• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Szkocja > Hogsmeade i okolice > Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie > Hangar na łodzie
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
15-10-2025, 15:23

Hangar na łodzie
Hangar na łodzie w Hogwarcie ukryty jest tuż przy brzegu czarnego jeziora, w cieniu zamkowych murów. To przestronne, kamienne pomieszczenie o łukowatym sklepieniu, wypełnione echem kapiącej wody i skrzypieniem drewnianych pomostów. W półmroku widać rzędy szkolnych łodzi; małych, czarodziejskich jednostek o gładkich burtach, które same poruszają się po wodzie. Powietrze jest chłodne i wilgotne, przesycone zapachem jeziora, mokrego drewna i wodorostów. Na ścianach wiszą stare sieci, linowe zwitki i latarnie, które oświetlają taflę wody miękkim, złotawym blaskiem. To niemal zapomniane miejsce, gdzie panuje spokój i echo wspomnień pierwszych podróży uczniów do zamku.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
10-11-2025, 10:40
30 kwietnia 1962

Iskrzące oczy, lekko zaróżowione policzki. Była zdecydowanie wstawiona, wypiła o jeden kieliszek więcej niż powinna i potrzebowała wytrzeźwieć, zanim właściwie zrobi coś głupiego. W końcu podstawą było znać swój limit, czyż nie? Nil narzuciła na ramiona płaszcz, ukrywając tym samym elegancką, balową suknię, którą ubrała tego dnia. Wyszła z zamku, kierując się luźno przez błonia. Spacer miał za zadanie po prostu pozwolić jej przetrzeźwieć i zebrać myśli. I przy okazji dać odrobinę odpocząć nogom, bo choć obcasy wyglądały bardzo elegancko, dopasowane do sukni, to na dłuższą metę do najwygodniejszych nie należały. Ale przecież nie będzie zdejmować butów publicznie...
Przez chwilę pomyślała, że mogłaby spróbować transmutacji, ale w zasadzie ta dziedzina magii nigdy nie była jej konikiem. Dlatego skierowała się po prostu w stronę jeziora, które zawsze było jednym z jej ulubionych miejsc, a kiedy wiatr zawiał za mocno, zmieniła delikatnie kierunek, by schować się w hangarze na lodzie. Idealne miejsce na odpoczynek, odsłonięte od wiatru i częściowo od innych. Fryzura domagała się poprawienia - Nylah nie mogła przecież chodzić taka potargana - a łodzie mogły zapewnić odpowiednie do odpoczynku siedzisko. Raczej nie spodziewała się, by ktokolwiek wpadł na pomysł, żeby też się tu ukrywać. W zasadzie to nawet doceniała, że ktoś zorganizował ten zjazd. Przyjemnie było wrócić do szkolnych murów, nawet jeśli potrzebowała chwilki odpoczynku.
Wsunęła się do hangaru, poprawiając blond kosmyki wymykające się z misternej fryzury. Tańce i wiatr nie sprzyjały w utrzymaniu perfekcyjnej fryzury. Zrobiła jeszcze kilka kroków wgłąb hangaru i dostrzegła osobę, której chyba nawet by się nie spodziewała. Przynajmniej nie teraz i nie w tym miejscu.
- Almyra? - w głosie Nylah zabrzmiało lekkie zdziwienie. - Co ty tutaj robisz? - trochę nie do końca rozumiała, czemu Warren miałaby się tutaj ukrywać. Chyba, że tak jak ona szukała chwili na odpoczynek?
Bezwiednie powędrowała myślami do czasów szkolnych, gdy niespecjalnie za sobą przepadały. Nie miała za specjalnie wyrzutów sumienia z tego powodu, a teraz pracowała z Warren w „Arcadii”. I całkiem dobrze jej się pracowało z byłą Gryfonką, sama Black starała się w żaden sposób nie przenosić dawnych animozji zresztą teraz były już dorosłe. Dorosły człowiek rozumiał trochę więcej i inaczej patrzył na pewne sprawy.
