• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Wschodni Londyn > Schody brukowane na Stepney Green
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-07-2025, 11:00

Schody brukowane na Stepney Green
Znajdują się pomiędzy opuszczonym, zarośniętym ogrodem jednego z porzuconych domostw, a zapadniętym wejściem do podziemnej piwnicy, która kiedyś służyła jako schron. Schody są krótkie, zbudowane z dużych, nieregularnych kamieni, pokryte lekkim mchem; zbierające wodę poprzez dość głębokie dziury i wyżłobienia. Każdy stopień jest inny jeden pęknięty, inny odchylony, kolejny pozbawiony kluczowych elementów. Ciężko jednoznacznie stwierdzić dokąd prowadziły. Wydawać się mogło, że były kiedyś istotnym łącznikiem między dwiema ulicami. A może prowadziły do dawno nieistniejącego budynku? Tubylcy szeptają o nielegalnym klubie, ale czy można wierzyć im na słowo? Teraz stały się miejscem miejscowych schadzek, chwil krótkiego odpocznienia.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
11-02-2026, 16:20
04 maj 1962 r.


Ile minęło od ich pierwszego spotkania? Miesiąc? W sumie, to nie wiedziała dokładnie. Czy to ważne, ile się już znali? Ważniejsze chyba było to, jak na siebie działali. Almyra nie sądziła, że spotkania z mężczyzną mogą być jakąś ważniejszą dla niej chwilą, a tu proszę. Ku swojemu zaskoczeniu dobrze się czuła przy Orionie, i nawet gdzieś zawsze wyczekiwała ich spotkań. Długi czas przepraszam mężczyznę za swoje zachowanie w restauracji. Wiedziała, że nie powinna tyle wspominać i tak bardzo łapać się przeszłości... Zwłaszcza, że to temat zamknięty. Nie było już niektórych ludzi w jej życiu. Przyzwyczaiła się do tego, ale nie mogła w stu procentach też powiedzieć, że czuła się z tym dobrze. Jeśli jednak ktoś nie cchciał utrzymywać z nią kontaktu, czemu nie mogła tego puścić całkowicie?
Nie mniej jednak, teraz skupiała się głównie na pracy. co jakiś czas w swoje życie wprowadzając coś, czego nie robiła od naprawdę długiego czasu. Spotykanie się z kimkolwiek. W końcu dowiedziała, że Orion jest z rodziny Blacków i to ten niesławny brat Nylah. Wiedziała, jak działał na swoją siostrę, słuchała jej narzekań, ale w międzyczasie po kryjomu się z nim co jakiś czas spotykała. Czy było to normalne zachowanie? Oczywiście, że nie, przynajmniej nie według Almyry. Ale coś ją ciągnęło do mężczyzny i nie mogła sobie odmówić spotkań z nim. Do tej pory widywali się w miejscach publicznych. Pogrążąjąc się w rozmowie, nawet momentami i wspomnieniach, o których Almyra czasem mówiła (ale nie w takim stopniu jak na kolacji...), poznając pewną sferę swojego życia. Warren wiedziała, że raczej niczego naprawdę trwałego nie będzie między nimi. Nie była z błękitnokwistej rodziny, toteż nie była w żadnym przypadku interesującym "kąskiem" dla rodziny Black. Niby się tym nie przejmowała, ale z drugiej strony, gdy myślała o mężczyźnie, robiło jej się cieplej i przyjemniej i Almyra nie była pewna, czy to tylko... cielesność jego ją przyciąga. Faktem jednak było to, że do tej pory nie poczyniała żadnych kroków ku ewentualnym zbliżeniom, jakiekolwiek by one nie były. Jednak zdazało się muśnięcie dłoni, przypadkowe bądź przemyślane, ukradkowe spojrzenia... Odbywał się między nimi delikatny flirt, niedostrzegalny aż tak bardzo przez ludzi wokół - zwłaszcza, jeśli nikt się im nie przyglądał.
