• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Szkocja > Hogsmeade i okolice > Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie > Pokój Wspólny Krukonów
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
13-10-2025, 12:33

Pokój Wspólny Krukonów
Pokój wspólny Krukonów mieści się w wieży Ravenclawu. Do wnętrza prowadzą drzwi z mosiężną kołatką w kształcie orła, które otwierają się dopiero po udzieleniu poprawnej odpowiedzi na zagadkę. W środku dominują barwy błękitu i brązu, a szerokie okna wpuszczają dużo światła. Uczniowie spędzają czas w fotelach ustawionych w kręgu, czytając, dyskutując i dzieląc się spostrzeżeniami. Atmosfera jest cicha, spokojna, sprzyjająca nauce i refleksji. Na półkach piętrzą się księgi, a ściany zdobią gwiezdne motywy i mapy nieba. To przestrzeń pełna intelektualnego skupienia, w której kreatywność i dociekliwość mogą rozwijać się swobodnie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Xavier Burke
Śmierciożercy
Wiek
31
Zawód
Badacz artefaktów, handlarz informacjami
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
0
20
OPCM
Transmutacja
11
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
10
5
Brak karty postaci
31-12-2025, 14:12
Przyszliśmy stąd.

Słysząc reakcję siostry na jego groźbę wyszorowania ust mydłem mimowolnie zaśmiał się cicho pod nosem. Nie żeby miała z nim jakieś szanse, ale nie zmieniało to jest faktu, że perspektywa tego jak drobna Primrose miałaby się przed nim bronić była co najmniej zabawna. Po chwili jednak przeniósł spojrzenie na żonę.
- No niestety tak, ale zobacz jaka się z tego legenda zrobiła? Każdy rocznik jakąś wymyślał, każdy dodawał do istniejących swoje trzy knuty i to wystarczyło aby uczniowie mieli o czym plotkować. A ci, którzy chcieli ewentualnie zabłysnąć wśród znajomych zarzekali się, że korzystali ze składzika, albo właśnie widzieli jakieś wyimaginowane pary w jeziorze. - odparł spokojnie - Byłem przykładnym uczniem droga Vivienne, nigdy nie powiedziałem, że porządnym. Renoma sama się nie zrobiła. - mrugnął do niej uśmiechając się lekko pod nosem.
Na jej kolejne pytanie zamyślił się na moment. W teorii mógł jej odpowiedzieć, bo już do szkoły nie chodzili, ale czemu miałby psuć całą zabawę? W rzeczywistości taki pokój istniał, ukryty odpowiednio, a o jego istnieniu wiedzieli jedynie prefekci i to tylko ci, którym zaufano, bo też nie każdemu można było powiedzieć o wszystkim. To, że nosiło się odznakę prefekta wcale nie znaczyło, że miało się szacunek każdego ucznia, a już na pewno nie każdego prefekta.
- Pozwolę sobie pozostawić to w formie domysłów. Może był, a może go nie było. O tym wiedzą tylko prefekci Slytherinu. - poruszał zabawnie brwiami podnosząc się w końcu z fotela - W takim razie prowadźcie drogie panie - gestem dłoni wskazał im by szły pierwsze.
Gry ruszyli ku wierzy Krukonów, szedł półtora kroku za nimi. Rzadko zapuszczał się w te strony zamku, jako, że raczej nie miał tutaj interesu za bardzo. Nie był jednak ignorantem i już na pierwszym roku zwiedził cały zamek, a w każdym razie tak mu się wtedy wydawało. W kolejnych latach odkrył, że nie był w stanie zobaczyć wszystkiego, bo Hogwart skrywał tyle tajemnic, że ciężko by było w jeden rok wszystkie poznać. Dlatego teraz z chęcią kierował się ku dormitorium Ravenclaw, ciekaw jakie tajemnice skrywa to miejsce.