- Masz ochotę na chwilkę towarzystwa? - spytała w końcu, bo przecież Almyra była tu pierwsza. W głowie zaczęła też przeglądać jakieś bliskie miejsca, gdzie mogłaby się ewentualnie zaszyć i przetrzeźwieć. W końcu jednak zrobiła krok do przodu, zachwiała się przez alkohol - to wszystko wina obcasów! - i klapnęła w jednej z łódek z postanowieniem, że w razie czego zaraz sobie pójdzie. A może i nie pójdzie? Nie była pewna, czy chwieje się łódź czy świat dookoła z winy procentów, była skłonna jednak uznać, że oba powody były prawidłowe. Przymknęła oczy, na chwilę, wsłuchując w szum wody. O tak, idealne miejsce na odpoczynek.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
23-12-2025, 17:56
Zlot absolwentów póki co był udany, w oczach Almyry. Namówiła brata, by się tutaj pojawili (choć była przekonana, że w głębi ducha on również chciał się tutaj pojawić), bo chciała znów odwiedzić stare mury zamku. Miejsca, do których kiedyś uwielbiała chodzić, ludzi, których uwielbiała - z niektórymi do tej pory miała kontakt, z niektórymi nieco rzadziej rozmawiała. A z innymi jeszcze nawet i pracowała, choć w szkole nie darzyła ich wielką sympatią, najczęściej z wzajemnością. Jednak teraz, mając te parę lat więcej na karku, widziała zdecydowanie więcej i rozumiała więcej. Oczywiście po zastanowieniu się - widziała również i problem w swoim zachowaniu w szkole, ale również i w innych ludziach.
Zmęczona powoli towarzystwem, ilością i natłokiem rozmów, postanowiła się nieco przewietrzyć. Nie była pijana, nawet nie była wstawiona - wypiła bardzo mało, aż tak mocno nie przepadała za alkoholem. Jednak świeże powietrze zawsze dobrze na nią działało. Zawsze. W zamku co prawda kochała przebywać, jak była uczennicą - teraz jednak wolała spędzić trochę czasu poza czterema ścianami. Błonia - taki początkowo był jej cel. Nogi jednak poniosły ją gdzie indziej. Do hangaru z łódkami. Był taki rok, kiedy siadała w drewnianym domku nad jeziorem i chowała się przed wszystkimi. Teraz nie do końca pamiętała, dlaczego tak dokładnie - ale na pewno były to przyjemne chwile. Chłodna woda, cisza dookoła, jedynie łódki unoszące się na wodzie. Mogła tak przesiedzieć nawet i godzinę czy dwie.
- Hm? - nie spodziewała się tutaj kogokolwiek. A już na pewno nie spodziewała się usłyszeć swoje imię, wypowiedziane w tym miejscu. Szybko się odwróciła w stronę nadchodzącej osoby.
Nylah aktualnie z nią pracowała w teatrze i udało im się znaleźć wspólny język. Początek był nieco trudniejszy, zwłaszcza, że w szkole miały pewno starcia. W końcu Gryffindor i Slytherin raczej się ze sobą z reguły nie przyjaźniły, plus Almyra często stawała po stronie również osób o nie całkowicie czystej krwi, co niektórym się mocno nie podobało i stąd zapewne też jakieś między nią a rówieśnikami problemy, prawda?
- Nylah, nie spodziewałam się, że ktokolwiek tu przyjdzie. Jak zlot? - co prawda nie gadały ze sobą za bardzo na tym zlocie absolwentów, jednak lubiła tę blondynkę. Na pewno lepiej się z nią dogadywała niż tych parę lat temu. Uśmiechnęła się do niej spokojnie, siadając na jednym z drewnianych podestów i przez chwilę jeszcze patrzyła na koleżankę, ale po paru sekundach wróciła spojrzeniem na wodę. - Nie przeszkadzasz mi, zostań na spokojnie. To świetne miejsce, by złapać trochę świeżego powietrza.
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
05-01-2026, 17:34
Trudne początki bywały niekiedy wstępem do całkiem dobrych relacji. Zresztą ludzie się przecież zmieniali, zmieniał się świat, czas, charaktery też. Niektórzy potrzebowali wydorośleć, a sama Nil, w zależności od rozmówcy, potrafiła być zupełnie inna na osobności niż w towarzystwie innych. A na próbach w teatrze przecież nawet musiała nieco odpuścić, ze względu na dobrą współpracę. Zresztą nie uważała, by właściwe było przenoszenie prywatnych poglądów do pracy, no i nie były już w Hogwarcie. Nil uważała ich dawne starcia za dziecięce, szkolne wybryki, nie zamierzała też do nich wracać myślami. Były, minęły, a Almyra naprawdę pięknie grała. I nie była aż tak niecierpliwa, w porównaniu z poprzednią pianistką, z którą współpracowała. Z tamtą nie dogadywały się w sumie wcale. Mogła się więc tylko cieszyć, że Almyra podjęła pracę w Arkadii.
