• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Londyn, Hadrian Street 24 > Sypialnia
Sypialnia
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
04-01-2026, 12:27

Sypialnia
Pokój nie wykorzystuje pełni swojego potencjału. Przestronny mieści obecnie głównie łóżko, biurko i szafę z ubraniami, przez co wydaje się przeraźliwie pusty. Właściciel mieszkania nie podjął się jednak trudu urządzenia go w sposób przytulniejszy od momentu zakupu lokum, a nie przyjmując w pokoju tym żadnych gości - uniknął konieczności tłumaczenia się z ascetycznego charakteru przestrzeni.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Titus Harrison
Czarodzieje
Życie wewnętrzne miało barwy tyle co witraż
Tyle było emocji, a żadna przykra
Wiek
37
Zawód
Magipolicjant
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
mugolak
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
11
0
OPCM
Transmutacja
20
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
19-01-2026, 16:18
Gdy Day nie odpuścił, mało tego wciąż przesuwał palcami po nieposłusznej gęstwinie loków, Harrison nosił się z zamiarem zaciśnięcia dłoni mocniej, byle tylko ściągnąć jego prawicę ze swojego policzka, ze swojej głowy i ze swoich myśli. To wszystko wydawało się tak samo przyjemne i wabiące, jak i niewłaściwe, a w połączeniu ze wspomnieniami, pobudzającymi do działania niepotrzebnie bujną wyobraźnię, zaciskało się na klatce piersiowej mocno i boleśnie.
Słowa układają się bowiem w najbardziej niechciany ze zlepków. Zrobiłby to, nawet wbrew rodzinie. Mógłby zamieszkać może w Szkocji – gdzie mogliby widywać się częściej. Że zabrałby ze sobą dzieci, a Titus naprawdę nigdy nic do nich nie miał, rozumiejąc, że niechęć do ich matki nie może przysłonić sympatii do wyniku ich kilku momentów wakacyjnej przyjemności.
Nie żałuj czegoś, czego nigdy nie odzyskasz – zdaje się sobie wmawiać, ale ciężko nie myśleć o tym teraz, kiedy Ambrose traktuje go z przedziwną łagodnością, snując palcami po burzy włosów, jednocześnie snując wizje, których nigdy już nie doświadczą. Czuje, że serce bije mu mocniej. Wspominają tylko? Czy ta rozmowa ma większe znaczenie?
Czy to wszystko, co obecnie nie dawało mu spokoju, miało w ogóle takie samo znaczenie dla ich obojga? Kiedyś wydawało mu się, że tak – dlatego tak źle zniósł występującą rozłąkę. Teraz myślał, że być może nigdy nie mówili o tym samym.
– Masz rację, szkoda… – zdobywa się jedynie na krótkie stwierdzenie, opuszczając palce z nadgarstka przyjaciela. Szkoda było mu wszystkiego co było: i gospodarstwa, i tego co prawdopodobnie wymyślił sobie jako coś między nimi jeszcze przed całym zamieszaniem – i z nastoletnim małżeństwem, i z żałosną sprawą spadkową. Byli jednak dorośli – poszli dalej, a Harrison czuł, że chociaż obecnie wraca do ciepłych wspomnień zbyt chętne – nie powinien tego robić i nie powinien karmić dziwnego, wypełniającego ciało entuzjazmu. Powinien odrzucić pojawiające się w umyśle emocje i… Spróbować zadowolić się teraźniejszością. Nawet jeżeli tej daleko do słodyczy młodzieńczej… Przyjaźni.
Sam lekko wzdryga się na opór Ambrose’a, by po chwili uspokoić wystraszone spojrzenie i uśmiechnąć się szeroko. Włosy nie są posłuszne, a Day odnosi tylko chwilowy sukces. Jedno mniej skoordynowane drgnięcie głowy, a loki ponownie wysypały się na czoło.
– Od siódmego roku życia ktoś z różną skutecznością uczył mnie golić owce, Rosie… Sam je sobie podcinam… – objawia, czując w sercu pustkę po oddalającej się dłoni policyjnego partnera. Tamtego lata – tego, które wraca do niego tej wiosny, też się nimi zajmował – karmił butelką słabsze, urodzone w marcu i odstawiane przez matkę jagnięta aż do końca lipca. One też lubiły bawić się jego włosami, nawet jeżeli zabawa ta oznaczała ich nagminne żucie.
W dotyku przypominały ciepły jedwab, a podnoszone na ręce beczały cicho i słodko – jakby w szczerym zaskoczeniu.
Harrison przełyka ślinę, kiedy zauważa, że na kilka chwil za długo wpatruje się w nierówną powierzchnię ściany salonu – tak bardzo przypominającą wyglądem fakturę owczej wełny.
Owce tak bardzo kochały być głaskane. A on tak bardzo kochał gładzić ich miękkie grzywki.
– Nie ma sprawy, od tego mamy przyjaciół – odpowiada cicho, zauważając, że końcówka papierosa nosi na sobie zbyt wiele niestrąconego popiołu i że przez chwilę zatracił się chyba w królestwie własnych myśli. Wygasza niedopalonego papierosa w popielnicy, by po chwili wstać z miejsca. – Chciałbym zobaczyć ten dywan… – dotknąć go i porównać z miękką szczeciną jagnięcia.
I nie mówić już o tym co było. Jasnowidza nie powinna interesować w końcu ich niespełniona przeszłość.

2xzt
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 18:26 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.