• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Irlandia > Kryształowe Jezioro (Kerry)
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
22-06-2025, 13:24

Kryształowe Jezioro (Kerry)
Wśród wzgórz Parku Narodowego Killarney znajduje się niewielkie jezioro, które miejscowi nazywają Kryształowym. Woda jest tu niemal przezroczysta – w słoneczny dzień odbija niebo tak idealnie, że można pomylić powierzchnię z powietrzem. Zakątek ten jest bardzo spokojny: brak turystycznych tłumów, tylko kilku rybaków z łodziami, może para dzieci puszczająca kaczki. Brzeg porastają gęste paprocie, a z jednego punktu widokowego widać czasami ruiny starego schronu z czasów wojny. Droga prowadzi tu z boku, przez kamienistą ścieżkę, wzdłuż której rosną drzewa z porostami na korze. Czasem przychodzi ktoś na spacer, czasem ktoś z notatnikiem.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Iris Nott
Czarodzieje
jesienne róże, róże smutne herbaciane; jesienne róże są jak usta twe kochane
Wiek
25
Zawód
historyk; badacz starożytnych run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
15
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
3
Siła
Wyt.
Szybkość
5
12
6
Brak karty postaci
23-03-2026, 17:59
21 maj 1962r.

21 maja, w porównaniu do ostatnich dni, przyszedł niemal niezauważalnie. Nie towarzyszył mu ciężar, który przez ostatnie tygodnie zdawał się nieodłącznym elementem każdego poranka, ani to szczególne napięcie, które zwykle budziło ją zanim jeszcze otworzyła oczy. A jednak Iris obudziła się z uczuciem, w którym było coś lekkiego, niemal oczekującego. Nie był wolny od myśli, które zwykle jej towarzyszyły, ale nie one były dziś najgłośniejsze. Coś w niej - może zmęczone ciągłą kontrolą, może po prostu spragnione oddechu - pozwoliło sobie na odrobinę swobody.
Może właśnie dlatego zdecydowała się na coś, czego w innych okolicznościach nawet by nie rozważyła.
Barek Cassiusa znajdował się w jego opuszczonym pokoju - miejscu, które pozostawało nietknięte, choć zdaniem Iris czekało by ożyć rozmowami, światłem, śmiechem i taniec. Znała to pomieszczenie zbyt dobrze, by czuć się w nim gościem; potrafiła poruszać się w nim niemal instynktownie, a wspomnienia, które nosiły w sobie pozostawione meble, książki i inne osobiste rzeczy zmarłego brata, atakowały ją za każdym razem, gdy przekraczała próg. Drzwi ustąpiły pod jej dłonią bez oporu, a ona weszła do środka spokojnie, rozglądając się. Nie traktowała tego jak kradzieży - nie w sensie, który niósłby ze sobą winę czy potrzebę usprawiedliwienia. Jej spojrzenie przesunęło się po równo ustawionych butelkach, po etykietach, po starannie dobranych rocznikach - porządek, który nosił w sobie więcej śladu Amodeusa niż pierworodnego Notta. Być może jej starszy brat też się tu zapuszczał i raczył tym, co przez swoje dorosłe życie zdążył skolekcjonować Cassius? Z pewnością nieraz on i Billy raczyli się trunkami z tej gabloty.
Wybrała jedną bez wahania, kierując się nie wartością ani oczywistością wyboru, lecz czymś bardziej intuicyjnym - jakby wiedziała, co on sam uznałby za właściwe w podobnej sytuacji. Chłód szkła pod palcami był przyjemny i konkretny, zakotwiczający ją na moment w teraźniejszości. Tak. Jej najstarszy brat z pewnością zaoferowałby jej nie szklankę, co butelkę, trunku, by pomogła jej przegnać wszystkie złe myśli.
