• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Pokątna > Mglisty przesmyk
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-07-2025, 19:52

Mglisty przesmyk
Większość czarodziejów i czarownic omija to przejście szerokim łukiem. Łatwo je przeoczyć, a niektórzy w ogóle nie wiedzą, ze istnieje i znajduje się nieopodal serwisu z naprawą mioteł - albo tylko udają. Mglisty Przesmyk, bo tak mówią ci, którzy są świadomi jego istnienia, to wąska, zawilgocona uliczka, wijąca się pomiędzy dwoma światami: gwarną Pokątną a posępnie milczącym Nokturnem.
Światło ulicznych latarni tu nie dociera, a nad brudnym, pokrytym gdzieniegdzie mchem, brukiem unosi się zawsze mgła, która nie ustępuje nawet w samo południe. Pachnie tu wilgocią, tytoniowym dymem i czymś, co po chwili zaczyna drapać w gardle. Przesmyk prowadzi pomiędzy dwoma budynkami, jednak ściany go okalające nie mają żadnych okien ani drzwi.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
09-02-2026, 08:39
20 maja 1962 r.

- Stój! Złodziej! Aaaa...! Moja broszka! - Kobiecy wrzask poniósł się po Pokątnej, tłum zafalował zaniepokojony, a najbliższy świadkowie całego wydarzenia stali jak kołki obserwując starszą kobietę o siwych włosach, która kurczowo trzymała przytuloną do piersi torebkę. Ludzie jak stado gęsi rzucali wzrokiem pomiędzy nią, a oddalającym się od źródła zamieszania, czarnowłosym chłopaku w jasnym płaszczu, który przygarbiony, kluczył miedzy zdezorientowanym tłumem. Ktoś próbował go złapać, ale wywinął się zręcznie unikając rozczapierzonych palców, ktoś chciał mu zastąpić drogę, więc wtedy ukradkiem skręcał albo zmieniał kierunek, by jak najbardziej zmylić samozwańczych bohaterów.
Ktoś próbował uspokoić kobietę, ktoś rozglądał się, ktoś próbował biec za złodziejem. Axel umykał z oczu świadków, powoli zwalniając, przechodząc między przechodniami na tyle dyskretnie, by nie zwracać na siebie zbytnio ich uwagi. Wyprostował się po pewnym czasie, celowo wcześniej garbiąc się, by świadkowie mówili o niskim intruzie, aniżeli o strzeliście wysokim chłopaku. Jeszcze przez chwilę starał się nie obracać i nie spoglądać w kierunku okradzionej kobiety. Czuł na sobie przenikliwe spojrzenie, jakby ktoś z daleka go dostrzegł i wodził za nim wzrokiem, lub szedł niespiesznie jego śladem.
Deveraux nigdy nie ignorował swojej intuicji, czując na karku czyjeś intensywne spojrzenie. W tłumie wyławia znajomą twarz, ukradkiem wyzbywa się łupu wrzucając owinięta w szmatkę broszkę do cudzej kieszeni i postanawia skręcić w najbliższą uliczkę. Nie ma pewności, że odzyska łup, co nie napawa go wcale radością. To nie była zwykła ozdoba, a wręcz przeciwnie, unikat wykonany przez sławnego jubilera i na dodatek zaklęta. Axel bardzo długo czekał na okazję, by zdobyć ten łup i skroić za niego dobrą cenę u kupca, który jej szukał od pewnego czasu.
Teraz jednak musiał odpuścić, zatrzymać się i nie dać sobie nic wmówić. Ściągnął z ramion płaszcz, wykręcając go na druga stronę, gdzie podszyty był ciemnym materiałem. Z kieszeni wydobył szarobury kaszkiet, zarzucając go na głowę niedbale tak jak nosili takie nakrycia głowy młodzi mężczyźni w tym czasie w Londynie. Wyciągnął papierosy i odpalił jeden nadpalony pet, co wskazywałoby na to, że stal tutaj już dłuższą chwilę. Coś mówiło mu, że za chwilę zza rogu wyjdzie ten, który mu się przypatrywał.
Przez chwilę korci go, aby wyczarować iluzję, ale powstrzymuje się, zawsze musiał uważać na aurorów i policjantów, którzy z ochotą sprawdzali różdżki. Dlatego Axel nie rzucał na oślep zaklęć, posiłkując się własnymi umiejętnościami i sprytem. Różdżka mogla go zdradzić, nie chciał jej stracić ani tym bardziej, by zadziałała jak dowód przeciwko niemu. Popalając oparł się o ścianę, serce dudniło w jego szczupłej piersi a on nasłuchiwał kroków, które wybijały się z rytmu ulicy.
W ciagu ostatnich dni mial nieodparte wrażenie, że ktoś mu się przygląda. A to wrażenie ciągnęło się z Nokturnu, gdzie skłamałby gdyby powiedział, że nie ma wrogów. Nawet jeśli nikt go nie ścigał otwarcie i nie puszczono za nim listu gończego, na pewno było kilak osób, które chętnie by go podpierdoliły, a w tym stary Brown, który uprawiał swego rodzaju staż sąsiedzka w najbliższej okolicy swojej kamienicy. Axel był przekonany, że i jego wziął na celownik, kiedy tylko przekroczył próg budynku, nawet jeśli nie zrobil tam niczego zakazanego, a jedynie była to nielegalna akcja.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 23:41 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.