- A tak, słyszałem o tym. Myślicie, że teraz też nam będzie kazał rozwiązywać zagadki czy po prostu nas wpuści? - spytał wchodząc po schodach, na których szczycie miał się znajdować ich cel.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Vivienne Burke
Czarodzieje
Wiek
23
Zawód
Badaczka historii run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zamężna
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
7
12
15
Brak karty postaci
04-01-2026, 11:58
Byłam zawiedziona, że nie zdradził mi tajemnicy tego pomieszczenia. To było coś co mnie niezwykle interesowało, a nikt nie chciał ani zaprzeczyć, ani potwierdzić. I tak samo było i tym razem, jedynie przewróciłam oczami i po chwili opuściliśmy pokój wspólny Ślizgonów. To było bardzo ciekawe móc wejść do innego salonu, zobaczyć jak żyli uczniowie innych domów i porównać do pomieszczeń w naszej wieży. Droga była daleka, od lochów aż na wieżę Krukońską szło się trochę czasu. Nie spodziewałam się, że jeszcze z taką dokładnością będę pamiętać tę drogę, a także skróty, którymi można było przejść trochę szybciej i zaoszczędzić czasu, na przykład kiedy spieszyliśmy się na zajęcia z eliksirów. Miło było znów przemierzać te korytarze, wymieniać uśmiechy z obrazami, które jakby nas pamiętały i kłaniały się nisko. Część z nich nawet wiedziało o moim ślubie, witając mnie już nie jako pannę Avery, ale panią Burke. Jak ta wieść się szybko rozeszła, nawet po obrazach w Hogwarcie. Domyślałam się, że mają one też swoje ramy w innych miejscach - stąd mogły czerpać informacje również spoza szkoły. Gdy padło pytanie z ust Xaviera, uśmiechnęłam się lekko.
- Mam nadzieję, że będzie to zagadka - odpowiedziałam z wyczuwalną emocją w głosie. - Raz nie odpowiedziałam, siedziałam przed pokojem wspólnym trzy godziny nim z dyżuru wrócił prefekt naczelny i mnie wpuścił. Byłam tak zażenowana, że unikałam tego prefekta potem przez kolejny miesiąc.
Zaśmiałam się, chociaż wtedy nie było mi do śmiechu. Było tuż przed ciszą nocną gdy próbowałam wrócić, byłam bardzo zmęczona od ilości nauki i nie mogłam wpaść na rozwiązanie zagadki. Nie odważyłam się odejść od drzwi, choćbym miała tam siedzieć do rana, żeby nie złamać regulaminu i nie szwendać się po ciszy nocnej po Hogwarcie. Na szczęście, po kilku godzinach, pojawił się prefekt i wpuścił mnie do środka. Myślę, że gdyby nie mój burak na twarzy i spojrzenie zbitego psidawka, to bym dostała jeszcze reprymendę.
Gdy znaleźliśmy się przy drzwiach kołatka się obudziła. Drzwi się nie otworzyły, nie padła prośba o hasło, bo takowego nie było. Zamiast tego, usłyszeliśmy zagadkę.
- Każdy chce do mnie dojść, lecz nie każdy potrafi wskazać kierunek. Nie jestem celem, lecz prowadzeniem. Gubi tego, kto się spieszy, a nagradza tego, kto pyta. Czym jestem?
Szeroki uśmiech pojawił się na mojej twarzy, spojrzałam na Primrose z zaciekawieniem, czy nadal jest w stanie tak szybko odpowiedzieć. A może wyszła z wprawy i sprawi jej to trochę problemów. Potem przeniosłam spojrzenie na Xaviera i lekko wzruszyłam ramionami.
- Z takim czymś się kazano nam mierzyć, interesujące, prawda? - Zapytałam z zaciekawieniem.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Primrose Burke
Czarodzieje
Wiek
25
Zawód
Badaczka artefaktów i run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
12
9
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
14-01-2026, 16:19
Droga do pokoju wspólnego przywoływała wspomnienia. Wracały one w zapachu starych murów, w odbijającym się echem śmiechu, w duchach krążących nad ich głowami i gwarem z obrazków, które pozdrawiały dawnych uczniów Hogwartu. Nie sądziła, że nosi w sobie taką nostalgię, ta pasowała bowiem bardziej do ludzi starszych, którzy z sentymentem wracali do lat młodości mają za sobą długie zimy dorosłości. Skróty, które wraz z Vivienne znały, sprawiły, że droga z lochów na wieżę nie zajmowała aż tak wiele czasu, ale na tyle długo, że mogli obserwować otoczenie, które nic się nie zmieniło. Pozostawało wciąż takie same, jakby chciało spajać wszystkie pokolenia czarownic i czarodziejów. -Teoretycznie dzisiaj wszystkie pokoje wspólne są otwarte dla każdego. - Powiedziała, przypominając im tym samym, że taka informacja widniała na broszurze ogłaszającej Dni Otwarte.
