Wyszedł uzdrowiciel, który wcześniej go przegonił, a za nim wyszła też Oriana. Stanął jej na drodze, z kieszeni szybko wyciągając paczkę papierosów. Jak to dobrze, że wyjątkowo miał przy sobie Mistveile. – Zapalimy?
– Żadne z nas nie jest jasnowidzem – rzekł w pierwszej kolejności dość spokojnie, próbując gasić zapędy młodych, szczególnie po usłyszeniu konkretnych zarzutów wobec Dawlisha. Czy którakolwiek osoba siedząca obecnie przy tym stole pomyślała przed zaprzysiężeniem o ewentualnym pojawieniu się na ceremonii najbardziej poszukiwanego czarnoksiężnika? Miał wystarczająco dużo współczucia dla siebie samego i swych rozmówców, aby nie rzucać na głos takich bezlitosnych pytań.
Bones usiadł pod ścianą, skrzyżował ręce na piersi i odrobinę się rozluźnił, gdy w jego pobliżu znalazła się taca, z której ścignął jeden z kuflów wypełnionych piwem (a przynajmniej miał nadzieję, że brązowo-złotawa ciecz okaże się piwem właśnie). Ważniejszy był jednak fakt, że tacę dzierżyła kelnerka.
Łut szczęścia czy zrządzenie losu, chyba jeszcze nigdy nie cieszył się tak bardzo na widok tej nieokiełznanej burzy rudych fal. Było tyle możliwości, tak wiele niewiadomych, a on wpadł przypadkiem właśnie na nią, na Thalię Wellers i to na jej terenie! Cóż to za fart, że wychyliła głowę i ramiona z okna budynku w momencie, gdy przebiegał obok.
– Nie wygłupiaj się, właź – odparł spokojnie, sprawnie przejmując od niego pakunek z poczęstunkiem, bo rzeczywiście dobrze było czymś upchać gębę, jeśli wejdą na jakieś grząskie tematy. Zanosiło się na to, że takie się pojawią, trochę to widział po minie Henry’ego.
Były momenty, gdy zastanawiał się nad tym, czy ktoś nie rzucił na niego peleryny niewidki. Marzył o posiadaniu takiej jeszcze w dzieciństwie, lecz teraz pragnął, aby ktoś przyznał się do kiepskiego żartu i ściągnął z niego ciężką klątwę niezauważalności.Były momenty, gdy zastanawiał się nad tym, czy ktoś nie rzucił na niego peleryny niewidki. Marzył o posiadaniu takiej jeszcze w dzieciństwie, lecz teraz pragnął, aby ktoś przyznał się do kiepskiego żartu i ściągnął z niego ciężką klątwę niezauważalności.