• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Śmiertelny Nokturn > Borgin & Burkes > Po drugiej stronie lady
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
06-01-2026, 22:39

Po drugiej stronie lady
Przestrzeń za drewnianą ladą jest wyraźnie oddzielona od reszty sklepu. Znajdują się tu księgi rachunkowe, zamykane szuflady oraz kilka przedmiotów trzymanych do szybkiego użytku. Być może to gdzieś tutaj, między półkami i skrytkami znajduje się kasetka. Sprzedawca posiada stąd doskonały widok na salę sprzedaży, niebezpieczne towary i nierzadko upiornych klientów - a wielu z nich wymaga naprawdę szczególnej uwagi. To miejsce służy do prowadzenia rozmów handlowych. Klient nie ma swobodnego dostępu do tej przestrzeni, ale właśnie tutaj kieruje się, by ostatecznie sfinalizować transakcje i uiścić odpowiednią opłatę za wybrane towary.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
26-01-2026, 22:52
01.05.1962 r., późny wieczór

Cisza wypełniała przestrzeń sklepu, przerywana od czasu do czasu charakterystycznymi dźwiękami skrobania, tykania, cykania, chrzczenia i innymi dziwacznymi brzmieniami, które wydawały przeróżne przedmioty znajdujące się wewnątrz lokalu. Dla Axela była to często istna kakofonia, która sprawiała, że włoski jeżyły mu się nie na karku i czuł niepokój, który przybierał konkretne kolory i zapachy. Wszystko zależało od intensywności czarnej magii znajdującej się w otaczających go obiektach. Sklep nie był jego ulubionym miejscem do przebywania i to nawet nie chodziło o ten rodzaj magii, a raczej po prostu o ilość bodźców, jaka wiązała się z sama obecnością mnogiej ilości magicznych przedmiotów różnej maści.
Jednak dziś postanowił zjawić się tutaj bez zapowiedzi, ale z czymś co gryzło go, od kiedy tylko w jego ręce trafił poranny Prorok. Xavier był pierwszą osobą, o której pomyślał, by z nim skonsultować jego sytuację w obliczu nowych przepisów odnośnie imigrantów. Chłopak nie chciał sprowadzić na siebie uwagi aurorów, a tym bardziej nie chciał by ktokolwiek przez przypadek go zdemaskował.
Devereaux znał sposób, jak dostać się do sklepu po godzinach otwarcia i to tak, by nie alarmować przebywających w środku pracownikow, a raczej, by ci wiedzieli, że to jest ktoś ze swoich.
Wszedł od zaplecza, do ktorego prowadziła boczna uliczka, stuknął w futrynę palcami, zwiastując swoje przyjście. Xavier często pracował po godzinach i zajmował się artefaktami, rachunkami i innymi zadaniami, których nie mógł albo nie chciał powierzać pracownikom.
- Bry wieczor, panie X. - Zagadnął pojawiając się w drzwiach, oparł się ramieniem o futrynę. Chłopak nie wydawał się przesadnie czymś zdenerwowany, na pewno było mu daleko do stanu, kiedy przyszedł do Xaviera z wieściami o jego żonie. Ale pewne napięcie w ramionach zdradzało, że cos go gryzie. Wziął sobie do serca ostatnie ostrzeżenia Xaviera na temat jego akcentu, także teraz brzmiał nienagannie, a jego postawa była swobodna. Wychodząc ostatnim razem stąd z pełna sakiewką tancerz poczuł się doceniony i pomimo stresu, Xavier osiągnął kolejny poziom zaufania Axela, o co nawet się nie starał.
- Mogę panu zająć chwilę? - Zagadnął z lekka nutą skrępowania. Bo jak długo myślał nad tym, czy w ogóle zawracać szefowi głowę, to summa summarum doszedł do wniosku, że tak naprawdę nie bardzo ma z kim skonsultować tych nowych przepisów i ewentualnie podjąć decyzje o tym, jak radzić sobie ze skutkami ewentualnych komplikacji. - Czytał pan dzisiejszego Proroka? - A nawet jeśli nie, Axel mial w kieszeni kurtki wspomnianą gazetę, ale póki co nie wyciągał jej.
