• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Śmiertelny Nokturn > Knajpa "Biała Wiwerna" > Boczny korytarz
Boczny korytarz
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
31-05-2025, 16:39

Boczny korytarz
Na końcu głównej sali, na lewo od baru odnaleźć można boczny korytarz - ciemne, wąskie przejście, które kończy się drzwiami prowadzącymi do przestrzeni magazynowej. W korytarzu unosi się zapach stęchlizny, a stropy nisko wiszą, sprawiając wrażenie, jakby przestrzeń miała się za chwilę zawalić. Ściany są pokryte pozadzieranymi, brudnymi tapetami, które niemal odpadają, a w kilku miejscach widać czerwone ślady - zupełnie jakby miejsce to niegdyś było świadkiem burzliwych wydarzeń. Na podłodze deski niekiedy przeraźliwie piszczą, gdy ciężki but przyciśnie odpowiednie miejsce, ale stali klienci dobrze wiedzą, które kawałki drewna należy omijać, by nie przyciągać zbędnej uwagi. Czasem w przejściu spotkać można dwóch nachylających się ku sobie, pogrążonych w melodii podszeptów czarodziejów, którzy zdecydowanie nie chcą, by ktokolwiek mógł usłyszeć, o czym rozmawiają.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Xavier Burke
Śmierciożercy
Wiek
31
Zawód
Badacz artefaktów, handlarz informacjami
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
0
20
OPCM
Transmutacja
11
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
10
5
Brak karty postaci
01-01-2026, 21:42
Burka szanował osoby, które były w stanie poddać sie dyscyplinie. On sam jako ktoś wychowany w rodzinie błękitnokrwistej był do niej przyzwyczajony. Od najmłodszych lat był uczony dyscypliny, nawet jeśli jego rodzina nie była aż tak sztywna w tym zakresie jak inne. Burke’owie zawsze uchodzili za tych, którzy zdecydowanie zbyt często wyrażają swoje opinie głośno, którzy czasami bywają zbyt nieokrzesani w towarzystwie. Nie przejmowali się tym jednak, ich wielkość nie polegała na brylowaniu w towarzystwie, oni zdobyli ją inaczej, poprzez handel magicznymi artefaktami i zbieraniem informacji, a Xavier jedynie pielęgnował tą rodzinną tradycję, bo po prostu się w tym odnajdywał. Może gdyby wychował się wśród Black’ów, jak jego matka czy innym rodzie, zajmowałby się czymś kompletnie innym i był też innym człowiekiem, jednak wychodził z założenia, że miał szczęście urodzić się jako Burke.
Dlatego też chociaż początkowo, kiedy dowiedział się o zamiłowaniu chłopaka do tańca, był bardzo sceptyczny, to w końcu doszedł do wniosku, że to dobrze rokuje. Skoro tańczył, skoro trenował w każdej wolnej chwili znaczyło to, że właśnie trafił na osobę, która doskonale znała pojęcie dyscypliny, wiedziała co jest ważne aby osiągnąć swój cel. Co łączyło się z tym, że będzie i był dobrym pracownikiem.
Zwykle „Aye sir” wystarczyło mu by wiedział, że chłopak z całą pewnością wypełni swoje zadanie. Obserwowanie celu czasami bywało nudne i czasochłonne, ale często przynosiło zadowalające efekty. Burke nie zlecał takich zadań jeśli nie podejrzewał, że może coś na tym zyskać. Był ciekaw czego uda się dowiedzieć Axelowi i z pewnością będzie czekał na kolejne informacje od chłopaka odnośnie hazardzisty. Reakcja na zniknięcie pierścienia mówiła sama za siebie, z całą pewnością było to coś cennego i ważnego dla tamtego mężczyzny. W głowie Xaviera już zaczął tworzyć się plan na wykorzystanie go jako przynęty i ewentualnej przewagi w negocjacjach.
Widział, że Devereaux był zadowolony z siebie. I dobrze, dobrze wykonana robota powinna i jemu sprawiać przyjemność, a Xavier wiedział, że pochwała dodatkowo motywowała. Zauważył jednak małą zmianę w jego minie kiedy go pochwalił. Zmrużył lekko oczy, przyglądając mu się dokładnie i zastanawiając się skąd ta reakcja. Czyżby nie był do tego przyzwyczajony? Nie znał jego przeszłości, w zasadzie nie interesowała go jego historia zanim trafili na siebie tamtego dnia na Nokturnie. Liczyło się dla niego to co było potem, ale teraz zaczął myśleć o tym czy chłopak w przeszłości doświadczył jakiejkolwiek pochwały. Nie odezwał się jednak w tym temacie, a jedynie pokiwał głową.
- I ja to doceniam. Staraj się dalej, a zajdziesz daleko. - odparł spokojnie zaciągając się na spokojnie papierosem.
Kącik jego ust lekko drgnął ku górze widząc, że pytanie odnośnie jego hobby zdecydowanie chłopaka zaskoczyło. Sam w zasadzie nie interesował się sztuką, bywał czasami w teatrze czy operze, ale wychodził jednak z założenia, że to nie było dla niego. Potrafił odnaleźć spokój słuchając muzyki klasycznej podczas swojej pracy czy tak po prostu, ale chodzenie na przedstawienia dla rozrywki nie było w jego stylu. Mimo wszystko pokiwał lekko głową na informacje o poczynaniach młodego pracownika.
- To dobrze. Nie spartol tego. - odezwał się patrząc na niego - Z tego co wiem dobry reżyser zadowolony z pracy swoich artystów może otworzyć wiele drzwi. - tak było w zasadzie wszędzie.
Jeśli miało się odpowiednie kontakty można było się wszędzie wcisnąć. Xavier coś o tym wiedział, w zasadzie na tym polegało w większości jego małe imperium. Należało wiedzieć do kogo uderzyć aby osiągnąć założony cel.
- No dobrze, mamy wszystko co chcieliśmy. Wracaj do pracy i czekaj na kolejną sowę. Niedługo będę miał dla ciebie kolejne zlecenie. - powiedział odpychając się od ściany.
