• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Teatr Magiczny "Arkadia" > Granatowy balkon
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
13-11-2025, 18:34

Granatowy balkon
Granatowy balkon góruje nad widownią Dużej Sceny jak proste, eleganckie półkole. Fotele obite ciemnym aksamitem mają klasyczne, drewniane ramy, a ich głęboki kolor pochłania większość światła, tworząc spokojną, kameralną przestrzeń. Balustrada jest niska, metalowa, wykończona matowym połyskiem. Światło pada tu delikatniej niż na parterze — pojedyncze zaczarowane lampy w ściennych kinkietach dają ciepłą, stabilną poświatę, bez dodatkowych efektów. Akustyka jest wyraźna, a dźwięk ze sceny dociera czysto, bez echa. To miejsce wybierają widzowie, którzy wolą obserwować spektakl z dystansem, w ciszy i bez tłoku. Balkon jest klasyczny, uporządkowany, zaprojektowany tak, by nie odciągać uwagi od sceny, a jednocześnie dawać poczucie prywatności i dobrego widoku na każdy fragment przedstawienia.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
05-01-2026, 18:50
16 kwietnia 1962


- Non, le grand amour ne suffit pas
Seul un adieu fleurira
C'est notre histoire de vie, douce et amère

Dźwięki pianina niosły się po sali, w towarzystwie wyśpiewywanych słów do granej melodii. Francuska piosenka, nawet jeśli dość smutna, była bardzo wymagająca głosowo i na pewnym wersie Nylah od dwóch godzin nie potrafiła odpowiednio wyprowadzić głosu, co sprowadzało się do delikatnego zafałszowania nut i niepotrzebnego obniżenia głosu. Łapiąc się na tym kolejny raz urwała piosenkę i wydała z siebie kilka mało eleganckich przekleństw.
- Niech to cholera, nie potrafię. – jęknęła całkowicie załamana. – Nie wiem, co jest nie tak, całkowicie nie udaje mi się wyprowadzić głosu. – oparła się o pianino i pacnęła głową w ręce.
Nie dało się ukryć, że była solidnie zmęczona, niekoniecznie dzisiejszym dniem, ale całością. Gardło zaczynało ją trochę boleć, ale przynajmniej jeszcze nie chrypiała. W zasadzie mogłyby zakończyć już próbę, ale Black była wystarczająco uparta, by chcieć osiągnąć sukces. Dzisiaj. Już. Teraz. Uparła się i już, więc nie chciała kończyć próby, póki nie zaśpiewa arii bezbłędnie.
- Przerwa? – spojrzała ponuro na Warren, podnosząc głowę ze swoich rąk.
Inna rzecz, że ta dzisiejsza pieśń brzmiała po prostu… inaczej. Nylah zawsze się starała, zawsze wkładała serce w wykonywane utwory, ale dzisiaj to brzmiało zupełnie inaczej. Jakby przelewała wszystkie swoje uczucia w tę jedną piosenkę – piosenkę, która zresztą całkiem adekwatnie opisywała kawałek jej życia uczuciowego. Może właśnie w tym tkwił problem dzisiejszej próby? Że starała się za bardzo i zapominała, że tak naprawdę to tylko piosenka. Nic poza tym. Ale jakoś musiała sobie radzić po stracie.
- Zaraz głos mi wysiądzie. Chyba. – mruknęła jako usprawiedliwienie dla prośby o przerwę.