Z daleka dostrzegła wielkie drzwi z kołatką, która spędzała sen z powieku wielu uczniom. Codziennie była inna zagadka. Ba! Potrafiła kołatka dziennie zadawać cztery różne. Starsze roczniki spisywały odpowiedzi, ponieważ raz na jakiś czas się okazywało, że kołatka powielała tę samą zagadkę. Drzwi się jednak nie otworzyły, a zamiast tego kołatka ożyła i jakby zorientowała się, że stoją przed nią dwie Krukonki postanowiła wypowiedzieć swoją zagadkę. Primrose westchnęła ciężko. -Jak zawsze. - Mruknęła. -Zagadka do której pasują dwie odpowiedzi. - Przewróciła wymownie oczami, ale nie odpowiedziała od razu. Obejrzała się na Vivi -Mądrość albo Droga, co sądzisz? - A kiedy już podjęła decyzję bez wahania w głosie wypowiedziała słowa. -Mądrość.[b]
Przez chwilę nic się nie działo. Następnie do ich uszu doszedł cichy zgrzyt, a kołatka zamarła. Kolejny dźwięk tarcia metalu o metal świadczył o tym, że odpowiedź była prawidłowa; drzwi po chwili zostały przed nimi uchylone. Mogli wkroczyć do pokoju wspólnego.
Pokój wspólny Krukonów miał w sobie coś z obserwatorium. Był okrągły i rozległy, sprawiając wrażenie przestrzeni większej, niż pozwalały na to mury Hogwartu. Podłogę pokrywał miękki, granatowy dywan, na którym rozsiane były gwiazdy. Przy każdym kroku zdawały się delikatnie poruszać, niczym odbicie nocnego nieba zatrzymane na chwilę w tkaninie. Ten sam motyw powracał wysoko nad głowami, na kopulastym sklepieniu, gdzie gwiazdy trwały w niezmiennym układzie, tworząc iluzję nieba, które nie zna ani świtu, ani zmierzchu. Ściany przecinały wysokie, łukowato sklepione okna, przez które wpadało światło dnia lub chłodny blask księżyca. Pomiędzy nimi spływały ciężkie, jedwabne tkaniny w odcieniach błękitu i brązu. Ich kolory sprzyjały skupieniu i ciszy, a delikatny ruch materiału przy najlżejszym przeciągu sprawiał wrażenie, jakby całe wnętrze żyło własnym, spokojnym rytmem.
Wzdłuż ścian ciągnęły się regały pełne książek, od smukłych tomów po masywne woluminy oprawione w skórę. Pomiędzy nimi stały stoliki, krzesła i głębokie fotele, często zajmowane przez uczniów pochylonych nad lekturą, prowadzących ciche rozmowy lub pogrążonych w myślach. Naprzeciw wejścia, w kamiennej niszy, wznosił się posąg Roweny Ravenclaw wykuty z białego marmuru. Jej twarz była spokojna i powściągliwa, a spojrzenie skierowane w głąb pokoju, jakby nieustannie czuwała nad swoimi uczniami. Za dnia marmur odbijał światło chłodnym blaskiem, nocą natomiast tonął w miękkich cieniach, które nadawały rzeźbie niemal żywego wyrazu. Za oknami rozciągał się świat zewnętrzny. W ciągu dnia studenci mogli dostrzec rozległe błonia Hogwartu, ciemną linię Zakazanego Lasu, zarys gór, uporządkowane ogródki oraz spokojną taflę jeziora. Widok ten, zmienny wraz z porą dnia i pogodą, przypominał, że wiedza nie kończy się na murach zamku, a prawdziwa mądrość zawsze wykracza poza to, co znane. -[b]Jedno jest pewne, z pokoju wspólnego mieliśmy najpięknieszy widok na okolicę. - Skomentowała wchodząc do środka jak do siebie. -I tak miałaś dobrze, że musiałaś czekać na prefekta. Puchoni, jak źle wybiją rytm to zostają oblani śmierdzącą mazią.