Moment później skierował już swoje kroki ku wyjściu z knajpy. Miał ochotę spędzić ten wieczór z żoną, o ile uda mu się odciągnąć ją od jej badań.

zt Xav
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#12
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
02-01-2026, 14:50
Poczucie dyscypliny Axela było bardzo niespójne. Z jednej strony potrafił być wręcz przykładem idealnej dyscypliny, zdolny do wyrzeczeń, dający radę na treningach i wydałoby się nieczuły na ból i dyskomfort. Z drugiej strony natomiast jego buntownicza natura wręcz nakazywała mu wychodzenie poza ramy reguł i zasad, jakby były to niewygodne buty, w których kazano mu biegać. Wtedy buntował się nie tylko przed samym dyskomfortem, ale i również poleceniem. Najważniejsze było to, co tak naprawdę go porywało i z jednej strony mogla to być po prostu pasja, miłość do tańca i nieodparta chęć doskonalenia się. Z drugiej po prostu siła, groźba lub perspektywa niechybnej kary działała na niego bardzo motywująco. Bruke mial w garści Devereaux, bo pokazanie mu raz jego miejsca i tego, że czarna magia nie jest dla niego trudnością, dały jasno do zrozumienia Axelowi, że z tym człowiekiem nie chciał zadzierać.
Z czasem przekonał się, że warto mieć tego czarodzieja po swojej stronie. Chociaż groźba kary wciąż majaczyła w umyśle tancerza, to jednak z czasem coraz bardziej czul się swobodnie przy Xavierze. A i jak widać, sam Xavier zaczynał dostrzegać w Axelu nie tylko narzędzie w biznesie, a człowieka, chłopaka o pewnej przeszłości i zdolnościach, który sprawiał, że przynamniej Burke nie musiał się martwic, czy zadania zlecone Devereaux będą wykonane prawidłowo.
Surowa postawa i bardzo duże wymagania Xaviera w pewien sposób przypominały Axelowi ojca, lecz różnica była ogromna i Xavier nigdy nie odnosił się do młodego Francuza z nienawiścią, nawet wtedy, kiedy chłopak próbował go okraść. I z czasem po prostu to wrażenie coraz bardziej zanikało.
Czując na sobie czujne spojrzenie Xaviera Axel oblizał usta i zaciągnął się papierosem. Pochwała nie powinna go krępować, nie powinien czuć się zakłopotany, a raczej wyszczerzyć się bezczelnie i spojrzeć Xavierowi prosto w oczy pewnie. Był narzędziem, które ma być niezawodne i ma dawać poczucie pewności, że cokolwiek się mu zleci, będzie zrobione na 110%. Przemilczenie przez Xaviera tego małego potknięcia przyniosło Axelowi ulgę, ale i tez pewne obawy, że w końcu Burke się zainteresuje jego przeszłością i zada pytania o tym co było kiedyś.
- Z takim szefem, to wręcz nieuniknione. - Po chwili konsternacji powrócił do swojej pewnej postawy, lekko zblazowanej i bezczelnej. Bo taka była prawda, Xavier okazał się być bardzo dobrym szefem, który nie szczędził galeonów za dobrze wykonana robotę.
Zmiana tematu na hobby Axela, a raczej na jego pasje wprowadziło jeszcze większe zamieszanie do rozmowy. Axel nie był pewny, czy Burke zaczyna przeszkadzać to, że chodzi na przesłuchania i gra w teatrze, czy faktycznie popiera jego aspiracje. Axel planowal wyrwać się z Nokturnu, chciał aby teatr stal się jego głównym miejscem pracy. Ale czy, skoro wdepnął tak głęboko w Nokturn, to czy zdoła się stad uwolnić? Czy Xavier kiedykolwiek mu na to pozwoli?
Słowa Xaviera odrobine rozwiały te wątpliwości, jakby doping z jego strony stanowił potwierdzenie, że Xavier go popiera i kibicuje mu. Axel uśmiechnął się swobodnie i pokiwał gorliwie głową.
Aye, Sir! Nie spartolę! - W zimnych oczach chłopaka pojawiły się zadowolone błyski, jakby słowa Xaviera dodały mu pewności siebie i sprawiły, że Devereaux pozbył się wątpliwości. Może kiedyś odważy się poprosić Xaviera, aby ten poruszył kilka kontaktów, by otworzyć przed Axelem szerzej drzwi do brytyjskiej sceny teatralnej.
- Okey, zawsze w gotowości. - Axel kiwnął głową odbijając się noga od ściany i dławiąc pod butem kończącego się papierosa. Strzepnął z kelnerskiego fartucha popiół, który osiadł w czasie palenia. - Jeśli cokolwiek zauważę wartego pana uwagi, dam niezwłocznie znać. - I z tymi słowami odwrócił się kierując ku gwarnej sali, gdzie koledzy i koleżanki kelnerzy wyglądali jego powrotu.

zt Axel
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#13
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
22-02-2026, 16:03
15 maja 1962 r.

List pozostawał bez odpowiedzi. Drażniło go to, jakby w jakiś sposób przejmował się humorami Lorcana. I faktycznie tak było, przejmował się cholernie, bo cala ta sytuacja w pokoju Melusine przemieniła się w farsę, której mial nieszczęście zostać głównym bohaterem. Zbierał się po tych wydarzeniach długo, ładując w bezpiecznym otoczeniu mieszkania Manon. Ale to nie tak powinno się skończyć, powinien zabrać co trzeba i po prostu się ulotnić. Ale przeszacował, nie wziął pod uwagę nieścisłości odnośnie terminu powrotu Melusine do domu. I zawsze takie coś się mściło, zawsze bez wyjątków.
Na samą myśl o tym czuł jeżące się na karku włoski. To przez ten cholerny pogrzebacz. Czy Lestrange upadł na głowę? Na takie cos się Axel nie pisał, chociaż wiedział, że ostrzeżenie było jasne i klarowne. Ale on mial swoje powody i niech mu ten zadufany w swojej wspaniałości błękitnokrwisty podziękuje. Tocząc wewnętrzny dialog Axel jak co wieczor obsługiwał klientów w zapyziałej Wiwernie. Taszcząc tacę, zmywając rozlane piwo i drocząc się z klientami wieczor trwał jak co dzień. Łapał się na tym, że od czasu do czasu zerkał na drzwi wejściowe, licząc na to, że Lorcan się dziś faktycznie pojawi.