Jak zawsze czuła się lekko zawstydzona tym, że prosiła o przerwę. Przyznawanie się do słabości przy Almyrze nie było już aż tak trudne, jak na samym początku, nadal jednak czuła się tym faktem zawstydzona. Zsunęła się w końcu na podłogę, zamiast sięgnąć po filiżankę z jakimś ziołowym naparem i oparła się o nogę od pianina, przymykając oczy. Dlaczego dzisiaj wszystko jej nie wychodziło? Zaczynając od stłuczenia ulubionego kubka w domu a kończąc na tej próbie.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
11-01-2026, 14:36
Warren nie przejmowała się tym, że po raz kolejny coś nie poszło. Trzeba było przerwać grę. W takich sytuacjach, gdy nie grała typowo utworów tylko na fortepian, a akompanowała komuś - było to normalne. Sama od siebie wtedy był jedynie tłem dla drugiej osoby - bądź kilku osób. Na początku, gdy musiała z kimś grać w duetach, denerwowało ją to - trafiała z reguły na osoby mało przygotowane na próby, zgarniające dla siebie tylko błyski fleszy i gratulacje. I to drugie jeszcze Almyra znosiła - w końcu była zbyt dobra dla wszystkich i jako akompaniator nie uważała, by to ona była najważniejsza, wręcz przeciwnie - ale to pierwsze... Na początku mocno wyprowadzało ją z równowagi. Od siebie zawsze starała się dać sto procent, niezależnie, co to było - czy praca, czy nie. Ale jeśli ktoś nie przykładał się, a powinien pokazać, że mu zależy...
Fakt faktem Almyra nie potrafiła postawić się całkowicie i zwrócić komuś uwagę. Zwłaszcza, że najczęściej takie osoby uważały się za pępek świata, więc z automatu było się na przegranej pozycji. Dlatego nie było co się denerwować. Nauczyła się podchodzić do tego faktu ze spokojem. I jeśli trafiała nawet na kogoś, kogo nie lubiła - wszystko trzymała w sobie i nie zamierzała się odzywać. Szczęście, że aktualnie pracowała nad duetem z Nylah, z którą - mogła tak chyba powiedzieć - jakoś się zaprzyjaźniła. W szkole miały między sobą utarczki i momentami ciężko było przejść obok siebie obojętnie (nie mówiąc o przyjaznym nastawieniu, broń Godryku), ale teraz? Były dorosłe, znalazły jakiś wspólny język i nie było co się przejmować tym, co było kiedyś.,
- Przerwa. - - zarządziła również, zdejmując dłonie z klawiatury i odsuwając się od fortepianu. Wstała, rozciągnęła się i podeszła do Black, wyglądającej w tym momencie jak siedem nieszczęść. Kucnęła obok niej, obejmując dłońmi kolana. - Za dużo od siebie wymagasz. Dopiero ćwiczyć i trenujesz, a to nie jest prosta piosenka. Chcesz ziółek? - wychyliła się, chcąc złapać filiżankę stojącą na stoliczku niedaleko, ale zaraz przypomniała sobie, że były zimne, bo zaparzone na samym początku próby. - Albo chcesz nowe?
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
24-01-2026, 19:28
Z brzegu mogłoby się wydawać, że pianino służyło tylko po to, by akompaniować pieśniarce i utrzymywać równe tempo piosenki. Nylah nie uważała w ten sposób, melodia akustyczna była nieodłączną częścią całego utworu. Można było być najwspanialszym muzykiem i posiadać najwspanialszy wokal, ale jeśli nie potrafiło się zgrać z drugą częścią swojego duetu, to choćby największe wysiłki były skazane na porażkę.
Doskonale pamiętała początki w Hogwarcie i te utarczki z Almyrą. Nie mogła powiedzieć, by kiedyś za sobą jakoś specjalnie przepadały. Ludzie bywają też pamiętliwi i tego także była w pełni świadoma, dlatego na początku trochę obawiała się tej współpracy z Warren. Nie była pewna, czy mogły się zaraz nazywać wrogami, ale na pewno stare zaszłości istniały gdzieś w przestrzeni ich znajomości. Nie z takich powodów ludzie podkładali sobie świnie – rzecz jasna nie oskarżała Almyry o jakikolwiek sabotaż, ale wewnętrzny niepokój gdzieś został. Miło jednak było widzieć, że obie zostawiły szkołę i wydarzenia z niej poza sobą. Że potrafiły zacząć ze sobą współpracować.
Po początkowym niepokoju Nylah musiała przyznać, że polubiła współpracę z pianistką, dogadywała się z nią i prawdę mówiąc coraz bardziej uważała ją za przyjaciółkę. I to taką, przy której nie musiała zachowywać czystokrwistych pozorów tak zwanej arytokracji.
