• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Północny Londyn > Rezydencja przy Highgate Hill
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-06-2025, 16:04

Rezydencja przy Highgate Hill
Na zboczu Highgate Hill wznosi się stara rezydencja, niegdyś dom ekscentrycznego baroneta, znanego ze imponującego bogactwa i dziwacznych zwyczajów — wśród nich wyjątkowo brutalne polowania i obsceniczne widowiska teatralne. Budynek otoczony jest wysokim płotem porośniętym gęstym bluszczem, który skutecznie odgradza go od świata zewnętrznego. W oknach wiecznie wiszą grube zasłony, przez które nie przedostaje się żadne światło, co nadaje miejscu mroczną, niemal ponurą aurę. Murowana fasada, częściowo ukryta przez zieleń, zdaje się skrywać wiele sekretów. Wnętrza, choć kiedyś pełne przepychu, dziś zupełnie niedostępne dla świata.. Mieszkańcy okolicy opowiadają o baronecie z mieszaniną fascynacji i niepokoju, a rezydencja pozostaje symbolem tajemnicy i odosobnienia. Choć od śmierci baroneta minęło już ponad sto lat, nie wiadomo, kto obecnie sprawuje władzę nad posiadłością ani co się tam dokładnie znajduje. Niektórzy przedstawiciele czarodziejskiego świata jednak wiedzą, że ten człowiek był jednym z nich.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
14-02-2026, 01:03
18.05.1962
Rezydencja przy Highgate Hill wydawała się opuszczona od stu lat. Nikt nie wiedział kto obecnie sprawował nad nią pieczę, ani do kogo należała, krążyły o niej jednak pewne plotki - ponoć odbywały się tu tajemnicze przyjęcia z zamkniętą listą gości. Bardzo specjalnych gości. Ród Shafiq słynął głównie z pracy nad transportem magicznym i kontrolą szlaków, lecz handel był ważną częścią ich rodowego imperium - niekiedy odbywał się on w szczególnych okolicznościach.
Osiemnastego maja w opuszczonej rezydencji miało odbyć się przyjęcie zwieńczone wyjątkową aukcją. Igora Karkaroff interesowały nie tylko artefakty, które mogły się na niej pojawić, lecz w szczególności jegomość z jakim mógł tam porozmawiać - pan Shafiq posiadał wiedzę i kontrolę nad szlakami handlowymi, które w kontekście rozwijanego przez Karkaroffa ze swym krewnym biznesu, wydawały mu się szczególnie istotne. Kiedy zaś, jeśli nie przy kieliszku koniaku i muzyce, gdy alkohol i swawola uderzają do głowy, lepiej rozmawia się o interesach? Igora nie było jednak na liście gości, dowiedział się o przyjęciu pokątnie i musiał znaleźć sposób, aby dostać się do środka.
Panna Nylah Black zaś została poproszona o pojawienie się w Highgate w ostatniej chwili; uświetnić przyjęcie miała operowa, doświadczona primadonna, lecz osłabiona chorobą poprosiła młodszą artystkę o pomoc, obiecując jej jednocześnie, że to dla niej ogromna szansa, aby zaprezentować się przed wyjątkowymi gośćmi - a ponadto znajdzie na aukcji coś, co zainteresuje ją szczególnie.

Igor i Nylah spotkali się na ogrodowej ścieżce wiodącej do rezydencji, która wydawała się opuszczona i cicha, lecz działo się tak za sprawą czarów. Powietrze wokół nich przesycone było Floraconiunctą, który wdarł się do ich płuc i krwioobiegu, wprawiając ich w dobry nastrój i czyniąc skorymi do flirtu, zabawy i podejmowania ryzyka. Natychmiast zwrócili na siebie wzajemnie uwagę i nie mogli od siebie oderwać wzroku, postrzegając się jako bardzo atrakcyjnych i kuszących. Magia kwiatu uderzyła im do głów, budząc nagłe, niebezpieczne wręcz przyciąganie. Gdy wspólnie dotarli do wejścia, drogę zagrodził im potężny, barczysty czarodziej przywodzący na myśl niedźwiedzia, pełniący dziś rolę wykidajła. Z bełkotem, być może również odurzony pyłkiem, spytał, czy Igor i Nylah to małżeństwo, gdyż dzisiejszy wieczór zarezerwowany jest dla par, nie chcąc słuchać tłumaczeń panny Black o zastępstwie za inną śpiewaczkę - najwyraźniej zapomniano go o tym poinformować.