Na zapleczu chłopak miał swoje rzeczy, pośród których znajdowały się fanty z mieszkania Melusine. To miała być karta przetargowa, żeby Lestrange nie próbował go ukarać z miejsca. Lecz zostawała jeszcze kwestia tego, że zastal ich w krępującej sytuacji. Chociaż chemia pomiędzy nim a Melusine była bardzo gęsta i mocna, to w żaden sposób nie przypominała zauroczenia i czystego instynktu damsko - męskiego. On kombinował, jak tutaj wyjść z mieszkania z fantami i bez uszczerbku na ciele, a ona koniecznie dociekała, chcąc go ukarać za wtargniecie i udowodnić, że jest złodziejem.
Lorcan utwierdził Mel w jej przemyśleniach, a Axel był spalony wobec niej na całej linii. Zamieszanie jeszcze bardziej zgęstniało, kiedy w pokoju pojawił się kolejno Rookwood i wtedy Axel postanowił uciec. Wykorzystał okazję na ucieczkę, mogąc sobie pogratulować refleksu i planowania, bo wyszło mu to całkiem zgrabnie.
Temat jednak wciąż jednak nie był rozwiązany. Ponieważ Axel wiedział, że Lorcan w tej chwili prędzej będzie mu życzył śmierci. Dlatego złodziej z własnej inicjatywy wyszedł z propozycją spotkania, by wyjaśnić to i owo. Jak większość była dość prosta i jasna, tak jeden aspekt był dość... skomplikowany.
Drzwi do wnętrza pubu otworzyły się po raz kolejny i Axel mial pewność, kto tym razem wszedł do środka. Devereaux kiwnął głową na barmana, dając mu znać, że musi zejść z sali. Po czym podszedł do Lorcana i wskazał mu korytarz zakręcający w bok, prowadzący na zaplecze.
- Tam. - Nie wdawał się w konwenanse, powitania i skomplikowane instrukcje. Po prostu odszedł znikając za ladą i postanowił przyjść do punktu spotkania od drugiej strony.
Po kilku chwilach drzwi z zaplecza się otworzyły, Axel wyszedł na boczny korytarz trzymając w ręce sporej wielkości sakiewkę.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#14
Lorcan Lestrange
Akolici
Grzebiąc w duszy wydobywamy nieraz to, co leżałoby tam niepostrzeżenie.
Wiek
36
Zawód
Historyk; poszukiwacz artefaktów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
14
8
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
9
Brak karty postaci
03-03-2026, 16:46
Czuł się paskudnie od kilku dni…
Słowa rzucone w gniewie wybitnie źle odkształciły swój obraz na tafli relacji z Melusine, chociaż kobieta nigdy dotychczas nie grała tak ostro na drażliwej karcie zazdrości, tak tamtego dnia uderzyła w słabość, która była dla niego dość drażliwą, kwestią. Nie bywał chorobliwie przewrażliwiony pod tym względem, lecz uczucie, jakim otaczał Rookwood, było specyficzne w swojej formie i nigdy w prawdziwym świecie – na angielskiej ziemi; nie musiało, być testowane do czasu, jak widać…
Uśmiechał się krzywo na samo wspomnienie tamtego dnia, jak również na zestawienie w całym tym teatrze działań, była to prawdziwa farsa, w jaką został wplątany, bez zapowiedzenia, że taki oto zestaw będzie serwowany. W jakimś sensie żałował, że nie postawił na spokojniejszy ton, wobec kochanki, może autentycznie nie zasługiwała na takie zachowanie z jego strony. Względem zaś Axela, cóż miał delikatnie mówiąc niechęć do jego osoby z kilku względów. Poza oczywistymi, a związanymi z Rookwood, złodziej wybitnie zagrał na jego sugestii, aby nie zadzierać z tą rodziną i nie posłuchał polecenia. To mógł być jego wyrok, gdyby trafił na kogoś znacznie mniej łagodnego, niż urocza Melusine.
Przystał jednak na spotkanie, chciał odzyskać skradzione przedmioty i dowiedzieć się, kto stał za tym zleceniem. Robił to z naturalnej potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa, tej ochrony, jaką zwykł wobec niej roztaczać, nawet jeśli nie była tego świadoma, to nie miało żadnego znaczenia. Trwając w kłótni, tak jak teraz nie liczył, że zwrócenie artefaktów gwarantowało mu jakikolwiek atut, bo to kobieta dumna, która zapewne ma gdzieś te przedmioty, chodziło o jego prywatne dochodzenie. Liczył w głębi ducha na możliwe rozwiązanie bezkonfliktowe, a przynajmniej takie wykluczające rychłe zgony, lecz zdawał sobie sprawę z każdej możliwości, jaka mogła zaistnieć, i z tym właśnie nastawieniem wszedł do lokalu.
Aura tego miejsca była przygniatająca, odpychała na starcie, a człowiek nawet przywykły do paskudnych spelun niechętnie zanurzał się w tym bagnie, czasem jednak musiał, bo konieczność interesów wymagała poświęceń. Znał to dobrze z autopsji, dlatego też przyjmował wypraktykowane działanie w takich miejscach i nie pozwalał sobie na to, by poczuć się, zbyt swobodnie. Jego postura dawała mu przewagę w tłumie i bez dłuższego błądzenia dostrzegł Axela, a jego markotny wyraz twarzy wyłącznie pogłębił się na sam jego widok, mrożąc chłopaka przenikliwym, ostrym spojrzeniem. Nie było też czasu na takowe rozmowy, bo zaraz zniknęli z głównej sali w bocznym korytarzu, w którym śmierdziało stęchlizną, fermentującym alkoholem i kwaśnym potem.
