• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Rozgrywka > Mgły czasu > Izba Pamięci > 26.07.1954 - Envie d'une promenade?
Strony (2): 1 2 Dalej
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
01-11-2025, 21:21

Envie d'une promenade?
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
01-11-2025, 21:21
To powinien być dzień jak co dzień, przez ostatni prawie miesiąc. Jej dni wyglądały podobnie - i wcale na to nie narzekała, mówiąc szczerze. Lubiła swoją pracę, przez te tygodnie zdołała nauczyć się lepiej języka i już nie wahała się co dwa słowa, które wypowiadała. Tak naprawdę nie było to zasługą tylko i wyłącznie kontaktem z klientem restauracji. Tak naprawdę można śmiała powiedzieć, że większość akurat tej zasługi lądowała w rękach niejako Francuza... Z którym Almyra spotykała się praktycznie codziennie po pracy i dzięki któremu szkoliła język. No i spędzała z nim dość dużo czasu, dzięki czemu też mogła poznawać Paryż. Warren polubiła jego towarzystwo, dość mocno. Z początku bała się, że go męczy swoją obecnością, Bywała zagubiona, z początku mocno plątała się w rozmowach po francusku... Wszystko starała się zbywać przepraszającym uśmiechem i chowaniem wzroku. Z czasem jednak powoli przyzwyczajała się do myśli, że mogła czegoś nie umieć, że dopiero się uczyła i że mogła popełniać błędy...
Nie mniej jednak, ten dzień mimo jej ogromnych chęci, wcale nie miał nawet zadatków jak dzień co dzień. Axel wspominał jej, by akurat dzisiaj wzięła sobie wolne. Widziała jego rodzinę na liście rezerwacji - mieli mieć dzisiaj jakąś imprezę rodzinną i chłopak najwyraźniej nie bardzo chciał, by akurat dzisiaj była w restauracji. Ale Almyra nie do końca posłuchała jego prośby. Cóż, może to też przez to krzywe spojrzenie jej przełożonego, kiedy poprosiła o wolne... Ale nie wchodźmy w szczegóły.
Gotowa do pracy, jak co dzień, obsługiwała gości, ze swoim typowym uśmiechem na ustach i nieco mniej łamanym francuskim. Jednak gdy zbliżała się godzina rezerwacji, zrobioną przez rodzinę Axela, starała się aż tak nie wyhylać. Nie chciała, by chłopak na dzień dobry ją dojrzał, bała się, że to tylko pogorszy sytuację - a sama nie do końca wiedziała, czego powinna się spodziewać. Miała wrażenie, że sama zaczyna się stresować tym, że miał się tutaj pojawić z rodziną.
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
02-11-2025, 17:13
Końcówka lipca zawsze wiązała się ze świętowaniem w rodzinie Delcaour. Piętnaste urodziny Francois zostały zorganizowane w jednej z najlepszych restauracji w Paryżu, można by rzec, że były to kameralne urodziny. Stolik zamówiono na dziewięć osób, czyli dla Francois, rodziców, jego brata i siostry oraz dziadków. Przygotowany, okrągły stolik umiejscowiono w rogu sali przy oknie, skąd rozpościerał się piękny widok na paryskie uliczki w magicznej części miasta.
Axel nie przepadał za świętowaniem urodzin swojego brata. Nie odmawiał Francois świętowania ani cieszenia się z tego wyjątkowego dla niego dnia. Ale wtedy dla samego Axela czekało wiele ograniczeń i okrutnie bolał widok ojca, który zwykle poważny i zimny stawał się niezwykle przejęty i zaangażowany. Ale dla samego Axela był wciąż oschły, skupiając się w dużej mierze na ignorowaniu starszego syna, który mial ubrać się porządnie w czarny garnitur. Jego kolorowe ubrania o fantazyjnych krojach musiały zostać w szafie pod groźbą zniszczenia ich. Bo to nie on mial dzisiaj błyszczeć i nie powinien odwracać uwagi od Jeana.
Solenizant tego dnia zachowywał się jakby świat kręcił się tylko i wyłącznie wokół niego. Pomimo, że pomiędzy braćmi była różnica dwóch lat, to obaj Delacour byli równie wysocy, tylko Francois w porównaniu do Axela był zdecydowanie bardziej postawny, bardziej przypominał pana Delacour.