Wszedłszy do środka, pod przykrywką małżeństwa, Igor i Nylah znaleźli się w środku tajemniczego przyjęcia, które nie przypominało jednak tych znanych im z angielskich salonów. Przywodziło zaś na myśl Baśnie Tysiąca i Jednej Nocy. Stare wnętrza rezydencji przystrojono bliskowschodnimi tkaninami i perskimi dywanami, a powietrze pachniało wodą różaną, dymem z nargili i szafranem. Pan Shafiq znany był z ostrożności i skłonności do sprawdzania swoich gości; nie chciał dopuścić do tego, aby ktoś niepowołany dostał się na tajemnicze aukcje, dostępne wyłącznie dla wyjątkowych czarodziejów. Nie miał jednak zwyczaju zadawać pytań tak po prostu, nie używał też legilimencji, był w tym bardziej wyrafinowany. Zabawy wkrótce miały się rozpocząć, więc mieliście nieco czasu, aby ustalić szczegóły waszego związku i opowiedzieć o sobie wzajemnie.

Zadanie jest precyzyjne: Igor i Nylah musieli przekonać organizatora aukcji o szczerości swych intencji wobec siebie i autentyczności podanych tożsamości. Mogą podjąć grę pozorów, aby zyskać jego zaufanie i tym samym zdobyć to czego pragnęli - Nylah mogła przyjrzeć się zaklętym artefaktom, Igor zaś zyskałby sposobność do rozmowy z arystokratą, który odpowiadał za zabezpieczenie szlaków handlowych.

Wykonujecie kolejno 3 zadania i w czasie każdego z nich rzucacie kością k3. Na koniec sumujecie wynik rzutów i interpretujecie podsumowanie swoich akcji.

Spoiler
1. Toast
Gospodarz prosi Igora i Nylah o wygłoszenie toastu na cześć drugiej połówki; musieli więc prawić sobie nawzajem wyszukane komplementy, które będą układać się w spójną całość. Rzucacie dodatkowo kością k3 na reakcję publiczności, gdzie wyniki interpretujecie następująco 1 - większość gości uznaje ich słowa za raczej nieszczere; 2 - entuzjastyczne brawa i uśmiech pana Shafiqa; 3 - gospodarz nie wydaje się szczególnie przekonany, lecz toasty Igora i Nyah nie spotkały się również z negatywną reakcją.

2. Słodka metafora
Igor i Nylah zostali poproszeni o wspólne wybranie i pokrojenie granatu tak, aby nie uronić ani jednej kropli soku na nieskazitelnie białą tkaninę. Według perskiej tradycji czyste dłonie oznaczały czyste intencje w małżeństwie. Rzucacie dodatkowo kością k3 na reakcję publiczności, gdzie wyniki interpretujecie następująco 1- wybrany przez czarodziejów owoc okazuje się zepsuty i wypływa na stół; 2 - Igorowi i Nylah udaje się wybrać właściwy owoc i pokroić go bez uronienia żadnej kropli; 3 - owoc jest soczysty i słodki, sok delikatnie spływa po dłoniach pary, które przypadkowo dotykają się, a dotyk ten wywołuje silne dreszcze podniecenia.

3. Taniec duszy
Muzycy uderzają w struny taru, a pan Shafiq wskazuje wszystkim gościom parkiet. Nylah i Igor muszą wykonać taniec, który w perskiej tradycji jest rozmową pozbawioną słów. Wzajemna bliskość pod wpływem pyłku staje się niemal obezwładniająca. Nylah musi jednak poprowadzić taniec płynnymi ruchami dłoni, naśladując kobiety z rodu Shafiq, podczas gdy Igor musi dotrzymać jej kroku, a jednocześnie nie naruszyć zasad dobrego wychowania. Rzucacie dodatkowo kością k3 na reakcję publiczności, gdzie wyniki interpretujecie następująco 1- ruchy czarodziejów nie są dość zschynchronizowane, widać, że nie tańczyli ze sobą wcześniej zbyt często; 2 - Igorowi i Nylah udaje się oddać perski ideał miłości, kiedy półwila kusiła swego męża spojrzeniem, on zaś odpowiadał na każdy jej gest z rycerskim oddaniem, pyłek sprawil, ze każdy wasz ruch był naturalny i zgrany; 3 - magia kwiatu całkowicie przejęła nad Igorem i Nylah kontrolę. Taniec, który miał być subtelny, stał się prowokacyjny, a ich ciała znalazły się zbyt blisko siebie.


Wynik 1-3: Małżeństwo Igora i Nylah wydaje się gościom "aranżowane i chłodne". Nikt nie wyprasza ich z przyjęcia, lecz nie zyskaliście zaproszenia na jego drugą część, w czasie której odbywała się aukcja.

Wynik 4-7: Igor i Nylah uznano za najbardziej namiętną i zgraną parę wieczoru. Pan Shafiq zaprasza ich na prywatną licytację.

Wynik 8-9: Pyłek Pyłek Floraconiuncta zadziałał zbyt silnie. Igor i Nylah zapomnieli o celu swojego przybycia na przyjęcie, zatracając się w roli kochanków.