Dodała jeszcze na wspomnienie złej odpowiedzi na zagadkę. Jej też zdarzyło się nie odpowiedzieć raz czy dwa. Miała wtedy nadzieję, że nie będzie przechodził chłopak, który się jej podobał.
Oczywiście, zawsze przechodził.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Xavier Burke
Śmierciożercy
Wiek
31
Zawód
Badacz artefaktów, handlarz informacjami
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
0
20
OPCM
Transmutacja
11
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
10
5
Brak karty postaci
20-01-2026, 21:09
Słuchał ich uważnie, zapamiętując każde słowo. Miał kilku znajomych wywodzących się z Ravenclaw, Krukoni i Ślizgoni zawsze jakoś dobrze się ze sobą dogadywali. Słyszał nie raz, że do ich pokoju wspólnego nie ma hasła, że za każdym razem jak chcą wejść do środka muszą rozwiązać zagadkę, a czego ta wcale nie jest taka prosta, gdyby tak było każdy by mógł ją odgadnąć i co by było z powiedzeniem, że Krukoni są najmądrzejsi?
- Poważnie to tak działało? - uniósł brew ku górze słysząc historię o tym jak Vivienne musiała siedzieć przed wejściem dopóki ktoś jej nie wpuścił - Trochę to mało odpowiedzialne…nie z twojej strony, ale w sensie, że no należało ci się wejście do środka, a kołatka nie chciała cię wpuścić. - pokręcił głową z niedowierzaniem, nie wyobrażał sobie aby coś podobnego miałoby spotkać jakiegoś Ślizgona.
Jako, że zostało im powiedziane na samym początku, że wszystkie pokoje wspólne będą otwarte dla zwiedzających, spodziewał się, że jednak tym razem nie będzie jednak żadnej zagadki. Wychodziło jednak na to, że kołatka w jakiś magiczny sposób wiedziała, że stanęły przed nią dwie Krukonki, więc nie odpuściła sobie zgadki. Xavier stał obok, słuchając tego wszystkiego i doszedł do wniosku, że chyba by go szlak trafił jakby miał tak za każdym razem wytężać mózgownicę kiedy chciałby wejść do pokoju wspólnego.
- Strasznie upierdliwie, ale tak, interesujące. - zgodził się ze słowami żony, a kiedy Primrose podała odwiedzieć, która okazała się poprawna, niczego innego się nie spodziewał, we trójkę przekroczyli próg.
Z nieskrywanym zainteresowaniem zaczął się rozglądać po wnętrzu. Było tutaj zdecydowanie jaśniej i teraz dotarła do Xaviera różnica jaka naprawdę dzieliła każdy dom. Może nie był u Gryfonów czy Puchonów, ale ten kontrast między jego pokojem wspólnym, a pokojem wspólnym, w którym przyszło spędzać dni jego żonie i siostrze, był widoczny. Z zainteresowaniem powiódł wzrokiem po grzbietach ksiąg zgromadzonych na wielu półkach, a potem podszedł do okna.
- Zgadzam się całkowicie, widok mieliście świetny. - pokiwał głową uśmiechając się łagodnie, po czym zatrzymał spojrzenie na posągu.
Przyglądał mu się przez moment, po czym ruszył spokojnie dalej, oglądając wszystko z uwagą. Mieli tu zdecydowanie jaśniej, ale w sumie nie ma się czemu dziwić, znajdowali się w końcu w wieży, a nie w lochach. Uniósł lekko głowę przyglądając się sufitowi i lekko uśmiechnął się sam do siebie.