Wyczekał momentu, gdy drzwi zamknęły się za nimi i został z francuzem sam w korytarzu. Szybkim, niedźwiedzim chwytem złapał chłopaka za ramie przyciskając do obskurnej ściany. Patrzył długo w jego zimne, błękitne oczy, które w tym świetle zdawały się ciemnoszare. Pokusa sięgnięcia do umysłu tego gówniarza była kusząca, lecz zwykły akt fizycznej dominacji również podziała na niego. Ostrzegał go, by nie pakował się w to bagno, przestrzegał przed akcją, o której wspomniał na początku kwietnia. Czasem czuł się zwyczajnie za stary na te wrażenia.
Zaczynał bywać sentymentalny i tylko to chłopaka uratowało przed oparzeniami pogrzebacza. Za bardzo przypominał mu młodszego brata, aby… zacisnął zęby i puścił smarka.
— Prowadź.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#15
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
03-03-2026, 18:06
Axel nie był do końca pewny, o co chodzi Lorcanowi w jego ostrzeżeniach. Czemu Lestrange przejmował się Rookwoodami i ostrzegał przed nimi Axela. Widział, że doniesienia o zamówieniu go zainteresowały, a wątpił że sam by się pokusił o osobisty rabunek. Chociaż cofając się do wydarzeń z mieszkania panny Melusine Axel tego nie wykluczał. Skoro tak o sobie tam wchodził, kwiaty stanowiły pewną sugestię, że Lorcana i Mel łączyło cos więcej. Do tych myśli Deveraux dojrzał dopiero po pewnym czasie, kiedy juz zdążył otrząsnąć się po skutkach teleportacji i wrócił do codzienności.
Wszystko działo się szybko, zdecydowanie za szybko i Axel nie musiał wiele się zastanawiać, aby dostrzec w Lorcanie wściekłość, która głównie skupiała się na nim w tamtej chwili. A temu się zupełnie nie dziwił, szkoda tylko, że wypalił w jego kierunku tekstem jasno sugerującym, że znają się z francuzem. Chyba że w całym tym zamieszaniu Melusine nie zarejestrowała tego, chociaż nie mial planów aby spotykać się z nią i raczej będzie jej unikać.
Od tamtego dnia minęło już trochę czasu. Axel nie próżnował, puszczając wici i obserwując reakcje na podziemnym targu. Rzucona przynęta poskutkowała reakcją wielkiej ryby. Ale i on sam przy okazji prawie dał się złapać w sieć jak cala banda innych naiwniaków, którzy przyleźli tylko po to, żeby zobaczyć kto ich wyprzedził. I Axel doskonale wiedział, że potem miałby przechlapane i nim by dotarł do progu, nic by z niego nie zostało.
Uciekł, ledwo ale jednak, oberwał nim znów się teleportować i z sińcem na twarzy musiał jeszcze się skonfrontować ze znudzona magipolicjantką. Bo nie wycelował z teleportacją, pojawił się na ulicy, obił się i padł prawie jej pod nogi.
Devereaux nie był zdziwiony postawą Lorcana, domyślał się że będzie to chłodne spotkanie, pełne wrogości i nie łudził się, że obejdzie się bez zaklęć czy ataku fizycznego. Dotarło do niego po analizie całej sytuacji, że nie tylko chodziło o zignorowanie ostrzeżenia, ale i o dumę Lorcana. A ta ucierpiała tam solidnie. Chociaż Axel nie wiedział, co się działo po tym, jak zniknął z Pokątnej.
Boczny korytarz zapewniał dyskrecję, nikt tutaj nie zachodził i nie kręcił się z gości. Obsługa załatwiała tutaj swoje szemrane interesy i wiadomym było, że lepiej się tutaj nie szwendać.
Ledwo drzwi zaplecza się za nim zamknęły, a silna dłoń Lorcana zacisnęła się na jego ramieniu boleśnie i plecami Axel spotkał się ze ścianą. Głuche "Ugh..." wyrwało się z piersi tancerza, kiedy został przyszpilony do drewnianych desek. Chłopak nie znosił bólu, unikał konfrontacji fizycznej w walce i trudno było mu wytrzymać, kiedy faktycznie coś go bolało. Spiął się pod naciskiem Lorcana i próbował się wyśliznąć spod jego uścisku.
Widział na twarzy Lestrange wściekłość i pochwycony w jego spojrzenie znieruchomiał, tak jak przestraszona mysz pod pazurami najeżonego kota. Nie widział różdżki, wiec nie było aż tak złe, co mogło się zmienić w krótkim czasie. Byli podobnego wzrostu, ale to Lorcan był potężnie zbudowany w porównaniu do Axela i bez trudu mógł zrobić tancerzowi krzywdę nie wysilając się przesadnie.
Puszczony odsunął się od Lorcana chwytając dłonią obolałe miejsce. Axel powstrzymał się od komentarza, chociaż w jego spojrzeniu było widać cos jakby urazę. Zrobil krok przed siebie łapiąc za klamkę drzwi po drugiej stronie. Wszedł do środka, zapalił światło i wystawił w kierunku Lorcana sakwę. W mętnym świetle widać było wyraźniej postać tancerza. Był ubrany jak zawsze, kiedy był w pracy. Biała koszula, czarne spodnie, skórzany fartuch od pasa w dół i ciężkie buty z grubą podeszwą. Blada cera była dla niego typowa, chociaż po jednej stronie twarzy widoczny był solidny siniec na wysokości skroni, który w tym świetle wyglądał jak znamię.
- Ustaliłem, kto złożył zamowienie. - Zaczął mówić nie bawiąc się w drażnienie Lorcana bardziej.
- Ale wcześniej spotkałem tych, którzy tez byli zainteresowani skokiem na mieszkanie panny Rookwood. - Zawiesił glos obserwując reakcje Lorcana. - Dlatego... - Zacisnął usta spoglądając na Lorcana. - Od początku. - Westchnął cicho, ta sprawa była pogmatwana i Axel długo się wahał nad tym, czy w to faktycznie wdepnąć.
- Na początku maja pojawiły się szczegóły, gdzie i kto ma te rzeczy. Kiedy okazało się, że są w posiadaniu młodej kobiety, chętnych zrobiło się więcej. - Devereaux obserwował Lorcana uważnie i jego reakcje. - A ja, byłem na zjedzie w Hogwardzie. Tam spotkałem Melusine i uznałem, że... - Axel zamilkł na chwilę. W tamtej chwili targały nim myśli podobne do tych, kiedy spotkał Vivienne Burke na Pokątnej i pomógł jej, kiedy prawie zemdlała. Mel znal tyle co nic, porozmawiali raptem chwilę i potem jakoś połączył kropki, które faktycznie okazały się być prawidłowymi domysłami.
