Poczta w próżnię
W tym miejscu możesz wysłać list do postaci, której nie ma na forum, np. krewnego, starego przyjaciela lub przypadkowego nieznajomego.Pamiętaj, że listy kierowane do Mistrza Gry należy umieszczać tutaj.
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Varyo,
Twój list zatrzymał mnie na dłużej. Nieczęsto pozwalam sobie czytać coś więcej niż raz, ale Twoje słowa wracały do mnie.
Minus czterdzieści osiem stopni. Przez chwilę miałam wrażenie, że sama stąpam po tym syberyjskim lodzie. Pomyślałam też, że może ten mróz był Ci potrzebny. Żeby coś odłamać, coś odciąć, a coś zostawić mocniejszym. Czy to pragnienie, by dotrzeć tam, gdzie innym nie starcza odwagi, nie było z Tobą zawsze? Jeśli naprawdę przestałaś być tą samą, która wyjechała, to dobrze. Zmiana jest jedynym co pewne w naszym życiu.
Zaprzysiężenie nowego Ministra Magii odbiło się echem w całym magicznym świecie. Wszędzie tylko plotki, niedowierzania. Nie zamierzam ich powtarzać - wiesz, co myślę o tych wszystkich słowach i o tym, co mogą oznaczać. Jedni wierzą, a inni udają, że wierzą. Grindelwald śmieje się głośniej, a tłum zaczyna mu odpowiadać. To nie głos Ministra niósł się tego dnia najmocniej. Wiesz, co mam na myśli. Ludzie szukają nowej siły, ale nie wszyscy pojmują, jaką cenę trzeba będzie zapłacić.
Spotkajmy się. Chcę usłyszeć o wszystkim, o czym nie napisałaś. O lodzie, o stworzeniach, o ciszy Syberii, o tym, co naprawdę Cię zmieniło. Napisz do mnie, kiedy wrócisz do kraju.
Do zobaczenia,
Antonia
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Duncan
Z pewnością dotarły do ciebie już informacje o wydarzeniach z dzisiejszych obchodów zaprzysiężenia. Mam dla ciebie kolejne zlecenie.
Zakręć się gdzie trzeba i zbierz tyle informacji ile się da na temat nowego Ministra. Chcę wiedzieć wszystko co tylko zdołasz usłyszeć, każdą plotkę na jego temat, każde brudy, które próbuje ukryć. Zrób to zachowując typową dla siebie dyskrecję.
Jak zawsze czeka na ciebie odpowiednia zapłata.
Czekam na raport.
X.
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Ronny
Z pewnością dotarły do ciebie już informacje o wydarzeniach z dzisiejszych obchodów zaprzysiężenia. Mam dla ciebie kolejne zlecenie.
Zakręć się gdzie trzeba i zbierz tyle informacji ile się da na temat dyrektora Hogwartu. Chcę wiedzieć wszystko co tylko zdołasz usłyszeć, każdą plotkę na jego temat, każde brudy, które próbuje ukryć, całą jego historię zanim został dyrektorem. Zajrzyj do Doliny Godryka, ale rób to dyskretnie, nie wzbudzając podejrzeń.
Zapłata będzie sowita.
Czekam na sprawozdanie,
X.
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Sana,
śmiem sądzić, że nie powinnaś poświęcać mi aż tylu swoich zagmatwanych myśli. Nawet jeśli wzbudzają w Tobie tak żywe wspomnienia, których wcale nie chcesz się z pamięci pozbywać. Ten olejek ― czyżby miał różany zapach? Czytając Twój list prawie go poczułem, masz doprawdy rzadki dar pobudzania wyobraźni. Twoja tęsknota brzmi jednak dość dramatycznie, pozwolę sobie więc nieco ją ostudzić, coby zasugerowane katusze pozostały nadal jakkolwiek urokliwymi, bo wywlekanie ich poza sferę domysłów odbiera im całą atrakcyjność.
Co się zaś tyczy rejestracji pobytu ― tak, jest ona zgodna z prawem. Powinnaś się jak najszybciej stawić w urzędzie, jeśli nie chcesz, by aurorzy odebrali Ci różdżkę lub ukarali grzywną. Nikt nie będzie ci kazał z kraju wyjeżdżać, o to martwić się, bynajmniej, nie powinnaś. Mogę jednak pomóc Ci w wypełnianiu druku; mogę też, ewentualnie, zaproponować Ci alternatywne dla tego rozwiązanie, ale to zbyt poufna rozmowa, jak na zgiełk Pokątnej. Zamiast paradować w tej sukience przed tłumem gapiów, odbierając naszemu spotkaniu oczekiwaną dyskrecję, przyjdź w niej prosto do mnie. I nie miej nic pod spodem. Do kawiarni zajrzymy przy innej, lepszej okazji ― a tym razem pooglądasz mebelki w moim nowym mieszkaniu. Zapowiedz się tylko, zanim postanowisz ukoić swą tęsknotę.