- Ja też się nie spodziewałam, że będę szukać dla siebie miejsca przy jeziorze. – zazwyczaj w obecności Warren trochę sobie odpuszczała, mniej pilnując każdego ruchu czy też bycia perfekcyjną. Zdarzało jej się nawet przyznać do zmęczenia, co było olbrzymim sukcesem. – Zlot? Intensywny. Nie spodziewałam się, że w ogóle kiedykolwiek jeszcze przekroczę mury Hogwartu. Raczej nie planuję zostać nauczycielką. – zaśmiała się cichutko, wygodnie układając się w zajętej przez siebie łodzi. Z tego, co pamiętała, były dobrze przywiązane do pomostu i ryzyko, że odpłyną razem z nią było dość niskie. A w razie co Almyra narobi rabanu. Może. Ciekawe, co tam u trytonów i kałamarnicy…?
- Oj tak. Cisza, spokój i mnóstwo powietrza. – uniosła lekko powiekę w górę i zerknęła na Warren. – Trochę za dużo wypiłam. Muszę przetrzeźwieć, zanim wrócę do zamku. – przyznała całkiem szczerze i wzruszyła lekko ramionami. Inna rzecz, że w obcasach nieco nogi zaczynały ją boleć, ale to nie był przecież powód, dla którego miałaby nie wrócić potem z powrotem do Wielkiej Sali.
- A jak tobie podoba się zlot? – poprawiła się w łodzi tak, by bardziej siedzieć niż leżeć i przyjrzała się uważnie dziewczynie. W sumie niespecjalnie miewały okazję, by porozmawiać na prywatne tematy. Nil nie była osobą, która specjalnie i chętnie ciągnęłaby innych za język, a już na pewno nikogo nie zmuszała do prywatnych zwierzeń.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
11-01-2026, 14:35
Warren nie trzymała niewiadomo jak długo urazy. Z reguły starała się nie myśleć negatywnie o nikim - w szkole z reguły wszyscy lecieli jakimiś... dziwnymi regułami. Kierowali się zasadami, które dla innych były dziwne i niezrozumiałe, a dla których bywały całym życiem. Przenosili nastawienie i przekonania swoich rodziców, nie chcąc zrozumieć, że coś może być zupełnie innego, niż myśleli o tym rodzice. Almyra nie miała wcześniejszych uprzedzeń. Do wszystkiego dochodziła sama - ucząc się na własnych błędach, sama odkrywała komu może zaufać, komu nie. To na pewno miało swoje plusy. No i dobrze, że nie trafiła do Slytherinu - mimo posiadania czystej krwi, raczej nie byłaby tam zbytnio lubiana, mówiąc szczerze...
- Jeśli jesteś zadowolona ze zlotu, to dobrze. W końcu czy nie chodzi o dobrą zabawę? - ciężko było na sto procent powiedzieć, czy Almyra dobrze się bawi. Spotkała parę znajomych, namówiła brata na pojawienie się tutaj... Nie, w sumie nie mogła narzekać. W tym momencie po prostu potrzebowała spokoju i oddechu. - Jak alkohol za bardzo wchodzi do głowy, to trzeba uważać. Lepiej odetchnąć na spokojnie, niż zrobić czegoś, czego potem można by żałować.
Nie, nie miała nigdy sama takiej sytuacji. Nie piła za dużo, czasami pozwalała sobie w pubie brata. Nie przepadała jednak za procentami aż tak. A to, że ktoś tego nie rozumiał, to już też nie była jej sprawa, a zwłaszcza nie jej problem. Nie przejmowała się takimi tekstami i podejściem do swojej osoby.
Siedziała spokojnie na jednym z drewnianych podestów i przymknęła powieki. Cieszyła się chłodnym powiewem powietrza, który delikatnie wpadał na jej twarz i uśmiechnęła się delikatnie.
- Chyba nie mogę narzekać, póki co. Dużo ludzi spotkałam i mogłam odświeżyć parę kontaktów. Czy nie o to właśnie chodzi w zlotach? - może miała nieco dziwne podejście do zlotów, ale naprawdę uważała to za okazję do odkrycia, co robią znajomi i do odnowienia kontaktów. Może nie wszystkich, ale jednak było to w pewien sposób dla niej ważne. - No i może sobie też przypomnieć śmieszne sytuacje.. Albo komu się nie ufało i czy nadal nie powinno się ufać.