- Wiedziałem, co oni by jej zrobili, gdyby zamiast mnie, byłby tam któryś z tych, którzy się zainteresowali. - Wypalił na jednym dachu. - Dlatego nie posłuchałem pana i wziąłem włam na siebie. - Nie wyszło mu to okrutnie i był tego świadomy, ale nie przyzna się do tego, oj nie.
Axel mógł się wydawać zepsuty i zgnity po tylu latach na Nokturnie, ale jak widać, nie był aż taki zepsuty. Jeszcze miewał odruchy bezinteresownej dobroci, może czasami żałował, ale summa summarum sumienie mial czyste.
- Nie sądziłem, że ją tam spotkam. Zrobiłem wywiad i miało jej tam nie być wtedy. - Wyjaśniał krążąc po pomieszczeniu w kółko, gestykulując i trajkocząc, jak to on miewał w zwyczaju. - I ja wcale nie mialem zamiaru jej wykorzystać. - Zatrzymał się nagle i spojrzał na Lorcana przenikliwie, co z tego że Mel siedziała mu na kolanach i go pocałowała w policzek. - Ani ja, ani ona... główkowałem jak stamtąd zwiać. - Gesty Mel wcale nie były takie mile i przyjemne. Maelle czasami drapała jego skórę, ale nigdy nie wbijała mu pazurów z premedytacją.
Ciężkie spojrzenie tancerza osiadło na Lorcanie, a ten wiedział i być może w tej złości teraz nie dopuszczał do siebie jednej rzeczy. Axel nigdy mu nie kłamał, chociaż Lestrange miał świadomość, że Devereaux mial zdolności łgania na poziomie mistrza.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#16
Lorcan Lestrange
Akolici
Grzebiąc w duszy wydobywamy nieraz to, co leżałoby tam niepostrzeżenie.
Wiek
36
Zawód
Historyk; poszukiwacz artefaktów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
14
8
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
9
Brak karty postaci
10-03-2026, 20:43
Irytacja potrafiła być skuteczną motywacją do podejmowania oczekiwanych działań w tej materii Lestrange, był zdecydowanym zwolennikiem, takiego postępowania, zwłaszcza gdy stanowiło, to dodatkowo pewną ucieczkę od narastających przemyśleń i uczuć, te kłębiły się i przenikały, stanowiąc istny chaos, niemal namacalny – drażniło to mężczyznę, który lubił podejmować w swoim życiu konkretne decyzje, bez zbędnych gierek, czysto i klarownie. W przypadku decydujących kwestii, jakie uderzały w ton egzystencji historyka, ten stanowił odzwierciedlenie swoich przodków, nawet jeśli o tym nie myślał w taki sposób.
Działanie Axela; jego obraz i metodyka pracy, mogły budzić irytację, zgorszenie, a także niechęć, niestety jego relacja z tym człowiekiem, była znacznie bardziej nacechowana sentymentalnym echem przeszłości, niż bezlitosnym pragmatyzmem, co mógł sobie zarzucać, jako wadę. Bo gdyby nie ciąg tych pogmatwanych emocji to nie rozmawialiby dziś w tym miejscu.
Odetchnął głęboko, łapiąc powiew chłodnego powietrza, które niosło się od przestrzeni, jak podejrzewał magazynowej lub dworu. Nie pamiętał dokładnie rozstawu pomieszczeń w tym budynku, bo i nie bywał tutaj, a to, co zdołał zarejestrować przed wejściem, było wyłącznie marną poszlaką.
Uraza w spojrzeniu francuza nie zrobiła na akolicie wrażenia, ten mógł brać to zachowanie wyłącznie za wahanie; człowieka, który próbuje pozostawać w jakimś stopniu panem swego losu i nie ulegać pokusie, którą szepczą podłe głosy na ucho. Jego kręgosłup moralny, bywał dotkliwie testowany w różnych warunkach, tak nigdy jeszcze nie stracił pełni siebie. A być może, ta zmiana już nadeszła, lecz nie był w stanie jej dostrzec?
Sięgnął po wyciągniętą sakwę i zważył ją w dłoni, lecz nic nie mówił, patrząc chłopakowi na twarz, bladą jak zwykle, lecz naznaczoną nową pamiątką, był widocznie podatny na zranienia, zbyt mocno je widocznie przyciągał, lecz nie komentował. Słuchał tego, co miał do powiedzenia. Ze wzrokiem pilnie strzegącym, każdego drobiazgu widocznego na jego twarzy, choć wiedział paradoksalnie, że ten, nigdy go nie okłamał. W ich relacji kłamstwo przekreślało całkowicie jakiekolwiek przyszłe interesy. A jednak Lestrange, był wypraktykowanym taktykiem w tego typu rozmowach i nie pozwalał sobie, nawet w takich chwilach na słabość i opuszczanie gardy.
Gdy ten skończył ciszę, jaka zapadła przerywał wyłącznie harmider z głównej sali, choć stłumiony, tak wybrzmiewał rytmicznie, nadając złudne wrażenie wyciszenia głosów w pokoju, gdzieś na zapleczu. Wiedział, że w takich miejscach ściany mają uszy, a Axel, choć próbował się wybielać, tak nie był taki czysty, za jakiego chciał uchodzić. Dlatego pozostawał czujny, jakby w każdej chwili na korytarzu, mógł usłyszeć kroki.
— Gdybyś trafił na moją byłą żonę, to w ruch poszłyby zaklęcia niewybaczalne — przyznał, bez emocji, bez jakiegokolwiek grożenia, tak po prostu, oznajmił. Rodzina Burke pod tym względem była bardzo podobna.