Axel w pierwszym odruchu chciał iść do urzędu i zarejestrować się, ale problem był taki, że mial tylko dokumenty na stare nazwisko i będzie musiał wyjaśnić dlaczego tutaj się znalazł i przekonać urzędasów, że faktycznie jego związek z francuska rodzina po prostu zanikł. Chociaż widział w tym pewne zalety, to nie czuł się na tyle pewny w podejmowaniu decyzji, że jednak wolał chwile porozmawiać o tym z kimś, kto aktualnie sprawiał, że mial co jeść i za co żyć. Dla kariery tancerza jednak lepiej by było, by mial te dokumenty, bo przecież mogą chcieć od niego potwierdzenia rejestracji przy kolejnym castingu. I tak stojąc w rozkroku nad tą decyzją stał nad wyborem i nie podobało mu się, że rejestracja wiązała się z kontrolą, a jej brak, z deportacją i gorszym losem niż ten tutaj w Londynie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Xavier Burke
Śmierciożercy
Wiek
31
Zawód
Badacz artefaktów, handlarz informacjami
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
0
20
OPCM
Transmutacja
11
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
10
5
Brak karty postaci
03-02-2026, 18:44
Cały dzień miał po prostu wyśmienity humor. Wstał później niż zwykle, ale nie było się co dziwić. Po powrocie ze zlotu absolwentów od razu z żoną udali się do swojej sypialni. Słowa, które między nimi padły poprzedniego wieczora nadal dźwięczały mu w uszach powodując, że uśmiech pojawiał się na jego ustach. Obawiał się, że nie odpowie mu tym samym, był gotów z tym żyć, okazało się jednak, że czuła dokładnie to samo co on, że ten ogień palił obie strony i teraz w końcu żadne z nich nie musiało go w sobie tłumić. Dali temu doskonały wydźwięk w nocy i jeszcze raz rano, zanim oboje podnieśli się z łóżka. Domyślał się, że rodzina, zwłaszcza matka, zauważyli tą zmianę, jednak żadne z nich nie zadawało pytań. To nie było w ich stylu. Z czasem pewnie i tak się domyślą, zwłaszcza, że odchodząc od stołu po rodzinnym śniadaniu, Xavier nie odpuścił sobie czułego pocałunku, który wymienił z żoną.
Lekki uśmiech towarzyszył mu cały dzień i nawet to, że musiał zostać w sklepie po godzinach nie zepsuło jego humoru. Ostatnio miał kilka dni wolnego i chociaż załatwił przed urlopem wszystkie naglące sprawy, a resztę zostawił w zdolnych rękach młodszej siostry, to jednak były rzeczy, które czekały na jego powrót. Chciał się nimi zająć jak najszybciej, dlatego wolał zostać dłużej aby w kolejne dni wracać do domu o normalnej godzinie. Uprzedził również żonę, że wróci trochę później niż zwykle, chociaż zdecydowanie wolałby spędzić czas z nią, zwłaszcza teraz.
Wydawało się, że pracy wcale nie ubywało, jednak to go nie zniechęcało. Z rana zajął się najpilniejszymi sprawami, odpisał na kilka listów i rozpoczął proces badania kilku artefaktów. Spotkał się również w porze obiadowej z jednym ze swoich informatorów, a potem przy drinku dobił bardzo pożytecznego interesu. Wszystko szło dobrze i był jak najbardziej zadowolony. Kiedy wrócił do sklepu został tylko jeden pracownik, ale ten też miał co robić, a kiedy skończył opuścił sklep, przekręcając tabliczkę na drzwiach aby wszyscy wiedzieli, że dzisiaj już petentów nie przyjmują.
Xavier został więc sam. Siedząc w gabinecie na tyłach sklepu pozwolił sobie na większą swobodę. Ściągnął marynarkę i rozpiął dwa guziki koszuli przy szyi oraz podciągnął rękawy. Dzisiaj musiał wyglądać jako, że miał te spotkania, ale na co dzień zdecydowanie preferował luźniejszy ubiór. Najlepiej czuł się w swetrze i luźnych spodniach, które przeważnie nosił właśnie w domu. Na zewnątrz jednak musiał odpowiednio reprezentować rodzinę. Teraz jednak, kiedy był sam, mógł sobie pozwolić na zdecydowanie więcej swobody.
Siedział akurat nad jednym z wielu artefaktów kiedy usłyszał charakterystyczne skrzypienie podłogi na zapleczu. Uniósł wzrok znad księgi, którą akurat przeglądał, a jego dłoń automatycznie powędrowała do różdżki leżącej na blacie biurka. Niewiele osób wiedziało jak wejść do sklepu tylnym wejściem, więc doszedł po chwili do wniosku, że to musi być ktoś swój. Może ktoś czegoś zapomniał. Widząc młodego francuza pojawiającego się w drzwiach gabinetu puścił różdżkę i odchylił się lekko na krześle. Kiedy widzieli się ostatni raz ten był blady jak ściana i przerażony nie na żarty. Nie dziwił mu się w ogóle. Rzadko kiedy, ktokolwiek miał sposobność wiedzieć jego w takim, a nie innym stanie. Burke obiecał sobie, że nigdy więcej się to nie powtórzy. Musiał zdecydowanie lepiej nad sobą panować.
