• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Walia > Cardiff > Opuszczona łódź
Opuszczona łódź
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
22-06-2025, 13:50

Opuszczona łódź
Zacumowana przy betonowym nabrzeżu bocznego basenu portowego, łódź stoi nieruchomo już od dawna Drewniany kadłub przyżółkły od soli i wymęczony przez wiatr, burty spękane, miejscami obdarte z farby. Nazwa łodzi wyblakła całkowicie, ale resztki liter wciąż widać pod warstwą zielonego nalotu. Pokład zaśmiecony: splątane sieci, stary kubek emaliowany, skrzynka bez pokrywy. Ster złamany, maszt usunięty. Nikt nie próbował jej wyciągnąć ani naprawić – stoi zapomniana, ale stabilna. Obok cumują czynne jednostki, ale nikt nie korzysta z tej. Tylko mewy siadają na relingu, a dzieci czasem wskakują na pokład z brzegu. Woda pod spodem ciemna i spokojna, w szczelinach burt zbierają się liście i drobiny nieczystości.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Leonie Figg
Akolici
together, toward the future, we will paint the chiaroscuro.
Wiek
25
Zawód
magibotaniczka
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
15
8
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
13
Brak karty postaci
29-01-2026, 20:21
- Marynarze mają strasznie dużo tych swoich przesądów - westchnęła, pokręciwszy głowa. Na morzu podobno każda decyzja mogła przynieść zgubę, a przecież uniknięcie jednych czynników wcale nie gwarantowało sukcesu z innymi. Obecność Thalii na pokładzie nie będzie oznaczać, że z automatu statek pójdzie na dno, tak jak jej brak nie zapowie udanych szabrów czy kursów pod okiem litery prawa, jej wizerunek również tego nie zrobi; Leonie czasem nie mogła nadziwić się temu, co słyszała w przyportowych tawernach z ust wprawionych wilków morskich, śmiało szafujących swoimi metodami na sukces i odpędzanie pecha. Byli ludźmi ogromnej fantazji, ale i ogromnego strachu, co akurat świetnie zrozumiała. Ile od jego czasów miała własnych przesądów... Ile rytuałów na to, żeby choć przez chwilę poczuć się bezpieczniej i wierzyć, że zagrożenie już jej nie dogoni.
Wyznanie co do jej aparycji dodało rumieńca do i tak zarumienionych policzków. Sarnie oczy ugięły się pod wpływem zdziwienia, z którym spojrzała na towarzyszkę nadal noszącą męską postać. Na pewno tylko sobie z niej żartowała... Przez niego zielarka nie doceniała już własnej urody. W odbiciu w zwierciadle widziała potwora ukrywającego swoje blizny pod ubraniem nawet w gorące letnie dni. Wellers pewnie próbowała być miła, jeśli to nie był dowcip, dlatego Leonie zachichotała, speszona, zakładając za ucho kosmyk rozwianych włosów. - Daj spokój, bluźnisz. Ale możemy się zamienić - zaproponowana, pewna jednak, że gdyby Thalia znała spektrum blizn, które pozostawiły na niej ostrza i papierosy dawnego oprawcy, raczej nie byłaby zainteresowana umową.
Zawstydzenie minęło pod wpływem widoku wnętrza statku i wyposażenia botanicznego, z którym przemytnicy pojawili się w Cardiff. Wówczas ani myślała rozpamiętywać swoje demony i kompleksy, umysł zogniskował się na diagnozie gatunków, zgromadzonych pod niepozornym dachem łodzi: większość z nich trudno było znaleźć gdziekolwiek w Walii, nawet w Sennym Fruwokwiecie. Nierzadko nie dało się sprowadzić ich nawet na zlecenie. Dlatego nie mogła napatrzeć się na egzotyczne egzemplarze, będące teraz po prostu na wyciągnięcie ręki. Serce w jej piersi biło szybko, ekscytacja przysłaniała zdrowy rozsądek, a uśmiech ułożony na wargach był szczerze przejęty i rozradowany, bez cienia poprzedniego skrępowania.
- Dokładnie tak - potwierdziła na pytanie Thalii. - Często nosi się je w specjalnych pokrowcach, żeby nie kąsały właściciela, ale żeby łatwo można było je wydostać w trakcie pojedynku. Słyszałam, że dobrze jest zasnuć powietrze mgłą, zapamiętawszy pozycję przeciwnika, i zamiast celować w niego na oślep za pomocą różdżki, rzucić właśnie kapustę. Większa szansa, że już w trakcie lotu wgryzie się w ramię, bark czy łydkę. Choć sama nigdy nie chciałabym tego spróbować, nie wierzę w twierdzenie, że roślin to w jakiś sposób nie boli - plotła, rozpędzona jak ogar spuszczony ze smyczy, który nie zatrzymuje się nawet na gwizd właściciela. Zapewne pomagało to, że Wellers nie gwizdała. Figg bezkarnie zasypywała ją gradem informacji, które większość uznałaby za bezwartościowe, podczas gdy powoli przechadzała się wzdłuż kontenerów, szklanych pojemników i specjalnie wyposażonych mini-ekosystemów, dzięki którym nawet orientalne rośliny wydawały się zdrowe. Gdyby była choć trochę uważniejsza...
Ale nie była. Jadowita tentakula znów kwaknęła bezradnie i bezmyślnie, umieszczona z powrotem w zbiorniku, a ściśnięta pełną wyrzutów sumienia refleksją Leonie pogładziła jej łebek, zastanawiając się, w jaki sposób odczuwa to ta szalenie niebezpieczna istota. Pewnie wcale. Korzystała też z tego, że przez chwilę stała obrócona plecami do pocieszającej ją Thalii, która dzięki temu nie widziała oczu zaszklonych od wstydu i wrażenia, że była jedynie kulą u nogi, zamiast ekspertem, w roli którego dziś się tu zjawiła. Dopiero kiedy poczuła na ramieniu dłoń żeglarki zdołała odetchnąć powoli i smętnie pokiwała głową. - W porządku, tak... Jeszcze raz przepraszam - rzuciła mimo wszystko i obróciła się do metamorfomag, posyłając jej delikatny, niepewny uśmiech. Popłacze w domu, teraz jednak chciała odpracować złe wrażenie, które swoim zdaniem pozostawiła na towarzyszce swoją nieuwagą, i zastanowiła się przez chwilę. - Wiesz, znam zaufanych chłopaków z portu. Takich "moich". Za trochę pieniędzy dostarczają dla mnie różne zamówienia z Fruwokwiatu do klientów, są też bardzo dyskretni. Polecę na chwilę do domu i wyślę im sowę, skrzyknę dwóch tutaj. Tak chyba będzie najłatwiej. Wcześniej ustalimy, co wezmę ze sobą. Resztę chłopaki doniosą, gdzie będziesz chciała, okej? - spojrzała na płomiennowłosą syrenę. - A co stanie się z łodzią - nie chcę wiedzieć, nigdy mnie tu nie było - znów uśmiechnęła się lekko, tym razem wyraźniej. Od początku zakładały, że to zadanie przypadnie Wellers.

zt x2 <3
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 20:18 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.