• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Rozgrywka > Mgły czasu > Izba Pamięci > 12.02.1962 | Pod sklepieniem hammamu
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Bradford Bulstrode
Czarodzieje
Wiek
35
Zawód
magizoolog, behawiorysta
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
19
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
14
16
12
Brak karty postaci
10-03-2026, 11:41

Pod Sklepieniem Hammamu
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Bradford Bulstrode
Czarodzieje
Wiek
35
Zawód
magizoolog, behawiorysta
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
19
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
14
16
12
Brak karty postaci
10-03-2026, 11:45
Syryjskie słońce w środku lutego potrafiło być zdradliwe. Wyjątkowo czyste niebo odsłaniało ciepłe promienie, mydląc oczy niedoświadczonemu turyście. Wprawny podróżnik nie mógł dać się zwieść. Bulstrode kroczył wąską uliczką, odziany w tweedowy, trzyczęściowy garnitur. Brązowe spodnie i marynarka oraz miodowa kamizelka kryły się pod oliwkowym płaszczem. Tweedowy kapelusz w stylu flat cap dość wymownie podkreślał jego brytyjskie pochodzenie. Bradford był przekonany, że znajdzie kuzyna gdzieś w terenie, gdzie prowadził wielce fascynujące wykopaliska; zakopanego w ziemi, skupionego na starożytnych manuskryptach, a jednak nie zdziwił się wielce, kiedy Lorcan zaprosił go do pałacu, w jakim obecnie mieszkał. Piękny, zabytkowy budynek był czymś, czym z pewnością chciał się pochwalić, częstując Bulstrode’a historycznymi ciekawostkami. Cenił je sobie, zawsze chętnie chłonąc nową wiedzę, nawet jeśli nie do końca pokrywała się z jego zainteresowaniami.
Przybył o ustalonej porze, rezygnując tego dnia ze spotkań służbowych. Świstoklik powrotny miał dopiero za kilka dni, więc rozmowy z kontrahentami nie uciekną. Początkowo niechętnie podchodził do wyjazdu. W Anglii działo się zbyt wiele, by ot tak odejść od tego myślami. Minęło zaledwie kilka dni, od kiedy panna Burke przyjęła jego zaręczyny. Bulstrode uznawał się za człowieka roztropnego, stroniącego od pośpiechu, acz zdecydowanego i konkretnego, kiedy czuł się z czymś pewien. Ostatnie lata spędził na żałobie po Dorothy z domu Ollivander, swej pierwszej wielkiej miłości, która w wyniku nieszczęśliwego wypadku zostawiła go na świecie z dwiema córkami i potężną wyrwą w sercu. Ojciec domagał się wyjścia na prostą, potomków płci męskiej, a także nowego kobiecego pierwiastka w domowym zaciszu. Bradford wzbraniał się przed tym jeszcze na długo po odbyciu pełnej żałoby, aby wreszcie zaskoczyć wszystkich nagłą zmianą. Czy to wpływ natury Primrose, będącej ciekawą mieszanką buty i roztropności? Decyzję o wyjeździe na Bliski Wschód ułatwił mu list od kuzyna, bo spotkanie z nim po dość długiej rozłące jawiło się znacznie sympatyczniejszą wizją, niż zwykły samotny pobyt na obczyźnie.
Z zewnątrz miał dość surowy, forteczny styl, jednak z każdym kolejnym krokiem zanurzał się piękno typowo damasceńskiego pałacu. Z łatwością odnalazł się na wewnętrznym dziedzińcu, poświęcając chwilę na podziwianie zdobień budynku. Kaszkiet chronił oczy przed słońcem, kiedy obejmował spojrzeniem misterne ozdoby. Marmurowa mozaika na posadzce, bogato zdobione okna z kolorowego szła, kamienna fontanna ze spokojnie spływającą wodą, ale to drzewa cytrusów przykuły jego uwagę najbardziej. O tej porze roku zapach pomarańczy nie był intensywny, liście dawały delikatny, lekko cytrusowy aromat — może to i lepiej, bo inaczej nie ruszyłby się ani krok dalej. To tam odnalazł go mężczyzna w miękkich, zwiewnych szatach i gestem zaprosił do środka, oznajmiając, że Lestrange na niego czeka. Łamana angielszczyzna przeplatana z arabskimi frazami nie pozwalała na pełne zrozumienie jego słów, lecz niczym niezrażony magizoolog ruszył za nim w głąb posiadłości.