W końcu nadszedł czas, rodzina Delcaour zjawiła się w restauracji. Chwilowe zamieszanie zwróciło uwagę większości gości i obsługi na odświętnie ubranych czarodziei, po których było widać niesamowite bogactwo i przepych. Mężczyźni prezentowali się niesamowicie dobrze w szytych na miarę garniturach, kobiety w pięknych sukniach promieniały a nawet niespełna pięcioletnią Charlotte wyglądała przecudownie. Axel trzymał ja na rękach kiedy wchodzili a następnie usadził ja na krześle obok siebie. Po drugiej stronie siedziała Chloe Delacour. Francois wraz z ojcem zajęli miejsca obok siebie a pozostałe krzesła zajęli dziadkowie.
Axel przesunął wzrokiem po sali, w pierwszej chwili nie dostrzegł Almyry, która jednak tego dnia była w pracy. Chłopak w porównaniu do dni, kiedy się widzieli wyglądał raczej na przygaszonego, rozmawiał głównie z matką oraz dziadkami i zabawiał siostrę. Później nadszedł czas, kiedy szef kuchni zjawił się osobiście z tortem, odśpiewano "Sto lat", a potem zaczęto składać Francois życzenia i przekazywać mu prezenty.
- Mój najukochańszy synu, zawsze życzę tobie wszystkiego najlepszego, najcudowniejszego. A dziś, twoje piętnaste urodziny i najwyższy czas, abyś stał się częścią rodzinnego interesu. Od dziś Delacour staje się Delacour et le fils, a polowa udziałów staje się twoja własnością. - Jean Delacour wyraźnie wzruszony porwał w objęcia Francois, który nie kryl radości z powodu decyzji ojca.
Reakcja Axela i pani Delacour była wręcz odwrotna, spojrzeli po sobie porozumiewawczo, Axel westchnął z rezygnacja a Chloe złapała syna za dłoń, by dodać mu otuchy. Po chwili na ich twarze powrócił uśmiech, bo nadeszła ich kolej, by złożyć życzenia solenizantowi. Od tej chwili Axel siedział przy stole jakby nie mial innego wyjścia, niewiele się odzywał i głównie skupiał na Charlotte.
Rodzinne przyjecie powoli się kończyło, dorośli sączyli deserowe wino rozmawiając miedzy sobą. Powoli robiło się już ciemno, aż w pewnym momencie dziadkowie uznali, że czas wracać do domu. Z czym zgodzili się pozostali, uregulowano należność za wykwintną kolację i po chwili przy stole został tylko Axel. Który najwidoczniej nie mial zamiaru wracać z rodziną do domu. Wzdychając cicho przeczesał elegancko ułożone włosy pozwalając im na lekki chaos i jego wzrok padł wprost na Almyrę, która wracała z pustą tacą po obsłużeniu jednego ze stolików. Chłopak zastygł i wstrzymał powietrze, zdając sobie sprawę z tego, że dziewczyna była świadkiem całego tego przedstawienia w wykonaniu rodziny Delacour.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
02-11-2025, 21:43
Widząc pojawienie się wystrojonej rodziny czarodziejów, Almyra nieco schowała się w głębi sali głównej. Sprzątała akurat jeden ze stolików, na szczęście znajdujący się po przeciwległej stronie pomieszczenia. Szybko zebrała brudne naczynia i ostrożnie czmychnęła na zaplecze. Starała się nie przyglądać. Za bardzo, bo jednak momentami jej spojrzenie mknęło ku temu konkretnowi stolikowi. Na szczęście zajmowała się pracą, co pozwalało jej nie interesować się tym całym przedstawieniem cały czas. Tylko co kilka minut, na parę sekund.
Na szczęście nie była przypisana do obsługi tego stolika. I na początku nie do końca rozumiała, dlaczego Axel sugerował dzisiaj wzięcie wolnego. Bo co mogłoby być takiego złego? Nieprzyjemnego? Ale... Ale to, co widziała i co słyszała, przechodziło całkowicie ludzkie pojęcie, zwłaszcza jej. Co prawda nie rozumiała wszystkich słów, które wypowiedział ten poważnie wyglądający facet, ale to, co zdołała zrozumieć... Czy brat Axela nie był od niego młodszy? Jej znajomy zachowywał się tak inaczej, wyglądał również... Jakby nie tego Axela znała. Ale nie to było najważniejsze. Nie w tym momencie. Najważniejsze dla niej było to, jak się zachowywał przy stole i jak reagował na słowa - chyba - swojego ojca.
