• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Organizacja > Akta postaci > Osobiste > Działy osobiste > Lucinda Macnair > Sennett
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Lucinda Macnair
Śmierciożercy
Hope for the best, but prepare for the worst.
Wiek
28
Zawód
łamacz klątw i uroków, poszukiwacz
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
pełna
zamężna
Uroki
Czarna Magia
15
1
OPCM
Transmutacja
30
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
10
Brak karty postaci
26-07-2025, 15:52

Sennett
Sennett to jasna płomykówka o łagodnym spojrzeniu i cichym locie. Zawsze jest blisko Lucindy - towarzyszy jej w podróżach, codzienności, w chwilach ważnych i zwyczajnych. Niezawodnie dostarcza listy, uważna i spokojna. Nie potrzebuje wielu komend, zna rytm swojej właścicielki. Nie jest tylko zwierzęciem pocztowym, ale też stałym elementem jej życia.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Tom Riddle
Konta Specjalne
Nie ma czegoś takiego jak dobro i zło. Jest tylko władza i potęga, i ludzie zbyt słabi, by po nią sięgnąć.
Wiek
35
Zawód
Nieznany
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
pełna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-10-2025, 18:57

Lord Voldemort

— najedź, by rozwinąć pergamin —

30 marca 1962

Lucindo,

Wiem o wszystkim, co się dzieje.
Wiem też, kto potrafi zachować rozsądek, kiedy inni pozwalają, by strach kierował ich działaniami.

Minister, Grindelwald - niech dalej próbują przekonać świat o własnej sile. Ich czas dobiega końca.

Obserwuj.
Nie działaj pochopnie.
Nie wchodź w rozmowy, których nie potrzebujesz lub nie umiesz prowadzić.
Zapamiętaj szczegóły. Zapamiętaj, co widzisz. Zapamiętaj, o czym z innymi rozmawiasz. Nie działaj, póki nie każę.
Cierpliwość jest teraz wszystkim.

Wkrótce się spotkamy.


Kiedy wezwę - odpowiesz.

    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Vincent Rineheart
Zwolennicy Dumbledore’a
Za czyim głosem podążył tak czule, że się odważył na te podróż groźną. Rzucił wyzwanie ku morzu...
Wiek
32
Zawód
zielarz i łamacz klątw
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
20
3
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
5
Brak karty postaci
19-10-2025, 22:53

Vincent Rineheart

— najedź, by rozwinąć pergamin —

Irlandia, 14 marca 1962



Lucindo,

Długo wahałem się, czy skreślić do Ciebie ten list. Gorzkie słowa zatrzymują się na ostrej końcówce mojego pióra, nierównej krawędzi pogniecionego pergaminu. A może to ów słony smak głębokiego rozczarowania, powstrzymuje mnie od powiedzenia zbyt wiele? Bo nie widzę już sensu... Nie będę ukrywać, że to, co zobaczyłem na Zaprzysiężeniu Ministra, mocno mnie zdziwiło, zaszokowało, a może zaniepokoiło? Nie dawałaś znaku życia. Minęły dni, tygodnie, miesiące, a Ty zniknęłaś bez słowa. Szukałem Cię, obawiałem się najgorszego. Że zginęłaś. Że dostałaś zadanie, tajemniczą misję, która zebrała okrutne, ostateczne żniwo. A może to nieznany nieprzyjaciel postanowił się o Ciebie upomnieć? Zaangażowałem innych… Co takiego wydarzyło się w minionym czasie, że zmusiło Cię do porzucenia wszystkiego Lucindo?

Lodowaty wzrok, chłodna obojętność, dystans, którym obdarowałaś mnie w tym parszywym tłumie. Jak mam to rozumieć? Czy sobie zasłużyłem? Czy jestem przyczyną zmiany Twojej rzeczywistości? Jeśli tak, wolałbym, abyś wyłożyła mi tę prawdę tu i teraz. Nie wiem jaką zażyłością darzysz tych ludzi. Nie wiem na jakim etapie życie jesteś, ale wiedź, że nie jestem w stanie tego tak zostawić, dopóki nie dowiem się Twojej własnej prawdy.