- Ach to ty. - pokiwał głową jeszcze przez chwilę przyglądając się chłopaki, po czym skinął lekko głową - Dobry wieczór Axelu. - odparł spokojnie, jednak nakładając większy nacisk na pierwsze słowo, chcąc aby chłopak jednak witał się z nim jak należy - No skoro już tu jesteś to chyba nie mam innego wyjścia jak poświęcić ci chwilę. - dodał po chwili.
Zaznaczył jeszcze stronę, na której skończył czytać, po czym zamknął książkę i odsunął ją na bok. Utkwił spojrzenie w chłopaku, a kiedy ten wspomniał o Proroku, uniósł brew ku górze. Naturalnie, że czytał, w końcu wiedza to było to z czego żył. Przewertował w głowie to co zawierała dzisiejsza gazeta, zastanawiając się z jakim interesem mógł do niego przyjść pracownik. W jego przypadku mogło chodzić tylko o jedno.
- Owszem, czytałem. - odezwał się w końcu sięgając do srebrnej papierośnicy i wyciągając z niego jednego papierosa i odpalając - Rozumiem, że masz na myśli sprawę z rejestracją, tak? - spojrzał na niego uważnie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
04-02-2026, 21:53
Wiedzieć, że szef sam siedzi w sklepie nie było mu się trudno dowiedzieć. Nie pojawiał się w okolicach lokalu ponad tydzień, od czasu, kiedy przeprowadził z Xavierem bardzo burzliwą rozmowę. Wiedział, że nie tylko Primose wywiodła pewne wniosku z tego co było słychać przez drzwi. Axel wypełniał swoje zadania jak dotychczas, sumiennie i na czas, dostarczał wysyłając sowy, lub korzystając z pośredników w terenie. Pomimo, że Primose udało się go przekonać Axela, że Xavier jest z niego zadowolony i nie złościł się na niego, to jednak chłopak po prostu wolał nie wchodzić mu w drogę.
Wiadomym było, że Axel mial problem z przyjmowaniem pochwał, jeżeli nie chodziło o taniec. I długo przetwarzał pewne zachowania, które zakrawały o przemoc, pomimo tylu lat funkcjonowania w Nokturnie w tym zakresie wciąż był wrażliwy i podatny na zranienie. Myśli krążące wokół kary i wykorzystania w tym celu konkretnego zaklęcia nawiedzały go zbyt często i powoli kierowały go ku paranoi.
Doskonale wiedział, jak wejść do sklepu po godzinach jego zamknięcia. Dostał odpowiednie instrukcje i klucz, który nie aktywował zaklęć ochronnych. Czasem pomagało mu to zgubić pościg, a czasami przychodził po to, aby zostawić przesyłkę. Tym razem przyszedł we własnej sprawie, by porozmawiać na temat go trapiący. Decyzje ministerstwa sprawiły, że czul się niepewnie i jak z jednej strony nie było na niego żadnego listu gończego i nie powinien się obawiać wizyty u odpowiedniego urzędnika, to z drugiej strony pojawiały się watpliwości, czy powinien. Uważał to za niesprawiedliwe, ponieważ sam fakt rejestrowania wszystkich bardzo mocno wchodził w strefę prywatna każdego czarodzieja, który spełniał pewne wytyczne.
I z tą myślą w głowie powoli zmierzał do miejsca, gdzie Xavier aktualnie pracował. Nie był ani za cicho, ani za głośno, w końcu i tak charakterystyczny dźwięk otwieranych drzwi i niemożliwe do ominięcia deski, które skrzypiały musiały dać znać, że ktoś tutaj wszedł. Widok Xaviera z różdżka w dłoni nie dziwił, a fakt że szybko ją odłożył tylko zachęcił Axela podejścia bliżej. Widział, że szef ma dobry nastrój, wystarczyło jedno spojrzenie na jego twarz, postawę i słowa, które wypowiedział na widok Axela.
Nacisk na formę przywitania wydawał się nie zrobić na chłopaku większego wrażenia, chociaż wyłapał to w glosie Xaviera. Szef wymagał od niego nienagannego akcentu i dbałości w wypowiedzi po angielsku. Axel starał się, brzmiał coraz idealniej, nawet w sytuacjach stresowych radził sobie coraz lepiej.