- Wiem, że nie jest, ale po takim czasie powinno mi zacząć wychodzić… – westchnęła głęboko. Co z tego, że ćwiczyły ją dopiero trzeci dzień, Nil wiedziała swoje. – Chcę. Zimne też mogą być. – to jedno pytanie Almyry rozładowało trochę napięcie Black i roześmiała się krótko.
- Akurat to chyba jedne z nielicznych, które da się pić też na zimno. – większość ziół na zimno smakowało paskudnie i nie raz narzekała na to Almyrze. – Powiem ci, że to wszystko wina mojego brata. Znowu rano się do mnie doczepił, chociaż staram się go unikać. – poprawiła pozycję, poklepując zachęcająco podłogę obok siebie. Odpoczną przez 5 minut, napiją się czegoś i wrócą do próby. Chwila odpoczynku należała się każdemu, a Nylah doskonale wiedziała, że są w końcu w pracy. Może powinny się kiedyś umówić w kawiarni?
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
26-01-2026, 14:20
Almyrę dużo rzeczy spotykało w Hogwarcie, ale mówiąc całkowicie szczerze - starała się te przykre wyrzucać z głowy. Ot, skupiać się na tych miłych i przyjemnych. Oczywiście, że nie wszystko udawało się zapomnieć, ale w większości chociaż próbowała. Wiedziała, na kogo powinna uważać i gdy pierwszy raz spotkała się z Nylą w pracy, nie napawało ją to wielkim optymizmem. Wiedziała jednak, że nie są w szkole i tak naprawdę powinna nauczyć się współpracować nawet z tymi osobami, które za nią nie przepadają, bądź ona ma z nimi jakiś problem. Na szczęście jednak okazało, że w przypadku panny Black udało się odstawić wszelkie niesnaski i niechęci i dały radę nawiązać jakąś tam więź. Z początku co prawda Almyra podchodzia do tej relaci bezpiecznie, ale z czasem nie dość, że przyzwyczaiła się do towarzystwa Nylah, to jeszcze stała się jej bliższa niż mogła się tego spodziewać.
- Za dużo od siebie wymagasz. A nie możesz też w ten sposób postępować, pamiętaj, że głos ma się jeden i trzeba o niego dbać. - bo chociaż miały wszelkie magiczne lekarstwa dostępne, po co było się męczyć? I robić sobie krzywdę? W końcu zadzieje się taka, której nie będzie można cofnąć w magiczny sposób. A wtedy będzie tragedia. - Chwilę odpoczniemy i na nowo weźmiemy się za ćwiczenie.
Słysząc potwierdzenie o ziółka, Warren zniknęła na chwilę w drzwiach. Wróciła po paru minutach, niosąc dwie filiżanki - jedna z chłodnym, druga z ciepłym naparem. Czasami podbierała ziółka Blackówny, raz na jakiś czas miała na nie ochotę. Postawiła chłodną filiżankę przed dziewczyną, sama usiadła z dala od fortepianu, nie chcąc na niego wylać ziółek. Byłaby to dla niej tragedia, gdyby tak dokładnie się zadziało. Musiała trochę rozgrzać też palce - dlatego ta chwila wolnego to idealny moment na zrobienie i tego.
- Znów? Co tym razem, o co się doczepił? Co zrobiłaś? - uniosła brew w górę, kierując na nią zainteresowane spojrzenie. Lubiła co jakiś czas słyszeć, o czym się tam Nylah kłóci ze swoim bratem. Z jej opowieściu miał sporo do zarzucenia, ale ilekroć Black mówiła o czymś nowym, Almyra dopisywała kolejny podpunkt w swojej liśce - Dlaczego trzeba uważać na pana Blacka. Zabawne dość. - Ale nawet jeśli Cię denerwuje, nie możesz się zajeżdżać przez niego w pracy.