Do końca imprezy rodzinnej Delacour roznosiła innym ich dania. Poruszała się cicho, jak cień, nie chcąc zwrócić na siebie niczyjej - a zwłaszcza chłopaka - uwagi. Bała się tak naprawdę jego reakcji. Miała cichą nadzieję, że zdoła skończyć pracę zanim skończy się ta cała szopka. A przynajmniej ona tak zaczynała to wszystko widzieć. Jednak kiedy wszyscy od stolika zaczęli się zbierać, dziewczyna pospieszyła się z robotą. Akurat - znów - była na sali, gdy wszyscy zaczęli wychodzić. Przeklnęła w myślach, kiedy okazało się, że Axel został sam przy stoliku. Widząc jak zachowanie i mając w pamięci to, co się właśnie zadziało, serce jej się krajało na jego widok. Miała zamiar właśnie zniknąć na zapleczu, kiedy dostała zamówienie jednego ze stolików. No i musiała iść na salę, nie miała wyboru. Zatem cicho, z gracją, przemknęła pomiędzy stolikami, Gdy już udało jej się z lekkim uśmiechem na ustach obsłużyć gości, ruszyła spokojnie z powrotem na zaplecze. No i masz, zerknęła w stronę chłopaka... Nie dało się nie zauważyć, że on też na nią spojrzał. Przygryzła lekko wargę. Jej myśli pogalopowały w przód, chcąc jak najszybciej wybrnąć w jakiś sposób z tej sytuacji. Widząc, jak jeden z kelnerów już rusza w stronę stolika Axela, by zacząć sprzątać, zatrzymała go.
- Laissez-moi faire. - posłała mu ciepłe spojrzenie i zanim zdążył zareagować, ta już szła w kierunku znajomego. Wzięła głębszy wdech i lekko się skłaniając, podeszła bliżej, zaczynając zbierać brudne naczynia. Zerknęła na Axela. - Envie d'une promenade?
Zapytała cicho, jeszcze przez chwilę zerkając w jego stronę. W końcu wróciła spojrzeniem na talerze, które zbierała. Czuła się źle, widząc Axela samego, po tym wszystkim. Ciężko było jej przejść obok niego obojętnie. To nie powinno tak wyglądać, w ogóle. Nie miała doświadczenia z rodzicami, miała jedynie starszego brata - nie mogła porównać swojej sytuacji do jego. Ale nie zamierzała pozwolić mu się smucić.
- Je terminerai dans une demi-heure. Voulez-vous bien attendre? - jej francuski nadal nie był idealny, ale dzięki niemu i ich codziennych spotkaniach, była w stanie powiedzieć zdecydowanie więcej.
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
11-11-2025, 16:26
Od jakiegoś czasu rodzinne świętowanie nie było czymś, za czym przepadał Axel. Chociaż obecność dziadków, a zwłaszcza babci Nicolee cieszyła Axela, a nawet dziadkowie Delacour nie mieli problemu z nim i jego pasjami. Jedynie ojciec i brat krzywili się kiedy mówił o czymkolwiek, co miało związek z tańcem. Gdzieś w międzyczasie Axel przysiadł się do babci i tych kilka chwil wyraźnie wskazywało na poprawę nastroju starszego z braci Delacour. Z ożywieniem opowiadał o zajęciach w akademii jak i o tym, co przygotowała dla niego i jego współkursowiczów madame Petit.
Lecz toast sprawił, że uśmiech ostatecznie zgasł na ustach Axela. Był to cios tak okrutny ze strony ojca, w tej chwili w głowie chłopaka wręcz równoznaczny z wyrzeknięciem się go przez własnego rodzica. Bo wszystko wskazywało na to, że Francois stał się dziedzicem rodzinnego interesu, a Axel nie otrzymał nic. Dziadek Delacour skrzywił się lekko pod nosem, kiedy toast ojca wybrzmiał w ich towarzystwie, on, Jean i Francois wydawali się być ulepieni z jednej gliny, jednak najstarszy z Delacour doskonale znał wartość rodziny i to, że własne dzieci należy traktować w równi Klepniecie w ramie Axela przez seniora miało dodać mu otuchy, on jeszcze sobie porozmawia z synem.
