• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Pokątna > Pustostan po dawnej aptece
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-07-2025, 21:10

Pustostan po dawnej aptece
Tuż na rogu, za którym znajduje się przejście do Mglistego Przesmyka, stoi stara kamienica, zaniedbana i zniszczona, w połowie właściwie zawalona. Ma zniszczony dach i na piętrze wyrwane okna. Na dole zabito je starymi deskami. Szyld, niegdyś złocony, dziś pokryty rdzą, wciąż przebija się przez warstwę brudu: Apteka..., reszty nazwy nikt już nawet nie pamięta. Mało kto byłby też w stanie odpowiedzieć na pytanie od kiedy jest właściwie zamknięta. A mimo to niekiedy z wnętrza dobiega stłumiony dźwięk starego dzwonka, jakby drzwi wciąż pamiętały, że powinny zadzwonić.
Przez zabite deskami okna nie widać nic, w środku panuje ciemność, lecz po rzuceniu Lumos można dostrzec zniszczone wnętrze - kilka starych regałów, wysoki blat i brudne ściany, pokryte pajęczynami.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
01-03-2026, 14:33
15.05.1962 r.

Dzień zapowiadał się parszywie. Niby maj, a noc była zimna i nieprzyjemna. Chłód szczypał w dłonie i twarz, zimny wiatr wkradał się pod ubrania powodując dreszcze.
Było chwilę po północy, kiedy Axel wyszedł z Wiwerny i przeszedł w stronę innej mordowni, tam miał być ktoś, kto był zainteresowany fantami z domu Roockwooda. Nie miał ich ze sobą, co było oczywiste, chciał wybadać teren i dowiedzieć się, o co właściwie chodziło w tym całym zamówieniu. Sprawa wybitnie śmierdziała, wiedział że było wielu chętnych na rabunek i po rozmowie z Lorcanem wyczuł, że Lestrange wybitnie nie pasowało to, że to konkretne mieszkanie stało się celem. Niby ostrzeżenie wypowiedziane przez czarodzieja dawało wiele do myślenia Axelowi.
Początkowo mial odpuścić, skoro jeden z jego ulubieńszych klientów reagował w taki sposób, to sprawa musiała być wybitnie śmierdząca. Co innego jednak skłoniło Axela do działania, wystarczyło dowiedzieć się, kto jest zainteresowany dostarczeniem fantów. I tutaj juz Devereaux wiedział, że to się dobrze nie skończy. Wkroczył do akcji i sam sobie napytał biedy, a Lorcan na bank był na niego wściekły.
Wieści o rabunku u Roockwooda rozeszły się po półświatku, hipotez było wiele, przerzucano się przeróżnymi nazwiskami i ksywkami, na szczęście pośród nich nie pojawiło się jego nazwisko. Axel przysłuchiwał się rozmowom w lokalu, czekał, czy objawi się jakiś samozwańczy oszust?
I nim się tego dowiedział, komuś puściły nerwy. Kupiec wyszedł, nie pozostawiając żadnych złudzeń, że cena zmniejszy się o dziesięć procent. To nie spodobało się obecnym. Zaczęli się szarpać i przekrzykiwać, aż w ruch poszły zaklęcia. Axel próbował się wycofać z lokalu, ale ktoś zastąpił mu drogę i trzasnął go pięścią w skroń.
Zamroczony zatoczył się na bok, instynkt nakazał mu uciekać, oddalić się od zamieszania i po prostu stąd wiać. Ten, który go zaatakował nie mial zamiaru odpuszczać. Czy został rozpoznany? A może ktoś go śledził? Trudno powiedzieć. Deveraux nie mogąc zlokalizować drogi ucieczki musiał uciec się do ostateczności.
Chwilę po pierwszej w nocy krotki trzask teleportacji zakłócił wszechogarniającą ulicę Pokątna ciszę. W rozbłysku przestrzeń zagięła się i wypluła z wyrwy postać, która całym impetem swojego ciężaru uderzyła w drzwi dawnej apteki. Axel celował by znaleźć się w środku, stres i zamieszanie sprawiły, że nie skupił się zbyt dobrze i wylądował po ich drugiej stronie. Grunt, że się nie rozszczepił.