Wiedział, że Melusine; mogła, gdyby tylko zechciała, urządzić francuza na każdy możliwy sposób odsyłając go do jego ojczyzny w łupku – połamanego, bez pamięci i trwale skrzywdzonego. Była kobietą wyjątkową: inteligentną i silną jednocześnie, co sprawiało, że mężczyźni nie stanowili dla niej żadnych problemów, a z jej naturalnym wdziękiem i urokiem osobistym łamała wszelkie mechanizmy obrony, było jednak w niej jeszcze coś; coś dzikiego i mrożącego krew w żyłach. W skrajności emocji wyklutego, wśród cierpienia i żałoby w tym bólu, którego posmakował, gdy kiedyś pozwoliła mu zajrzeć, by zrozumiał.
Zdecydowanie, była to kobieta nawet, wśród wyjątkowych, wyróżniająca się, dlatego; zacisnął nieznacznie zęby i pozwolił, aby nagłe myśli przeminęły, niczym fala. Nie zamierzał zdradzać się przed smarkaczem ze swoich rozterek.
— Nazwisko — krótka, komenda, przywodząca na myśl rozkaz. Bo nawet jeśli historyk analizował, jeszcze słowa Axela, to doszukiwał się w przedstawionej treści dwóch niepokojących kwestii, które należało zbadać. — Czy, coś poza tymi rzeczami przyciągało jeszcze uwagę? — chciał mieć absolutną pewność, że sprawa, była klarowna i że chodziło wyłącznie o przedmioty.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#17
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
12-03-2026, 11:46
Suma przypadków doprowadziła ich do tego punktu. Mierzyli się wzrokiem, oceniając jak bardzo ucierpiał zbudowany pomiędzy nimi most zaufania. To, że Devereaux był lojalny, było oczywiste. Axel wyznawał zasadę, aby nie gryźć ręki, która go karmi i doskonale zdawał sobie sprawę, że działają wbrew słowom Lorcana, naraża się na jego gniew. Powinien odpuścić, dać sobie spokój i ewentualnie badać teren w półświatku. Co go obchodziła jakaś nabuczona mimoza? Pewnie nic by go nie obchodziła, gdyby jej nie spotkał wcześniej. Byłaby dla niego bezimienną kobietą, której los nie oszczędził. Jednak przy piwie Lestrange dał mu w jakiś sposób do zrozumienia, że jego ostrzeżenie nie wynika jedynie z szacunku do całej rodziny Rookwood. A czegoś innego. No i to się potwierdziło, Axel czytał ludzi jakby byli otwartymi księgami.
Myślał o tym za dużo, kolejne wiadomości coraz bardziej pchały go ku wzięcia sprawy w swoje ręce. I tak też zrobił. I co nim kierowało? No właśnie, sam nie był pewny, a to co mu z tej kalkulacji wychodziło wcale mu się nie podobało. Frustracja, która w tej chwili w nim się kotłowała wcale nie pomagała. Mógł się wybielać i mówić, jaki to on uczynny, jaki wierny a i tak to nie znaczyło nic. Widział w oczach Lorcana, że ten spoglądał na niego inaczej niż zawsze, jakby był robakiem wijącym się pod jego butem. A na to duma Axela nie mogla tak łatwo przystać. Był upadłym, ale był kimś, kim można od tak sobie pomiatać. Tak myślał, takie mial o sobie mniemanie, tak chciał aby było. Oczywiście. że było inaczej. I to go denerwowało.
Bał się kary od każdego, kto w jakikolwiek sposób był zdolny do czarnej magii, a to w swój specyficzny sposób wyczuwał. Wiedział, że każdy błękitnokrwisty, który mącił w półświatku potrafił uciec się do tej paskudnej dziedziny magii. Od Lorcana zdążyło mu się wyczuć ten specyficzny smród krzywdzącej magii. Przemoc fizyczna wyzwala się o wiele lepszym wyjściem, niż kolejne zaklęcie niewybaczalne.
Ale i o nich zostało wspomniane. Wzmianka o żonie Lorcana sprawiła, że ciemne brwi Francuza lekko się zmarszczyły, zanotował tą informację zastanawiając się dlaczego Lorcan odsłonił przed nim ten fakt. By Axel nie próbował szantażować go? Rozpuszczać plotek? Po chwili jednak zostało wspomniane coś, czego Axel w tej chwili bał się najbardziej. Zaklęcia niewybaczalne, znał jedno aż nadto i panicznie bal się znów go doświadczyć. Odsunął się o krok od Lorcana, jakby samo użycie tego wyrażenia sprawiło, że tancerz poczuł się zagrożony. Jego twarz stężała w napięciu, a specyficzne oczy chłopaka zdradzały strach. Zaraz odwrócił wzrok nie komentując słów Lestrange, cokolwiek co by powiedział mogłoby urazić dumę wdowca wobec jego zmarłej małżonki.
Co do Melusine nie wątpił, aby nie była w stanie sobie poradzić w razie zagrożenia. Jednak był pewny, że to Lorcan lepiej poradziłby sobie z zagrożeniem wyplelzajaycm wprost z Nokturnu w postaci bezwzględnego człowieka o sile tura i talencie magicznym do czarnej magii. Dlatego oberwał, ponieważ przechytrzył innych wyprzedzając ich, robiąc zamieszanie i zamykając drzwi do mieszkania Rookwoodów na długi czas. Wieść o włamie oczywiście rozniosła się po Nokturnie i wszyscy uznali to źródełko za skażone. Za co probowano się zemścić na Axelu, dlatego oberwał, dlatego uciekał trzymając w garści bilet do informacji.
Fanty zostały oddane, wszystkie co do joty i nic nie zostało naruszone. Axel potrzebował ich, by pokazać, że faktycznie je ma i nie chciał pozwalać pośrednikom na jakiekolwiek interesy. Uparł się na spotkanie z kupcem, chociaż nie mial zamiaru się z nim nigdy spotykać. Jego zadaniem było ustalenie, kto to. I tego się dowiedział.
Oparł się o wieżę złożona ze skrzynek z piwem, obrócił głowę tak, by widoczna była bardziej ta nienaruszona część twarzy. Wciąż nie spoglądał na Lorcana, nie ze strachu a raczej z innych powodów. Napięcie szczęki chłopaka zdradzało jego emocje, był wzburzony i zdenerwowany. Nie wiedział, co myśleć o tym spotkaniu, nie był nawet pewny, czego się spodziewać po Lestrange.