- Będę wdzięczny. - Kiwnął głową, kiedy szef zgodził się poświęcić mu chwilę i tym samym zachęcił chłopaka, żeby ten wszedł do środka. Przysunął sobie krzesło, by nie wisieć na futrynie i porozmawiać z Xavierem na spokojnie. Pojawienie się papierosa tym razem nie wzruszyło chłopaka za bardzo, Axel popalał od czasu do czasu, starając się nie popaść w nałóg. Było to jednak szkodliwe dla jego formy.
- Mhm, o to chodzi. - Kiwnął głową przeczesując bujne włosy. - Przyszedłem się do pana poradzić, co powinienem w tej sprawie zrobić. Te przepisy dotyczą mnie i nie chciałbym mieć niezręcznej sytuacji. - Zaczął mówić unosząc spojrzenie na Xaviera. Axel raczej rzadko kiedy przestrzegał zasad, chyba ze były to zasady nakreślone przez Xaviera. Autorzy rzadko kiedy używali zaklęć niewybaczalnych w stosunku do złapanych przestępców.
- Domyślam się, że dla pana to nie będzie na rękę, sam nie jestem przekonany. Nikt nie lubi być na smyczy. - Chociaż Axel już na jednej był, tylko ta smycz dawała mu o wiele profitów. - Do mojej różdżki raczej nie można się przyczepić, staram się nie rzucać zaklęć bezmyślnie. A... - Westchnął przeciągle odsuwając wzrok od postaci szefa. - Nie zamierzam próbować czarnej magii. - Xavier znal podejście Axela do czarnej magii i to, jak chłopak reagował na zaklęcia przy nim rzucane, oraz same przedmioty wywoływały w nim reakcje. Musiał by zostać zmuszony, aby samodzielnie uciec się do czarnej magii, lecz to i tak pozostawałoby czynem bez jego woli.
- Obawiam się, że bez tej rejestracji w teatrach nie będą chcieli rozpatrzyć mojego zgłoszenia. - Dodał po chwili a jego glos stal się jeszcze bardziej strapiony. Xavier doskonale wiedział, ile znaczy dla Axela balet i gdyby odciąć chłopaka od tego, stałby się bezużyteczny. Tak jakby jego cala motywacje do egzystencji podtrzymywał ten jeden aspekt jego osoby.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Xavier Burke
Śmierciożercy
Wiek
31
Zawód
Badacz artefaktów, handlarz informacjami
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
0
20
OPCM
Transmutacja
11
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
10
5
Brak karty postaci
08-02-2026, 15:21
Swojego czasu nadgodziny były dla niego czymś normalnym. W zasadzie nie wyobrażał sobie opuszczać sklepu w momencie jego zamknięcia dla klientów, a nawet jeśli to robił, to po powrocie do domu zamykał się w swoim gabinecie i pracował dalej. Pracoholizm miał jednak swoje dobre i złe strony. Był taki moment, zwłaszcza po śmierci Charlotte, kiedy w domu był jedynie gościem. Wychodził z niego rano, by wrócić późnym wieczorem, przez co zaniedbywał swoją rodzinę, dając im pewnego rodzaju powód do niepokoju. I chociaż praca była dla niego wszystkim, to tak samo rodzina. Dopiero z czasem dotarły do niego konsekwencje jego zachowania, bo doszło do sytuacji gdy nie miał o czym rozmawiać z bliskimi jeśli nie były to to tematy związane z pracą. Wieczorna herbata w towarzystwie matki przeważnie upływała im w ciszy i chociaż nigdy wcześniej im to nie przeszkadzało, wtedy akurat zaczynało ciążyć. Poszedł jednak po rozum do głowy i z czasem zaczął się bardziej udzielać w życiu rodzinnym, a nawet wychodzić na spotkania dla elit, na których od pogrzebu nie pojawił się ani razu.
Axel niestety miał tego pecha, że poznał go w tym gorszym dla niego momencie. Burke nie czuł współczucia, nie miał żadnych wyrzutów sumienia, że użył na chłopaku takiego, a nie innego zaklęcia. W jego mniemaniu ten sobie na to wszystko w pełni zasłużył. Był zbyt opieszały, nie umiał jeszcze wtedy liczyć siły na zamiary i po prostu miał pecha, trafić na bardzo zły dzień. Finalnie jednak może i lepiej się stało, w każdym razie dla Xaviera, bo zyskał dzięki temu bardzo lojalnego pracownika. Dał mu marchewkę, za którą ten podążał z nadzieją, że w końcu będzie lepiej. I w zasadzie było, no dzięki pracy dla niego mógł żyć w miarę porządnie, może nie w luksusach, bo aż tyle mu nie płacił, ale przynajmniej miał dach nad głową i wiedział, że jeśli wykona swoja pracę odpowiednio to zostanie adekwatnie nagrodzony, a że bał się kolejnej kary panicznie, Burke nie miał mu nic do zarzucenia.
