czasie przyzwyczaiła się do tego uczucia. To była jej codzienność, wiele rzeczy ją cieszyło, w wielu rzeczach odnajdywała radość i przez wiele rzeczy też się uśmiechała. Teraz jednak, gdy chłopak siedział naprzeciw niej, ta cząstka jej się pojawiła na nowo. Może to właśnie dlatego nie potrafiła i nie chciała się na niego złościć i gniewać? Widziała w tym spotkania tylko pozytyw. Łzy przestały cieknąć jej po policzkach, a na jej twarzy widniała tylko radość. Wpatrywała się z ciepłym uśmiechem na ustach w Axela, słuchając bardzo dokładnie każdego słowa, które mówił. Jego głos dźwięczał jej w uszach i w tym momencie była to najpiękniejsza muzyka. W ciągu ostatnich paru minut pokazała chłopakowi praktycznie cały kalejdoskop swoich zachowań i emocji, ale nie dbała o to w tym momencie. Uśmiechnęła się szeroko.
- Ja... bardzo, bardzo chętnie pokażę Ci swoje ulubione miejsca w Londynie i spędzę z Tobą czas na rozmowach i... I w ogóle. - delikatny rumieniec pojawił się na jej policzkach, a sama spuściła nieco wzrok, wbijając go w blat. Już zaczęła szukać w głowie wszystkich miejscówek, które mogłaby pokazać Axelowi, w których mogli spędzić miło czas, gdzie mogłaby go zabrać i cieszyć się jego towarzystwem. Odchrząknęła cicho, jakby próbowała odsunąć od siebie zakłopotanie i wróciła do chłopaka roziskrzonym spojrzeniem. - Powiedz tylko, kiedy miałbyś czas, nie chciałabym Ci się wtryniać w Twoje plany...
Bo przecież na pewno miał swoje zajęcia. Ale czuła podekscytowanie, nie mogła się oszukiwać. Mogłaby mu się odwdzięczyć za to, co zrobił dla niej w Paryżu, chociaż na pewno już jakiś czas sam tutaj mieszkał. Musiałaby tylko wiedzieć, gdzie mogła go zabrać. Już powoli w głowie robiła listę miejscówek, gdzie mogliby spędzić miło i przyjemnie czas, poczuć się częściowo znów jak w Paryżu, w to pamiętne lato. A jeśli jeszcze by się dowiedziała, że to mogłoby jakkolwiek pomóc chłopakowi... rzuciłaby wszystko, byleby mu pomóc. No, dobra, może nie pracę, ale prócz tego - wszystko. A jeśli o pracy mowa...
- Dokładnie, gram w Arkadii. Nigdy nie myślałam, że mi się uda tam dostać i... Jestem tam dopiero parę miesięcy, więc moja pozycja może jeszcze nie jest jakoś wybitnie mocna, ale... - póki co nikt na nią nie narzekał, niektórzy byli nią zachwyceni, a ona zawsze była zbyt nieśmiała i nie wierząca w siebie, więc... Na jego słowa jej twarz jeszcze bardziej się rozjaśniła, a w oczach pojawił się błysk. - Oh, byłoby cudownie! Daj znać kiedy będziesz następnym razem, będę mocno za Ciebie trzymać kciuki! Może kiedyś... Może kiedyś mogłabym Ci zagrać do tańca...? - muzyka fortepianowa nie była muzyką orkiestrową i mogła nie pasować do niektórych występów, ale jakoś tak zamarzyło jej się to w tym momencie. Zaraz jednak przymknęła powieki i pokręciła głową. To było głupie, nie powinna była czegoś takiego powiedzieć. - Byłeś kiedyś na zapleczu teatru? Głupie pytanie, na pewno tak, jeśli próbowałeś się tam dostać. - a gdyby nie był, mogłaby mu co nie co pokazać w teatrze, oprowadzić go po zapleczu, pokazać mu sale, w których ćwiczyła, a może... może nawet mógłby wpaść kiedyś na jakiś jej recital, albo występ, w którym brała udział? Oh. To by było cudowne! Ale nie chciała mu teraz tego proponować, bo przecież nie mogła też mu narzucać się aż tak bardzo. Zwłaszcza, że brała pod uwagę, że mógł nie odczuwać tego samego, co ona w tym momencie. Musiała o tym pamiętać.
Wstała z miejsca i pobiegła szybko do baru. Wzięła dwie szklanki wody i lekkim krokiem wróciła do stolika. Postawiła jedną szklankę przed Axelem, zaraz wracając na swoje miejsce, naprzeciw niego. Nie zamierzała się zbliżać, chciała mu dać przestrzeń.
