• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Restauracja "Srebrny kielich"
Restauracja "Srebrny kielich"
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
05-10-2025, 12:14

Restauracja "Srebrny kielich"
Wąska kamienica przy jednej z bocznych uliczek w pobliżu Ministerstwa Magii kryje restaurację wybieraną przez urzędników i czarodziejów pragnących zachować dyskrecję. „Srebrny Kielich” olśniewa kryształowymi żyrandolami, a srebrna zastawa sama ustawia się na stołach, subtelnie lśniąc. Menu zmienia się codziennie, oparte jest na składnikach sprowadzanych z kontynentu, a karta win słynie z butelek o ponadstuletniej historii. Obsługa ubrana w ciemne liberie porusza się niemal bezgłośnie, serwując kolejne dania z precyzją i elegancją. To miejsce, w którym rozmowy polityczne przeplatają się z prywatnymi szeptami, a atmosfera równocześnie onieśmiela i kusi.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (3): « Wstecz 1 2 3
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#21
Oriana Medici
Akolici
niepokorne myśli, niepokoje
Wiek
25
Zawód
magimedyczka, genetyczka, badaczka
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
4
0
OPCM
Transmutacja
4
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
25
9
Siła
Wyt.
Szybkość
5
6
8
Brak karty postaci
04-02-2026, 14:46
drugi maja sześćdziesiątego drugiego

Propozycja spotkania się poza murami siedziby Lestrange miała dla Oriany znaczenie opiewające o manipulację - chciała, by widziano ją z jego matką. By głosiki dobierały się do powódek tego spotkania, by je widziano i akceptowano. Znalazła się więc na czas, a prowadzona do stolika, skupiała spojrzenia stuknięciami obcasów o lśniącą podłogę. Długa sukienka, letnia, powiewała na pobladłej skórze, a czarne loki spięła klamrą, pozwalając spłynąć im łagodnie po odzianych w pudrowo-niebieską sukienkę. To nie pasowało do niej; nie nosiła się tak delikatnie w codzienności swoich dni, ale takie też rady otrzymała do własnej matki i wysoko urodzonych koleżanek — skrycie się w cieniu. Znała ciężar nazwisk, wagę tradycji i cenę skandalu, który mógłby wykwitnąć, jeśli nosiłaby się ze swoją kobiecością tak, jak wcześniej. Nawet jeśli sukienka podkreślała kobiecie kształty, była w tym doza autentycznego złagodzenia charakteru. Umiała też nosić biżuterię, bez afiszowania się, bez pęknięć. Nieustanna negocjacja między tym, kim była, a tym, kim musiała się stać, gdy na nosie dzierżyła modne okulary przeciwsłoneczne, a z głowy zdjęła włoską, jedwabną chustkę, która modnie skrywała głowę przed słońcem i współgrała bielą z jasnym odcieniem sukienki.
— Pani Lestrange... — zaczęła, kiwając lekko głową do starszej kobiety. Na twarzy odziała lekki uśmiech, chowając okulary w podręcznej, skórzanej torebce — jestem wdzięczna za zaproszenie.
Co prawda po jej własnej, delikatnej sugestii i rozmowie z jej matką, ale wszakże, było to pewne wsparcie, którego Oriana potrzebowała. Matka Atticusa wyglądała i brzmiała chłodno, co dreszczem nieprzyjemności przeszło po plecach włoszki. Słyszała o niej wiele negatywów, wręcz same niechętne słowa padające z ust jej syna, ale jako kobieta — postawiona przed faktem dokonanym konieczności zamążpójścia — miała na ten temat inną opinię. Rozchyliła więc usta w geście rozluźnienia i spojrzawszy na starszą kobietę, zaczęła — to była wszakże jej rola.