Nagłe przerwanie ciszy przez Lorcana sprawiło, że Axel drgnął wyrwany ze swoich myśli. Oblizał usta czując, że z chęcią złapałby jedna butelek i wysuszyły jej zawartość jednym haustem.
- Shaw. - Odpowiedział unosząc spojrzenie na Lestrange. - Amerykanin, bogaty typ, powiązany z magicznymi władzami. - Dodał nakreślając rys osoby kupca. - Cena, którą podał była absurdalna. - I to Axelowi śmierdziało, bo nawet amerykański dureń nigdy nie rzucał na brudny stół Nokturnu walizki pełnej pieniędzy. Samo w sobie to było podejrzane. Haczyk byl ewidentny a i tak chętnych było dużo.
Na pytanie Lorcana chłopak pokiwał głową twierdząco. Lista była zdecydowanie dłuższą i wszystkie te rzeczy znajdowały się w mieszkaniu Melusine, ale Axel doskonale wiedział, że zabranie wszystkiego byłoby szaleństwem.
- Tak. - Mruknął nie będąc pewny reakcji Lorcana. - Chciał rzeczy z kolekcji i rzeczy osobiste rodzeństwa. - Axel nie dopytywał, nikt nie dopytywał po co facetowi zza oceanu grzebień, czy inny przedmiot należący do Melusine i jej brata. Ale wszyscy doskonale o tym wiedzieli, w celach, o które nie powinno się pytać.
- Teraz nikt tam nie pójdzie. Rozeszło się, zamieszania było za dużo i obserwatorzy puścili wieści dalej. Kupiec wycofał ofertę. - Axel uniósł dłoń do obitej skroni, od czasu do czasu jeszcze czuł ból rozchodzący się na głowę. - I chciał zatrzeć ślady. - Ale Axel się wywinął a pozostałym skutecznie namieszano w głowach, aby nic nie wyszło na jaw. Jednak chłopak wiedział, że nie może czuć się bezpiecznie jeszcze przez długi czas i musi uważać, bo na pewno go szukają. Może nie dosłownie jego, ale tego kim był akurat w czasie, kiedy interesował się zleceniem i dal znać, że cos zdobył.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#18
Lorcan Lestrange
Akolici
Grzebiąc w duszy wydobywamy nieraz to, co leżałoby tam niepostrzeżenie.
Wiek
36
Zawód
Historyk; poszukiwacz artefaktów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
14
8
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
9
Brak karty postaci
25-03-2026, 16:17
Odetchnął.
Ze słów złodzieja wychodziło, że Melusine, była bezpieczna, tylko to się dla niego w tej sprawie liczyło. Niezależnie od tego, w jakich nastrojach żegnali się podczas ostatniego spotkania: czy przeklinała w duszy jego impulsywną naturę; czy przez wypowiedziane czyny i ujrzaną scenę fundamenty zaufania, jakie budowali od dawna, ucierpiały, to nie miało znaczenia. Obietnica, którą jej, niegdyś złożył była dla niego wiążąca, nawet jeśli kobieta, mogłaby go z niej zwolnić niedbałym machnięciem dłoni, tak zależało mu na niej i jej bezpieczeństwie.
W czekoladowych oczach Lestrange malował się jednak niezmienny obraz syberyjskiego chłodu, którym raczył francuza. Analizował jego słowa, doszukując się w nich nieoczywistych kłamstw, nawet jeśli nigdy go nie przyłapał na tego typu fortelu, tak wiedział, że człowiek sięgał po wszystkie sztuczki, aby tylko się wybielić, dlatego nie dawał w pełni wiary w przedstawiony obraz sytuacji, bo zawsze, było drugie dno.
Jego pobudki moralne – śmiechu warte argumenty w profesji, jaką się parał, nie było miejsca na takie odruchy i doskonale obaj o tym wiedzieli, a jednak ich relacja bazowała poniekąd na założeniu pewnego zaufania, dość chwiejne i iluzoryczne – oceniając z punkt widzenia osoby trzeciej. Tak tu pojawiał się zgrzyt, bo nigdy nie przyłapał chłopaka na gorącym uczynku z próbą lawirowania. To w jakimś stopniu budowało tę autentyczność jego zeznań.
Odpuścił jednak w tej kwestii, biorąc na sprawę nieco inną perspektywę. Nie wiedział, jak bardzo widać było po nim, chęć odzyskania skradzionych przedmiotów, lecz zamierzał ukrócić wszelkie przemyślenia Axela, ten miał nieraz bogatą wyobraźnię i jak wątpił w to, aby zaczął plotkować na jego temat, tak zależało mu, aby zapomniał o całym incydencie. Jednak było w tym jeszcze coś; coś, czego w swej przebiegłości na równi z głupotą Axel nie przewidział.
— Zatem naiwnie, lecz bohatersko i świadomie zadarłeś z rodziną Rookwood? Czy myślisz czasem o konsekwencjach swoich czynów? — Lestrange oparł się o przeciwległy drewniany filar, by patrzeć cały czas na twarz francuza. By dostrzec moment, w którym zrozumie z kim właściwie miał do czynienia. —Jak sądzisz, co powie twój pracodawca, gdy się o tym dowie? — jakiekolwiek usprawiedliwienia, czy próby zasłaniania się „dobrym uczynkiem” były raczej marną monetą w starciu z żelaznymi zasadami działania. Tu Axel dał dupy po całości, nawet jeżeli faktycznie uchronił Melusine przed rabunkiem z rąk innych złodziei, tak sam ściągnął na siebie uwagę silnej rodziny, podczas gdy sam był… właściwie kim? Niewiele o nim wiedział poza szczątkowymi informacjami i podejrzeniem, że urodził się w dobrze sytuowanej rodzinie francuskiej.
Pracował dla Xaviera od dłuższego czasu, czy jednak był, wobec niego lojalny na tyle, aby wspomnieć o tej akcji zakończonej przyłapaniem? A może liczył, że bagno się uspokoi i nikt nie będzie o nim pamiętał?
