



- Odpowiedz na posta

Lord Voldemort
— najedź, by rozwinąć pergamin —
30 marca 1962
Manon,
Wiem o wszystkim, co się dzieje.
Wiem też, kto potrafi zachować rozsądek, kiedy inni pozwalają, by strach kierował ich działaniami.
Minister, Grindelwald - niech dalej próbują przekonać świat o własnej sile. Ich czas dobiega końca.
Obserwuj.
Nie działaj pochopnie.
Nie wchodź w rozmowy, których nie potrzebujesz lub nie umiesz prowadzić.
Zapamiętaj szczegóły. Zapamiętaj, co widzisz. Zapamiętaj, o czym z innymi rozmawiasz. Nie działaj, póki nie każę.
Cierpliwość jest teraz wszystkim.
Wkrótce się spotkamy.
Kiedy wezwę - odpowiesz.
- Odpowiedz na posta
Mitch Macnair
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Dunwich, 17.04
Manon,
Muszę szczerze przyznać, że faktycznie nie spodziewałem się wiadomości od Ciebie. Masz racje, również otrzymałem rzeczony list. Faktycznie, nasze ścieżki ostatnio skrzyżowały się raczej na szkolnych korytarzach, potem jednak chyba nie za bardzo było nam po drodze. Najwyższa pora to zmienić i zdecydowanie nadrobić ten cały czas.
Istotnie, Twoja prośba jest dla mnie zaskoczeniem. Zwłaszcza, że nigdy specjalnie nie widziałem siebie w roli nauczyciela. Język norweski jest mi jednak bardzo dobrze znany, cztery lata w Norwegii zmusiły mnie do jego poznania. Nie skromnie więc napiszę, że jestem w nim bardzo biegły. Nie widzę przeciwskazań aby udzielić Ci kilku lekcji, obiecuje, że dam z siebie wszystko by przekazać ci tajniki tego dość skomplikowanego języka.
Posiłek będzie mile widzianym wynagrodzeniem. Zwłaszcza, że nauka pewne będzie trochę trwała i oboje z całą pewnością w tym czasie zgłodniejemy. Zdecydowanie odpowiadałyby mu godziny bardziej popołudniowe, bo wcześniej mam jednak inne zobowiązania. Jeśli Ci pasuje możemy umówić się na dwudziestego kwietnia, odwiedzę cię wtedy.
Przygotuj coś do pisania i dobrze by było jakbyś miała podstawowy słownik chociaż. Oczywiście ja również wezmę swoje materiały żebyśmy mogli sie na nich wesprzeć.
Do zobaczenia,
Mitch
- Odpowiedz na posta
Antonia Borgin
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 29 kwietnia 1962
Manon,
mam nadzieję, że obecność Fenrira nie przyprawiła Cię o palpitacje serca i że wbrew wszystkiemu, zastał Cię w dobrym zdrowiu. Dawno nie miałyśmy okazji porozmawiać i wciąż liczę, że nadejdzie moment, w którym zamiast o interesach będziemy mogły pogawędzić o życiu.
Dziś jednak zwracam się do Ciebie z prośbą. Wiem, że w swoim fachu nie masz sobie równych i trudno mi nawet w myślach znaleźć kogoś innego, do kogo mogłabym się z tym zwrócić. Moja bardzo dobra znajoma potrzebuje receptury na truciznę z miesięcznika - wierzę, że jest Ci ona doskonale znana.
Oczywiście pozostaję dłużna przysługę. A mam przeczucie, że prędzej czy później pojawi się okazja, by ją odebrać.
z nadzieją na rychłe spotkanie
Antonia
- Odpowiedz na posta
Antonia Borgin
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 30 kwietnia 1962
Manon,
ekscentryzm bywa kwestią perspektywy. Sokół przynajmniej wie, dokąd leci i rzadko się myli. Cieszę się, że jego wizyta nie naraziła Cię ani na zapaść, ani na niepotrzebny dramat.
Co prawda potrzebowałam receptury. Trucizna jest jednak równie cenna - a w obecnej sytuacji wręcz bardziej użyteczna. Twoje wskazówki wezmę pod uwagę i dopilnuję, by wszystko przebiegło zgodnie z nimi. Będę w pobliżu, kiedy przyjdzie na to czas.