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#6
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
24-01-2026, 19:28
Slytherin był bardzo specyficznym domem. Być może ze względu na swoich studentów, a być może ze względu na to, jak ich traktowano. Nie dało się w końcu ukryć, że niektórzy profesorowie faworyzowali pewne domy, kto wie, czy to właśnie dlatego Ślizgoni byli tacy, jacy byli? Uśmiechnęła się szeroko do Warren, wygodnie ułożona w łódce – byle tylko ta nie odpłynęła gdzieś w pizdu. Jakoś nie widziało jej się spotkanie z Wielką Kałamarnicą, nawet jeśli zastanawiała się, co tam u tego potworka.
- Każda okazja jest dobra, by się pobawić. – zgodziła się z nią bez większego namysłu. – A zwłaszcza taka. I można też spotkać ludzi, z którymi nie utrzymuje się zbytnio kontaktu, prawda? – pomachała beztrosko dłonią.
Widać było, że naprawdę była wstawiona, normalnie pilnowała bardziej siebie i swoich ruchów. Teraz za specjalnie się tym nie przejmowała, ale może było to też spowodowane towarzystwem, w jakim się znalazła.
- Mamy jedno życie, Almyra. Tylko jedno. I mamy je zmarnować tylko po to, by się kompletnie nudzić robiąc tylko bezpieczne rzeczy, żeby niczego potem nie żałować? – prychnęła, ale w jej głosie pojawiły się drobne nutki goryczy. Alkohol bardziej rozwiązywał język, a rozmowa z Vivienne trochę napsuła jej krwi. Cieszyła się, że dziewczyna tak dobrze trafiła na męża, ale jednocześnie Nylah cały czas bała się, że sama trafi dużo, dużo gorzej.
- Ale i tak nie mam ochoty być potem na językach całego towarzystwa. Nie cierpię być w środku skandali. – zgodziła się w chwilę potem, skacząc w głowie z tematu na temat. Zdarzało jej się upijać już wcześniej, wiedziała więc, że cały ten stan za wiele nie potrwa. Akurat idealnie, by nieco odpocząć od zgiełku, aż procenty magicznie wyparują na tyle, by dalej była perfekcyjną Miss Black, jak oczekiwała tego od niej rodzina.
- Myślę, że jak najbardziej. Bo tak czasem ciężko napisać po latach do znajomych, z którymi nie rozmawiało się od czasu szkoły. A tak? Możesz podejść, zagadać albo zostać zagadniętą i już jest pretekst, żeby odnowić kontakt. Prywatny, biznesowy… – od tego zloty chyba były. Przynajmniej tak widziała to Nylah. – Mhmmm. Albo unikać Irytka. – mruknęła z lekkim rozbawieniem. – Właśnie, uważaj na niego. Zabrał się za zabieranie różdżek czarownikom. Wprawdzie postraszyłam go Krwawym Baronem, ale nie wiem, na ile to wystarczy. – nie chciała mówić na temat zaufania. Zresztą nawet nie wiedziałaby, co mówić. Sama średnio ufała innym, a przynajmniej nie na tyle, by odważyć się pokazać całą siebie.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#7
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
26-01-2026, 13:57
Almyra starała się nie zwracać uwagi na podział domów. Z reguły. Bo jakby nie patrzeć, miała dość nie ciekawe wspomnienia z domem skąpanym w zieleni. Miała wrażenie, że jakoś z tego konkretnego domu ludzie bardziej zachodzili jej za skórę, niż z innych. Oczywiście z reguły myślała o tym jak o zaczepce, ewentualnie wychowaniu w innych przekonaniach - ale czy aby na pewno dawało to przyzwolenia nad znęcanie się nad innymi uczniami? Bo, chociaż mała garstka, to zdarzało się najczęściej. Czy był to może faktycznie efekt chęci zwrócenia na siebie uwagi? Warren starała się nie dociekać. Nie interesować aż tak - ani wtedy, ani w tym momencie. Tak naprawdę teraz to w ogóle nie chciała tego dociekać. Nie widziała powodu - wiedziała, do kogo nie powinna podchodzić czy utrzymywać większych relacji. W sumie, Nylah była jedną z nielicznych osób z Domu Węża, do której faktycznie wyciągnęła ręke.
- Mówisz, że lubisz się pobawić, zapamiętam. - uśmiechnęła się lekko, samej podchodząc do pomostu i usiadła obok łódki, w której ulokowała się Blackowna. Nie chciała krzyczeć, a prowadzić zwykłą i przyjemną konwersację, to wszystko. - Co kto lubi w sumie. Ale miło zobaczyć niektóre osoby, to prawda..
