• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Derbyshire, Burke Manor > Oranżeria
Oranżeria
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
17-01-2026, 13:07

Oranżeria
Do oranżerii można dostać się z rozległego tarasu znajdującego się na tyłach posiadłości. Szklany budynek przyzdobiony jest dużą ilością kwiatów i rożnego rodzaju roślin, których pnącza wspinają się po oknach tworząc przeróżne wzory przyjemnie dla oka. Posadzka wyłożona jest dużymi marmurowymi kamieniami o różnych kształtach, tworząc mozaikę w odcieniu ciemnego brązu. W oranżerii znajdują się również miejsca do siedzenia, kilka kanap oraz foteli oraz stolików, przy których można usiąść na kawę lub po prostu odpocząć. W rogu stoi gramofon, dzięki któremu można umilić sobie czas przyjemną muzyką. Na całe wnętrze zostały nałożone odpowiednie zaklęcia aby w lecie zapewniało chłód, za to latem witało przybywających przyjemnym ciepłem w mroźne dni.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Vivienne Burke
Czarodzieje
Wiek
23
Zawód
Badaczka historii run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zamężna
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
7
12
15
Brak karty postaci
11-02-2026, 21:01
To była dziwna gra. Test? Pokaz sił i umiejętności? Nie mogłam się z nim mierzyć, ale przede wszystkim chciałam pokazać, że nie będę się poddawać. Jeśli chciałam coś osiągnąć, to będę ku temu przeć nie ważne jak duże miałam szanse powodzenia, czy jak mocny był mój przeciwnik. W pewnym sensie od samego początku wiedziałam, że on wie. A moja strategia musiała ewoluować w trakcie tego przeciągania liny. Czułam, że Xavier nie był zły. Wręcz miałam wrażenie, że sam brnął w to, chętnie ze mną delikatnie “rywalizował” i pozwalał mi na wyciąganie kart. Jednej, drugiej, lub wszystkich najmocniejszych na raz. Powoli argumenty mi się kończyły i kiedy już myślałam, że nic nie ugram, to usłyszałam delikatne westchnienie. Spojrzałam na męża, na jego delikatny uśmiech i to jak kręcił głową. Nim na mnie spojrzał przytrzymałam zębami dolną wargę, aby się nie uśmiechnąć. Gdy jego spojrzenie znów na mnie spoczęło, starałam się wyglądać poważnie.
Cóż, może jeszcze nie nie wygrałam. Ale byłam już na dobrej drodze. Przynajmniej osiągnęłam coś, obietnicę, że się zastanowi i zobaczy co da się zrobić. Dopiero teraz pozwoliłam sobie na uśmiech, kiwnęłam głową zadowolona i odłożyłam książkę. Nie bardzo wiedziałam nad czym tu się zastanawiać, skoro Axel był jego pracownikiem, który pracuje w jego sklepie, to przecież wystarczyło znaleźć tylko odpowiednio wolną chwilę i odesłać go do mnie kiedy jako pracownik nie miał nic do roboty. Kominkiem przecież zajmuje to dosłownie chwilę, na każde zawołanie mojego męża w ciągu minuty mógłby się zjawić ponownie w pracy. Nie wiedziałam, że chłopak oprócz tego ma też inne prace, bo skąd bym miała? Wierzyłam jednak, że Xavier jednak załatwi tak, abym była zadowolona. Wiedziałam, że chce mi przychylić nieba. A ja, z miesiąca na miesiąc, czułam coraz mniejsze opory, aby z tego korzystać. Zresztą, sama byłam gotowa zrobić dla niego wszystko. To chyba nic złego, że próbuję przekonać go do czegoś, co chciałam osiągnąć, prawda? A przynajmniej tak to sobie tłumaczyłam.
- Dobrze - kiwnęłam głową.
Patrzyłam jak całuje moją dłoń, wzięłam głębszy wdech. Takie gesty, chociaż już mi całkiem dobrze znane, wciąż wywoływały u mnie większe emocje i dreszcz przechodzący po plecach. Słysząc pytanie odetchnęłam, nie bardzo wiedziałam co odpowiedzieć i lekko wywróciłam oczami.
- Co za pytanie, oczywiście, że tak - no bo jakbym mogła odmówić wybierania serwetek z teściową. - Ale… chyba to mogłoby poczekać do jutra? A przynajmniej do momentu aż wrócimy ze spaceru.
Co prawda nie wiedziałam gdzie nas ten spacer zaprowadzi. Czy to będzie krótka wyprawa w stronę naszej sypialni, a może dłuższa poza posiadłość? Gdy ruszyliśmy przed siebie nogi poniosły mnie same, a ten dzień mimo że zaczął się dość niefortunnie, to im dłużej trwał tym bym coraz przyjemniejszy.

zt x2
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 20:14 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.