

- Odpowiedz na posta

A. Day
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Dolina Godryka, 4 maja
Droga Mae,
Róże zawsze działają na moją mamę! Czerwone, białych nie próbowałem. Działają lepiej? Z drugiej strony, dobrze wiedzieć, że masz lepsze standardy. I tak, nie wiedziałem, co masz na myśli - to teraz nie wypada już dawać czerwonych róż? Ależ ten świat się szybko zmienia. Jeśli Titus spytał o najlepsze kwiaty moją mamę to ma trochę przestarzałe wzorce, sama rozumiesz.
Nie będziemy szukać go dla naszej przyjaźni, a dla Ciebie przecież.
Ty jesteś szarlotką, bo każdy lubi szarlotkę.
Mogę przylecieć do Dublina pojutrze—najpierw cukiernia, potem występ. Nikt nie kontroluje waszej diety, prawda? Nasz trener i żona jednego z zawodników nigdy nie pozwoliliby na słodkości przed meczem, ale Sroki w Montrose to inny świat. Zresztą, świat się zmienia. Ostatnio spotkałem dziecko, które święcie wierzy, że można jeść słodycze i być zawodnikiem Quidditcha, ale kto wie, może teraz młodzież ma takie wzorce.
Przejdę jednak do najważniejszego, potrzebuję lepszych notatek. Czy miałaś klientów, którzy mówili coś o swojej sytuacji rodzinnej, o bezdzietności? Może o żonach, które pragną dziecka? Wiem, że oni pewnie dużo mówią, więc skup się, Mae. I czy masz jakiś kontakt z dawnymi koleżankami, bo to one mogły na nich trafić? Jeśli nie, podeślij mi imię i nazwisko najbardziej gadatliwej (do klientów, nie do mnie, ja sobie poradzę), proszę - i może gdzie można się na nią natknąć. Do burdelu wolałbym jednak nie przychodzić, jeszcze nie - to tylko wzbudzi podejrzenia. Za twoją radą skorzystam jednak ze środków, jakie mam we krwi. Sam, z Titusem staram się pracować... bardziej oficjalnie.
Mówiłaś kiedyś komuś o swoim dziedzictwie czy wszyscy domyślili się sami? Co zrobiłabyś, gdyby ktoś nie domyślił się przez (losowa liczba) dwadzieścia lat, dajmy na to?
Z poważaniem, ściskam
Ambrose
- Odpowiedz na posta