Wychodziło również na to, że chłopak czuł nie tylko strach w stosunku do swojego pracodawcy. Chociaż może i to właśnie strach nim kierował kiedy przyszedł do niego z informacjami o jego żonie, to w oczach Burke’a jawiło się to również jako lojalność ponad strach. W tym momencie jednak pojawił się w sklepie a innym problemem i chociaż Xavier mógł go odesłać, powiedzieć, nie ma czasu na takie głupoty, to nie zrobił tego. Być może dobry humor miał tutaj coś do powiedzenia.
Utkwił więc w chłopaku spojrzenie i wysłuchał uważnie, to co ten ma mu do powiedzenia. Chociaż cała ta sprawa go nie dotyczyła, nie opuszczał terenów kraju od wielu lat i był przede wszystkim nie tylko obywatelem, ale również i czarodziejem błękitnej krwi, to doszedł do wniosku, że pochyli się chociaż przez chwilę nad męczącą chłopaka sprawą. Zwłaszcza, że ta nasuwała wiele pytań i odpowiedzi, które niekoniecznie mu się podobały.
- No cóż, skoro, jak twierdzisz, nie rzucasz bezmyślnie zaklęciami i nie zamierzasz sięgać po czarną magię, myślę, że rejestracja samej różdżki nie powinna być problemem. - odezwał się po dłuższej chwili milczenia - Pytania nasuwa się jednak inne, jaki zawód ewentualnie wpisałbyś w dokumentach. Jako Kelner w Wywernie, przybytku znajdującym się na Nokrutnie, możesz być od razu wzięty pod lupę. Wszyscy doskonale wiemy, że Norturn nie cieszy się wspaniałą opinią i wielu aurorów i innych pożal się Merlinie stróżów praca, z przyjemnością wzięłoby cię na spytki na temat tego co dzieje się w naszej skromnej dzielnicy. - pokiwał lekko głową zaciągając się papierosem - Z drugiej strony możesz również wpisać, że jesteś tylko tancerzem, tutaj podejrzenia nie powinny być zbyt duże, ale jeśli ktoś złapie cię na pracy na Nokturnie zaczną się pytania. - uniósł brew ku górze - Chyba, że nie będziesz rzucał się w oczy. Jeśli jednak spojrzymy na to wszystko z jeszcze innej strony, taka rejestracja może ci zapewnić pewnego rodzaju wiarygodność, że działasz zgodnie z prawem. - uniósł lekko kącik ust ku górze.
Opcji było wiele, każda niosła ze sobą jakieś ryzyko, ale każdą należało wziąć pod uwagę w tym momencie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#6
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
09-02-2026, 11:47
Znali się z Xavierem już ponad dwa lata i Axel miał wiele czasu na to, by poznać szefa na tyle, by zauważać pewne rzeczy i wiedzieć, kiedy, jaki ma nastrój. Znał również jego nawyki związane z prowadzeniem interesu, czy tym, jaką mial pozycję na Nokturnie. Dzięki temu w lot chłopak wyłapywał, czy dziś warto męczyć szefa o sprawy nie związane z jego zadaniami, czy lepiej sobie odpuścić. Zdolność czytania ludzi i ich nastrojów Axel pojął bardzo szybko, kiedy to był za wczesnej młodości szykowany do roli młodego panicza na salonach. Myślał wiele razy, że zdobyte umiejętności przekazywane przez guwernantkę i matkę na niewiele mu się zdadzą, a tu jednak okazało się, że dzięki temu radził sobie całkiem dobrze w nowym świecie.
Axel wpadł na Xaviera chyba w najgorszym, możliwym momencie. Od tamtego momentu chłopak był świadkiem, jak jego szef się zmienia. Xavier nie przypominał już siebie sprzed lat, kiedy był bezlitosny i nie okazywał emocji na widok cierpienia. Ostatni wybuch jasno dal do zrozumienia Axelowi, że bardzo wiele się zmieniło w życiu szefa i jak wcześniej ciężko było znaleźć na niego jakikolwiek hak, tak teraz mógł mieć wiele do stracenia. I nawet nie chodziło tutaj o interesy. Axel pomimo krzywdy, jakiej doznał ze strony Burke'a, był mu lojalny i mial na względzie dobro bliskich Xaviera. Im lepiej im szla współpraca i jak Axel sprawiał się coraz lepiej. Xavier zaczynał traktować go odrobinę inaczej, pojawiły się pochwały, pytania o jego zainteresowania i Axel mial wrażenie, że w oczach szefa zaczyna nabierać ludzkich kształtów, a nie jak dotychczas, stanowił tylko narzędzie. Dzięki Xavierowi Axelowi żyło się lepiej, nie kradł już z potrzeby i robił to tylko wtedy, kiedy faktycznie się to opalało. Wypełniał swoje zdania sumiennie, w Wiwernie też nie przysparzał Xavierowi problemów w postaci skarg na niego. Oczywiście wpadał w kłopoty różnego kalibru, ale nie było to nic, by potrzebował większej pomocy, by się z tego wyplątać.
