• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Inne miejsca > Rezerwat Znikaczy (Somerset)
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
15-06-2025, 11:58

Rezerwat Znikaczy (Somerset)
Na rozległych łąkach hrabstwa Somerset znajduje się ważny rezerwat poświęcony ochronie znikaczy – niewielkich, niezwykle płochliwych ptaków o magicznej zdolności znikania. Założony na cześć Modesty Rabnott, która w XVII wieku sprzeciwiła się wykorzystywaniu tych stworzeń w quidditchu, rezerwat to miejsce hodowli, ale też lecznica i ośrodek badawczy. Teren jest silnie chroniony zaklęciami maskującymi i barierami magicznymi. Odwiedziny są dozwolone wyłącznie dla osób ściśle uprawnionych – magizoologów, badaczy oraz pracowników Ministerstwa Magii. Wstęp dla mugoli i niepowołanych czarodziejów jest surowo zabroniony. Rezerwat współpracuje z organizacjami chroniącymi magiczną faunę, dbając o bezpieczeństwo i spokój znikaczy.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Henry Teyssier
Zwolennicy Dumbledore’a
there's no man as terrified as the man who stands to lose you
Wiek
22
Zawód
auror, poczatkujący klątwołamacz
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
16
0
OPCM
Transmutacja
19
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
13
10
Brak karty postaci
20-03-2026, 18:20
9 maja 1962 roku

Ostatnie tygodnie układały się w mozaikę dni, które nie potrafiły ze sobą współgrać — jakby ktoś splótł ze sobą sprzeczne nuty i kazał im wybrzmiewać jednocześnie. W jego sercu ścierały się uczucia tak odległe od siebie, że utrzymanie równowagi stawało się niemal niemożliwe.
A jednak Henry coraz wyraźniej pojmował, że właśnie tak odtąd będzie wyglądać jego życie.
Uśmiech ustępował miejsca goryczy szybciej, niż chciałby to przyznać, a każdy kolejny dzień w pracy aurora przynosił doświadczenia coraz trudniejsze, coraz bardziej niepokojące. I mimo to — a może właśnie dlatego — pomiędzy nimi pojawiały się chwile, które zdawały się przeczyć wszystkiemu. Chwile ciche, niemal kruche, przepełnione miłością i czymś na kształt bezgranicznego szczęścia, które trwało tylko tyle, ile było mu dane… zanim znów przyszło zmierzyć się z rzeczywistością.
Z mieszaniną ulgi i ledwie uchwytnego niepokoju przyjął misję, którą mu przydzielono. Tym razem nie wysyłano go do kolejnej mugolskiej wioski, gdzie czekałaby jedynie martwa cisza osiadająca na ciałach i opuszczonych budynkach. A jednak podejrzenie użycia czarnej magii w miejscu dotąd uznawanym za bezpieczne niosło ze sobą ciężar nie mniej znaczący. Rezerwat Znikaczy uchodził za przestrzeń spokojną, niemal odciętą od zagrożeń świata zewnętrznego. Ostatnio jednak pojawiły się wątpliwości — ktoś mógł ingerować w trwałość otaczających go barier. Kilka stworzeń zniknęło. Nie w sposób właściwy ich naturze, nie na chwilę. Bez śladu powrotu.
Henry przeczesał ręką włosy, bardziej w odruchu wynikającym z przyzwyczajenia niż z konieczności. Przez moment nie ruszał się wcale, pozwalając ciszy osiąść wokół siebie. Znowu nie była to jednak cisza naturalna — coś w niej było zbyt napięte, zbyt czujne. Jakby miejsce obserwowało każdego, kto się w nim pojawił.
Zatrzymał się tuż przy granicy barier. Wiedział, że nie będzie tu sam — ktoś z Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami miał do niego dołączyć, podobnie jak przedstawiciel rezerwatu. Nie mogli wejść dalej bez odpowiednich uprawnień i bez pełniejszego obrazu sytuacji.
Odwrócił się, gdy ciszę przeciął charakterystyczny trzask teleportacji.
Skinął głową na powitanie, mierząc kobietę uważnym, spokojnym spojrzeniem.
— Pani z Ministerstwa?— zapytał, bardziej dla formalności niż z rzeczywistej potrzeby potwierdzenia. — Henry Teyssier. Biuro Aurorów. Zdaje się, że nie mieliśmy jeszcze okazji się poznać.
Na krótką chwilę przeniósł wzrok gdzieś dalej, jakby nasłuchiwał czegoś, co nie do końca należało do świata dźwięków.
— Ktoś jeszcze miał się pojawić — dodał po chwili, tonem bliższym stwierdzeniu niż pytaniu.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 19:12 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.