Jednak co dalej było pomiędzy ojcem Axela a dziadkiem, to już była kwestia zamkniętych drzwi. Axel przestał się interesować firmą, przestał się udzielać i siedząc tak chwilę w samotności przy stoliku postanowił właśnie tak, że udowodni ojcu, że nie jest gorszy od młodszego brata i zrobi o wiele większą karierę niż Francois.
Z tych pochmurnych myśli wyrwało Axela pojawienie się Almyry. Dziewczyna nie speszyła się, kiedy zdała sobie sprawę z tego, że została dostrzeżona. A wręcz odwrotnie, podeszła do stolika i przejęła od innego kelnera sprzątanie. Axel odwrócił spojrzenie zabierając łokcie ze stołu. Ale po chwili jej pytanie sprawiło, że nabrał mocno powietrza, zacisnął zęby, a potem sięgnął do kieszonki marynarki, skąd wyciągnął papierośnicę.
- Oui, merci. Je t'attendrai dehors. - Wstał powoli od stolika, a potem wyminął z gracją Almyrę. To nie było miejsce, aby rozmawiali zbyt długo, Axel nie chciałby aby dziewczyna miała problemy, czy ktokolwiek roznosił plotki, że zarywa do kelnerki.
Wyszedł przed lokal i dotarł do miejsca, gdzie spotkali się pierwszy raz. Przysiadł na murku, odpalając papierosa i wciągnął z nieskrywaną ulgą solidny haust dymu do płuc. Aż zabolało i zadrapało go gardło, lecz nie kaszlnął. Nikotyna uderzała szybko, rozchodząc się po krwioobiegu błyskawicznie.
Trzy papierosy wypełniły czas, jaki potrzebowała Almyra aby skończyć pracę i wyjść z lokalu. Axel spoglądał na jej sylwetkę, która zbliżała się do niego i milczał. Ale kiedy dotarła do niego odchrząknął, przydeptując pęta obcasem.
- Mialem nadzieję, że nie będziesz musiała oglądać tego marnego cyrku w wykonaniu mojego ojca i brata. - Mruknął przechodząc na angielski, jakoś nie chciał w tej chwili rozmawiać po francusku. Zbyt wiele osób by ich rozumiało, nawet jeśli byłby to tylko spacer wśród nieznajomych.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#6
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
11-01-2026, 14:33
Nie mogła postawić się w sytuacji Axela. Nawet nie próbowała. Byłoby to bardzo wymuszone i nie na miejscu. Ich sytuacje rodzinne były zupełnie odmienne i nie było sensu próbować znajdywać jakichkolwiek podobieństw. A przynajmniej tak uważała Almyra. Nie widziała w tym najmniejszego sensu. Nie znała rodziny Axela i nigdy nie podejrzewała, że będzie w stanie ich nawet zobaczyć - była we Francji jedynie przejazdem, do tego była nikim dla Axela i tym bardziej kiepsko by było, gdyby nagle jakaś kelnerka pojawiła się w jego życiu. Dlatego też nie chciała się zbliżać wcześniej do stołu, by nie dać jeszcze jakiegoś powodu, by ojciec krzywo spojrzał na syna.
Ale gdy cała rodzina już zniknęła i chłopak został sam - droga wolna. Nie było dla niej problem sprzątać po gościach. Na początku pracy tutaj wpierw tylko sprzątała na sali. No i nadal była tutaj najmłodsza stażem, dlatego też inni kelnerzy - przynajmniej niektórzy - woleli nawet jej zostawić sprzątanie. Nie zdarzało się to często, bo kierownik raczej pilnował, by pracowali wszyscy, ale teraz mogła sama wyjść przed szereg. Widok zranionego Axela nie dawał jej spokoju.