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#6
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
06-02-2026, 17:11
Przewróciła oczami w ten swój charakterystyczny sposób. Wiedziała, że powinna trochę odpuścić i przyjąć do wiadomości, że nie wszystko da się załatwić w tak szybki sposób. Że odpowiedni performens muzyczny wymagał wielu prób i ćwiczeń, a po trzecim dniu nie zdoła perfekcyjnie zaśpiewać całości. I co z tego? Jej mózg nie przyjmował tego do wiadomości, czego przypomnieniem było właśnie to przewrócenie oczami. Almyra miała rację, ale to i tak niczego nie zmieniało.
- Z jednej strony wiem o tym. Z drugiej od razu mam ochotę powiedzieć, że od czegoś są medykamenty i przecież sobie poradzę. – na początku ciężko było jej przyznawać, że ma dość, ale teraz, kiedy zrozumiała, że Warren nie wykorzysta tego przeciwko niej, uczyła się mówić prawdę. Jednocześnie też udało jej się wytłumaczyć, że po prostu nie potrafiła inaczej. Lata wychowania i żądania perfekcji sprawiały, że po prostu teraz już musiała i nie umiała przezwyciężyć tego myślenia.
- Jasne. Chwila przerwy dobrze nam zrobi. Nie bolą cię palce od klawiszy? – zaciekawiła się, bo to zawsze było coś, co ją intrygowało. Czasem zastanawiała się, czy nie lepiej było nauczyć się grać, ale przecież i tak już było za późno.
Odczekała tę chwilę, aż Almyra wróci z ziółkami i z cichym podziękowaniem wzięła filiżankę, upijając kilka łyków chłodnego naparu. Lubiła myśleć, że dobrze działał na gardło, a poza tym zwyczajnie jej smakował. Ot i cała tajemnica.
- Ja? Po prostu istnieję. – westchnęła głęboko. – My chyba nie umiemy już inaczej, a od ostatniej kłótni naprawdę staram się schodzić mu z drogi. – nie mówiła Almyrze o tym, jak Orion rzucił w nią zaklęciem. Ten krzyk do teraz słyszała w uszach. – Jakieś dwa tygodnie temu się pożarliśmy. Padło kilka słów za dużo, różdżki poszły w ruch… Teraz po prostu powiedzmy, że nie przepadam za jego towarzystwem. – bardziej niż wcześniej. – I ja się wcale nie zajeżdżam. Po prostu muszę coś robić. – nikomu nie mówiła o powracających koszmarach, nikomu nie wspomniała o Gustavie i swoich uczuciach do niego. Problemy naprawdę się nawarstwiało i panna Krueger chyba miała rację z tym uzdrowicielem. Powinna się komukolwiek wygadać, ale… nie tutaj. Nie w teatrze.
- Almyra? Co powiesz na jakiś wspólny wypad do pubu albo na zakupy? Nie mówię że dzisiaj, ale w jakiejś wolnej chwili? – zerknęła niepewnie na dziewczynę. Warren była spoza kręgu, na swój sposób ufała jej i chyba mogła powiedzieć jej kilka słów więcej?
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#7
Almyra Warren
Czarodzieje
Hovering like your shadow and whispering to you - I’m your light and your darkness.
Wiek
24
Zawód
Artystka, pianistka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
10
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
15
Brak karty postaci
07-02-2026, 20:10
Dla muzyki Warren była zdolna poświęcić naprawdę wiele. Przez jakiś czas, gdy dostała się do teatru Arkadii, była tak przeszczęśliwa, że brat praktycznie nie widywał jej w domu. Spędzała każdą możliwą chwilę w salach ćwiczeń. Nie odstępywała instrumentu na krok, potrafiła nawet nie jeść prawie nic, byleby móc trenować i pokazać, że to nie był przypadek, że zaczęła tutaj pracę. Oczywiście było to bardzo niezdrowe i odbiło się potem na jej zdrowiu, więc starała się teraz nauczyć jakiejś rozwagi. Jakiegoś rozumu, byleby sobie nie działać na szkodę, bo przecież nie o to chodziło. Nie mogła się wymęczyć, by nie móc grać, a bardzo powoli ku temu zmierzało. Na szczęście ktoś zareagował i jej uświadomił, że to wcale nie tak powinno wyglądać. I co im po nowym nabytku, jeśli nie była w stanie potem pociągnąć muzyki na dłuższą metę?