Prowadzony przestronnym holem, a następnie długim korytarzem nie nabierał podejrzeń. Zdziwienie i zaintrygowanie pojawiło się, kiedy zeszli kamiennymi schodkami do podziemi.
— Skąd pomysł na spędzanie czasu w piwnicy, kiedy świeci piękne słońce? — odezwał się, uśmiechając kącikiem ust, lecz jego przewodnik wyłącznie obrócił się przez ramię i przepraszająco pokiwał głową na znak, że nie rozumie ani słowa. Ciemne brwi ściągnęły się w zastanowieniu, kiedy niosący się korytarzem szum wody i stopniowo wzrastająca temperatura nabierały sensu.
Zawieszone na łańcuchach lampy oliwne rozświetlały przestrzeń ciepłym blaskiem i Bradford od razu zauważył przygotowany na niskiej, pokrytej bawełnianą płachtą ławie ręcznik. Służący uniósł otwartą dłoń, by zatrzymać go w tym miejscu. ”A więc tu dziś rozmawiamy”, przemknęło mu przez myśl i w jednej chwili plan ze spacerem po piaskowych ruinach odszedł w zapomnienie. Bradford rozebrał się i przewiązał biodra miękkim ręcznikiem, obmywając się czarnym mydłem z Aleppo. Jego charakterystyczny zapach oliwy z oliwek i liści laurowych idealnie komponował się z nagrzanym marmurem i delikatnie mineralną wodą, momentalnie kojąc zmysły i zachęcając do pozostania na dłużej. Słodki aromat wody różanek i jaśminu dopełniał ziemisty ciężar. Dopiero wtedy został poproszony dalej, gdzie uśmiechnął się na widok Lorcana.
— Widzę już, dlaczego twoje wyprawy trwają tak długo. Sam nie chciałbym wracać — zaśmiał się w ramach powitania.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Lorcan Lestrange
Akolici
Grzebiąc w duszy wydobywamy nieraz to, co leżałoby tam niepostrzeżenie.
Wiek
36
Zawód
Historyk; poszukiwacz artefaktów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
14
8
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
9
Brak karty postaci
25-03-2026, 12:09
Pośród piasków Syryjskiej pustyni pojęcie czasu zatrzymywało się, trwając w zawieszeniu, gdy wiatr szeptał krwawe dzieje regionu. Nocami przy ogniskach, gdy grupa badaczy spała w swych namiotach Lestrange, często stał nieopodal obozu wpatrzony w wydmy i skalne występy odznaczające się na tle rozgwieżdżonego nieba, czuł wówczas na swych plecach ciężar obecności czegoś, czego nie potrafił dostrzec. Niewypowiedziana groźba zamknięta w milczeniu, którą wyłącznie piach i wiatr potrafiły rozczytać. Pozostając intruzem, który szuka i węszy, niczym pies gończy posłany przez swego pana tropem zwierzyny. Jego mocodawcą była ciekawość, to ona wyznaczała rytm i kierunek pracy, jakiej się podejmował. Związany z nią realizował pragnienia, które nachodziły go podczas bezsennych nocy. Syria, ta kolebka cywilizacji, kraj – region; noszący w sobie tak wiele kultur, przekazów i wpływów. Odciśnięte piętno historii odbija się w społeczeństwie, kulturze i kuchni, ale także milczy nieraz dyskretnie zakopana pod kopcami złocistego piachu. Nie szukał tu chwały; nie przemierzał kamienistych wąwozów i piaszczystych połaci poprzecinanych skrawkami zieleni dla uwielbienia i Boskiego zbawienia. Poszukiwał prawdy zakopanej i tej skrytej, gdzieś w głębi tak przed światem, jak i ludźmi, jakby tajemnice, które kryły się w tych piaskach, były aż tak straszne, że sama natura pragnęła je zakopać.