Nie zrezygnuję z Ciebie, tak jak Ty, niespełna dwa lata temu nie zrezygnowałaś ze mnie. Rozumiesz?
Ale jeśli mam przestać walczyć… To zrobię to. To nigdy tego nie zrobię.

Mam nadzieję, że jesteś zdrowa i w pełni sił.
Mam nadzieję, że jesteś szczęśliwa…

V.

    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Igor Karkaroff
Śmierciożercy
his eyes are like angels
but his heart is cold
Wiek
24
Zawód
przedsiębiorca, zaklinacz
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
25
OPCM
Transmutacja
14
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
14
15
4
Brak karty postaci
30-12-2025, 00:58

Igor Karkaroff

— najedź, by rozwinąć pergamin —

Londyn, 18 kwietnia 1962

Lucindo,

urokliwie ułożyłaś w słowa swoją krytyczną ocenę mojej decyzji, pod tym względem nie różnicie się z Drew prawie wcale ― on sam pisał do mnie ostatnio w podobnym tonie, on sam był w tym jednak nieco mniej eufemistyczny. Niby polityk, niby dyplomację przyswoił już na stałe, a jednak od razu widać, kto ma ją we krwi od urodzenia. Odpowiadając na ten rozczulający wstęp podpytam tylko, czy nie było dla Ciebie odświeżające opisać to wszystko na kawałku pergaminu, zamiast relacjonować gdzieś przelotem na korytarzu? Taki nowy rytuał nadaje chyba wszystkiemu jakiejś nowej jakości, nawet jeśli już przedtem oceniałem ją wysoko.
Śmiem twierdzić, że nerwowość Waldena nie jest tylko winą Drew, ale myśli tej nie będę ― dla własnego dobra ― przesadnie rozwijać. Z drugiej strony, tacy właśnie są już chyba chłopcy ― poczekaj jeszcze kilka lat, a głośne gaworzenie zamieni się w krzyki, a to łapczywe sięganie rękoma po wszystko przyniesie skargi rodziców jakiegoś dziewczęcia ze szkoły. O ile podejście do kobiet też odziedziczył po ojcu, wyląduje na dywaniku u dyrektora za zaczepianie koleżanki na lekcjach. Albo za wpraszanie się do jej dormitorium.
Jeśli szukasz niani, bo oboje ruszacie w podróż, mogę zajrzeć do Was na dłużej, pod warunkiem, że uprzedzicie mnie zawczasu. Mam teraz napięty grafik i czasami trudno jest mi znaleźć czas na spokojne wypicie kawy, co dopiero cały wieczór czy kilka dni na pilnowanie niemowlaka. Nie dziwi mnie jednak, że w tej sprawie piszesz do mnie, a nie choćby i Iriny... Liczę, że poszukiwania okażą się owocne, a i znajdziecie w nich okazję do odpoczynku od codzienności. Nie wiem tylko, czy kamień, który mówi całą prawdę to coś, za czym powinniście się rozglądać. Czasami o niektórych rzeczach lepiej jest chyba wcale nie wiedzieć. Niemniej, uważajcie na siebie i wracajcie cali ― mogę Twojego syna zabawić albo nawet zmienić mu pieluchę, ale sam go nie nakarmię...