- Aghh.... - Wyrwało się spomiędzy zaciśniętych zębów, kiedy Devereaux odbity od drzwi z rozmachem upadł na twardy chodnik. Skroń, która niedawno oberwała z solidnej pięści pulsowała nieprzyjemnie. Będzie siniak i to solidny. Skulił się opierając głowę o kolano, nie znosił teleportacji. W głowie jeszcze czul wirowanie i nieprzyjemny ucisk na żołądku. Kilka chwil i przejdzie, będzie lepiej i wróci do siebie a potem napisze list do Lorcana. To brzmiało jak plan.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Willow Weasley
Zwolennicy Dumbledore’a
Nothing you can take from me was ever worth keeping.
Wiek
25
Zawód
Służba w Policji Magicznej
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
22
0
OPCM
Transmutacja
21
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
10
Brak karty postaci
10-03-2026, 22:23
Ostatnie parę dni wydawało się podobnych – przesłuchania, teren, ślęczenie nad papierami i zeznaniami, trening, całkowicie irracjonalne wezwanie staruszki, która była absolutnie przekonana, że na jej progu sika animag, a potem powrót do sprawy przekrętów jednego ważniaka, którego dokumentację musieli dopiąć do rozprawy za parę dni. Kolejny raz wracała z pracy po północy i kolejny raz robiła nadgodziny, za które Ministerstwo będzie jej pewnie kazało wziąć wolne, bo wypłacenie pieniędzy było zbyt wielkim ambarasem do ogarnięcia. Jednak brała to na swoje barki, czując na sobie ciężar obowiązku, a nie jedynie potrzebę zarobienia paru groszy do utrzymania bytu. Jedni nazwaliby ją nadgorliwą, a inni mogliby rzec, że było jej po prostu łatwiej wycierać się obowiązkiem, bo nawet jeśli rodzicom się nie wiodło wybitnie – w przeciwieństwie do innych rodzin błękitnej krwi – to miała gdzie wrócić, gdyby zabrakło jej pieniędzy na wynajem klitki na Pokątnej. Uprzywilejowana do bycia moralną i szlachetną – słyszała to już nie jeden i nie dwa razy. Ile było w tym prawdy? Jeśli spojrzeć prawdzie w oczy, to sporo. Nigdy nie musiała łapać się brzytwy, aby walczyć o własny byt, nie groziła jej śmierć z głodu, nikt nie zabierał jej dachu nad głową, nie wyrzucił na ulicę. Jasne, potrafiła sobie wiele wyobrazić, empatyzować, próbować zrozumieć, jednak los nie doświadczył jej skrajnościami, które sprawiłyby, że sama byłaby mniej moralna. Ale może tak właśnie miało być? Musiała istnieć jakaś przeciwwaga, inny punkt widzenia, stworzony do współczucia i starania się ciągnięcia społeczeństwa w górę, ku lepszej moralności, nawet gdy większość brodziła w obłudzie i kłamliwych ekskrementach. Może dlatego czasem wolała widzieć w ludziach dobro, zakładać ich lepsze intencje, ale wiedziała, że jej obowiązkiem było dążenie do prawdy. Błądziła więc myślami między jedyni słowami z zeznań, a innymi, starając się odtworzyć w głowie dokładnie mimikę przesłuchiwanych. Musiała być tam jakaś wskazówka, która czekała na zauważenie.
Przez pochłonięcie tym co w głowie, straciła na czujności względem otoczenia – a może to było też zmęczenie? Ulica wydawała się pusta i cicha, przez nieliczne okiennice widać było resztki światła, które również miały zgasnąć. Gdzieś w alejce pokłóciły się bezpańskie koty, a korzystając z ich nieuwagi mała mysz przemknęła między budynkami. Magiczne latarnie lekko obmywały światłem ulicę, tworząc coś na pozór bezpiecznego, przeciwieństwo tego, co działo się kilka zakrętów dalej na Nokturnie. Czarownica minęła pustostan starej apteki, gdy trzasnęło za nią w charakterystyczny sposób. Co do…
Obróciła się z podskokiem, sięgając w wyuczonym odruchu po różdżkę w kaburze, jak gdyby była gotowa zaraz na przyjęcie ataku wystosowanego w jej kierunku. Jednak zamiast wymierzonego w nią zaklęcia, dostrzegła sylwetkę mężczyzny, który wypluty przez magię uderzył o drzwi pustego budynku, a potem wylądował na bruku. Cywile mogliby zignorować taką sytuację, uciec do swoich spraw – choć nie był to przykład obywatelskiej postawy. A ona? Nawet jeśli w tej chwili była ubrana jak cywil i odznakę miała wpiętą od wewnętrznej strony płaszcza, to wciąż na barkach miała obowiązek.