- Jakbyś miał ochotę na coś mocniejszego, daj znać. To żaden problem, brat nie musi wiedzieć. - mrugnęła mu okiem, upijając nieco wody ze szklanki. Nikt się nawet nie dowie, co sama czasami brała coś mocniejszego. Przymknęła oczy i odetchnęła cicho. Po chwili zaśmiała się pod nosem, kręcąc głową. - Nie mogę uwierzyć, że tutaj jesteś. To jak... to jak odnalezienie pewnej części siebie, za którą tęskniłam i nawet nie wiedziałam jak bardzo potrzebowałam Cię zobaczyć. Ja... Och, przepraszam. - powiedziała szybko, unosząc głowę i kierując na niego nieco speszone spojrzenie. - Gadam pewno jak wariatka, wybacz... Powiedz mi lepiej, co byś chciał zobaczyć w Londynie. Podejrzewam, że widziałeś już co nie co, więc możliwości są ograniczone, ale nadal może masz jakieś preferencje, do których powinnam się przygotować, oczekiwania, które mogłabym spełnić?
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#13
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
Wczoraj, 09:10
Unikali trudnych tematów, podczas tamtych wakacji po prostu rozmawiali głównie o tym, co sprawia im radość i co lubią. Być może dlatego oboje wracali do tych wspomnień z sentymentem, pamiętając te mile chwile pełne spokoju i prostej radości, otoczeni pięknem paryskich zabytków, parków i sztuki. Axel nie chciał opowiadać o swojej rodzinie i nie naciskał Almyry aby ona opowiadała o swojej, łączyły ich złe wspomnienia i dlatego tym bardziej skupiali się na budowaniu tych dobrych, które zapadną w pamięć na lata.
Po incydencie w restauracji Almyra zyskała obraz pana Delacour i brata Axela, dostrzegając w jaki sposób wpływali na młodego tancerza. Ale wtedy już Axel potrafił uśmiechnąć się pomimo rozpaczy, jaka go rozpierała i po prostu odłożyć te myśli na bok, by atmosfera spotkania z dziewczyną nie ciążyła im obojgu. Wtedy odrobine się otworzyli na siebie i stali się sobie bliżsi, a kolejne spotkania stały się o wiele bardziej wyjątkowe. Chociaż Axel poniekąd czuł jak staje się coraz bardziej przygnębiony, ponieważ wakacje z dnia na dzień zbliżały się do swojego kresu, a Almyra musiała wracać do Londynu.
Tamte wakacje były jedną z ostatnich miłych chwil, które zbierały się na sumę pozytywnych wspomnień. Mógł tak naprawdę wyruszyć w każdym innym kierunku, mógł nawet wsiąść na statek i popłynąć do USA. Ale wybrał Londyn, ponieważ to miejsce wiązało się nie tylko z samą Almyrą ale i innymi osobami, które znały Axela z Paryża. Wici jednak rozeszły się daleko i wszyscy, których rodzina znała otrzymali pewne wiadomości na temat chłopaka i nawet tutaj znajome drzwi pozostawały zamknięte przed nim. Rezygnacja przyszła szybko i po prostu skupił się na przetrwaniu, nie chcąc dać się pogrążyć rozpaczy i bezradności. Pomimo swojej wrażliwości i nieprzystosowaniu do życia poza bogactwem przetrwał, radził sobie coraz lepiej, chociaż w jego pamięci pozostawały pewne czarne plamy, których za nic wolał nie odkrywać.
Wzruszenie Almyry i jej wszystkie emocje prezentujące się na jej twarzy, łzy, to spojrzenie i ta radość jaką emanowała były dla Axela trudne do pojęcia. Była w tej chwili jak jasne słońce unoszące się nad horyzontem, a on przyzwyczajony do kilku lat ciemności nie potrafił znieść tego światła, jakie od niej emanowało. Czuł jak traci panowanie nad sobą, paradoksalnie czując ból i nieodpartą chęć wycofania się, zamiast pozwolić sobie ogrzać się w tym cieple. Za długo trwał w ciemności, zbyt mocno przyzwyczaił się do chłodu, utrwalił się w samotności.
Cieszyła się, rozbierało ją szczęście w tej chwili i wpatrywala się w niego jakby był nie wiadomo kim, on nie rozumiał w tej chwili, że może powodować takie emocje, że ktoś za nim tęsknił i sama jego obecność może po prostu cieszyć. Almyra chciała znów spotkać się z nim i powrócić w pewnym sensie do tego, co przezywali w Paryżu. Axel wykrzywił usta w lekkim uśmiechu, kiwając głową na jej słowa, w duszy nie mogąc pojąć, dlaczego się na niego nie złości.
- Z chęcią, to będzie miły powrót do przeszłości. - Przekrzywił głowę uśmiechając się szerzej. - Teraz pewnie będzie trudniej, ale na pewno uda się znaleźć wspólny termin. - Kiwnął głową z wymalowanym na twarzy przekonaniem. A w jego umyśle kłębiły się myśli, czy aby nie lepiej będzie po prostu zniknąć?
