• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Essex, Chelmsford, Dworek Ollivanderów > Salon
Salon
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
24-11-2025, 19:05

Salon
Przestronne pomieszczenie pełni rolę salonu reprezentacyjnego. Wysokie okna, osnute zielonkawymi kotarami, wpuszczają blask dnia, tworząc na posadzce mozaikę płożących się plam światła. Na środku leży rozłożysty dywan o złożonym wzorze, magicznie chroniony przed zużyciem, dzięki czemu sprawia wrażenie nienaruszonego już od kilkunastu dekad. Wzdłuż ścian ustawiono starannie dobrane meble, od lekkich krzeseł po masywniejsze sofy, a każdy fragment tapicerki wygląda na pieczołowicie utrzymany. W rogu stoją harfa oraz pianino, nadając pokojowi wrażenie stałej obecności sztuki i skupienia. Kryształowy żyrandol odbija skromne światło lamp, a misternie zdobiony stolik kawowy jest miejscem, przy którym można wygodnie prowadzić rozmowy z gośćmi lub domownikami.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Loretta Krueger
Czarodzieje
I am mine before I am ever anyone else's.
Wiek
20
Zawód
alchemiczka, pracuje w aptece ojca
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
5
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
20
Siła
Wyt.
Szybkość
7
11
13
Brak karty postaci
11-02-2026, 11:54
- Prędzej czy później wszystko może utracić na atrakcyjności - zaczęła, odnosząc się do słów kobiety z nutą cichego żalu, choć wiedziała, że kryje się w nich sporo prawdy. - Ulubiony posiłek przestaje smakować, gdy je się go codziennie. Twarze powszednieją, gdy ogląda się je bez przerwy. Nawet pasje czy idealnie dobrana praca mogą z czasem stracić na wartości, jeśli nie istnieje nic poza nimi. – mówiła to głosem kogoś, kto zna temat aż za dobrze, choć sama przecież uczyniła z alchemii nie tylko zawód, ale i oś własnego życia. Być może chodziło o narastającą potrzebę wyrwania się z rodzinnego domu, z obowiązków, które nigdy nie były do końca jej. O marzenie, by mieć swoje miejsce na mapie świata - zapracowane własnymi rękami, a nie odziedziczone po ojcu, który z jednej strony zbudował renomę apteki, z drugiej pozostawił po sobie ciężar, z którym przyszło jej się mierzyć. A może to długi, przez lata zamiatane pod dywan, dziś widniejące w dokumentach jej nazwiskiem, tak skutecznie pchały ją do nieustannego działania. Była więc w swoich słowach nieco hipokrytką. Wiedziała, że rada jest słuszna, temat ważny - a jednak sama świadomie go omijała, wybierając to, co w danej chwili dawało poczucie sensu i kontroli. Nuda mogła przyjść później. Gdy zazna spokoju. Gdy decyzyjność wreszcie znajdzie się w jej rękach. Gdy na półkach antykwariatów pojawią się książki z jej autorskimi recepturami, a jej nazwisko przestanie funkcjonować w cieniu innego, tak podobnego, a jednak zupełnie jej obcego. Może więc zazdrościła czarownicy - nie wiedząc o niej wcale tak wiele. Zazdrościła jej spokoju ducha i przestrzeni, by dzielić czas między różne przyjemności, które mogły się znudzić tylko dlatego, że było ich pod dostatkiem. To był luksus, na który nie każdy mógł sobie pozwolić. - Cele trzymają mnie w ryzach - dodała w końcu, unosząc kącik ust w lekkim uśmiechu. - Jeśli kiedyś doskwierać mi będzie przesyt, to zapewne dopiero wtedy, gdy wszystkie zostaną osiągnięte. A to… będzie najlepszy z możliwych scenariuszy. - bo ta wizja wciąż ją karmiła. I na razie w zupełności jej wystarczała.
Miały ze sobą więcej wspólnego niż początkowo mogłoby się wydawać - choć równie dobrze w całej tej mozaice cech mogłyby odnaleźć jeszcze więcej różnic. Być może popełniała błąd, nie dzieląc się z innymi swoim zamiłowaniem do płótna i farb. Może gdyby robiła to częściej, częściej trafiałaby w miejsca, które karmiłyby ją motywacją zamiast ją drenować. Tego dnia była o tym przekonana, choć przeczuwała, że jutro znów wróci do starych nawyków, uznając je za jedyną rozsądną ścieżkę. Taka już była. - Więc doskonale wiesz, z czym sama się mierzę - odparła lekko, niemal z ulgą. Bo rzadko zdarzało się, by mogła podzielić się niewypowiedzianymi na głos zmartwieniami bez obawy, że zabrzmią banalnie albo nazbyt ciężko. Może wszyscy artyści mieli podobnie - żyjąc pomiędzy twórczością a potrzebą kontroli.
Ze zrozumieniem skinęła głową na kolejne słowa czarownicy. Dbanie o własne zdrowie i komfort było proste wtedy, gdy objawy dawały się we znaki na tyle mocno, by szukać pomocy. Gdy jednak przemijały, gdy ciało znów pozwalało oddychać swobodniej, troska szybko schodziła na dalszy plan. Mikstury się kończyły, ostrożność słabła, a człowiek pozwalał sobie na więcej niż było to rozsądne. Sama, mając pod ręką niezliczone maści i eliksiry, niejednokrotnie ignorowała pierwsze sygnały, wierząc, że wszystko minie samo. Jak zawsze. - W takim razie jesteśmy umówione - podsumowała ze spokojem. Kolejne eliksiry oznaczały oczywiście kolejny zarobek, choć nie to było najważniejsze. Z jednej strony liczyła, że dobra opinia dotrze dalej - do tych, którzy mogli otworzyć przed nią nowe możliwości. Z drugiej… po prostu taka była. Goniła za własnymi standardami, narzucała sobie tempo i presję, wierząc, że tylko w ten sposób osiągnie to, czego pragnie. Zawsze mogła być lepsza. Zawsze mogła dać z siebie więcej. Nie dlatego, że czuła się niewystarczająca, lecz dlatego, że chciała być lepsza od najlepszej wersji samej siebie.
- Powinien być stosowany wyłącznie okazjonalnie, przede wszystkim dlatego, że sam w sobie może wywoływać objawy odstawienne - zaczęła rzeczowo. - Przy długotrwałym stosowaniu organizm przyzwyczaja się do mikstury, a jej brak zaczyna odbierać jako zaburzenie równowagi. Zdarza się nawet, że pojawia się swoisty głód substancji. Sama nigdy go nie przyjmowałam, ale moi klienci korzystają z jego działania i w większości bardzo je sobie chwalą. Jeśli trzymamy się dawek i zachowujemy ostrożność, nic złego nie powinno się wydarzyć. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy ktoś próbuje leczyć się na własną rękę. - jej głos był spokojny. W końcu, gdyby nie wierzyła, że eliksir może realnie pomóc, nigdy nie wyszłaby z taką propozycją. Jednocześnie wiedziała, że uczciwość wobec klientki wymaga pełnej świadomości możliwych konsekwencji, nawet tych najmniej wygodnych.
Z lekkim uśmiechem przyjęła zaproszenie na słodki poczęstunek. Wyjście w takiej chwili mogłoby zostać odebrane jako brak kultury, a na opinii innych - choćby niechętnie się do tego przyznawała - bardzo jej zależało. Zanim jednak skierowała się ku drzwiom, odstawiła na stolik przyniesioną tego dnia fiolkę z eliksirem.

Przekazuję eliksir słodkiego snu

z.t
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 21:53 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.