• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Pokątna > Sklep miotlarski Broomstix
Sklep miotlarski Broomstix
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-07-2025, 17:41

Sklep miotlarski Broomstix
Sklep miotlarski Broomstix to długi, wąski lokal z wypolerowaną witryną, przez którą widać zawieszone pod sufitem różne modele mioteł – od sportowych po ciężke, podróżne miotły rodzinne z zaczarowanymi sakwami na bagaż. Sklep mieści się w środkowej części ulicy Pokątnej i przyciąga wzrok nie tylko przez swoją ekspozycję, ale i charakterystyczny dźwięk świstu powietrza, który rozbrzmiewa za każdym razem, gdy ktoś otwiera drzwi. Wewnątrz unosi się zapach lakierowanego drewna, oleju do rączek z cisowego drewna i kurzu spod stadionu do Quidditcha. Całe wnętrze utrzymane jest w odcieniach brązu i ciemnej zieleni, a ściany wyłożone są półkami z miotłami uporządkowanymi według przeznaczenia – wyścigowe, rekreacyjne, rodzinne i kolekcjonerskie. Każda z nich opisana jest pływającym tuż nad trzonkiem pergaminem, na którym pojawiają się parametry, podając osiągi, maksymalną prędkość i stopień zaklęć stabilizujących. W rogu pomieszczenia znajduje się zamknięta, przeszklona gablota z najnowszym modelem miotły sportowej, obrotowo podświetlana jak cenny eksponat.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Sandy Wilkes
Czarodzieje
tell me who I am – do I provoke you with my tone of innocence?
Wiek
21
Zawód
fryzjerka, niania, drobna złodziejka
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
panna
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
0
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
7
2
Siła
Wyt.
Szybkość
5
7
13
Brak karty postaci
06-02-2026, 11:03
Uspokajanie galopujących myśli upływa mi na czynnościach, które niektórzy nazywają destrukcyjnymi — domniemane wyrzuty sumienia można zakryć taflą pudru, może je także ukoić warstwa wysokoprocentowego alkoholu, idealnie sprawdzi się również czar z kategorii tych niemoralnych i być może nieco złośliwych — kiedy znowu wrzaskliwie przebijają się do mnie pretensje małego Elliota, jestem jeszcze bardziej znieczulona niż ledwie chwilę temu.
Moje imię w jego ustach brzmi miło; rozkosznie, ciepło, lekko, zupełnie jakbym mogła mrugnąć i w kolejnej scenie wyobrazić sobie, że z jego warg spływa ciepły, złoty miód.
— A, no tak, adres... wiesz, to głupie, ale ja nigdy nie pamiętam dobrze numeru — nie potrafię raz i porządnie zarejestrować, czy pierwsza była czwórka, czy dwudziestka—siódemka. Ale w całym tym natłoku emocjonalno—romantycznym, podaję w końcu Dayowi to, o co prosi, przyglądając się jak kaligraficzne Clink Street 4/27 zdobi skrawek dzierżonego w jego dłoni papieru. Przez chwilę wszystko jest w idealnym porządku; nasze spotkanie wydaje się zaplanowane lata temu, Elliot przez krótką chwilę opuszcza gardę i jego jęki ustają, słońce świeci wysoko i przyjemnie, zdobiąc każdą plamkę w jasnoniebieskim oku Ambrose'a.
— Aktorską — doprecyzowuję, nagle i niespodziewanie speszona własnym wyznaniem, o czym świadczą drobne wypieki na twarzy. Może dlatego — a może z powodu bardzo ładnego pisma mojego towarzysza i niesłabnącej ciekawości, wobec tego, co wypisuje na kartce numer dwa — z taką determinacją i zaintrygowaniem zerkam na to, co w swoje małe, dziecięce rączki dostaje Elliot — Och, spójrz no tylko, jaka pamiątka — westchnienie zdradza moje autentyczne poruszenie, nawet jeśli niewiele wiem o Srokach ani pałkarzach, poza faktem, że mają pałki.
— Ale heca, że się spotkaliśmy, prawda? — tym razem zwracam się do Daya, który ląduje na liście moich znajomych, kolegów i osób jakkolwiek spowinowaconych, choćby tylko i ze względu na wspólną historię mandatową.
— Tak, słucham.... — potwierdzam, notuję, rejestruję; spijam każde z jego słów, a głowa chodzi mi góra—dół w niewerbalnej zgodzie, bo nagle niezabezpieczone różdżki stają się wysokim niebezpieczeństwem współczesnego świata, które może bezpośrednio prowadzić do terroryzmu. Kiwam jeszcze energiczniej.
— Ojej, jesteś ojcem? — kolejne punkty na wyimaginowanej mapie wewnątrz mojej głowy zaczynają się łączyć; wspólne elementy społecznego pożycia i potrzebę opieki nad najmłodszymi dzielimy niemal bohatersko, a ja coraz bardziej nie mogę wyjść z podziwu, jak wiele nas łączy — Oczywiście, masz rację. To bardzo niebezpieczne. Elliot, słyszysz? Niebezpieczne — powtarzam, choć chłopiec zaaferowany jest odczytywaniem, zgłoska po zgłosce, ofiarowanej notatki byłej gwiazdy Quidditcha.
Trudno.
Mam ważniejsze sprawy na głowie; na szczycie listy — torebki.
Chichoczę nieco, nasze palce się splatają, przyjmuję druczek i jedyne o czym myślę to to, by już nigdy nie puszczać jego dłoni.
— Musisz już iść? Poszlibyśmy na kawę, albo lody... — wzdycham, bo splot przestaje istnieć, a w moich oczach tętni tęsknota. Jedyną pociechą zostaje Elliot, skołowany i wciąż zdezorientowany, spotkaniem, rozmową, autografem.
Za chwil kilka, pięć czy sześć, i ja dołączę do tego irracjonalnego uczucia, które sprawi, że zacznę bardzo, bardzo żałować.

sandy zt
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 23:41 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.