Zdawała sobie sprawę z podejścia Nylah. Bycie perfekcyjnym... To tak super brzmi. I jak można by było być z siebie dumnym, gdy już się tą perfekcję osiągnie! Problem polegał na tym... że jeśli podążałeś za perfekcją, prawdopodobnie nigdy jej nie osiągniesz. Nic nie zadowoli Cię w stu procentach i chociaż Almyra sama próbowała być perfekcjonistką, jeśli chodzi o pracę - zdawała sobie powoli sprawę z eto, że tak się nie stanie. Może być bliska ideału, ale nigdy idealna. Nie wiedziała tylko, jak przekazać to Nylah - by nie poczuła się przez nią wstrzymywana. Ale, wszystko w swoim czasie.
- Na spokojnie, mamy jeszcze trochę czasu do występu, na pewno dasz radę. - powiedziała spokojnie, faktycznie zarządzając przerwę. Musiała dbać o głos Nylah, skoro ta nie do końca chciała odpocząć.
Gdy wróciła z ziółkami, usadowiła się wygodnie, nie przy pianinie. Rozprostowała parę razy palce, kierując na nie spojrzenie. Czy ją bolały? Nigdy się nad tym nie zastanawiała, bo nawet jeśli, zwalała to po prostu na słabą kondycję i zmęczenie, niż nadwyrężnie któregoś z mięśni.
- W sumie to nie. Ale może nigdy nie zwróciłam na to też uwagi. Wiesz, mam podobnie jak Ty, z podejściem. Najlepiej jakby się udało już za pierwszym razem wszystko pięknie ogarnąć... - westchnęła cicho, upijając parę łyczków ziółek. Spojrzała na blondynkę i miała nadzieję, że chociaż trochę odpocznie. Że poświęci tych parę minut, by nie przejmować się pracą i by jej głos mógł chociaż chwilę odpocząć. Słuchała jej słówa o bracie, kiwając cicho głową. Po jakimś czasie wbiła spojrzenie w ziółke i westchnęła cicho, nie chcąc jej przerywać. Że też ona z bratem tak bardzo różnili się rodzeństwa Blacków... Czy była to tylko kwestia innej rodziny? Może tego, że na Almyrze też nie miał kto wywierać presji, że musi być perfekcyjna? Wystarczyło, że sama sobie ją narzucała, ale to nie mogło dorównać poziomowi w rodzinie Blacków, tego była pewna.
- Nasi bracia i nasze życie tak bardzo się różnią. Twój brat wydaje się być... Nie wiem, ciężki w obyciu. Nie możecie się mijać i nie zwracać na siebie uwagi? - najszybsze rozwiązanie tego, na już i najwięcej na szybko sensu miało w głowie Almyry. Na jej propozycję podniosła głowę i skierowała na nią spojrzenie. Nie do końca się tego spodziewała - w końcu jakby nie patrzeć... Nie była nikim wartym uwagi w arystokratycznym świecie, ale miło jej się zrobiło, kiedy to zaproponowała. Uśmiechnęła się w stronę blondynki ciepło i skinęła głową. - Jasne. Możemy się umówić któregoś dnia, nie samą pracą przecież człowiek żyje, prawda? Myślę, że oderwanie się od rzeczywistości dobrze nam zrobi.
Bo ona również tego potrzebowała. Dużo się działo i reset każdemu się przyda. Posiedziała jeszcze chwilę, nic nie mówiąc, ale widać było, że nad czymś się zastanawia. Coś konkretnego chodziło jej po głowie. W końcu, dopijając ziółka dość szybko, wstała i podeszła do fortepianu.