Zwłaszcza, jeśli jak Almyra wyjechało się z kraju na jakiś czas i te kontakty się potraciło. I zwłaszcza, jeśli się źle czuło z tym faktem, jak w przypadku panienki Warren. Co prawda nie było dużo takich osób, ale parę się znalazło... Można było chociaż w jakiś stopniu zmniejszyć poczucie winy.
- Hm, wiesz, różne można mieć podejście. Są osoby, które bez niebezpieczeństw i bardziej hardcorowych rzeczy nie widzą sensu istnienia, są też takie, którym dobrze jest w spokojnym życiu. Którym typem Ty jesteś? - zadała to pytanie głównie dlatego, że ona nie potrafiłaby na szybko jej odpowiedzieć, gdyby ta zapytała pierwsza. A tak chociaż mogła chwilę przetrawić swoje słowa i znaleźć odpowiednią odpowiedź.
- Unikanie Irytka to w trzeciej klasie było moje ulubione zajęcie pozalekcyjne. - Almyra zaśmiała się szczerze, wspominając, jak w pierwszym roku bez brata, gdy ten skończył już szkołę, unikała ducha. Do tej pory jej brat jej pomagał w tym temacie, a wtedy musiała się już zająć sobą. Zaraz jednak skerowała spojrzenie na Nyleh i zaśmiała się znów. - W hangarze raczej nam nic nie zrobi. Irytek lubi się trzymać wnętrz zamku, więc tutaj jesteśmy od niego bezpieczne.
Bo przecież nigdy nie wiadomo, jak bardzo groźba naskarżenia Krwawemu Baronowi na niego działała na psotnego ducha, prawda?
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#8
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
27-01-2026, 19:14
Jakby tak dobrze popatrzyć, były bardzo dziwnym dowodem na to, że przyjaźń pomiędzy Gryfonką i Ślizgonką jak najbardziej była możliwa. Fakt, że oczywiście całkowicie z dala od hogwarckich murów, bo w otoczeniu innych uczniów raczej by to nie przeszło, ale nadal możliwa. Ludzie się jak najbardziej zmieniali, dorośleli, ale nie dało się z nich wyplenić całkowicie poglądów wbijanych przez rodziny od najmłodszych lat. Nylah była tego doskonałym przykładem – czy gdyby nie wychowanie Blacków byłaby tak źle nastawiona do mugoli i mugolaków?
- A ty nie lubisz? – duże, błękitne oczy wbiły się ze zdziwieniem w twarz Almyry. I gdyby nie fakt, że okupowała aktualnie łódkę, dosyć wąską, bo przeznaczoną dla 11-letnich czarowników i czarownic, a nie dorosłych bab, to zapewne zrobiłaby Warren miejsce obok siebie. – No i o tym właśnie mówię. Nikt nie mówi, że od razu chce się oglądać wszystkich jak leci… – bo oczywiście były osoby, których oglądać wcale nie chciała, z różnych dziwnych powodów.
Jej własne podróże ograniczały się do krótkich wypadów do Francji, nad czym bardzo ubolewała. Westchnęła bezgłośnie i przyjrzała się uważnie Warrenównie, roztrząsając jej pytanie. Jaka była ona sama? Hmmm…
- Chyba coś pomiędzy. Tak myślę. – mruknęła z lekkim namysłem w głosie. – Lubię spokój i w ogóle, ale… nie wyobrażam sobie, żeby całe życie mieć takie spokojne i bez niczego. Dlatego lubię łamanie klątw. Tę adrenalinę. Radość z udanych zaklęć. Myślę, że jestem dokładnie pomiędzy tymi dwoma typami, lubię wyważyć spokój i adrenalinę. – rzuciła w końcu, po takiej przyspieszonej psychoanalizie własnej osobowości. – A ty? Adrenalina czy spokój? – i nie była to tylko kurtuazyjna odbitka. Nylah naprawdę była ciekawa odpowiedzi Almyry.
- I jak ci wychodziło to ulubione zajęcie? – zaczęła się śmiać, rozbawiona tą wizją. Zresztą tak po prawdzie Warren nie była jedyną, która unikała Irytka za wszelką cenę, a jak się miało szczęście, to nawet to wychodziło. Jakoś. Jak się natomiast szczęścia nie miało… No cóż. Wtedy było zimno, smutno i szyderczy śmiech poltergeista na długo zostawał w głowie.