- Jest tu przytulniej niż u mnie. - odezwał się po chwili, po czym uniósł brew ku górze patrząc na siostrę - A tobie się zdarzyło nie zgadnąć? - spytał zaciekawiony.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#6
Vivienne Burke
Czarodzieje
Wiek
23
Zawód
Badaczka historii run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zamężna
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
7
12
15
Brak karty postaci
22-01-2026, 15:14
Mogłam znowu poczuć się dzieckiem. Wysłuchać zagadki kołatki, która otwierała drzwi do pokoju wspólnego Krukonów. Czułam dziwną ekscytację, jak tej pierwszej nocy, gdy opiekun domu prowadził nas tu po raz pierwszy. Staliśmy tak długo, aż ktoś z pierwszorocznych odpowiedział na postawione pytanie. Już wtedy wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo. Jeśli dobrze pamiętam, to właśnie Noah wtedy zgadł i wszyscy mu dziękowali, bo bardzo chcieli dostać się już do środka. Tym razem to Primrose podała prawidłową odpowiedź i drzwi zaczęły się uchylać. Weszliśmy do środka, a mnie uderzyło znajome ciepło i jasność. Te pokoje były tak różne od siebie, dopiero teraz to dostrzegłam. Pokój wspólny Ślizgonów był ciemny, chłodny, surowy i majestatyczny zarazem. Tutaj unosił się duch wiedzy, pełno było mnóstwo książek, globusów, a jeśli pójdziemy wyżej, to w nocy moglibyśmy oglądać gwiazdy. Brąz i błękit. Dziwne uczucie “bycia w domu”. Wzruszyłam się lekko, dyskretnie przecierając oczy i podchodząc do okna, aby móc ponownie spojrzeć na widok, który mogłyśmy wraz z Primrose obserwować przez te wszystkie lata.
- Zazwyczaj siedziałyśmy tam na kanapie - wskazałam ręką na jedną z granatowych kanap, przy której stał stolik z małą lampką. - Szafa… która to była szafa?
Przeszłam się wzdłuż ściany, jeśli mnie pamięć nie myliła, to ten mebel stał gdzieś pod oknem. Czasami siadałyśmy na parapecie i plotkując, albo oddając się swoim przyjemnościom (czyli czytaniu książek) delektowałyśmy się ciepłem słońca i widokiem. W końcu ją znalazłam. Szafa, którą jeśli się otworzyło, to niemal wysypywały się z niem różnego rodzaju mapy Anglii, Europy czy innych kontynentów. Nawet mapy gwiazd! Kucnęłam przy jej boku i przejechałam dłonią u dołu mebla.
- Mam! Są! - Zawołałam Primrose. - Rozczytasz?
Gdy trochę przetarłam zabrudzenie, wyryte szlaczki ukazały się naszym oczom. Patrzyłam na nie dopóki Primrose do mnie nie podeszła, aby też zobaczyć. Pamiętam, że chciałyśmy zostawić po sobie jakiś ślad. Zrobiłyśmy to w ostatni dzień przed wakacjami w ostatnim roku mojej przyjaciółki w Hogwarcie. Ja miałam jeszcze przed sobą dwa lata. Nie zostałam sama, miałam też inne koleżanki i innych przyjaciół, jednak tęsknota za Primrose była bardzo silna.
- Nigdy ci chyba nie mówiłam jak było mi ciężko wrócić tutaj bez ciebie - mruknęłam do przyjaciółki chwytając ją za dłoń. - Nie chciałam ci sprawiać przykrości, kiedy zaczynałaś swoje dorosłe życie. Ale był Nathaniel i Noah… nie byłam samotna.
Uśmiechnęłam się szeroko i uniosłam się, wygładzając materiał swojej spódnicy. Odwróciłam się w stronę męża i spojrzałam na niego, lekko przechylając głowę. Podeszłam do niego bliżej, wyciągnęłam do niego rękę, a gdy mnie chwycił, pociągnęłam go w stronę konkretnej biblioteczki. Stanęliśmy przed dużym zbiorem, byłam niemal przekonana, że są tu książki, których nie sposób było znaleźć w szkolnej bibliotece.