Dzisiaj jednak coś się zmieniło. Opuszczając miejsce, w którym zdawało się być zbyt tłocznie dla nich, skierowali swoje kroki ku spokojniejszej dzielnicy. Mało uczęszczane schody na Stepney Green zdawały się być idealne do przyjemnej, nieco tajemniczej schadzki - znajdywali się na swieżym powietrzu, co Almyra uwielbiała, a mimo to nie byli narażeni na ciekawskie spojrzenia innych ludzi. Będąc już poza ich zasięgiem, Almyra przysunęła się nieco bliżej Oriona, pozwalając sobie na delikatnie muśnięcia jego dłoni - nie miała jednak jeszcze na tyle dużo w sobie odwagi, by wykonać krok do nieco bliższego kontaktu. W pewnym momencie jednak odsunęła się, podchodząc do kamiennej barierki schodów i wzięła głębszy wdech, kładąc na niej obydwie dłonie. Przeszedł ją dreszcz, kamień był chłodny.
- Chyba nigdy tutaj nie byłam. Albo nie zwróciłam na to miejsce nigdy zbytniej uwagi. - powiedziała spokojnie, przez moment lustrując spojrzeniem widok, po czym odwróciła się w stronę Oriona, opierając się dolną częścią pleców o kamień za sobą. Dłonie caly czas leżały na barierce. - A Ty? Byłeś już tutaj kiedyś? - możliwe, że był. Możliwe, że nawet z kimś innym, jako że Almyra byla praktycznie pewna, że ktoś taki jak Orion Black mógłby mieć kobiet na pęczki... Ale wyobrażała sobie w tym momencie, że jest dla niego kimś ważnym.
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Orion Black
Śmierciożercy
Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
Wiek
27
Zawód
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
19
OPCM
Transmutacja
12
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
05-03-2026, 00:36
Planował się z nią spotkać maksymalnie kilka razy w zależności od tego jak szybko pozwoli mu na więcej niż trzymanie się za rękę. Ale ku własnemu zdziwieniu naprawdę spędzanie z nią czasu sprawiało mu przyjemność. Była taka nieśmiała, delikatna i naprawdę piękna, chociaż sama nie zdawała sobie sprawy ze swojej własnej siły. Była też naprawdę wyjątkowo uzdolniona, a coraz bardziej ciągnęło go do tych wrażliwych artystycznych dusz. W pragmantycznym świecie, którym się obracał potrzebował prawdziwego piękna. Niczego jej nie obiecywał, bo wiedział, że nie może. Prędzej czy później będzie musiała dowiedzieć się, że ma narzeczoną, ale w tym momencie nie było to ważne. Teraz wolał mówić o porozumieniu dusz i kupować jej kwiaty, żeby nie wyjść na mężczyznę, który tylko patrzy na jej piękne ciało. Ale patrzył. I od tego właściwie się zaczęło, bo skromnej brzyduli nie zapraszałby na kolację, nie czekał przy wyjściu dla aktorów pod teatrem, gdy tylko wiedział, że nie natknie się tam na swoją siostrę. Jak narazie nie naciskał na nic więcej, bo nie chciał jej spłoszyć. Wydawała mu się naprawdę płochą ptaszyną i podobało mu się staranie o jej względy. A, gdyby teraz wszystko zaprzepaścił nie mógłby sobie tego wybaczyć. Sam przed sobą by się nie przyznał, że bardziej chodziło o przywiązanie niż o stratę zainwestowanego w ten flirt czasu. Spacery po Londynie dawały im czas na to, żeby lepiej się poznać, ale czasami naprawdę już miał ochotę zbliżyć się do niej bardziej niż wypadało dżentelmenowi. Tym bardziej zaręczonemu. Dlatego też kompletnym przypadkiem znaleźli się w bardziej ustronnym miejscu. Uśmiechnął się, gdy musnęła go dłonią i niezrażony tym, że szybko się odsunęła poszedł za nią również się do niej przybliżył. Trochę bardziej niż wypadało, ale dając jej szansę na to, żeby odsunąć się, jeśli tak będzie jej wola.