Wraz z listem przesyłam zestaw komponentów, które moja znajoma postanowiła oddać w ramach podziękowania. Uznaj je za gest dobrej woli - albo zalążek równowagi, jeśli wolisz takie określenia. Wiem, że znajdą u Ciebie właściwe zastosowanie.
Co do przysługi - rozumiem i pozostaję do dyspozycji, gdy nadejdzie odpowiedni moment.
Butelkowa zieleń jest bezpieczna, ale bezpieczeństwo rzadko bywa zapamiętywane. Sama waham się nad koronką - zależnie od tego, czy wieczór będzie wymagał subtelności, czy raczej odrobiny dystansu. Rozważ coś głębszego. Może z domieszką czerni albo chłodnej szarości.
Ocenię kreację, gdy się spotkamy
Antonia
Do listu dołączone zostały komponenty (III poziom)
- Odpowiedz na posta
Leopold Flint
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Margate, 1 maja 1962
Manon
Zapoznałaś się już z nowym wymysłem tej godnej pożałowanie persony, którą ktoś wzniósł do rangi Ministra? To dowodzi tylko jednego; szlama nie może być przewodnikiem narodu. Jak on śmie poddawać pod wątpliwość moje pochodzenie? Jak śmie poddawać nas inwigilacji? Za kogo on się uważa?
Jestem zły. Jestem wściekły, Manon. Najchętniej dowiedziałbym się, gdzie mieszka ta kreatura i spaliłby mu tę ruderę do gołej ziemi. Najlepiej razem z nim w środku.
Leopold
- Odpowiedz na posta
Oriana
— najedź, by rozwinąć pergamin —
06.05.62, Londyn
Moja Manon
Gdzie Shackebolt nie pomoże, tam babę pośle, nie martw się.
Zawsze doceniałam jego werwę, może i było to odważne, ale coś czuję, że sprowadzi to na nas kolejny grom ze strony nestora. Obym się myliła, ale przecież całą winę zwalą na mnie i na to, że go podjudzam... Nie mam też zamiaru Atticusa tłumaczyć, nie jestem jego mamą (którą swoją drogą poznałam, opowiem Ci o tym, jak się spotkamy).
Po prostu mam nadzieję, że to rozejdzie się to po kościach, bo wiem, jak bardzo zależy mu na Ministerstwie. A mi zależy, by ludzie przestali wytykać nas palcami, bo już w Mungu spoglądają na mnie kątem oka przez sugestię... poglądów rodziny Lestrange.
Jeszcze czeka go rozmowa z moim ojcem, i on jeszcze nie wie, że Shackebolt to ledwie szczyt góry lodowej.
Tęsknię,
Ori
- Odpowiedz na posta
Leopold Flint
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Margate, 1 maja 1962
Manon,
Jestem pewny, że to próba leczenia kompleksów, bo nie może znieść myśli, że nigdy nie będzie tacy jak my, ale nie zależnie od tego, jak bardzo będzie chciał podkreślać swoją władze, n i g d y nie zyska ani naszej przychylności, ani nie stanie się nami. To insekt, którego należy jak najszybciej zgnieść pod podeszwą buta. Lub przebić jego gardziel bełtem. Nie zasługuje na magiczną egzekucje.
Ich strach, to nasza siła. Powinni się bać bardziej. Powinni czuć nasze oddechy na swoich karkach. Powinni żyć ze świadomością, że każdy ich krok, może być tym ostatnim. Nie możemy pozwolić, aby tak nisko urodzona kreatura, jaką jest Nobby Leach, dyktowała nam, jak powinniśmy żyć. Ktoś taki, jak on, nigdy nie zrozumie dziedzictwa krwi. Nie pojmie naszych wartości. Nie zrozumie, że fundamentem naszej tradycji jest jej c z y s t o ś ć.
Nie wiem, czy mam w sobie tyle cierpliwości. Zdaje się być na wyczerpaniu i chociaż wiem, że Czarny Pan wszystko widzi i nad wszystkim czuwa, obawiam się, że w końcu może jej zabraknąć. Zdradź, Manon, skąd czerpiesz siłę, aby zachować taki spokój?
Powinienem cię ostrzec, że nie należy igrać z ogniem, ale zakładam, że już dawno przetestowałaś jego możliwości, a ja nie mogę przejść obojętnie wobec Twojej propozycji. Mieszkasz pod tym samym adresem?
Leopold
- Odpowiedz na posta