- Moja ulubiona. Od historii pradziejów po historię współczesną - zaczęłam wodzić palcem po grzbietach. - Runy, inne sposoby transkrypcji, proste zaklęcia ochronne, o… ta - wzięłam jedną, niczym niewyróżniającą się książkę, otworzyłam równo na środku. - Jest, znalazłam ją w… trzeciej klasie? - Delikatnie wyciągnęłam czterolistną koniczynkę. Była cała, jakby nikt jej od włożenia nie ruszył.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#7
Primrose Burke
Czarodzieje
Wiek
25
Zawód
Badaczka artefaktów i run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
12
9
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
23-01-2026, 15:25
Słowa Xaviera o małej odpowiedzialności skwitowała cichym śmiechem. Z perspektywy czasu wszystko co się działo w szkole było mało odpowiedzialne. Pomimo licznych zakazów to w szkole na wiele im pozwalano. Liczne kary nie zniechęcały do ryzykownych działań, wręcz przeciwnie chcieli je łamać i testować wytrzymałość nauczycieli. Sam doskonale wiedział pisząc te wszystkie listy do młodszej siostry, z perspektywy czasu było jej żal brata. Musiał robić za rodzica chociaż się na to nie pisał. Obejrzała się więc na niego kiedy zapytał, o to czy sama nigdy nie rozwiązała zagadki. Zaśmiała się szczerze rozbawiona. -Bo to raz? - Odpowiedziała przechadzając się po tak dobrze jej znanych pomieszczeniach. Podeszła do jednego regału, uważnie mu się przyglądając. Sięgnęła po jedną z książek, a potem następną, wyciągając je i kartkując. Nic się nie zmieniło, nadal posiadały kartki zapisane pismem uczniów, którzy robili notatki lub przekazywali sobie liściki pisane kodami znanymi tylko sobie. Uśmiechnęła się pod nosem widząc jeden z nich. Zaraz jednak jej uwaga została skierowana na pewną szafę.
Wzory nadal były obecne, choć mocno wyblakłe. Zmrużyła nieznaczne oczy, aby móc lepiej je dostrzec. Dotknęła opuszkami palców, jakby ten gest również miał pomóc w ich rozczytaniu. -Ni to dni ni to noce, ni to góry ni to morza, nasze umysły nie rozdzieli zegar czasu. - Na twarzy czarownicy pojawił się miękki uśmiech, niezwykle ciepły i z tych łagodnych. -To musiałam ja wymyślić, - Zaśmiała się z samej siebie i swojej skrytej duszy romantyczki, o której Vivienne doskonale wiedziała, nawet jeśli starszy brat nie był jej aż tak dobrze świadom. Wyznanie przyjaciółki w jakiś sposób chwyciło ją za serce, sprawiło, że pod powiekami poczuła zdradliwą wilgoć. Od kiedy tak łatwo się wzrusza? Była Burke, emocje należało odpowiednio skrywać i trzymać pod kluczem. Uścisnęła palce czarownicy. -Mogę jedynie się domyślać. Starałam się pisać tak często jak mogłam. - Wtedy żadna z nich nie podejrzewała, że przyjdzie im kiedyś dzielić to samo nazwisko - być rodziną. Los potrafił był zawiły jak te zawijasy, które wyryły na ścianie szafy, tak jak czynili to inni uczniowie.