Cisza w domu może mieć same pozytywy, jeśli spojrzysz na nią z innej perspektywy. Coś o tym wiem, ale przypuszczam, że Ty, nawet gdy Warownia milczy, nigdy nie czujesz się samotna. Nie jestem pewien, czy to samo można powiedzieć o Mitchu czy Cillianie ― ostatnio rzadko z nimi rozmawiam, wiem jednak, że ten pierwszy ciągle odczuwa stratę sprzed kilku miesięcy. Pewnie doceniłby, gdybyś z nim o tym porozmawiała ― ja chyba nie okazałem się dla niego najlepszym wsparciem.
Cieszy mnie, że chociaż na chwilę udało Ci się odpocząć od obowiązków, jak zwykłem jednak powtarzać ― nie jestem pewien, czy jej towarzystwo było w tej okoliczności najlepszym wyborem. Wyczuwam ton przekąsu w stwierdzeniu, że bawiłaś się całkiem nieźle i to mi w zupełności wystarcza do stwierdzenia, że potrzebujesz lepszej koleżanki. Nawet matka z niej kiepska.
O tej norze nie ma czego opowiadać, wiecznie jest tu chłodno, a miejscami wychodzi na wierzch wilgoć ― to stara kamienica, więc pomógłby jej tylko gruntowny remont, ale to wydatki na inny czas. Dasz wiarę, że ledwie wczoraj wieczorem pękła mi rura w łazience, powodując niemałą powódź i zalany sufit u mojej sąsiadki z dołu? Nie było to jednak takie całkiem irytujące, bo sąsiadka jest młoda, ładna i całkiem łaskawie podeszła do sprawy. Pech chce jednak, że to siostra bliźniaczka jednego z moich ― i Drew, jak mniemam, chyba też? ― przygłupich kolegów, więc na skromnym drinku i obietnicy o odmalowywaniu stropu się skończyło. Ernie jest wyjątkowo porywczy i... terytorialny, więc wolę mu nie podpadać. Poza tym, wierz mi lub nie, ale bez ciężkiej ręki wiszącej nad głową naprawdę łatwiej podejmuje się decyzje ― czasem nawet i takie, które swoim kształtem zaskakują mnie samego.
Na koniec dodam tylko, że mam nadzieję, iż Drew pokazał Ci odbitki zdjęć ze świąt, które wysłałem mu przed kilkoma dniami. Obiecałem Ci wtedy, że pomimo okrąglejszej przez ciążę buzi wyjdziesz na nich korzystnie ― i myślę, że słowa dotrzymałem.
Uściskaj ode mnie Waldena, zobaczymy się pewnie już wkrótce.