— Moja matka przekazała mi temat, jaki powinnyśmy poruszyć, nim jednak przejdziemy do konkretów... chciałabym usłyszeć pani szczerą opinię — czy było to nierozsądne, czy odważne, pozostawało kwestią dyskusyjną. Wiedziała, że matka Atticusa wyraziła zgodę, wspierając w tym decyzję swojego męża, ale obie doskonale wiedziały, że każda niesie bagaż doświadczeń i opinii. Tylko siłą charakteru mogła przekonać świat, że życie u boku Atticusa było dobrym wyborem — silni mężczyźni potrzebują silnych kobiet, by wzrastać. Atticus potrzebował kogoś, kto dorówna mu temperamentem, bo choć kobieta powinna być poddana mężowi, to już dawno obalono wizję kobiet milczących i nieangażujących. A może właśnie nie? Może pani Lestrange miała odciąć jej język? Wydawała się kobietą, która potrafiła zrezygnować z części siebie, nie rozpadając się całkowicie — choć nikt nigdy nie pytał, ile ją to kosztowało i kim była, nim została matką Atticusa. Była jak herb wyhaftowany na jedwabiu: piękna, trwała, obciążona znaczeniem, ale ginąca w tłumie innych tkanin i barw. Niekiedy chowana, aby nie afiszować się obecnością. Nigdy nie chciała być taką, ale... no właśnie? Jaka była Alcyone Black i dlaczego wybrzmiewała w tle, nawet teraz, gdy mogła błyszczeć?
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#22
Eliksir Wielosokowy
Eliksir Wielosokowy
Wiek
999
Zawód
Każdy
Genetyka
Czystość krwi
metamorfomag
Sakiewka
Stan cywilny
żebracza
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-02-2026, 17:54
Dla Alcyone Black Lestrange spotkanie poza murami siedziby Lestrange miało kluczowe znaczenie. Do czasu podjęcia przez przewodniczącego rodem Hadriana ostatecznej decyzji odnośnie kolejnego związku małżeńskiego najstarszego z jej synów nie chciała przyjmować potencjalnej synowej w miejscu, które miało być bezpieczną przystanią dla każdego z Lestrange'ów. Czy kierowała nią chłodna kalkulacja — świadomość, że nawet jej sympatia, którą darzyła Orianę Medici na tyle, aby pojawić się z nią w miejscu publicznym, mogła nie wystarczyć Hadrianowi do wyrażenia aprobaty do tego związku, czy może dbałość o zachowanie sekretów rodziny sekretami do ostatniej możliwej chwili — nie miało to w istocie znaczenia. Przed panną Medici stało przecież zadanie, któremu nie podoła zwykła czarownica, na pewno nie pierwsza zgarnięta przypadkiem z ulicy dziewczyna o obco brzmiących personaliach. Musiała zrozumieć wyjątkowość pozycji, w której się znalazła, jeżeli jeszcze tego nie uczyniła. W jej wieku pani Lestrange miała już dwójkę dzieci, w tym swojego pierworodnego. Nie wnikała w jego powody do zawarcia tego małżeństwa; przede wszystkim dlatego, że sama należała do siły, która naciskała na jego ramiona, aby zamienił stan wdowieński na żonaty. Nie sądziła jednak, że Atticus okaże się po raz kolejny wybrać nieortodoksyjną drogę do spełnienia jej prośby. I tak oto Alcyone Lestrange stawała przed rozdrożem. Czy popierać szlachetny zamiar ponownego ożenku swej najstarszej latorośli, czy może nalegać na niego, aby szukał sobie kandydatki wśród panien o nazwisku, za którym szła błękitna krew? Z początku nie miała w głowie jednej odpowiedzi. Obie te opcje bowiem miały na celu dobro rodu, przedłużenie dziedzictwa. Oriana Medici wydawała się być w jej oczach mądrą kobietą, momentami nawet zbyt mądrą dla własnego dobra. Jeżeli zawróciła Atticusowi w głowie (czy to w ogóle było możliwe?) do tego stopnia, że miał względem niej aż tak poważne zamiary, należało kuć żelazo póki gorące.
Oriana mogła czuć na sobie oceniające, ostre jak sztylety spojrzenie pani Lestrange; sunęła bez skrępowania po jej sylwetce, za chuda, musi więcej jeść — odnotowała pragmatycznie w swych myślach, nim Oriana nie zajęła miejsca przed nią. Na powitanie uniosła jedynie dłoń, wciąż jeszcze odzianą w rękawiczkę z cienkiej koronki, na której błyszczały dwa pierścionki. Jeden — prosta, złota obrączka, będąca symbolem obowiązku, który nałożono na nią niedługo po zakończeniu nauki w Hogwarcie. Obowiązku, którego owocem był między innymi przynoszący jej dumę Atticus, pogubiony w swych wyborach — na tyle, na ile wiedziała jego matka — Lorcan i syn, za którego poświęciłaby chyba wszystkie swoje dzieci razem wzięte, aby tylko zwrócić mu życie. Drugim z pierścionkiem był wręczony jeszcze wcześniej pierścionek zaręczynowy z okazałym rubinem otoczonym zestawem diamentów.