Gdy skończyła pracę, przebrała się w luźniejszą sukienkę, w kwiaty, do kolana i opuściła restaurację. Rozejrzała się dookoła, próbując namierzyć Delacoura, z którym miała się spotkać. Chyba, że chłopak się rozmyślił i postanowił po prostu sobie pójść..? Dojrzała go jednak, w miejsce, gdzie pierwszy raz się spotkali. Zarzuciła szybko torebkę na ramię, ruszając w jego stronę. Szła szybkim krokiem, słychać było jak obcasy jej butów stukają o ścieżkę. Rozpuściła jeszcze wcześniej upięte włosy i przeczesała je dłońmi.
- Myślałam, że poszedłeś. - powiedziała spokojnie, zanim jeszcze zatrzymała się przed chłopakiem i westchnęła. Na jego słowa uśmiechnęła się niepewnie, unosząc prawę dłoń w górę i podrapała się zakłopotana po policzku. - Em... Jakoś tak wyszło. Ale mówiąc szczerze, nie zauważyłam Was za szybko, więc nie przyglądałam się całej sytuacji... - za bardzo, ale tego już nie chciała mówić głośno. Nie widziała powodu. Zerknęła na peta, którego przed momentem chłopak przydepnął. - Pamiętasz, że to nie zdrowe dla tancerza, co nie?
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#7
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
22-01-2026, 13:02
Przez cały ten czas, kiedy Almyra spędzała w towarzystwie Axela, ten niewiele opowiadał jej o swojej rodzinie. Mówił o balecie, o Beauxbatons, o Paryżu i miejscach, które tutaj są warte odwiedzenia. Ale o swoim rodzeństwie mówił niewiele, jedynie tylko o młodszej siostrzyczce gdzieś cos wspomniał. A tak, ważniejsze były inne tematy i ten sam powód sprawił, że Axel poprosił Almyrę, aby ta dzisiaj wzięła wolne. Jednak nie przewidział tego, że może nie dostać na to zgody. Ale dziewczyna zachowała się taktownie i nie zbliżała się do stolika.
Axel doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że gdyby Almyra podeszła do nich, on by mógł spontanicznie zareagować i jego ojciec połączyłby kropki. W ciagu ostatnich kilkunastu dni chłopak wracał późno do domu, później niż zazwyczaj i zaszywał się w swoim pokoju. Chodził na treningi pilnie, wieczorami po prostu padał zmęczony na łóżko, ciesząc się tym jedynym skarbem, który posiadał, a był nim taniec. Ale też nie oszczędzał sobie towarzystwa Almyry, oprowadzając ja po Paryżu. Z dnia na dzień, czując jak coraz więcej przyjemności mu to sprawia i jak towarzystwo młodej Brytyjki wpływa pozytywnie na jego nastrój. Wolał oszczędzić Almyrze głupich pytań ze strony jego ojca, który zaraz doszukiwał się w ich znajomosci skandalicznych zachowań. To dołożyłoby tylko do pieca i Axel oberwałby za to jakimś złośliwym zakazem lub nakazem.
Krotka wymiana zdań przy pustym stoliku i widok Almyry początkowo były dla Axela trudne. Myśli wirowały wobec jednego - ona to wszystko widziała. Przez przypadek stała się świadkiem czegoś, do czego Axel nigdy by się nie chciał przyznać. On nawet nie chciał o tym mówić, mając poparcie dziadka, wiedział że nie wszystko jest stracone. Ale czy aby na pewno?
Wyszedł, pokręcił się chwile na zewnątrz i znalazł sobie miejsce na murku. Tam odczekał te dwa kwadranse zajmując dłonie papierosem. A myśli wirowały nieznośnie wracając do dzisiejszego obiadu jak bumerang. Axel czul złość, gorycz i zrezygnowanie w zawiązku z tymi wydarzeniami. Nie mial ochoty wracać do domu i najchętniej to by po prostu zniknął.
Westchnął cicho, a po chwili dotarł do niego stukot butów Almyry. Obejrzał się na nią, nie uśmiechał się, a jego spojrzenie było inne niż zazwyczaj, przygaszone i zniechęcone.
- Nie mam ochoty wracać do domu. Więc siedzenie tutaj jest na pewno o niebo lepsze. - Wzruszył ramionami zaciągając się dymem z papierosa.
