• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Inne miejsca > Czarna Studnia (Lancashire)
Czarna Studnia (Lancashire)
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
15-06-2025, 11:55

Czarna Studnia (Lancashire)
Na skraju odludnych wrzosowisk Lancashire, wśród zdziczałych jałowców i kamiennych murków, kryje się Czarna Studnia – głębokie, opuszczone ujęcie wody, wyłożone czarnym łupkiem. Mugole omijają ją szerokim łukiem, choć wielu nie potrafi powiedzieć dlaczego. Czarodzieje wiedzą: to miejsce starych czarów, gdzie czasem słychać szepty z głębin. Woda ze studni wzmacnia eliksiry związane z pamięcią, snami i zaklęciami mentalnymi, ale bywa kapryśna – czasem działa jak katalizator, czasem wywołuje wizje. Dawne zapiski wspominają też o przypadkach zniknięć i omamów u czarodziejów zbyt długo przebywających w pobliżu tej studni. Mimo to, miejsce przyciąga poszukiwaczy tajemnic, rytualistów i tych, którzy chcą zajrzeć w głąb – nie tylko studni, ale i siebie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Daniel Dodge
Czarodzieje
I'm asking you to come there and make me look good. Alright?
Wiek
44
Zawód
Inwestor, Złodziej, Diler, Szmugler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zaręczony
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
11
5
Brak karty postaci
Wczoraj, 22:37
Więcej uwagi poświęcam swoim rozerwanym spodniom niż nieznajomemu mężczyźnie: czy to już czyni ze mnie ignoranta? W dziczy (to znaczy: na łonie natury) jesteśmy zdani jeden na drugiego, to znaczy na towarzystwo, którego pozbyć się nie sposób chyba że honorowym pojedynkiem. Trzydzieści kroków w tył, zwrot, sygnał, strzał, a kto ostatni, ten zgniłe jajo. W tym stanie, no nie wiem, nie wiem. Koordynacja ręka-oko co prawda nie ucierpiała wcale, lecz trzymanie pionu jest kosztowne, będę wyliczać dalej to, co przeszkadza i czemu nie mogę, a prawda jest taka, że wysoki brunet mi się nie podoba wcale a wcale. Wtrąca się i węszy, niby taki uprzejmy, fiu-fiu, ale tylko czeka aż mu się rozpruję.
Rozpruwam się zatem, zgodnie z oczekiwaniami, gadam co mi tam ślina na język przyniesie. “EJ BI SI DI I EF DŻI”, odśpiewałbym mu alfabet, gdybym akurat był w humorze na takie przedstawienie - zwykle nucę tylko w aucie, ewentualnie jak siedzę na klopie - nawet nie po to, żeby zagłuszyć, co tam wpada do środka, ale tak po prostu, gdy jakiś singiel z radia utkwi mi w głowie. Albo gdy poprzedniego dnia Hank wpadł z wódeczką i jedną z tych swoich żołnierskich przyśpiewek.
– Och, z pana to musi być niezły cynik – stwierdzam, znudzony tym filozofowaniem - jakbym chciał, to pojechałbym na Oxford (blisko Londynu przecież) i uczestniczył w wykładach jako wolny słuchacz. I to kogoś z dyplomem, a nie ego wystrzelonym w kosmos, facet powinien dotknąć trawy, może przeprowadzić się na wieś, zacząć hodować kury albo założyć hodowlę pszczół. Ewentualnie zamienić swoją chawirę na beczkę i zacząć nauczać na ulicy; ekskluzywna wersja buskingu, choć na moje ludzie chętniej sypią groszem jak gra się na banjo, bałałajce albo przynajmniej stoi się nieruchomo z pomazaną twarzą - a nie pierdoli kocopoły.
– Futrzak jak futrzak. Wygląda, jakby się zgubił – oceniam i zacieram już ręce, przeliczając, na co wydam nagrodę za znalezienie głupiego kocura. Nie ma to jak dzielić skórę na niedźwiedziu, zdarza mi się to często, za każdym razem mówię, że to ostatni raz. Przeczucie odzywa się słusznie, bo kiedy ja gramolę się na drzewo, niezbyt zgrabnie, przyznaję, kuguchar pryska. Ot tak: jakby przez ostatnie pół godziny nie rzępolił nam tu smętnej pieśni uwięzionego. Zgrzytam zębami - no nie po to wysilałem mięśnie, nie po to nadwyrężyłem obolałą nogę, by teraz obejść się smakiem. Darcie kotów z nieznajomym pomijam - też niewarte funta kłaków.
Panicz żegna się, kurtuazyjnie, a jakże, zapowiada że odchodzi, miłego popołudnia, tak mi życzy, to ten ulubiony wnuczek, co na klatce schodowej zawsze się kłania sąsiadkom - typ, któremu nie można, tylko trzeba, podłożyć nogę. Niestety ja w tej zemście na podstarzałym kujonie uczestniczyć nie będę; ze trzy metry nad ziemią sadowię się w świątyni dumania, udając, że wszystko jest w porządeczku, a tak naprawdę myślę, jak do cholery zejdę na dół z prowizorycznie poskładaną  nogą - poza tym, że z trudem.

zt
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 08-04-2026, 13:07 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.