

- Odpowiedz na posta

Daniel Dodge
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 16 maja 1962 r.
Melusine,
wydaje mi się, że wyrażam się dostatecznie jasno; nie ma najmniejszej potrzeby, byś łapała mnie za słówka. Mam zaś przekonanie, że Ty z kolei odczuwasz z tego tytułu przyjemność lub nawet satysfakcję. Tak czy inaczej, chcąc nie chcąc, zostaję Twoim dłużnikiem - jak to zgrabnie ujęłaś - niezależnie od dalszego rozwoju wydarzeń. Mogę być taki-owaki, ale nie zapominam. Nigdy.
Całość mojego majątku to aktualnie mieszkanie, samochód (kupiony za gotówkę z salonu, mam rachunek oraz drugi, wystawiony nabywcy poprzedniego auta), trochę akcji i to byłoby na tyle. Mamy trochę biżuterii, lecz nic tak znaczącego, by o tym wspominać - tak mi się przynajmniej wydaje. Ot, złoty wisiorek czy parę pierścionków. W lombardzie warte może z dziesięć galeonów i to jeśli sprzedawca będzie mieć dobry dzień.
Dołączam do listu kopię wszystkich dokumentów, jakie mam i mogą okazać się przydatne. Znajdziesz tam m.in. akt zgonu mojej żony, stwierdzenie nabycia spadku i poświadczenie dziedziczenia, a także orzeczenie sądowe wraz z prawomocnym wyrokiem sądu w sprawie, w której powodami były jej dzieci wraz z odpisem postępowania egzekucyjnego ze względu na brak dobrowolnej spłaty. Oprócz tego: rachunki i faktury dotyczące obrotu mugolskimi autami, a także wyciągi walutowe.
Zdaję się na Twoją ekspertyzę.
Udanego dnia,
Daniel
| Flamingo niesie sfałszowane dokumenty zgodnie rzutem
- Odpowiedz na posta

Daniel Dodge
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 17 maja 1962 r.
Melusine,
Na wszelkie Twoje obiekcje względem mojej osoby zapewne sobie zapracowałem – toteż wiedz, że nie mam Ci za złe owego chłodu. To co najważniejsze: oprócz profesjonalnej, urzędniczej ekspertyzy, zyskałem nader krzepiące przekonanie, że cokolwiek się wydarzy, los Sandy jest pewny. I właściwie za to dziękuję Ci najbardziej. Nie zapomnę tego, co dla nas zrobiłaś - jeśli będziesz czegoś potrzebować, również możesz liczyć na pomocną dłoń. I wszystkie moje talenty.
Przeprosiny są zbędne. Zacząłem działać niezwłocznie po otrzymaniu wezwania, wobec czego wciąż mam w zanadrzu kilka dni zapasu. Rzetelność > Prędkość. Przynajmniej w tym przypadku. Tak jak mówiłem - znam się na swojej robocie, nie dostałabyś ode mnie żadnych bubli, aczkolwiek oddycham z ulgą - jeśli twierdzisz, że Cringe nie znajdzie tam nic, do czego mógłby się przyczepić. To dobra wiadomość.
Jasne - wiem, jak obchodzić się z panami w garniturach. Z jakąś panną pewnie poszłoby łatwiej, ale jak się nie ma, co się lubi… Będę wzorem dobrych manier. Profesjonalnym, uczynnym i nudnym.
Zatem jeszcze raz - jesteśmy ci bardzo wdzięczni. Za Twój czas, pomoc oraz nagięcie… własnych moralnych zasad.
Padam do stópek,
Daniel
- Odpowiedz na posta