- W sumie tak. Masz rację. Zresztą podczas zlotu jest tyle nowych ofiar, że po co miałby szukać kogokolwiek poza zamkiem. Uuuuuffff. – zrobiła dramatyczną pozę i zachichotała lekko. Groźba Krwawym Baronem to jedno, ale Nil była pewna, że w dużej mierze pomogło też skierowanie go na inne ofiary. Tym jednak nie zamierzała się chwalić, nawet jeśli pewne rzeczy się po prostu nie zmieniały.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#9
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
09-02-2026, 21:59
Będąc jeszcze w szkole Almyra nie sądziła, że uda jej się zaprzyjaźnić z kimkolwiek z zielonego domu. Zawsze myślała o tym, że jakakolwiek zażyłość, pozytywna, między Ślizgonami i Gryfonami nie istnieje i nigdy nie będzie możliwa. A tu proszę. Teraz, po tych kilku latach nie przebywania w murach zamku, Warren zupełnie inaczej myślała o wszystkim. Mogła się nie zgadzać na pewnch płaszczyznach z innymi, ale potrafiła teraz znaleźć jakąś nić porozumienia. No i potem już wszystko zależało od wielu czynników, mówiąc szczerze. Co tak naprawdę spowodowało przyjaźń z Nylah? Wpierw na pewno dogadywanie się, bo przecież miały swoje za uszami ze szkoły, kojarzyły się i po prostu musiały się dotrzeć. Ale biorąc pod uwagę, że pracowały w tym samym miejscu i zaczęło coś je łączyć...
- Hmm... Chyba nie aż tak. Nie jestem wielkim typem imprezowym. - powiedziała spokojnie, zakładając obydwiema dłońmi odstające kosmki włosów za uszy. Nigdy nie była super przebojowa. Była rozpoznywalna w pewnym gronie - głównie dlatego, że stawała w obronie innych osób. Ale nigdy nie była ani prefektem, ani w drużynie Quidditcha, ani jakoś wybitnie uzdolniona... Nie zależało jej na tym, nigdy. Robiła swoje, zajmowała się rzeczami, na których jej zależało i to było dla niej najważniejsze.
- Adrenalina czy spokój... Chyba spokój. - zaśmiała się pod nosem, nie będąc do końca pewną, za którą opcją była w stu procentach. Zaraz jednak zaśmiała się pod nosem i pokręciła głową. - Dobra, czasem adrenalina się przydaje. Ale jeśli potrzebuję adrenaliny, zawsze mogę przemienić się w kota i pobiegać po dachach.
Zaśmiała się jeszcze głośniej i pokręciła głową. To dopiero adrenalina, udawanie dachowca. W niektórych momentach uciekanie przed bezdomnymi psami było dość straszne. Ale Almyra nie przesadzała z przemianami, nie nadużywała tego jakoś szczególnie bardzo. Nie przestawała się uśmiechać, gdy zastanawiała się nad odpowiedzią na kolejne jej pytanie. Jak jej się to udawało?
- Cóż, parę razy oblał mnie wodą, postraszył szczurami czy innymi zwierzętami, już nie pamiętam do końca... Potem na szczęście dał mi spokój, zajął się młodszymi. Widzisz, dopóki był w Hogwarcie mój brat, raczej nie brał mnie na cel, a jak Morgana już zabrakło - bah! Nagle przez pewien czas stałam się jednym z jego ulubionych celów. Niezbyt pochlebna rzecz. - pokiwała głową parę, czując, że naprawdę nie było się czym chwalić. Irytek zawsze stwarzał problemy. Kiedyś, parę razy jak już była starsza, przeszkodziła mu w paru rzeczach - i od tamtej pory lubiła mu krzyżować szyki. Może właśnie dlatego przestał zwracać uwagę na dziewczynę? Bał się? Chociaż... chociaż nie, nie bał się. Nie odczuwał przyjemności z uprzykrzania jej życia, skoro nie płakała, nie bała się i nie krzyczała.
- Swoją drogą, to byłoby interesujące, widzieć jak Irytek się tutaj pojawia. Miałby tyle wody do robienia żartów, chociaż... mogłoby się to źle skończyć. Gdyby jakieś dziecko wpadło do wody i zrobiło sobie krzywdę, miałby na pewno nieprzyjemności... - może lepiej nie zastanawiać się nad tym, gdzie mogliby jeszcze spotkać Irytka...
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 22:03 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.