• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Szkocja > Hogsmeade i okolice > Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie > Łazienka dziewcząt
Łazienka dziewcząt
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
13-10-2025, 12:43

Łazienka dziewcząt
Łazienka dziewcząt na pierwszym piętrze to miejsce, które od dawna otacza aura niepokoju. Marmurowe umywalki i wysokie lustra pamiętają czasy założycieli szkoły, lecz ich blask przygasł od wieków pary i zapachu stęchłej wody. Wzdłuż ścian stoją rzędy kabin, a w powietrzu unosi się echo kapania z przeciekającego kranu. W taflach luster odbijają się drżące płomienie świec, skrzące się jak cienie zaklęć. Niekiedy słychać też przeciągły szloch ducha uczennicy, która nigdy nie opuściła tego miejsca. Zawilgocone kafelki ślizgają się pod stopami, a woda w rurach szemrze jakby szeptała sekrety. Choć większość unika tego pomieszczenia, łazienka kryje w sobie coś więcej niż tylko wspomnienie przeszłości.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Antonia Borgin
Śmierciożercy
I can resist everything except temptation
Wiek
28
Zawód
zaklinacz, pracuje w Ministerstwie Magii
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
14
OPCM
Transmutacja
6
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
11
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
12-02-2026, 19:54
Wypowiedziane głośno pytanie mogło Manon zasugerować, że Antonia w ogóle nie przejmuje się opinią innych, ale nie była to prawda. Po prostu nie dawała im powodów, by mogli ją w jakikolwiek sposób oceniać, by sprowadzać ją do ram, których społeczeństwo tak desperacko potrzebowało. Ludzie uwielbiali obserwować cudze zachowania - w plotkach odnajdywali przede wszystkim rekompensatę dla własnego życia, własnych przywar i trosk, dla porażek rozciągniętych wzdłuż ich osi czasu. Urodziła się z piętnem oczekiwań. Urodziła się na przegranej pozycji, od samego początku zmuszona walczyć o to, by jej krew nie była odpowiedzią na pytanie, jakim jest czarodziejem. Teraz nie miała już rodziny, która mogłaby kontrolować jej poczynania, krytykować decyzje czy planować za nią przyszłość. Nie miała rodziców, nie miała dziadków, a wszelkie wujostwo żyło całkowicie niezainteresowane jej istnieniem - a nawet jeśli nie, to doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że i tak nie posłucha. Postawili na niej krzyżyk tak samo, jak na jej bracie, od samego początku. Traktowali ich jak gorszy sort. Gdy pojawiali się w pomieszczeniu, rozmowy milkły nagle i demonstracyjnie, jakby dla zasady. Jakby nie warto było wtajemniczać ich w sprawy rodzinne, bo przecież do rodziny nie należeli.
Nosiła w sobie wiele złości - i do Borginów, i do Rookwoodów. Nosiła w sobie żal, który z czasem nauczyła się tłumić. Dlatego nie mogła powiedzieć kobiecie, że rozumie. Nie mogła też nakłaniać jej do tego, by choć spróbowała przezwyciężyć tradycje i konwenanse, by sprzeciwiła się nadmiernemu wpływowi swoich bliskich - ich warunki były zbyt różne. Antonia latami biła się o miejsce przy stole, aż w końcu zrozumiała, że wcale jej ono nie interesuje. Teraz, gdy zjawiała się w Sidłach jedynie po to, by sprawdzić, czy dom przodków nadal stoi, nawet postacie z obrazów nie potrafiły znaleźć dla niej odpowiedniej reprymendy. Dbała o to, by nikt nic nie wiedział. By fakty z jej życia - plany, marzenia, błędy - pozostawały skrupulatnie ukryte. Schowane pod warstwą masek, sztywnych standardów, wyuczonych cech. I nawet czarownica stojąca teraz przed nią nie mogła z całą pewnością powiedzieć, że ją zna. Bo Antonia w wielu sytuacjach potrafiła po prostu… zaskoczyć.
Więc czy właściwie mogła znaleźć odpowiednie słowa, by jakkolwiek podsumować to co padło? Ludzie posiadali naturalną umiejętność pocieszania, której jej pragmatyzmowi zwyczajnie brakowało. Nie rzucała bezsensownych fraz tylko po to, by wypełnić ciszę - czasami to właśnie ona była najbardziej wymowna. - Goyle, mówisz? - powtórzyła po czarownicy, unosząc brew w pytającym geście. W myślach przeszukiwała twarze pracowników Ministerstwa, aż w końcu natrafiła na tę idealnie pasującą do opisu. - Te wszystkie ciotki podsuwające „odpowiednich” kandydatów nie robią tego dla ciebie, z czego zresztą na pewno doskonale zdajesz sobie sprawę, tylko dla siebie - zaczęła spokojnie. - Same przez to przechodziły, same nie miały żadnego wyboru, a teraz z mieszaniny mściwości i żalu ofiarowują to samo kolejnym. Najgorszym widokiem byłoby twoje zadowolenie. Twoja wolność. Twoja lekkość. - zawiesiła na chwilę głos w zamyśleniu. - Może więc warto okazywać zmartwienie brakiem męża. Może warto wybrać tego, który spełniałby wszystkie twoje oczekiwania, a im opowiedzieć bajkę o wielkiej niechęci i trudach, bo to właśnie będzie dla nich dowodem, że trafiłaś „odpowiednio”. -wzruszyła lekko ramionami. To nie rada ani pocieszenie. To propozycja. Jej spojrzenie znów spoczęło na Manon. - Możemy nie myśleć o ślubie, o mężu, ale zapewne każdą z nas to w końcu spotka. – odetchnęła na głos wypowiadając to co i tak cisnęło się na usta. - Pan Goyle jest nieodpowiednim kandydatem dlatego, że masz już kogoś innego na oku… czy dlatego, że po prostu nie chcesz, by tak ważny wybór należał do kogoś innego?
Kącik ust drgnął jej w uśmiechu na kolejne pytanie czarownicy. - Jeszcze nie zdecydowałam - odparła, bo prawda miała objawić się dopiero wtedy, gdy jej obcasy z głośnym łoskotem odbiją się od drewnianej podłogi Wielkiej Sali. - Lubię ten element niespodzianki - dodała, wzruszając lekko ramionami, jakby mówiła o czymś zupełnie nieistotnym. Nieważne, z kim przyjdzie jej przeżyć ten taniec. Już dawno zgasiła w sobie wszelkie oczekiwania, wobec tego, co może - ale wcale nie musi - się wydarzyć. Wbrew pozorom nosiła w sobie sporo spontaniczności, tyle że nie rozlewała jej bez kontroli. Wypływała falami, wtedy gdy sama uznała to za stosowne.
Dostrzegła spojrzenie czarownicy przesuwające się z lekkim zniecierpliwieniem po framudze drzwi. Skinęła głową i odwróciła się ku lustrze, by ostatecznie poprawić kolor ust, w końcu po to tu przyszła. - Będę śledzić cię wzrokiem - rzuciła jeszcze, zanim tamta zniknęła za drzwiami.

z.t
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 22:02 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.