Wyjaśnienia dziewczyny sprawiły, ze Axel pokręcił głową i uniósł dłoń, przecierając powieki. Czul się zmęczony całym tym wydarzeniem, nie lubił takich spotkań, ojciec zawsze w jakiś sposób próbował go wtedy upokorzyć. A to wszystko przez to, że Axel chciał być tancerzem, że daleko mu było do schematycznego mężczyzny, ze był wrażliwy.
- Lepiej tego nie rozpamiętujmy. Nie jest to warte niczego. - Oblizał usta uznając, że nie ma ochoty rozmawiać na temat rodziny i woli po prostu czymś innym zająć myśli. Po chwili uniósł lekko zdziwione spojrzenie na Almyrę, słysząc jej uwagę o szkodliwości papierosów. Pet pozostał na bruku, żałośny w swej zgniecionej formie. A Axel wzruszył ramionami chowając dłonie w kieszenie, powstrzymał się od komentarza, nie chciał urazić Almyry. Musiał ostudzić głowę i odpędzić od siebie złe myśli, bo w tej chwili bliżej mu było do chmury gradowej, niż do wesołego Axela, który zapewniał przez ostatnie tygodnie towarzystwo pannie Warren.
- Chodźmy do Jardin des Plantes. - Mruknął oglądając się na Almyrę. Jeszcze tam nie byli, a Axel lubił to miejsce, zwłaszcza jak mial zły nastrój. Kolorowe kwiaty i pyszniące się w słońcu głowy słoneczników jakoś zawsze go rozweselały.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#8
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
25-01-2026, 14:40
Almyra sama z siebie nie dużo pytała chłopaka o jego rodzinę. Wszystko na spokojnie - bardziej interesowało ją to, gdzie ją zabierze, co jej pokaże, w jaki sposób spędzą czas. Wiedziała, że to nie jest ani czas ani o miejsce na pytanie o tak osobistych sprawach - zwłaszcza, że sama raczej starała się unikać tego tematu. Ostatnimi czasy miała jakies dziwne przekonania, że chyba... chyba trochę wstydzi się tego, co się stało z jej rodziną. Oczywiście nie miala całkowicie wpływu na decyzje swoich rodziców i to było coś, do czego nie przyłożyła ręki - nadal ich nie było. Nigdy nie było, bo nawet nie miała okazji ich poznać. Żyła tak naprawdę tylko dzięki Morganowi i to było dla niej najważniejsze.
Nie myślała o tej całej sytuacji, którą widziała. Nie chciała doszukiwać się niewiadomo czego, zwłaszcza, gdy przyuważyła zachowanie i reakcję Axela. To na pewno nie było coś, o czym warto było rozmawiać i wyciągać od niego jakiekolwiek informacje. Zresztą, nie chciała mu tego robić. Podejrzewała, że nie były to jakieś szczęśliwe rzeczy, a ona chciała widzieć głównie uśmiech na jego twarzy. Polubiła te ich wypady w Paryżu, gdy mogła dowiedzieć się nieco więcej o tym pięknym mieście, ale również spędzić z nim czas. Dlatego nie chciała drążyć. Po co, skoro mogłaby tylko wyrządzić tym krzywdę?
Dlatego przytaknęła, gdy wspomniał by tego nie rozpamiętywać. Było to faktycznie dla niej bez sensu. Natomiast wpadła na pewien pomysł, w jej mniemaniu dość dobry, by o nim wspomnieć. Nie widziała w tym nic złego, dlaczego więc miałaby nie proponować?
- A... na noc, będziesz wracał do domu? Bo możesz się u mnie przespać. W sensie... - zamrugała oczami kilka razy, podczas gdy na jej policzkach pojawił się rumieniec. Chyba dopiero teraz do niej doszło, co tak właściwie powiedziała konkretnie, ale teraz nie będzie się przecieć wycofywać... - Mam do-dodatkowe posłanie, znaczy, kanapę, na której można się kimnąć, czy... czy coś... - nie miała może wielkiego pokoju, w którym spała, ale miała i łóżko i kanapę. Może była po prostu szczęściarą i dostała dobrą miejscówkę na te dwa miesiące? No, tak czy siak, słowo się rzekło i głupio byłoby teraz się wycofywać. I naprawdę mówiła na serio, miała dokładnie to, co powiedziała na myśli - mimo zawstydzenia i rumieńca na twarzy.
