Dzisiaj skończyła pracę przed zamknięciem. Stała właśnie przed lokalem, trzymając mapę w dłoniach. Nie do końca wiedziała, w którą stronę iść i jak dojść do tej sławetnej wieży Eiffla. Akurat dzisiaj, jako że kończyła o takiej przystępnej godzinie - postanowiła tam zawitać. Lepiej wcześniej, niż później, jako że nigdy nie wiadomo było, czy będzie miała jakiś inny wieczór, który będzie mogła poświęcić na taką wycieczkę. Z początku nie zwróciła uwagi, że niedaleko ktoś się zatrzymał. Ale po paru sekundach, gdy już stwierdziła, że sama nie da rady, westchnęła. Odwróciła się, i gdy jej wzrok padł na chłopaka stojącego obok, uśmiechnęła dość niepewnie i wzięła głębszy wdech.
Gotowa do pracy, jak co dzień, obsługiwała gości, ze swoim typowym uśmiechem na ustach i nieco mniej łamanym francuskim. Jednak gdy zbliżała się godzina rezerwacji, zrobioną przez rodzinę Axela, starała się aż tak nie wyhylać. Nie chciała, by chłopak na dzień dobry ją dojrzał, bała się, że to tylko pogorszy sytuację - a sama nie do końca wiedziała, czego powinna się spodziewać. Miała wrażenie, że sama zaczyna się stresować tym, że miał się tutaj pojawić z rodziną.
Czy spodziewała się, że spotkają się w takim miejscu? Almyra często miała wrażenie, że taki nieco bardziej elegancki świat jest poza jej zasięgiem. Rookwood zdawała się jej ten świat odrobinę udostępniać. Nie mniej jednak dziękowała za każdą możliwość spędzenia czasu ze starszą dziewczyną. Tak było również i tym razem - i nawet wybrana miejscówka jej nie odstraszyła. Wchodząc do środka, rozejrzała się dookoła i początkowo nie mogła namierzyć wzrokiem panienki Rookwood. Słysząc jednak znajomy głos, odwróciła się szybko w jego stronę. I od razu na jej twarzy pojawił się uśmiech. Podeszła do Melusine i uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
Chociaż był już listopad, Almyra czuła, jakby było późne lato. Mimo chłodu na zewnątrz w środku odczuwała jedynie ciepło, radość i szczęście. W tym momencie miała wrażenie, że niczego jej nie brakowało. Bo czego mogłaby chcieć więcej?
zakończone
| Gracz zgłasza: MG akceptuje:
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
Ciągle w biegu. Tak ostatnio swój świat widziała Almyra. Ciągle coś się działo, ciągle gdzieś się spieszyła, ciągle gdzieś musiała zdążyć. Zaczynało ją to męczyć, coraz częściej czuła się przytłoczona. Zarówno przez wydarzenia, które niedawno miały miejsce, jak i tę ogólną niepewność, którą odczuwała dookoła. To wszystko było męczące. Do tego aż stopnia, że nawet świat muzyki - do tej pory jej strefa komfortu - nie potrafił zająć jej myśli na długo.
Ubrana elegancko, w dłuższą jasną suknię, zakrywającą to, co powinna, przekroczyła próg sali. Rozejrzała się dookoła, chociaż kelner poprawidził ją bezpośrednio do odpowiedniego stolika. Uśmiechnęła się, odrobinę niepewnie i delikatnym, płynnym ruchem dłoni schowała niesforny kosmyk włosów za ucho.
Warren nie przejmowała się tym, że po raz kolejny coś nie poszło. Trzeba było przerwać grę. W takich sytuacjach, gdy nie grała typowo utworów tylko na fortepian, a akompanowała komuś - było to normalne. Sama od siebie wtedy był jedynie tłem dla drugiej osoby - bądź kilku osób. Na początku, gdy musiała z kimś grać w duetach, denerwowało ją to - trafiała z reguły na osoby mało przygotowane na próby, zgarniające dla siebie tylko błyski fleszy i gratulacje.
Zlot absolwentów póki co był udany, w oczach Almyry. Namówiła brata, by się tutaj pojawili (choć była przekonana, że w głębi ducha on również chciał się tutaj pojawić), bo chciała znów odwiedzić stare mury zamku. Miejsca, do których kiedyś uwielbiała chodzić, ludzi, których uwielbiała - z niektórymi do tej pory miała kontakt, z niektórymi nieco rzadziej rozmawiała. A z innymi jeszcze nawet i pracowała, choć w szkole nie darzyła ich wielką sympatią, najczęściej z wzajemnością.
- Czy Ty kochana zamierzasz wejść do Zakazanego Lasu? - nie będąc do końca pewną, czy aby na pewno dobrze zrozumiała przekaz wypowiedzi Melusine, musiała się o to zapytać wprost. Odchrząknęła w pewnym momencie i oparła dłonie na biodrach, kierując spojrzenie na ciemne drzewa w oddali. - Zdajesz sobie sprawę, że jeśli mój brat nas tutaj zobaczy, na pewno zaraz za nami pójdzie, prawda? Ale... chyba nie przeszkadza Ci jego towarzystwo, prawda?
zakończone
| Gracz zgłasza: MG akceptuje:
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light