Przez krótką chwilę rozważała, czy zostawić po sobie jakiś ślad - drobną wskazówkę, półironiczny gest, który zdradziłby sprawcę. Uśmiech przemknął przez jej twarz, lekki i niemal niezauważalny, jakby należał do kogoś innego, do wersji niej samej, którą rzadko pozwalała sobie być. Ostatecznie jednak nie zostawiła nic. Zamknęła barek tak samo cicho, jak go otworzyła, pozostawiając za sobą porządek nienaruszony i prędko czmychnęła do wyjścia.
Droga do jeziora prowadziła przez ścieżkę, która zdawała się istnieć bardziej z przyzwyczajenia niż z potrzeby, jakby była wybierana przez tych, którzy szukali ciszy, a nie kierunku. Drzewa po obu stronach drogi pochylały się lekko, tworząc coś na kształt naturalnego korytarza, w którym świat zewnętrzny zaczynał stopniowo znikać. Im dalej od głównej drogi, tym wyraźniej czuło się zmianę, którą zasiewał w człowieku wszechogarniający spokój natury, zakłócany pojedynczymi odgłosami ptaków.
Przymknęła lekko powieki pozwalając, by chłodne powietrze musnęło jej skórę i rozwiało kilka niesfornych kosmyków włosów. Pachniało ziemią, wilgocią. Ten zapach był prosty, niemal surowy, a przez to bardziej prawdziwy niż wszystko, do czego przywykła. Poczuła, jak coś w niej rozluźnia się odrobinę, choć napięcie nie zniknęło całkowicie - zmieniło jedynie formę.
Jezioro wyłoniło się z przestrzeni, a zapierającemu wdech widokowi ustąpiły coraz to rzadsze drzewa. Woda była niemal przezroczysta, odbijając niebo z taką dokładnością, że granica między jednym a drugim wydawała się nieuchwytna. Iris zatrzymała się na brzegu, pozwalając sobie na chwilę bezruchu. Wzięła głębszy oddech, czując, jak powietrze wypełnia jej płuca bez oporu. Nie było tu tłumu, nie było spojrzeń ani oczekiwań - tylko gdzieś w oddali poruszała się powoli łódź jednego z rybaków, a śmiech dzieci niósł się lekko nad wodą, nie zakłócając ciszy, lecz wpisując się w nią naturalnie. Wybrała miejsce nieco na uboczu, wśród paproci, gdzie ziemia była miękka, a widok na jezioro pozostawał otwarty, nieprzesłonięty.
Koc rozłożyła starannie; materiał ułożył się równo na trawie, a ona poprawiła jego rogi z precyzją. Kosz postawiła obok i zaczęła wyjmować jego zawartość, - owoce, drobne przekąski, słodkości. Butelkę whisky położyła z boku, częściowo ukrytą w cieniu paproci, by nie padały na nią bezpośrednio promienie słońca. Na jej ustach pojawił się cień uśmiechu - krótki, lecz szczery. Nylah zrozumie ten gest. A jeśli nawet nie, to przynajmniej go doceni.
Usiadła na kocu, podciągając jedną nogę pod siebie i opierając dłoń na miękkiej trawie, czując pod palcami jej chłód i wilgoć. Przez chwilę patrzyła na jezioro, pozwalając, by cisza zrobiła to, czego nie potrafiły zrobić słowa przez ostatnie dni. Myśli, które zwykle domagały się uwagi, tym razem odsunęły się na bok - nie zniknęły, lecz przestały być najważniejsze. Jej spojrzenie przesunęło się w końcu ku ścieżce, którą tu przyszła. Czekała.
Wiosna 1x: Wiatr
Zaczyna mocno wiać. Wiatr porywa płatki kwiatów i kurz. Powietrze wypełnia wir drobnych cząstek. Widoczność pogarsza się na moment. Trzeba osłonić oczy. Ubrania łopoczą głośno. Krajobraz staje się niespokojny. Piasek drażni wasze oczy.
Otrzymujecie -5 HP i karę -10 do końca dnia do wszystkich akcji wymagających celowania.
Pamięć jest jedyną formą władzy, której naprawdę się boję.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 15:05 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.