Wiadomość o stanie Vivenne nabrała priorytetowego znaczenia i nie chodziło tutaj tylko o strach. Axel okazał ludzki odruch w stosunku do żony szefa i instynkt mu podpowiadał, że Xavier musi się o tym dowiedzieć. Kary za zatajenie tej wieści był raczej pewny, ale to co by się stało, gdyby cos faktycznie Viv dolegało a Xavier dowiedziałby się za późno o incydencie, mogło przynieść o wiele większa szkodę dla Viv. Chłopak przejął się stanem żony szefa, bojąc się oczywiście o konsekwencje swojego zachowania.
Axel mówił i obserwował reakcje Xaviera, mając nadzieję, że ten jednak nie odeślę go zaraz stwierdzając, że to jego problem i niech mu czasu nie zajmuje. Ale szef widocznie mial dziś dobry dzień i postanowił pochylić się nad tym problemem. Axel słuchał go uważnie rozważając wszystkie scenariusze. Różdżka nie była problemem, ale za to jego praca już tak i musiał się pilnować i to dwa razy bardziej. Bo co z tego, jeśli zmieni wygląd, imię i tak dalej, gdy różdżka zdradzi go przy pierwszej możliwej kontroli.
- Racja, czasem wolę użyć wytrychów niż rzucać alohomorę, albo zaopatrzyć się w jakiś bibelot z zaleciem. Nie chciałbym być zmuszony do szukania nowej różdżki. - Westchnął cicho, to była ostatnia rzecz, która pochodziła z Francji i była mu niezwykle bliska. - Chyba że udałoby się zorganizować drugą, na użytek ewentualnej kontroli i czarowania na Nokturnie... - Zaczął gdybać, obserwtwajc uważnie reakcje szefa.
Kwestia zawodu była o wiele bardziej skomplikowana i faktycznie, wolał nie wspominać o Wiwernie. Xavier mial racje, że lepiej będzie po prostu wpisać, że jest tancerzem i ima się różnych zleceń jako wolny strzelec.
- Ma pan rację, najlepiej abym podał się za tancerza. Mam kilka dyplomów ze szkółki baletowej i angaże z klubów i małych teatrów. Nic wielkiego, ale to nie podróbki. - Kiwnął głową podejmując ten scenariusz za najbardziej bezpieczny.
- Będę się jeszcze bardziej starał, aby nikt, kto by mógł chcieć mnie sprawdzić, nie spotkał mnie na Nokturnie. - W oczach chłopaka pojawiła się determinacja.
- To prawda, i tak jest mi ciężko przebić się przez wstępny przesiew, a bez tego może się to w ogóle nie udać. - Axel opadł na oparcie fotela ze strapioną miną. Xavier nawet nie musiał mu się przyglądać, aby dostrzec, że chłopaka ogarnęły bardzo negatywne myśli. Kiedy rozmowa schodziła do tańca i ewentualnych sytuacji, które by mu nie pozwalały na to, Axel robił się nerwowy, te myśli go osaczały i sprawiały, że tracił pewność siebie i dobry nastrój.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#7
Xavier Burke
Śmierciożercy
Wiek
31
Zawód
Badacz artefaktów, handlarz informacjami
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
0
20
OPCM
Transmutacja
11
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
10
5
Brak karty postaci
11-02-2026, 18:50
Mogłoby się wydawać, że dwa lata to mało czasu, ale tak naprawdę wszystko zależało od tego jak się na to patrzyło. Dla ludzi, którzy wiedli nudne życia, monotonne i w zasadzie po prostu trwali z dnia na dzień i za dużo nie zmieniali, pewnie dłużyło się to niemiłosiernie. Jednak w przypadku takich ludzi jak oni, wiecznie w biegu, wiecznie zajęci ze sprawami do załatwienia, było to niczym mrugnięciem okiem. Oni nie mieli czasu by się rozwodzić nad niektórymi rzeczami, goniły ich terminy, zadania do wykonania, spotkania do odbycia. W ich świecie, dwa lata to była zaledwie chwila i często nawet nie zauważa się upływu czasu, a co dopiero zmiany w drugiej osobie. Burke zdawał sobie doskonale sprawę, że się zmienił. Nie parł tak już do przodu, nie poświęcał pracy każdej chwili dnia codziennego, uspokoił się trochę. I chociaż praca nadal była dla niego ważna, to jednak żona była o wiele ważniejsza. Zdawał sobie sprawę, a może zaczynał powoli zdawać, że była ona jego jedynym słabym punktem. Dla tej kobiety, dla jej dobra i bezpieczeństwa, był gotów zrobić wszystko. Co prawda nie miał zamiaru pozwolić aby ktokolwiek kiedykolwiek to przeciwko niemu wykorzystał, ale jednocześnie nie mógł nałożyć na Vivienne żadnych ograniczeń. Coś jej obiecał i miał zamiar tej obietnicy dotrzymać, nie ważne jak bardzo mu to teraz uwierało. Był jednak człowiekiem słownym, od zawsze.