Odprowadziła Vivi wzrokiem jak ta podeszła do swojego męża, aby wskazać mu kolejne miejsce w pokoju wspólnym, ona zaś przystanęła przy oknie by znów napawać się widokiem jaki przed nią się rozpościerał. Pozwoliła im na to, aby byli przez chwilę we dwoje, by czarownica mogła przekazać Xavierowi swoje wspomnienia, rozumiała jak ważne to było dla tej dwójki, a jej myśli poszybowały do Bradforda, który przebywał teraz w rezerwacie, ponieważ błotoryje przeżywały swój okres godowy, podobnie jak inne stworzenia. Wiosna była czasem bardzo intensywnym dla rezerwatu. Wiedziała już, że po powrocie do Burke Manor wyśle mu kolejną sowę. Te listy stały się dla niej czymś naturalnym i chciała się z nim dzielić swoimi myślami.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#8
Xavier Burke
Śmierciożercy
Wiek
31
Zawód
Badacz artefaktów, handlarz informacjami
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
0
20
OPCM
Transmutacja
11
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
10
5
Brak karty postaci
28-01-2026, 16:41
Uśmiechnął się lekko pod nosem słysząc, że Primrose również kilka razy nie udało się odgadnąć zagadki rzucanej przez kołatkę. Wiedział doskonale, że siostra tak samo jak on nie lubiła czegoś nie wiedzieć, bo była to wspólna cecha wszystkich członków rodziny Burke. Domyślał się więc, że niemożność rozwiązania zagadki często doprowadzała ją do szału, a to wcale nie pomagało w procesie myślenia.
Rozglądał się po pokoju, zwracając uwagę przede wszystkim na rzeczy wskazywane przez Vivi i Prim. Kanapa, o której wspomniała żona wyglądała na zużytą, ale jednocześnie utrzymanej w dobrej kondycji. Nie było w tym nic dziwnego, przeżyła pokolenia czarodziejów, była świadkiem wielu rozmów, śmiechów i żartów. Meble wbrew opinii wielu były nośnikiem wspomnień w czym jedynie się utwierdzić słysząc podekscytowany głos Vivienne.
Stanął przy paniach kiedy odnalazły pozostawiony lata temu napis na drewnie. Chociaż poniekąd zdawał sobie sprawę, że jego siostra jest ukrytą romantyczką, nie zdawał sobie sprawy w jak dużym stopniu. Mimo wszystko uśmiechnął się delikatnie słysząc co dokładnie było napisane na szafie. Niby tylko słowa, a jednak miały duże znaczenie, zwłaszcza dla tej dwójki. Wiedział, że przyjaźnią się o lat, że ich przyjaźń jest silna i nic nie jest w stanie jej zniszczyć. Cieszył się, bo dzięki temu Vivienne kiedy za niego wyszła miała w nowym domu znajomą twarz, przyjaciółkę, do której mogła pójść i porozmawiać od serca.
Zatrzymał na moment spojrzenie na żonie znów słysząc imię Noah. Jego twarz nic nie zdradziła, ale teraz już był całkowicie pewien, że mówiła o jego kuzynie, którego nie było już wśród żywych, chociaż jego rodzina pierwotnie mówiła coś innego. Historia Noah była smutna i niesprawiedliwa zarazem, chociaż było raczej mało osób, które myślały w ten sposób. Nie rozmawiał o tym z Vivienne, w zasadzie nie podejrzewał aby przejrzała drzewo genealogiczne jego rodziny, gdyby to zrobiła, wiedziałaby, że Tytania i matka Noah są siostrami. Wydawało się jednak, że to dla niej bolesny temat więc go jak na razie z nią nie poruszał.
Dam panią chwilę dla siebie i dopiero kiedy Vivienne wyciągnęła do niego dłoń, ujął ją z uśmiechem i dał się poprowadzić do biblioteczki. Ilość książek znajdujących się w niej była naprawdę imponująca.
- Zakładam, że przeczytałaś wszystkie, co? -uniósł brew ku górze uśmiechając się łagodnie, po czym uniósł lekko brew widząc koniczynkę między stronami - Aż dziwne, że przetrwała tyle. Teraz pytanie, czy nikt tej książki nie dotykał od tylu lat czy po prostu został uszanowany fakt, że ją tam zostawiłaś. - pokiwał lekko głową patrząc na nią, obstawiał to drugie.
Spędzili w pokoju wspólnym Krukonów jeszcze kilka minut. Panie pokazały mu kilka innych miejsc, tych, które były oczywiście dla nich dostępne. Opowiedziały mu jeszcze kilka historii, a kiedy opuścili pomieszczenie każdy poszedł w swoją stronę. Każdy z nich miał miejsca, które chciał zobaczyć lub wydarzenia, w których chciał wziąć udział.

zt wszyscy
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 23:40 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.