- Tak, chodźmy. Spróbujmy rozgonić złe myśli. - powiedziała, starając się uspokoić nieco szybciej bijące serce i biorąc głębszy wdech. Poczuła jeszcze większą chęć, by pomóc chłopakowi choć trochę się rozluźnić po tej dziwnej sytuacji. Nie wiedziała, jak ona by zareagowała, ale nie zamierzała się tym przejmować i na siłę wymyślać, jak może czuć się teraz Axel - najważniejsze w tym momencie było dla niej to, by mógł oderwać się od przykrej sytuacji z restauracji.
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#9
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
29-01-2026, 08:26
Spotkania z Almyrą przyciągały Axela, dziewczyna zachwycała się Paryżem, dużo rozmawiali o kulturze, sztuce, muzyce, mieście i historii. Dużo opowiadał jej o balecie i gdzieś nawet udało mu się zaprosić Almyrę na zwiedzanie teatru. Te rozmowy były dla niego ważne, wprowadzały w życie młodego tancerza spokój i mógł oderwać się od rzeczywistości. Almyra nie pytała o rodzinę Axela, nie dopytywała o jego rodzeństwo, nie chciała wiedzieć, kim są jego rodzice. I za to był jej wdzięczny, że mnie poruszała coraz bardziej trudnego tematu dla Axela. Bo im bardziej zbliżał się do dorosłości, tym bardziej naciskano na niego, słyszał więcej pretensji niż pochwał. A o tym na pewno nie chciał rozmijać z dziewczyną, która za miesiąc wróci do swojego domu daleko na wyspach. On również nie wypytywał, chociaż Almyra odrobine opowiedziała o swoim bracie i tyle wystarczało. Mieli wakacje, czas na odpoczynek i wielki Paryż przed nimi.
Zakreślił wyraźnie granicę, nie chciał teraz rozmawiać o kolacji i rodzinie. Nawet niewinne pytanie mogło wywołać w nim zbyt wiele emocji, a tych nie chciał okazywać dziewczynie zanadto. Wolał alby widziała w nim tylko uśmiechniętego, beztroskiego chłopaka z Paryża. A to, że los chciał inaczej. Musiał o jakoś przełknąć i był wdzięczny Almyrze, że ta po prostu wykazała się wyrozumiałością i nie rozgrzebywała tej rany, która właśnie zadał mu jego ojciec.
Chwilę ciszy przerwało pytanie dziewczyny i propozycja. Axel w tej jednej sekundzie dosłownie zapomniał o tym, co go gryzie i uniósł zaskoczone spojrzenie na dziewczynę.
- Que? - Wyrwało mu się bezmyślnie, bo tego akurat się nie spodziewał i panna Warren dosłownie w tej chwili wybiła go z tu i teraz. Przespać? Axel potrząsnął głową jakby chciał zrzucić z głowy natrętne myśli, bo przecież Almyra nie była dziewczyną, która szukała przygód, nie takich. Ale przecież mogła po prostu użyć złego słowa i wyszło niefortunnie. Jej wyjaśnienia odrobinę uspokoiły Axela, który odetchnął z ulgą.
- Przemyślę to, okey? Kanapa na pewno brzmi dobrze. - Uśmiechnął się z leciutkim rozbawieniem. Almyrze może i niecelowo, ale udało się rozproszyć negatywne myśli dręczące Axela.
Ta krotka chwila konsternacji sprawiła, że Axel poczuł mile ciepło, które otoczyło jego myśli i serce. To było mile, że chciała go pocieszyć i pomóc, ciężko było mu uwierzyć, że ktoś się tak może kimś przejąć bezinteresownie, ledwo się znając. Ale czy tak ledwo? Mieli juz sporo czasu na poznanie się, Axel zdążył już wyczuć, za czym Almyra przepada, a co jej się raczej nie podoba. Zabierał ją w miejsca, gdzie mial pewność, że dziewczyna się zachwyci. Zależało mu, aby Paryż stal się miejscem, do którego będzie wracała myślami i nie tylko. Powoli sobie uświadamiał, że chciałby, aby Almyra znów tutaj przyjechała i żeby móc ją spotkać w Londynie.