Z oczekiwaniem
Igor
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Yrsa,
dziw mnie bierze, że po tylu latach nawiedziły Cię wspomnienia — czyżby boski wyrok tak nagle nakazał Ci się do mnie zwrócić? Sam potrzebowałem chwili, by połączyć luźno plączące się w mojej głowie fakty w coś, co prędzej przypominać będzie streszczaną przez Ciebie historię. Nie myśl jednak, że nie pamiętam dźwięków Twoich drewnianych koralików ani ciepła rąk, które w prastarym rytuale przyniosły ukojenie dla ran, przez długi czas nie potrafiących się zasklepić; pamiętam doskonale i pamiętać będę. Najpewniej do końca swoich dni zawdzięczać Ci będę to, że znachorskim talentem poskładałaś moje kości i odpędziłaś ból; to, że wcieleniem szeptuchy poniekąd też otworzyłaś mi oczy, które przedtem miałem — na prawdę, dzisiejszość, a także bieg własnego losu — szeroko zamknięte. Za to mogę więc pozostawać Ci niezmiennie wdzięczny — że byłaś mi Norną w ludzkim przebraniu, że byłaś mi Eir w odmętach Midgardu.
Obietnic powrotu jednakże — jak i bliskości Twej skóry — nie przypominam sobie wcale. Być może list ten kierować winnaś do kogo innego, być może pomyłka niesłusznie narysowała mnie dla Ciebie jako Odyna, choć bliżej mi przecież do Lokiego; i choć błękit Twoich oczu wyrył się w mojej biografii wyrazistym kolorem, wiedzieć musisz, że nie pamiętam ich rozszerzonych źrenic. Nie pamiętam krzywizn nagiego ciała, nie pamiętam też miękkości futra ni blasku jaśniejącej zorzy. Syn, którego zesłali dla Ciebie bogowie, musi być zatem dziedzicem innego — a odwiedzało Cię przecież wówczas wielu moich kamratów i wrogów; wielu spośród tych, którzy oszukali mnie oraz wielu tych, których oszukać próbowałem ja.
Niech lód Twojej bezzasadnej zawiści opuści więc moje imię i cień mego wspomnienia, nawet jeśli norweski fiord wciąż podszeptuje Ci je w podpowiedzi.
Nie wrócę. Nie szukaj mnie, nie ja byłem — i nie ja jestem — Ci przeznaczony. Obyś w końcu spotkała pomyślność.
Niech Freja ma Cię w opiece
Igor
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Szanowny Locrynie,
przyniosłyby nam znacznie więcej korzyści i silniejsze połączenia? Choć brakuje mi czasu, aby korzystać z życia towarzyskiego z równą intensywnością, co dawniej, z łatwością mógłbym przywołać kilka nazwisk, które wydają mi się znacznie bardziej odpowiednie dla Twojego syna, Locrynie. Panna Leopoldina Flint zachwyciła mnie ostatnio swoim występem w baletowym spektaklu, to zgrabne i silne ciało mogłoby wydać na świat wielu Twych wnuków! A panna Iris Nott? Jako żona Lorcana mogłaby skorzystać z rodzinnych archiwów, ich sekrety mogłyby okazać się dla nas użyteczne. Panna Nylah Black, półwila, która z pewnością usidliłaby swym urokiem i urodą Twego syna na angielskiej ziemi, również pozostaje niezamężna. Tyle wolnych panien o krwi błękitnej i czystej, pozbawionej najmniejszej skazy, o doskonałym rodowodzie, a Wam obu po głowach chodzą mezalianse.
Nie kwestionuję Twej przyjaźni z panem Rookwoodem. Nie przeczę temu, że można przypisać mu liczne zasługi i zalety, lecz z tego co mi wiadomo - jego rodzina straciła majątek dawno temu. Cóż mogą zaoferować nam dzisiaj? Tak szczerze, Locrynie? Czy nie kieruje Tobą sympatia do starego, wieloletniego druha, nie zaś rozsądek? Czy poddałeś tego związek prawdziwie chłodnej kalkulacji? Zasługi ojca nie są jednak zasługami jego córki. To po pierwsze. Po drugie zaś - jej wygórowana ambicja może być przeszkodą, a nie zaletą. Żona powinna być mężowi winna posłuszeństwo, pamiętaj o tym. Panna Rookwood musiałaby wiedzieć doskonale o tym, że jako pani Lestrange nie grałaby dla siebie - miałaby za każdym razem wybierać nas. Nasze nazwisko, nasz ród, naszą korzyść. Czy jesteś pewien, że tak ambitna kobieta jest gotowa poświęcić się w pełni naszej rodzinie?
Nie jestem przekonany do tego pomysłu, Locrynie. Jeśli wciąż uważasz, że to materiał na żonę dla Twego syna, to potrzebuję na to dowodów. Dowodu na to, że będzie godnie reprezentować nazwisko Lestrange i jest gotowa zapomnieć o własnych ambicjach i celach, a przyjąć te, które przyświecają nam. Dowodu na to, że jej osoba, choć pozbawiona półwilego uroku, rzeczywiście zatrzyma Twego syna na angielskiej ziemi. A także dowodu na to, że związanie się z rodziną Rookwood przyniesie nam realne korzyści. W tym momencie nie wiem wciąż co mogą nam zaoferować, a powiązanie z naszym rodem - dla nich jest ogromną wartością dodaną. Dla nas - to na ten moment mezalians, tak jak i pomysł Atticusa, aby poślubić imigrantkę. Obaj musicie mnie przekonać do tych wymysłów, bo gdy przypominam sobie ile panien krwi błękitnej pozostaje niezamężnych, to czuję chęć, aby sam się tym zająć.
Jeśli zaś sam nie potrafisz zapanować nad swoim synem, a on zapomniał o swoich obowiązkach jako Lestrange'a, to z chęcią się z nim rozmówię.
Czekam na Twe konkretne działania, Locrynie.
Z wyrazami szacunku,
Hadrian Lestrange