Skrzyżował przedramiona na piersi. Sytuacja klarowała się nieciekawie, o ile bagno wyjdzie dalej i dojdą, że Axel pracuje dla Xaviera, choć wątpił, aby do tego doszło. Dodatkowo jakiś Jankes rzucał zlecenie na przedmioty, które nosiły wartość sentymentalną, aniżeli jakąkolwiek inną, a cała ta sytuacja wyglądała na z góry ustawioną.
— Rada na przyszłość, kiedy mówię, byś odpuścił, to odpuść, jeśli nie chcesz skończyć w jakimś rowie — lubił smarkacza, może nie w chwili obecnej; tak czuł, wobec niego mieszankę irytacji i sympatii. A sentymenty po raz kolejny ratowały mu skórę.
Co gorsza, zaczynał odczuwać, coś na kształt wyrzutów sumienia: nie, wobec Axela i tego, jak go potraktował, bo odrobina przemocy, jeszcze nikomu nie zaszkodziła, tak myślami był przy słowach, które rzucił do Mel i to jak, te mogły zabrzmieć.
Westchnął...
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#19
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
28-03-2026, 23:58
Wyraz ulgi malował się na twarzy Lorcana, co Axel od razu wychwycił. Chłopak nie szczycił się swoimi działaniami, nawet jeśli dzięki niemu Mel była bezpieczna i mogli uznać, że zagrożenie minęło. Zaryzykował wiele, ale to był ten jeden z tych momentów, kiedy po prostu poczuł, że musi działać. Lorcan wiedział o zleceniu, ostrzegał go przed Rookwoodami, ale nie mógł ocenić zagrożenia płynącego z Nokturnu. A Axel doskonale wiedział jaki to kaliber i zaryzykował, wpadka przy tym wszystkim była jedynie małym potknięciem, na który mógł sobie pozwolić.
Lestrange mógł być pewny, że Axel nie rozpowie niczego. Zwłaszcza, że musiał teraz tez milczeć, aby chronić własną skórę. Xavierowi tez wypadałoby powiedzieć, co pewnie spotka się z ostrym spojrzeniem i upomnieniem, aby nie robił głupot. Oby tak było. Przy sytuacji z Vivienne złamanie zasad uszło mu płazem, tutaj sytuacja nie była aż tak prosta. Ale Axel wiedział, że jeśli zadziała ktoś bardziej wpływowy, Jankes zwinie się i niczego na jego temat się nie dowie.
- Dla nich to tylko kradzież, jeśli pan odda im fanty, to pewnie nie będą mnie szukać. - Axel pokręcił głową, czy myślał o konsekwencjach swoich czynów? Oczywiście, że tak. To mial być prosty włam, a wyszło jak wyszło. - Biorę pod uwagę najgorsze scenariusze. Znam ryzyko, nie mogłem po prostu odpuścić. - Lorcan mógł uważać, że Rookwood byli najgorszym graczem w tym rozdaniu, ale Axel wiedział swoje i wiedział, że największe niebezpieczeństwo czaiło się w odmętach Nokturnu.
- Powie to samo co pan, że głupio ryzykowałem. Ale potem z chęcią wysłucha wiadomości na temat Shawa. - Axel nie robił niczego, co mogłoby zaszkodzić Burke'owi, bo doskonale wiedział, że ten po prostu go porzuci bez słowa i nawet się na niego nie obejrzy.
Axelowi zdarzało się od czasu do czasu zrobić cos "dobrego", potem zazwyczaj odbijało mu się to czkawką. Tak jak przy Viv, musiał ścierpieć atak złości Xaviera i summa summarum wyszedł z tego zamieszania z dodatkowym zarobkiem. A przy Mel sytuacja była odrobinę inna, wyczul od Lorcana, że jemu zależy na Rookwoodach, sam Axel poznał Mel w Zakazanym Lesie i na dodatek była bliską osobą dla Almyry. Za dużo zbieżnych zebrało się, by mógł tak po prostu zignorować cala sytuację.
O samym Axelu mało kto wiedział cokolwiek, tylko kila osób w Londynie mogło go zidentyfikować i znało jego prawdziwe nazwisko. Przez długi czas wraz z utrata nazwiska chłopak wydawał się utracić również duża część swojej godności. Lecz odzyskana przyjaciółka po latach bardzo starała mu się o tym przypomnieć, że nie był byle kim. Manon umacniała jego mniemanie o sobie, pomagała mu odzyskać utracona dumę.
Słowa Lorcana brzmiały rozsądnie, chociaż Axel doskonale wiedział, że jeszcze nie raz przyjdzie mu wybierać i ryzykować. Tak już to było na Nokturnie i w całym londyńskim półświatku.
Axel zacisnął szczękę, a mięśnie na jego twarzy się uwydatniły. Nie chciał bardziej wkurzać Lorcana, za dużo by tracił, ale tez to co Axel wiedział dawało mu powód do tego ryzyka.
- Nie mogłem pana posłuchać, sam pan dobrze o tym wie. - Tancerz doskonale wiedział, że balansuje na granicy cierpliwości i Lorcan teraz wcale nie był aż tak mu przychylny. - Co, gdyby nie ja bym tam był i pan by nie przyszedł? Wiem, że włam szykował złodziej z doków, Little Jimmy. Niektórzy wołają na niego Kolekcjoner. Ma zakaz zbliżania się do barmanek i kelnerek w Wiwernie, bo jedną już pociął, bo mu się spodobał jej nos. - Axel czul, że musi zmusić Lorcana do spojrzenia na cala sytuację szerzej. Nie oczekiwał od niego żadnych podziękowań, czy wdzięczności. Lestrange nie mial pełnego obrazu tego, jak to wszystko wyglądało od środka. Jankes pojawił się i stanowił realne zagrożenie nie tylko dla zasobów majątkowych, ale wyciągał lapy po o wiele silniejsze łupy. - Jimmy twierdził, że przyniesie najbardziej osobistą rzecz.
Axel osobiście brzydził się Little Jimmym, który potrafił chwalić się kolekcja wyrwanych paznokci, opowiadając najbardziej obrzydliwie jakie to lupy ostatnio zdobył na włamie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 18:54 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.