– Nikt nie zwraca na to miejsce uwagi. To chyba jeden z jego największych atutów – odpowiedział uśmiechając się zawadiacko. W myślach wspominał ostatnią pannę, którą tutaj przyprowadził tylko po to, żeby pocałować ją opartą o ten chłodny murek. W tym momencie miał ochotę już zrobić to samo, ale… jeszcze nie teraz. Prowadził wtedy dużo mniej dekadencki styl życia, ale w przypadku Almyry musiał sięgnąć po te zamierzchłe taktyki. Przynajmniej tak mu się wydawało, bo miał dziewczynę za anioła.
- Chyba tak. Wszystkie te opuszczone miejsca wyglądają tak samo – odpowiedział nie do końca szczerze, ale uśmiechnął się przy tym robiąc minę niewiniątka. Przybliżył się jeszcze bardziej i wyciągnął rękę żeby poprawić jej kosmyk włosów, który zdecydowanie tego nie wymagał. – To ten wiosenny wiatr. Poprawię – uśmiechnął się obserwując, czy zaraz ptaszyna mu nie ucieknie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
17-03-2026, 23:49
Czy Almyra zdawała sobie sprawę z tego, jak to wszystko się przedstawiało w głowie Oriona? Nie, oczywiście, że nie, nawet nie myślała o tym. Nie zamierzała na cokolwiek się nastawiać, mówiąc szczerze - po co? Faktem było, że miłostki, romanse i zbliżenia nie były najważniejszą dla niej rzeczą i nie skupiała się raczej na tych - czasem tak je nazywała - błahostkach. A tu proszę, spotkanie dość niespodziewane, a potem jakoś się to wszystko toczyło swoim własnym torem - sama nie wiedziała, skąd wzięła się u niej ta odwaga, by pojawić się na tej kolacji. Ba, by się w ogóle na nią zgodzić! Zagwostka numer jeden.
Największym zaskoczeniem jednak dla niej było to, że Orion nadal gdzieś był obok. Myślała, że na kolacji czy następnym spotkaniu się to skończy. A tu proszę... Przyjemnie jej się spędzało czas przy nim, niezależnie, gdzie się widzieli. Czy wyobrażała sobie cokolwiek więcej? Ciężko powiedzieć, mówiąc szczerze. Jakby nie patrzeć Almyra wiedziała, że nie pasuje do śmietanki, nie była nikim ważnym czy dobrze ustawionym. Ceniła jednak każdą chwilę spędzoną z Blackiem. Ciężko jej było na sto procent powiedzieć, tak z pewnością, co tak dokładnie czuła do mężczyzny. Pewną dozę... słabości? To na pewno, ale czy coś więcej? Z lekkim zaskoczeniem uświadomiła sobie któregoś dnia, że stara się dla niego pięknie wyglądać. Zawsze świeżo, zawsze z uśmiechem na ustach, być pewnego rodzaju... muzą nawet. Nie podejrzewała, że jej się to udaje, ale próbować zawsze mogła.
Stojąc przy kamiennym murku, przyglądała mu się wesoło, z uśmiechem na ustach. Gdy się zbliżył, drgnęła, ale nie odsunęła się - uniosła jedynie odrobinę głowę, by nie stracić z nim kontaktu wzrokowego. Lubiła patrzeć w jego piękne, czujne oczy.
