• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Szkocja > Ariundle Oakwood (Ardnamurchan)
Ariundle Oakwood (Ardnamurchan)
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
27-09-2025, 22:16

Ariundle Oakwood (Ardnamurchan)
Na zachodnim wybrzeżu leży Ariundle Oakwood - pradawny dębowy las, którego powyginane pnie wyglądają jak zastygłe w ruchu postacie. Ziemię porasta gruby dywan mchu, a powietrze wypełnia zapach wilgoci i liści. Potoki spływają tu z gór wąskimi kaskadami, a ich szum miesza się z pohukiwaniem sów. W słońcu Ariundle wydaje się baśniowy, w mgle - mroczny i pełen sekretów. To miejsce, które wygląda tak, jakby nie zmieniło się od tysięcy lat.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Jasper Prince
Akolici
But in my dream a wall of wire, stone and iron forged in fire
Wiek
38
Zawód
Uzdrowiciel, toksykolog
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zaręczony
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
0
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
25
15
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
6
Brak karty postaci
25-03-2026, 02:18
- Lotu feniksa nad Peru. - powtórzył z pokerową miną, spoglądając Leonie prosto w oczy. Jego własne iskrzyły wesołością, ale minę miał poważną—chyba chcąc sprowokować Figg do wycofania się z tej arcywiarygodnej opowieści. Pojedynek na spojrzenia nie wyszedł mu jednak, bo wybuchnął śmiechem pierwszy. - Chciałabyś kiedyś pojechać tam naprawdę? Do Peru? - rzucił niby niezobowiązujaco. Nie było pierwsze na liście miejsc, które on chcialby zobaczyć, ale nie było też chyba nieatrakcyjne jeśli chciała. A sama pytała go już o Warszawę, zrujnowaną, zrównaną z ziemią. Jasper chyba nie widział Ameryki Południowej w swoich wizjach, bo to widmo krwawych wojen najskuteczniej zniechęcało go od podróży (po ostatnim koszmarze uznał, że Azja odpada). Ale może najprościej tego nie roztrząsać, tylko spytać o logistykę Lorcana?
- Nie zajrzałbym. - zaparł się, chcąc wierzyć, że by tego nie zrobił. Nacisk spojrzenia Leonie—która wyrobiła sobie o Bergu taką samą opinię w jeden wieczór, jaką on przez kilka lat pracy, niesamowite!—sprawił jednak, że zmiękł. - Chyba.
Na szczęście, irytujący toksykolog rozwiał się w niepamięci, gdy wymienili się prezentami. Prince z napięciem obserwował twarz Leonie, zdając sobie sprawę, że monety mogą być odebrane dwuznacznie. Chciał jej obiecać, że zawsze będą mogli się odnaleźć i zawsze przyjdzie jej na ratunek, ale z drugiej strony wiedział, jak panicznie Lee lęka się kontroli. Jak powoli otwierała się na warunki, mogące mu jakąkolwiek dać: przejście do sypialni, odsłonięcie ubrań, wizytę w jego mieszkaniu, czy wreszcie przyjęte oświadczyny (którymi niejako łapał okazję, bo do samego "tak" nie wierzył, że mogłaby być przekonana do małżeństwa. Nie wiedział też, kiedy mogłaby być gotowa, ale tą myśl uparcie odpytał i miał nadzieję, że póki Arlo jest w szpitalu, póty nikt ich o to nie spyta). Na szczęście, wydawała się wzruszona, a jej mowa ciała nie zdradzała znajomego napięcia—zrozumiała jego intencje.
Stres jednak nie minął, bo choć usłyszał już tak to w klękaniu i zaprezentowaniu Leonie pierścionka było coś tremującego. Spodoba się jej? Nie pamiętał, by darując rodzinną biżuterię Ingrid był równie onieśmielony. Upiorna wizja jej przyszłości była chyba silniejsza od nieśmiałości (rzadko bywał zresztą nieśmiały), ale opanowanie wynikało... chyba nie tylko z tego. Może za bardzo mu teraz zależało. Czy może za bardzo zależeć?
Przytulił ją mocno, gdy opadła na kolana—choć wolałby raczej wziąć ją w ramiona niż widzieć ją klęczącą przed nim.
- Teraz spakujemy ten namiot i spędzimy miłą noc w hotelu... i weźmiemy gorącą kąpiel w wannie. - zamruczał Lee do ucha, choć pojmował, o co pytała. - Wszystko na spokojnie. Mamy czas. - zapewnił, przecież nie groziła im nieślubna ciąża ani nacisk rodziców (chyba?!) ani nic, przez co pary zwykle są ponaglane. Byli dorośli i było coś wyzwalającego w tym, że tym razem zdecydował o wszystkim sam...
...nawet nie wspominając swoim rodzicom, że w ogóle może mieć takie plany. Przełknął ślinę i jeszcze raz przyciągnął Leonie do swojego ramienia, by jej sarnie oczy nie zauważyły jego ewidentnego zmieszania. Rodziców... będzie musiał chyba wziąć na siebie zanim ją z nimi pozna. Merlinie, była taka delikatna, a oni... Cóż, może najpierw powinien o tym z kimś porozmawiać. Może Evander miałby jakąś radę.
- Spokojnie, poznasz moich rodziców. - w swoim czasie. - Na razie cieszmy się wycieczką, hm? - chciał wierzyć, że to akt łapanie chwili, a nie akt lekkiego tchórzostwa.

/zt x 2 <3
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 15:13 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.