Błyskawicznie dostrzega tę niepasującą do otoczenia istotę, jedyną napiętą i niepewną, zapewne myślącą, że poza nią w Dotyku Wili nigdy nie postawiła stopy żadna kobieta. One zawsze tak myślą. Ze światem jest coś nie tak, skoro pozwolił czarownicom wierzyć, że nie mają prawa zaglądać do burdeli, skoro robią to ich mężowie, ojcowie i synowie. Zdaniem Maelle właśnie tam leży całe morze galeonów tylko czekających na odkrycie: w jeszcze zawstydzonych paniach domów albo karierowiczkach, które nadal krępują się poszukać spełnienia w miejscu podobnym do tego.
Oczywiście, wszystko brzmiało o wiele łatwiej gdy się o tym rozważało, niż kiedy trzeba było podołać zadaniu, bo uszkodzona noga nigdy nie pomagała jej przy dłuższych odległościach a co dopiero przy wspinaczce po schodach. Na drugim piętrze czuła, że nie miała już za bardzo sił, a to nie była zbyt długa wspinaczka. Oparła się o jedną z balustrad, chociaż obecnie bardziej chciała przysiąść gdzieś i odetchnąć. Może któreś z jej rodzeństwa było już w szpitalu i mogła poprosić kogoś z obsługi aby ich tu sprowadzili.
Kilka minut przed południem zdawało się, że na podeście wszyscy zajęli stosowne pozycje, lecz wciąż nigdzie nie było widać Nobby’ego Leacha. Wniesiono i osadzono na specjalnie uszykowanej podstawie uroczystą oraz naprawdę dużą pieczęć ministerialną - używaną wyłącznie podczas wielkich ceremonii.
Znajdujący się w pomieszczeniu mogli usłyszeć odległy stukot laski, miarowo zbliżający się do pomieszczenia, aż w końcu łagodna twarz panny Macmillan zjawiła się w drzwiach, spoglądając przeciągle po obecnych w pomieszczeniu.
Dopiero po dłuższej chwili zwrócił uwagę na jej biżuterię i nawet na chwilę zawiesił oko na kolczykach, mimo że nie był nigdy koneserem biżuterii. Ale znów miał sentyment do rzeczy pięknych, a to co widział z pewnością piękne było. Ale no tak, tego mógł się spodziewać po tej rodzinie. Idealne wyśrodkowanie między bogactwem, a klasyczną elegancją. Dobrze było widać, że strój a także dodatki, które miała na sobie Mellita były dokładnie przemyślane. Chociaż nie miał pewności, czy przez nią samą.
Co prawda nie spodziewała się tutaj nikogo spotkać, jednak kiedy dostrzegł młoda kobietę leżącą na trawie pomyślała, że idealnie tutaj pasuje. Że jest to właśnie takie miejsce, w którym nie ma sensu się niczym martwić, że właśnie leżenie na trawie, wśród przyrody jest dokładnie tym co powinno się tu robić.
Typowa szkocka pogoda dawała się we znaki i tak Gethen przebył drogę z dworca do Salonu jubilerskiego po części posiłkując się transportem a po części wędrując pod szerokim parasolem. Wilgoć na zewnątrz motywowała do szybkiego wejścia do środka i bardzo szybko znalazła się przy nim Mellitea, historyk otrząsnął parasolkę odstawiając ja na stojak i przywitał się z dziewczyna z wyraźną radością na twarzy.