Tygodnie, które spędził w górach Antylibanu na granicy dwóch krajów, pośród szczytów oprószonych śniegiem przywodziły mu raczej na wspomnienia Norweskie klimaty, aniżeli Bliski Wschód w świadomości ludzi zachodu zapisujący się raczej, jako kraina gorąca i rozległych piasków, aniżeli górskich przełęczy zasypanych śniegiem. Podróżował jednak sporo – zwiedzał i odkrywał, jeszcze więcej początek podróży mając w nadmorskiej warowni osadzonej między Trypolisem, a Latakią, ów twierdza Margat, była pamiątką po czasie krucjat i nosiła pamięć jednego z najsłynniejszych zakonów rycerskich tropem, jakim podążał podczas tej eskapady.
Myślami wracał do rozległych pustkowi i ruin odnajdywanych wśród ostrych kremowo-beżowych kamieni. Czuł ukucie zawodu, bowiem poza kilkoma artefaktami, w tym także czarnomagicznymi nie odkrył niczego, co mogłoby choćby zbliżyć go do tezy, jaką zakładał. Ta dotyczyła magów w szeregach mugolskich zakonów rycerskich. Największe nadzieje miał jednak w rękopisach, które kolekcjonował podczas tej wyprawy, to w nich i ich zawartości, kryjącej się za wymarłym językiem szukał prawdy. Wiedział jednak, że odkryje ją dopiero w Anglii po dokładnej analizie tekstu. To sprawiało, że poczucie niejakiego zawodu mieszało się z chęcią jeszcze dokładniejszej eksploracji miejsc, które miał odznaczone na mapie. Kraj ten był w nie bogaty, a czasu na odwiedzenie wszystkich magicznych i niemagicznych ruin zdecydowanie brakowało.
Nie mógł jednak zupełnie zginąć dla świata. Choć ta perspektywa była nieraz kusząca, tak powrót do stolicy był konieczny z wielu powodów. A nawarstwiające się daty obowiązków i spotkań skutecznie pozbawiały go swobody kroczenia ścieżkami, którymi zwykł podążać, dlatego zaznawał odpoczynku w niewielkim pałacyku o surowej fasadzie, lecz bogatym środku.
Para i wysokie sklepienia łaźni niosły echo głosów, a gdy Bradford pokazał się w zasięgu wzroku kąciku warg historyka mimowolnie, drgnęły.
— Rekompensuje sobie tygodnie na pustyni, przyjacielu — odpowiedział zgodnie z prawdą, choć uczynił to w charakterystyczny sobie sposób z nutką drapieżnego tonu: — cieszę się, że cię widzę — powitał go serdecznie, znacznie serdeczniej, niż początkowo można, byłoby zakładać po tonie, jak i mimice twarzy. — Mam nadzieję, że lubisz długie gorące kąpiele, to zawsze pomaga oczyścić umysł od trosk i innych namolnych myśli — przez ułamek chwili na twarzy Lestragne’a zamajaczył ślad nostalgii, lecz nie chciał się z nim obnosić, zbyt drażniące było to uczucie, dlatego odrzucił je w bok, tym samym skupiając uwagę na kuzynie. — Przytyłeś… — stwierdził z żalem. On sam prezentował wyjątkowo dociętą, nawet, jak na siebie sylwetkę, deficyt kalorii i masa pracy fizycznej, miały swoje plusy.
Zaprosił Bradforda do basenu wypełnionego gorącą wodą, w której czuć było tutejsze olejki eteryczne; nie był to jednak zapach dominujący, a raczej wyważony, co nie irytowało przy dłuższym pobycie.
— Na jak długo zostajesz? — dopytał, chcąc ustalić grafik kolejnych dni.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 15:06 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.