Mistrz Gry nie kontynuuje z Wami rozgrywki. Miłej zabawy!Violet Macnair
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
04-03-2026, 18:34
Nil bardzo nie lubiła jakichkolwiek zaproszeń na ostatnią chwilę. Bo jak to tak, występ bez żadnego przygotowania, bez żadnych prób ani niczego innego? No ale Araminta była tak przekonująca, że nie mogła jej odmówić. Zresztą opcja pchnięcia kariery dalej też nie była taka zła i nawet na tym etapie była skłonna się zgodzić zastąpić Aramintę, ale sama aukcja była już tylko kropeczką stawianą nad i. Oczywiście, że się zgodziła i w ten właśnie sposób, ubrana w elegancką suknię w kolorze morskiej zieleni osiemnastego maja kroczyła ogrodową ścieżką wiodącą wprost do Highgate Hill.
Prawdę mówiąc sądziła, że będzie tu całkowicie sama, ale mężczyzna, którego spotkała na swojej drodze… Przesunęła po nim wzrokiem, nawet się z tym nie kryjąc. Może i miała tu jedynie występować, ale bez wahania podeszła do mężczyzny, być może tym samym łamiąc jakieś niepisane zasady towarzyskie. Nawet jeśli tak było, to była to całkowicie ostatnia rzecz, którą się w tej chwili przejmowała, skupiona tylko na tym, by móc nawiązać jakikolwiek kontakt z tym kuszącym mężczyzną. Chciała go po prostu poznać. Zaczepić.
- Ta droga wydaje się być zaskakująco pusta… Jak pan sądzi, wszyscy się już zjawili? – zaciekawiła się miękkim głosem, pełnym charakterystycznej melodyjności, właściwej śpiewaczkom i… wilom. – Widzę także, że zmierzamy w tym samym kierunku, więc czy miałby pan coś przeciwko mojemu towarzystwu? – uśmiechnęła się najpiękniej, jak potrafiła, przyglądając się nieznajomemu spod rzęs i tylko przez dobre wychowanie nie próbując pożerać go wzrokiem. Jeszcze.
Tak naprawdę musiała się dobrze postarać, by tego nie robić, choć nawet w trakcie drogi do wejścia do rezydencji cały czas zerkała na niego, nie mogąc w żaden sposób oderwać wzroku. To było jakieś magiczne przyciąganie, z którym się nigdy wcześniej nie spotkała, ale spójrzmy prawdzie w oczy – Nylah wcale a wcale nie sprzeciwiała się tym odczuciom. Owszem, chciała dostać się na aukcję, o której wspominała Araminta, ale czy to w jakikolwiek sposób przeszkadzało w nawiązaniu nowej i jakże ekscytującej znajomości?
W końcu jednak dotarli do drzwi, a czarodziej, który ich pilnował, sprawiał na tyle groźne wrażenie, że całkiem odruchowo zrobiła krok w stronę jej niespodziewanego towarzysza, prawie że przytulając się do jego boku. No, może i przytulenie było z tych celowych, ale i tak nie zmieniało to faktu, że odźwierny był dość groźny. Nawet bardzo groźny.
- Nienienienie, pan czegoś nie rozumie, ja tu tylko miałam występować… – zaczęła nieco nieśmiało protestować na jego insynuacje tak naprawdę tylko dlatego, żeby nie zawieść koleżanki, która poprosiła ją o przysługę. Tak naprawdę wcale nie przeszkadzało jej bycie wziętą za małżonkę tego przystojnego mężczyzny i nawet nie miało znaczenia to, że w zasadzie widzi go pierwszy raz w życiu. W sumie trochę szkoda, że nie mieli okazji zapoznać się wcześniej, ale kto by się tam tym specjalnie przejmował. Noc była długa i mieli mnóstwo czasu, by się lepiej poznać.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Igor Karkaroff
Śmierciożercy
his eyes are like angels
but his heart is cold
Wiek
24
Zawód
przedsiębiorca, zaklinacz
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
25
OPCM
Transmutacja
14
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
14
15
4
Brak karty postaci
14-03-2026, 21:53
Nie po raz pierwszy brylować miał w otoczeniu arystokratycznych salonów, pierwszy raz jednak zmierzał w mury takowego bez zaproszenia; i było w tym wszystkim trochę miałkiego cynizmu wymieszanego z arogancją, trochę nieśmiałości ukrytej pod warstwami pozorowanej odwagi, ale te ginęły wyraźnie pod naciskiem presji osiągnięcia celu samego w sobie. Grymas ustąpił więc uśmiechowi ― ładnemu jak zawsze i uprzejmie leciwemu, jak zawsze; on to właśnie miał kupić mu estymę, zainteresowanie, wreszcie ― przychylność gospodarza.