- Gratulacje. - Negatywne myśli przysłoniła myśl o Arkadii, która stanowiła dla Axela w tej chwili bastion, który za wszelką cenę pragnął zdobyć. Musiał tam zatańczyć, musiał i nie tylko raz, ale jego pragnienia skupiały się wokół tego by zakotwiczyć się tam. Tak jakby miało to być jego być albo nie być. Jego wyobrażenia malowały to miejsce jako ostoję i gwarancję lepszego jutra. - Co wcześniej robiłaś, tez grałaś? - Szybka kalkulacja w głowie Francuza pozostawiała kilka lat luki pomiędzy powrotem z Paryża a aktualnym czasie, więc nie powstrzymał ciekawości.
Ona miała to, czego on tak bardzo pragnął i szczerze mu kibicowała. Gorzej, że Axel starał się już od dłuższego czasu przebić przez mur Arkadii, lecz widocznie wciąż ktoś pamiętał o nieprzychylnych słowach, które wystosowano do kilku teatrów. Ale jego determinacja była nie do zdarcia i w tej chwili dostrzegł szansę, miał przed soba kogoś, kto już tam był i go nie odtrącał.
- Chciałabyś? - Axel nie udawał wcale zaskoczenia, kiedy Almyra wspomniała, że chciałaby aby zatańczył do jej muzyki. Chłodne oczy chłopaka rozjaśniły się. - Z chęcią, to byłby zaszczyt móc zatańczyć na twoim recitalu. - Od kilku lat dla Axela ważne było aby tańczyć, doskonale rozumiał swoją sytuacje i wiedział, że jeśli się tylko skupi na jednym, niewiele wskóra. Teraz mial o wiele więcej doświadczenia, umiejetność w zakresie tańca i akrobatyki. Ale brakowało mu potrzebnej do tego kondycji, więc czekała go długa droga.
- Byłem, ale nie Arkadii. - Pokręcił głową uciekając się do małego kłamstwa. - Znam sporo teatrów od zaplecza, także każdy ma swoje tajemnice i chętnie bym zobaczył jak wyglada Arkadia. - Uśmiechnął się czując w piersi, jak jego serce zaczęło żwawiej bić ale nie ze stresu, a właśnie z innego powodu. Z powodu nadziei.
Almyra nie była pierwszą osobą, która miała związek z "Arkadią". Był jeszcze Morty, ale po tym dziwnym spotkaniu, kiedy Axel nie powstrzymał emocji i te wymknęły się niekontrolowanie, Axel nie był pewny, czy wiolonczelista w ogóle jeszcze chciałby z nim rozmawiać. Primrose wspomniała, że ma tutaj znajomosci i może wspomnieć cos dobrego o nim. Nadzieja kiełkowała w tancerzu, ale po chwili uciął to zaciskając w pięści palce pod stołem. Nie rob sobie nadziei, bo zawsze kończy się tak samo. Upomniał się w myślach.
Chwila samotności, kiedy Almyra poszła po wodę była okazja dla Axela na uspokojenie myśli, ukradkiem spojrzał w stronę drzwi, ale nie odważył się uciec. Cos nie pozwalało mu na ten ruch, nie chciał stawiać Almyrze więcej przykrości. Chociaż w jego głowie właśnie to robił, mimo że dziewczyna jeszcze o tym nie wiedziała.
- W porządku, ale woda wystarczy. Alkohol obniża kondycję. - Skinął głową na słowa Almyry i poczęstunku, a on już wiedział, że wieczorem podprowadzi z baru butelkę ognistej i to będzie bardzo szybki lot w objęcia Morfeusza.
Uniósł szklankę do ust, kiedy Almyra zaczęła mówić o tym, jak się cieszy, a kiedy padły dalsze słowa, Axel zamarł ze szklanka tuż przy ustach. Dobrze, że nie zdążył wziąć łyka, bo na pewno by się zakrztusił. Dłoń mu zadrżała a palce naparły na szkło niekontrolowanie, szkło skrzypnęło ostrzegawczo. Axel nie odnajdował słów w umysle, by się do tego odnieść i na szczęście dziewczyna sama szybko zmieniła temat, Axel zareagował na to jedynie uśmiechem i odstawił szklankę na stół.
- Nic się nie stało, tez się ciesze z naszego spotkania. - Dodał mechanicznie, w tej chwili odcinając emocje i zachowując miły ton, taktowny, tak by sprawiać pozory. - Hmm... Niewiele się zmieniło, jeśli chodzi o to co Lubie zwiedzać. Muzea, teatry, wystawy, parki. Chciałbym zobaczyć cos wyjątkowego.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 23:59 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.