Ale nie tylko on się zmienił. Wyraźnie widział, że jego młody, francuzki pracownik również przeszedł duża zmianę przez ten czas. Już nie był tak przerażony jak za pierwszym razem, nabrał pewności siebie, a przede wszystkim nabrał doświadczenia i już nie pchał rąk do kieszeni bez pomyślunku. Burke był zadowolony z jego rozwoju, jednocześnie wiedząc, że chcąc nie chcąc przyłożył do tego rękę w pewnym stopniu. Im bardziej się sprawdzał podczas wykonywania dla niego zleceń, tym więcej zyskiwał w jego oczach. Na początku był jedynie chłopaczkiem, którego miał zamiar wykorzystywać na tyle na ile się dało, z czasem jednak stał się jednym z najbardziej zaufanych pracowników. Nie zamierzał się z nim zaprzyjaźniać, mimo wszystko musiał znać swoje miejsce, ale nie zaszkodziło go raz na jakiś czas go pochwalić, dać mu znać, że jest zadowolony.
Słuchał słów chłopaka z uwagą, lekko kiwając przy tym głową. Może niekoniecznie mu się podobało, że francuz bawi się jakimiś wytrychami jakby był jakimś mugolem, ale to było pokierowane jego niechęcią do samych mugoli. Z drugiej strony jednak nie był to głupi pomysł, zawsze minimalizowało to w jakimś stopniu możliwość wykrycia użytych czarów kiedy sie ich nie stosowało.
- Druga różdżka w zasadzie nie jest złym pomysłem. - pokręcił lekko głową, poświęcając chwilę na ten temat - Zawsze mógłbyś mieć jakąś zapasową w razie niechcianej kontroli. Ale może nie śpiesz się z tym za bardzo. - spojrzał na niego uważnie.
W asortymencie sklepu było kilka różdżek, które trafiły tutaj w różny sposób. Xavier nie znał ich pochodzenia, ani tego kim byli ich poprzedni właściciele. Dla niego nie były to artefakty, którymi na co dzień się zajmował, jeśli Axel chciałby nabyć jedną z nich musiałby porozmawiać z kimś innym w sklepie.
Pokiwał lekko głową z zadowoleniem. Chłopak podjął dobrą decyzję, jeśli zarejestruje się jako tancerz, będzie to zdecydowanie mniej podejrzane, pod warunkiem, że nie da się złapać podczas pracy na Nokturnie. Zatrzymał na nim spojrzenie na dłużej kiedy ten nagle spochmurniał. Burke doskonale zdawał sobie sprawę, że taniec był dla młodzieńca ważny. Co prawda nigdy nie był świadkiem jego umiejętności, ale skoro dostawał jakieś tam angaże, to chyba nie mógł być w tym beznadziejny.
- Ostatnio jakieś angaże ci wpały? - uniósł brew ku górze zaciągając się na spokojnie papierosem.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#8
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
Wczoraj, 17:28
Minęło już siedem lat, od kiedy Axel pojawił się na angielskiej ziemi. Czasem się łapał na tym, że mial wrażenie, że to dopiero niedawno się zdarzyło. Ale kiedy spoglądał w lustro, widział o wiele dojrzalszego mężczyznę, niż tego dnia, kiedy jako osiemnastolatek szukał pracy i schronienia. Ile razy nie spotykał się z Kennethem, dostrzegał coraz więcej siwych włosów na jego brodzie i więcej zmarszczek wokół oczu, które tym bardziej go dotyczyły ze względu na morski wiatr i ostre słońce. Pierwszej części swojej kariery londyńskiej nie bardzo pamiętał, był to czas spędzony w Soho, gdzie działo się dużo za dużo, a stężenie alkoholu i narkotyków w jego krwi często zakrawało o śmiertelne wartości. Potem był teatr, kiedy los uśmiechnął się do niego nikle, lecz nie za długo i faktycznie nie osiągnął niczego. Był gotów oddać swoja duszę narkotycznemu Dementorowi, byleby już nie musieć znów tego przeżywać. Ale wtedy oderwał się od mogolskiego świata, zrywając wszelkie kontakty z niemagicznymi i przenosząc się już całkowicie na Nokturn. Wtedy jego ręka trafiła do niewłaściwej kieszeni i finalnie znalazł się tutaj, w sklepie Borgin & Burke.