- Dodaje pewnej... tajemniczości. No i osłania przed wzrokiem natrętów... - mruknęła cicho, przestępując z nogi na nogę. Naparła delikatnie opuszkami palców na kamień pod skórą, jakby potrzebowała tego zaczepienia się w normalnym świecie. Tego chłodu kamieni, dzięki któremu nie odejdzie do krainy wyobrażanie sobie rzeczy... cóż, według niej niemożliwych. Była tylko pianistką, artystką, bez niewiadomo jak świetlanej przeszłości, a on był Blackiem! To się nie miało prawa udać, musiała więc łapać się na jakichś dziwnych przemyśleniach i od razu się ich pozbywać. Przymknęła powieki, gdy poprawił jej kosmyk włosów, nie zastanawiając się nawet, czy było to potrzebne, czy nie. Wiatr i tak zapewne zaraz zrobi swoje z jej włosami. Uśmiechnęła się nieco szerzej, unosząc kąciki ust w górę. - Pod koniec czerwca planują mój recital w teatrze. - nie był to jej pierwszy występ solo na deskach teatru, więc pierwszy stres można powiedzieć, że miała już za sobą. Uchyliła powieki i skierowała na niego spojrzenie. Rumieniec wpłynął na jej policzki i odchrząknęła, czując jak nieco zaschło jej w gardle. Oderwała jedną dłoń od kamieni i niepewnie zahaczyła palcem, potem dwoma, trzema o jego dłoń. Walczyła sama ze sobą, jakby miał się zaraz rozpłynąć. Albo jakby ona miała się złamać...
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Orion Black
Śmierciożercy
Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
Wiek
27
Zawód
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
19
OPCM
Transmutacja
12
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
24-03-2026, 00:27
Almyra nie była dziewczyną, która chcieliby dla niego rodzice. Może nie burzyliby się o samą znajomość, bo w końcu pochodziła z czystokrwistej rodziny, ale w związkach jednak w dużej mierze chodziło o politykę. I nigdy nie myślał o tym, żeby szukać sobie żony na własną rękę, kiedy ojciec już dawno określił się jasno, że ten wybór pozostaje w jego gestii. Może w niektórych rodzinach było inaczej, ale u niego zdecydowanie nie miał nic do powiedzenia w tej kwestii. I już dawno się z tym pogodził. Ale przecież w romansach nie chodziło przecież o to, żeby od razu się się żenić. On żył chwilą i zapewne, gdyby nawet najpiękniejsza niewiasta zaczęła mu sugerować, że myśli o sobie w białej sukni, to zapewne uciekłby szybciej niżby jej dotknął. Oficjalny związek to musiało być od razu małżeństwo, ale nikt przecież nie zabroni mu spotykać się z innymi kobietami niż jego narzeczona. O której jednak całkowicie przypadkowo zapomniał wspomnieć Almyrze. Nie musiała wiedzieć. To nie zmieniało absolutnie niczego, a jeszcze jego zdobycz by się spłoszyła. Jedyne czego się bał to to, że Nylah jej powie, jeśliby Almyra powiedziała jego siostrze o tym, że coraz częściej się spotykają. Ale wątpił, żeby to zrobiła. Oboje wiedzieli, że jego siostra by tego nie pochwaliła.
– Tak, zdecydowanie nie chciałbym tutaj natrętów – zaśmiał się krótko i niepdsuwając się od niej nawet o cal, spojrzał jej prosto w oczy. Trochę bardziej… pożądliwie niż jeszcze przed chwilą. Nie przyprowadził jej ustronne miejsce przypadkiem. To oczywiste.
– Mam nadzieję, że dostanę zaproszenie na ten recital – uniósł jedną brew uśmiechając się zawadiacko. Był pewny tego, że dostanie. Za bardzo był pewny swojego uroku, żeby się tego nie spodziewać, czy chociażby w to powątpiewać. Był pewien, że jeszcze trochę i dziewczyna zgodzi się nawet na prywatny koncert. Poczuł, że nieśmiało dotyka jego dłoni i sam zwyczajnie chwycił ją za rękę, a drugą dłoń położył na jej talii delikatnie ją gładząc i znów spoglądając w te piękne głębokie oczy. – Mówiłem Ci już, że jesteś przepiękna? Jeszcze przez dłuższą chwilę wytrzymywał to spojrzenie, a potem lekko się pochylił w jej stronie i najpierw musnął wargami jej usta, tylko po to by chwilę później dużo bardziej śmiało przyciągnąć ją do siebie i pocałować.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 16:37 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.