Z pozdrowieniami

Igor

    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Igor Karkaroff
Śmierciożercy
his eyes are like angels
but his heart is cold
Wiek
24
Zawód
przedsiębiorca, zaklinacz
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
25
OPCM
Transmutacja
14
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
14
15
4
Brak karty postaci
23-01-2026, 00:11

Igor Karkaroff

— najedź, by rozwinąć pergamin —

Londyn, 21 kwietnia 1962

Lucindo,

naprawdę chcę wierzyć, że to wszystko z troski i tęsknoty, te same towarzyszą bowiem i mnie. Fakt, iż nie widujemy się już tak często bynajmniej nie sprawił też, że o którymkolwiek z Was zapomniałem ― sama dobrze wiesz, że byliście, jesteście i zawsze będziecie mi bliscy, choćbym zamieszkać miał i na samym księżycu. Zwykło mawiać się jednak, że czasami dobrze jest odciąć tę przysłowiową pępowinę; że czasami zdrowa dawka dystansu i pójście w dwie różne strony porządkuje w relacjach wszystko to, co było w nich nieuporządkowane. A w tych naszych ― i niezupełnie myślę tu o nas, mnie i Tobie ― ostatnio wkradło się sporo brzydkiego nieporządku. Sam nie zamierzam go sprzątać, sam nie zamierzam też walczyć o to, by w ścisku poszukać oddechu, więc jestem teraz tutaj, nareszcie zdolny do funkcjonowania na własnych zasadach. Masz więc święte prawo narzekać, nie odbiorę Ci tego, ale cicho liczę również, że znajdziesz w tej decyzji trochę wyrozumiałości i zrozumienia. Bo mnie też sporo ona kosztowała.
Pracy, rzeczywiście, mam ostatnio dość sporo ― pocimy się z Drew nad otwarciem firmy, a do końca miesiąca zobowiązania mam jeszcze przecież względem innej. Zwołali też ostatnio tamto nieplanowe posiedzenie parlamentu, przetrzymali nas na obradach przez dobrych kilka godzin, bo wprowadzają jakieś nowe zarządzenie w sprawie ghuli. Absurdalne, swoją drogą, ale w jakiś to sposób muszą przecież wyczarować pieniądze na wspaniałomyślne świadczenia społeczne dla najuboższych i marginalizowanych. To wszystko nie powinno Cię jednak za bardzo dziwić, ja i Twój mąż wyznajemy podobną etykę pracy i pewnie wyłącznie dlatego zabieramy się wspólnie za inwestycję takiej wagi; ośmielę się nawet stwierdzić, że gdy słucham o Twoich własnych ambicjach, i w Tobie nie widzę wielu różnic w podejściu do tego, czym sukces jest, a przede wszystkim ― jak należy o niego zawalczyć. Liczę więc, że gablota rzeczywiście zapełni się zgodnie z Twoim życzeniem, a ja, w międzyczasie, będę pielęgnować relacje z moim ulubionym dzieckiem.
Mitch wydaje się, jak my wszyscy, oddany obowiązkom, a przy tym pochłonięty nieco swoim własnym światem. I uważam, że tak długo, jak długo nie krzywdzi sam siebie, w świat ten nie powinniśmy ingerować ― bo wierzę, że z przeciwnościami losu poradzi sobie sam. Na pewno wie też dobrze, że może na nas wszystkich liczyć, dałem mu to zresztą, przed niespełna miesiącem, odczuć, choć być może zrobiłem to zbyt szorstko; swoim czujnym i kobiecym okiem obserwuj go więc teraz trochę uważniej, nawet jeśli w prawach męskiego świata nie orientujesz się dobrze. Wszakże uwagi, jak mniemam, może potrzebować właśnie najbardziej.
Skoro na wyjściu z Iriną nie było tak źle, jak mogę przypuszczać, pozostaje mi tylko powinszować. Z jakiegoś jednak powodu czuję, że dalej powinienem życzyć Ci rychłego znalezienia bardziej rozrywkowego albo przyjemnego, kobiecego towarzystwa od tego, na które jesteś obecnie skazana.
Nie trudź się z roślinami, i tak nie będę pamiętał, by je podlewać; poza tym mało tu słońca, pewnie zdechłyby po kilku tygodniach. W opisie sąsiadki nie skłamałem wcale, a o jej bracie wspomniałem właściwie bardziej żartobliwie, niźli z poczucia respektu; w sferze domysłu pozostawię Ci więc powody, dla których więcej w tej historii rezygnacji niż motywacji ― i nie wiem czy wynikają one z tego, że z wolna wyrastam z impulsywności. Z tego się chyba nie wyrasta i wczorajsza, zupełnie przypadkowa szamotanina w pubie Augustusa, skutecznie mi to uzmysłowiła.
Rura działa bez zarzutów, mam bieżącą wodę; przez chwilę zaśmiałem się nawet w duchu na myśl, że w przerażeniu ― przez tak błahy przypadek losu ― podejrzewasz mnie o braki w higienie. Na swoim dalej pamiętam o myciu zębów i prasowaniu koszul, choć przyznam, że bez pomocy skrzata pewne obowiązki stały się nieco bardziej upierdliwe.
Za zdjęcia nie dziękuj, fotogeniczna jesteś z natury, nie trzeba się było specjalnie starać. A na herbatę zaproszę Was już wkrótce, może w maju, jak już zaopatrzę się w każdy możliwy rodzaj, nie chciałbym wyjść na kiepskiego gospodarza.

Trzymajcie się ciepło... Swoją drogą, na pewno wpadnę na tę kolację, o której wspominał mi Drew. Po cichu liczę, że znowu spróbujesz upiec tamto ciasto, co ostatnim razem i że tym razem nie będzie w nim zakalca.

Serdeczności

Igor

    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 23:39 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.