– Czy wszystko w porządku? Proszę pana? – zaczęła, powoli podchodząc, chowając różdżkę i anonsując niejako swoją obecność, żeby nie wystraszyć jegomościa, a gdy znalazła się dostatecznie blisko pochyliła się kucając obok niego, gdy ten przyciskał swoją głowę do kolana – a to był dla niej sygnał, że chyba nie wszystko było w porządku. – Potrzebuje pan pomocy? – na pierwszy rzut oka wyglądał jakby coś go poszarpało, mógł to być wynik samej teleportacji. Czyżby przypadkiem? A może teleportował się po alkoholu? W końcu noc była późna, już nie takich delikwentów spotykała.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
18-03-2026, 00:05
Rutyna i nuda w ciagu ostatnich dni byłaby czymś cudownym. Axel chciałby oderwać się od wydarzeń ostatnich dni i po prostu móc zająć się nudnymi rzeczami, kelnerowaniem w Wiwernie, probami i trenowaniem do upadłego układu. Tak byłoby zdecydowanie łatwiej, spokojniej, ale jak zawsze, wplątał się w nieciekawą sytuację i teraz musiał działać, by przekonać Lorcana, że nie działał mu na złość. Dodatkowo musiał jeszcze przekonać arystokratę, że wcale nie mial złych zamiarów wobec Melusine, która okazała się być blisko związana z Lestrange. I tak źle i tak niedobrze.
Spotkanie z drzwiami nie było przyjemne, tak samo potem bliski kontakt z chodnikiem. Axel był świadomy tego, że nie trafił wprost w kryjówkę, tylko obok i teraz siedział na ulicy. Ale zawroty głowy i otumanienie przez chwile go zamroczyły, że nawet nie był w stanie do końca ocenić, czy ulica jest pusta.
Bardzo szybko się okazało, że Axel nie był tutaj sam. I pech chciał, że trafił na magipolicjantkę po służbie, która jednak w pierwszej chwili przejęła się jego stanem, a nie samym faktem, że zjawił się z nikąd.
Kobiecy glos sprawił, że Axel drgnął i uniósł spojrzenie przytrzymując dłoń przy rozbitej skroni. Zobaczył ruch różdżki, na szczęście chowanej a nie skierowanej ku niemu. Ulżyło mu trochę,
W tej chwili musiał zebrać się w sobie, ułożyć myśli i nakreślić sugestię, która pomoże mu postawić siebie w pozycji ofiary zmuszonej do teleportacji. Jego francuski akcent wybrzmiał również wyraźnie, sugerując jasno, że nie jest miejscowy. Axel rzadko pozwalał sobie na sięganie do naturalnego brzmienia swojego głosu, maskując go wyuczonym akcentem i nieskazitelnym brzmieniem angielskiego wprost z londyńskiego City. Jednak w tej chwili dyskomfort bolącej głowy i stres raczej utrudniałyby mu tylko takie manewry.
- Napadli mnie... - Wymamrotał zapytany, czy wszystko w porządku. Odsunął dłoń od głowy, w przytłumionym świetle latarni ciemna plama szpeciła twarz chłopaka. - Wracałem z pracy... i chcieli mi zabrać wypłatę. - Nie do końca tak było, a raczej w ogóle tak nie było. Chociaż ziarenko prawdy kryło się w jego słowach, bo faktycznie został zaatakowany i solidnie obity.
Wiedział jednak, że musi ściemniać nieważne kogo spotka, czy to cywila, czy mundurowego na patrolu. Znalazł się tutaj nagle i nieoczekiwanie, każdy mógł go zgłosić nawet w celu sprawdzenia, czy teleportuje się legalnie.
Wyglądał jakby faktycznie ktoś go zaatakował, a jego ubiór nie był zbyt bogaty, a raczej nadgryziony przez ząb czasu. Szczupły mężczyzna wyglądał jak nieszczęście. Spojrzał na rudowłosą kobietę odrobinę bojaźliwie.
- Gdzie ja jestem? - Rozejrzał się wokół rozpoznając poniekąd część ulicy Pokątnej. Obok była pusta apteka, gdzie chciał pierwotnie wylądować. Wiedział, że przez stres i zamieszanie i tak mial wielkie szczęście, że się nie rozszczepił.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 16:43 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.