Znal w tej chwili ten sklep jak własną kieszeń, wiedział gdzie co stoi, gdzie są schowki i inne zakamarki. Ale nie moglby tutaj pracować, nie zniósłby ciągłego obcowania z czarnomagicznymi przedmiotami i zazwyczaj spędzał tutaj tyle czasu ile było to potrzebne. Ani minuty dłużej.
Na szczęście Xavier mial inny plan, pomimo że Axel zaczynał naprawdę nisko, wspinał się przez te dwa lata po szczeblach wpływów i zaufania, zyskując z czasem uznanie szefa i pewną niezależność na Nokturnie. Dużym plusem tego stanu było to, że nikt nie próbował go tykać, a jeśli bezpodstawnie doszłoby do jakiegokolwiek ataku na Axela, napastnik szybko trafiał na innych zaufanych, którzy wyrównywali rachunki.
Axel był jak chodzące kłopoty, przyciągał problemy i dziwnych ludzi jakby był żywym magnesem. Nie zawsze planowal pewne akcje, ale Xavier szybko wybił mu z głowy spontaniczne działanie. Dzięki temu tancerz był skuteczniejszy, trudniejszy do złapania i po prostu dyskretniejszy.
Skupienie na twarzy Xaviera motywowało Axela do mówienia, czuł się wysłuchany i faktycznie jego problem ruszał szefa, tak więc był naturalny i reagował naturalnie. Konwencjonalne rozwiązania bez użycia magii były żmudne i często niewygodne, ale bezpieczniejsze od używania magii. Likwidował przede wszystkim niespodziewane działanie zaklęć, a kontrola różdżki nie wykaże żadnych podejrzanych działań.
- Tak? - Axel nie był przekonany, aby szef się zainteresował tym pomysłem. Co go zaskoczyło. - Nie mam za bardzo możliwości, to drogi wydatek... - Mruknął zastanawiając się czy różdżki w Londynie były tak drogie jak w Paryżu. Nie zaglądał do sklepów różdżkarskich od lat, i jego własną pochodziła od drogiego rzemieślnika i kosztowała krocie, to nie orientował się jak wyglądają ceny w Londynie. Będzie musiał się tym zainteresować, a nie myślał nawet o kupowaniu różdżki tutaj, gdzie wszytko miało mniej lub więcej czarnej magii w sobie.
- Zastanawiam się, czy mój adres nie będzie problemem. Chociaż dużo ludzi mieszka na Nokturnie, bo po prostu nie stać ich na lokum na Pokątnej czy Horyzontalnej. - Dodał mając jeszcze watpliwości w tym zakresie. Teraz nie mial za bardzo jak się przenieść, stara raszpla już skroiła go za kolejny miesiąc i musiałby wbić żeby w tynk, żeby wyrobić z wydatkami. Zwłaszcza, że musiał podróżować do Dublina często i tam czasami spać, a Maelle nie zawsze miała wolny wieczor, by go przenocować.
Axel widząc aprobatę na twarzy Xaviera odnośnie rejestracji jako tancerz, odetchnął z ulgą. Był niezwykle wdzięczny losowi, że Xavier okazał się wyrozumiałym szefem i nie ograniczał go w tym zakresie. Ostatnio nawet mial wrażenie, że szef w jakiś sposób bardziej zainteresował się jego pasją. Pytanie o angaż sprawiło, że Axel uniósł na niego spojrzenie, przygryzając dolna wargę.
- Niedługo mają ogłosić nowe przesłuchanie w Arkadii. Teraz skupiam się na spektaklu w Dublinie, w czerwcu premiera i będę mógł rozejrzeć się za czymś innym. - Wyjaśnił, a na jego twarzy powoli powracał wesoły uśmiech. Arkadia była dla niego jak twierdza, wilczy list sprzed lat jeszcze go ograniczał i spotykał się z murem odmowy. Ale on się nie poddawał, po prostu probując bez zniechęcenia. Może Primrose coś wskóra w tym zakresie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 22:03 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.