Z zamyślenia wyrwała go Almyra, która podłapała jego pomysł przejścia się do ogrodów. Chłopak wstał z murka otrzepując koszule i spodnie, gdzie mogło zawiać na niego popiół z papierosa. Już nie mial tak przygnębionej miny, posłał Almyrze miły uśmiech, cieszył się, że była tutaj. Sama jej obecność sprawiała, że humor mu się poprawiał. Wyciągnął do niej rękę.
- Chodźmy.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#10
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
29-01-2026, 14:48
Almyra wiedziała, że jej czas we Francji jest niestety ograniczony. Nie będzie mogła zostać dłużej niż do końca wakacji - ewentualnie może po tym ostatnim roku Hogwartu tu wrócić. Ale to nadal będzie przerwa 10 miesięcy i wszystko mogło się przez ten czas dziać. Chciała się skupić na rzeczach, które sprawiając radość, wywołują uśmiech na ustach - zarówno swoich jak i Axela. Bo chłopak roztoczył nad nią pewien rodzaj opieki podczas jej pobytu w tym pięknym miejscu. Dzięki niemu była w stanie zobaczyć miejsca, o jakich nawet nie śniła. Do tego jeszcze w towarzystwie osoby, która również była artystą - czego chcieć więcej?
Nie zamierzała naciskać w sprawie rodzinnych tematów. Skoro nie chciał na ten temat rozmawiać, dla niej to znaczyło jedno - jest to przykro bądź męczący temat. Po co sobie utrudniać życie? Była tutaj tylko na chwilkę, nie czuła się nikim ważnym by zaraz dopytywać o jego sprawy prywatne. Cieszyła się możliwością spotkania z nim, spędzenia z nim czasu. Obejrzeniem czegoś nowego, pięknego.
Spaliła buraka po swoim kiepskim pytaniu. To na pewno zabrzmiało co najmniej dwuznacznie - i zawstydziła się. Mocno. Ale już taka była, często mówiła coś, a potem myślała - chociaż znając ją i jej podejście, nawet gdyby konkretnie, gruntownie przymyślała ten temat, na pewno zaproponowałaby to samo. Nie przeszkadzało jej towarzystwo - chociaż gdyby Morgan się o tym dowiedział, zapewne miałaby nieźle suszoną głową, a chłopak musiałby też liczyć się z konsekwencjami - ale nie było tutaj jej brata. Mogła korzystać. Oczywiście tak, jak jej to pasowało, ale... A skoro Axel potrzebował odpocząć, odciąć się chociaż na chwilę od rodziny, to spanie w innym miejscu niż własne mieszkanie brzmiało logicznie...
- J-jasne, nic na siłę. - rzuciła mu zawstydzony uśmiech i wzięła głębszy wdech. No ładnie, oby tylko teraz nie pomyślał, że zacznie go zbywać. Albo że tak naprawdę tego nei chciała proponować.
Chcąc się trochę uspokoić, uniosła glowę wysoko i przymknęła powieki. Wzięłą głęboki wdech i wypuściła powoli przez usta powietrze. W jej głowie zaczęła się pojawiać myśl, że Axel jest jej bliższy, niż o tym myślała. Za każdym razem, gdy miała się z nim spotkać, spędzić z nim czas - czuła miłe ciepło, rozlewając się w środku. Może nawet uczucie bliskie motylkom w brzuchu? Były momenty, gdzie żałowała, że musi wrócić do Londynu. Ale do tego jeszcze był praktycznie miesiąc. Wszystko mogło się zadziać. Jedno wiedziała na pewno - na pewno chciała spotykać się z Axelem kiedy tylko mogła.
Słysząc ruch z jego strony, uchyliła powieki i skierowała na niego spojrzenie. Uśmiechnęła się delikatnie, widząc, że trochę mu humor wrócił. Nie wahała się ani przez chwilę - wyciągnęła swoją dłoń w kierunku jego, po chwili delikatnie zaciskając palce na jego skórze. Chciała go w tym moemncie przytulić, dodać mu większej otuchy, ale wiedziała, że nie powinna przekraczać granicy. Przysunęła się jednak do niego i uśmiechnęła się cieplej, skinąwszy do niego głową. Chciała mu przekazać, że jest tu, gdyby jej potrzebował. I będzie.
- Zatem prowadź.
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): 1 2 Dalej


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 20:21 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.