On to właśnie musiał też zwrócić uwagę urodziwej panny, podążającej w stronę rezydencji tę samą ścieżką, tym samym traktem; on to musiał też rozciągnąć się szerzej, gdy zgłoski jej nienachalnej rozmówki o szwarcu, mydle i powidle spłynęły właśnie w jego stronę.
― Spóźnienie byłoby nagannym faux pas ― zauważył cicho, resztek papierosa nonszalancko pozbywając się w odmętach pobliskiego rzędu przystrzyżonych równo krzaków; i dopiero krok poczyniony leniwie naprzód rzucił nieco większe światło ― księżyca w pełni, albo ogrodowych lampek ― na jego sylwetkę, dotąd skąpaną z pozoru w ciemnej nicości, dotąd przypominającej trochę nieforemne widmo. Bystre, kobiece oko dojrzeć mogło czerń kontynentalnego garnituru, skwitowaną w zawiązanej ciasno u szyi muszce; bystre, kobiece oko musiało wreszcie też spocząć na kantach białej koszuli ― wyróżniającej się równie mocno, co szarość jego tęczówek ― nim nie spotkało się na chwilę z tym jego, niby przelotnie lustrującym nieznajomą. Morska zieleń jej sukni wybijała się na tle charakterystycznie połyskujących srebrem blond włosach i wyrysowanych precyzją rysach twarzy; kokieteryjna melodia jej głosu gładko ― prawie że w syrenim brzmieniu ― wybijała takt tej pogawędki; w końcu sama to jej obecność wydawała się jakaś wyjątkowa, nienormalnie wręcz przejmująca, ale temu faktowi nie dał jeszcze wyrazu. Myśli zdroworozsądkowo sięgały wspomnieniem do obejrzanego w dzieciństwie meczu narodowej drużyny quidditcha; myśli podpowiadały, że mogła być jedną z nie tak wcale wielu potomkiń zachwycających istot, występujących wówczas na stadionie jako maskotki bułgarskiej ligi. Mężczyźni tracili przy nich głowy, mężczyźni zapominali na ich widok o brzmieniu własnego imienia; z obawy, albo przezorności, majaczył więc wzrokiem gdzieś nieopodal jej żuchwy, pomiędzy skromnym kamieniem a wypielęgnowanym trawnikiem, odpowiadając pewnie:
― Przeciwnie. Gdyby nie ubiegła mnie pani tym pytaniem, najpewniej sam bym się o nie dopraszał ― skinienie głowy poprzedziło ujęcie jej dłoni, którą zaraz to ― w nieco anachronicznym geście ― inicjująco musnął z wierzchu ustami; tymże było ich zapoznanie, tymże był dla nich wstęp do dalszego, beztroskiego spaceru, w toku którego snuł tylko enigmatyczny plan dostania się do wnętrza. Jego osobiste personalia niewiele znaczyły na brytyjskich ziemiach, miał jednak przewagę bliskiego pokrewieństwa z czystokrwistym rodem Macnairów; gdyby i to nie okazało się przekonujące, gotów byłby dopuścić się choćby magicznej interwencji, ale w towarzystwie rzeczonej kobiety propozycja ta nie wchodziła w rachubę. Szczęśliwie dla niego, jak się jednak okazało, problem ten miał rozwiązać się sam; szczęśliwie dla niego nieznajoma zdążyła wymamrotać ledwie kilka wyrazów irytacji, nim on zabrał głos, założywszy na twarz maskę subtelnego oburzenia:
― Twoja skromność jest nawet trochę nie na miejscu, wiesz? ― zwrócił się do niej miękko, zerkając nań wymownie, zaraz ― przyciągając ją do siebie bliżej ciaśniejszym, niż wypadało, objęciem w talii. ― To towarzystwo długo jeszcze nie doświadczy niczego lepszego ― dopowiedział, czubkiem nosa prawie że trącając jej policzek; zapach perfum ich obydwojga zmieszał się z rześkim powietrzem, a on odwrócił wzrok znowuż w stronę upartego odźwiernego. ― Rozumiem, że nowe wytyczne bezpieczeństwa są rygorystyczne, ale proszę nie zmuszać mojej małżonki do recytowania programu aukcji przed progiem ― rzucił tonem nieznoszącym sprzeciwu; zbity z pantałyku jegomość na powrót sięgnął wzrokiem do listy gości, a on ukrócił to ledwie retorycznym pytaniem: ― Chyba nie chce pan, żebyśmy spóźnili się na otwarcie przez pańską nadgorliwość? ― I łapiąc Nylah za dłoń, pociągnął ją lekko za sobą, tak po prostu torując sobie i jej drogę do wystawnego wnętrza.
A gdy kilka kroków oddaliło ich już od skonsternowanego ochroniarza, cicho wymamrotał w pobliżu jej oblicza:
― Chyba nawet pasuje nam ta farsa, nie sądzi pani?
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 16:34 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.