— Dobrze jest być wdzięcznym, ale lepiej okazywać je czynami, nie słowami — ciemne niczym nocne niebo oczy skupiły swoje spojrzenie na twarzy Oriany i zatrzymały się na niej, studiując jej kompleksję (pomimo wysuszenia ciała wydawała się zdrowa, może nie wszystko stracone) do czasu pojawienia się obok nich kelnera. Nie dała jej nawet momentu na przejrzenie karty dań, czy zamówienie. — Dla pani będzie łosoś w orzechach włoskich ze szparagami z solą morską i limonką — nawet nie zadała sobie trudu, aby spojrzeć na Orianę. Umyślnie wybrała zestaw, który (według opinii jej własnych sióstr oraz kilku kobiet zasługujących na miano koleżanek) miał wspomagać kobiecą płodność. Kontynuowała za to: — Dla mnie z kolei będzie pieczone risotto z owocami morza. Dziękuję — jej definitywny ton sprawił, że kelner od razu zabrał ze stołu obie karty dań. Dopiero gdy oddalił się na odpowiedni dystans Alcyone, myśli starszej kobiety znów skupiły się na siedzącej naprzeciw Włoszce. Prosiła o jej szczerą opinię. Jak... odważnie.
— Na twój temat, dziecko? — Pani Lestrange zwróciła się bezpośrednio do siedzącej napreciwko kobiety, obrzucając ją czujnym spojrzeniem. Gdyby chciała, mogłaby być jej babką. — Musisz zacząć o siebie dbać, jeżeli chcesz spełnić swój obowiązek względem naszej rodziny. Mężczyźni z jakiegoś niewiadomego dla mnie powodu skłaniają się ostatnio ku sylwetce wychudzonej, pewnie przypominając sobie echo minionej dawno wojny — słowa czarownicy nie mogły być tymi, których spodziewała się Oriana, lecz w pewien szczególny sposób zdradzały fakt, że Alcyone nie tylko pogodziła się z faktem, przed którym została postawiona, ale że akceptowała pannę Medici jako narzeczoną swego pierworodnego. — Bo to właśnie urodzenie zdrowego syna będzie należeć do twoich głównych obowiązków. Wszystko inne zejść musi na dalszy plan. Osobiście zadbam o każdą twoją wygodę, jeżeli stanie się tak, że syn mój będzie zbyt głośno oddychał w twojej obecności, wyślę go do jego domu. Będziesz pod moją opieką, jako matka mojego wnuka. Nie interesuje i nie będzie mnie interesować natura waszego pożycia, to, czy żyjecie w zgodzie, czy drzecie ze sobą koty. Musisz być jednak pewna, że w przypadku jakiegokolwiek konfliktu stanę po stronie mojej krwi. Tak długo, aż nie dasz mojemu synowi jego dziedzica, a mi wnuka, w moich oczach Atticus zawsze będzie na wygranej pozycji, jako posiadacz wszystkich racji — mogła być okrutna w swoich słowach, prawdopodobnie taka była, jednakże nie zamierzała upiększać przed Orianą wymagań, które przed nią stawiała. Nie zamierzała okłamywać ją co do rzeczywistości, której stanie się częścią, gdy zrzuci nazwisko Medici, aby przybrać dumne, nieskalane nazwisko Lestrange. — Salony, moje dziecko, staną się polem wiecznej bitwy. Możesz nosić nasze miano, chadzać tymi samymi ścieżkami, ubierać się u tych samych projektantów, nosić nasze diamenty, ale zdecydowana większość będzie uznawać cię za obcą. Za wyjątkiem, może, młodziutkich panien i tych, w których głowach panuje przeciąg pomiędzy uszami. Nawet, gdy będziesz w moim wieku, zawsze zostanie w twoim kręgu ktoś, kto będzie pamiętał, skąd przyszłaś — Alcyone Lestrange nie potrafiła współczuć i dawać dobrych rad. Ale próbowała, na tyle, na ile pozwalało jej to skostniałe serce. — Hadrian, dla ciebie wciąż Szanowny Pan Lestrange, to dopiero pierwsza przeszkoda na długiej drodze. Jesteś pewna, że chcesz się tego podjąć? Jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości, zjedz ze mną obiad i wyjdź. Nie pozwolę na marnowanie mojego czasu, tym bardziej nie ma mojej zgody na szarganie opinii mojego syna.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (3): « Wstecz 1 2 3


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 23:57 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.