- Słuchaj, a gdybyś tak... zamiast tutaj oddechu, wzięła parę słówa wcześniej? W tym miejscu? - wzięła nuty w dłonie i skierowała je ku blondynce. Pokazała moment, o którym myślała i nuty po chwili wróciły na podstawkę. - Mogłabym zagrać wtedy tutaj dłużej i na Ciebie spokojnie poczekać, a Ty byłabyś bardziej przygotowana na następną frazę...
Fly up
Fall into the Sunkiss
I’ll embrace you fearlessly
I’ll kiss you in that red light
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#8
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
12-02-2026, 18:15
Oczywiście, że nie sposób było stać się perfekcyjnym, bo takich osób po prostu nie było. Każdy miał swoje wady, swoje problemy – można było jedynie udawać, jak starała się to robić Nylah. Ale czy było to dobre dla zdrowia? Zapewne ani trochę. Czasem jednak nie było większego wyboru, a przynajmniej tak to rozumiała Nil. I niestety nie potrafiła wyjaśnić dobrze, dlaczego właściwie musiała, dlaczego nie mogła sobie pozwolić na błąd i dlaczego dzisiejszy dzień tak strasznie ją frustrował.
Posłała Almyrze pełen wdzięczności uśmiech. Co innego wiedzieć, że musi sobie poradzić, że musi być na tip top, a co innego usłyszeć pełne wiary „dasz radę”. Zapewne tak będzie…
- Ty też dasz radę. Obie damy. – stwierdziła w końcu, ciesząc się, że to właśnie na nią trafiła w tej współpracy w Arkadii. Mogła przecież trafić na kogoś, kto by się czepiał i ciskał, a tak? Wierzyła w Almyrę, a Warren – chyba – wierzyła w nią. A to znaczyło dla niej dużo, dużo więcej, niż pokazywała na co dzień.
- O to to to. Wtedy byłoby dużo lepiej i wygodniej. – roześmiała się szczerze słysząc o pomyśle ogarnięcia wszystkiego za pierwszym razem. Oj tak, byłoby tak dużo lepiej, nie musiałaby się przejmować… - Życie byłoby wtedy dużo prostsze, prawda? I oszczędziłoby godzin ćwiczeń. – puściła jej oczko.
Te kilka chwil przerwy naprawdę było jej potrzebne. Wprawdzie rozmowa zeszła na Oriona, ale z kim innym miałaby pogadać? Rzecz jasna nadal była lojalna, nadal nie mówiła niczego, nie wspominała o niczym, co mogłoby postawić w złym świetle rodzinę Blacków – w końcu to chyba normalne, że rodzeństwo czasem się kłóci, prawda? Jak naprawdę te kłótnie wyglądały wiedzieli jednak tylko oni sami.
- Niestety nie zawsze jest to możliwe. Tradycja rodzinnych posiłków i tak dalej. – a przy okazji Orion szukał zaczepki. Chociaż wydawało jej się, że teraz coś się odrobinę zmieniło, ale teraz ona usilnie starała się nie przebywać w jego obecności. Zaklęcie nadal czasem trzeszczało jej w uszach i ten przerażający krzyk…
- O to to to! Dokładnie tak, jak mówisz. – uśmiechnęła się szeroko. Może i Almyra nie była jedną z dwudziestki ósemki, ale co z tego? Nadal była panną czystej krwi, razem pracowały i nikt nie powinien mieć nikomu za złe wspólnych spotkań. A w obecności Warren i tak Nylah czuła się bardziej swobodnie niż w obecności niektórych błękitnokrwistych.
Przerwa jednak się skończyła i Nil z ciekawością obserwowała, jak Warren nad czymś myśli. Poczekała, aż tak wyartykuuje to, co siedzi jej w głowie i zamyśliła się dość intensywnie.
- Czekaj. W sensie że zamiast oddech tutaj i tutaj – wskazała odpowiednie miejsca na zapisie nutowym Almyry. – to tutaj i tutaj? To w sumie wymagałoby lekkiej zmiany, ale da faktycznie więcej czasu na wyprowadzenie głosu i powinno się udać dociągnąć całą linię. – oceniła pomysł Almyry i skinęła energicznie głową.
- Możemy spróbować. Dobra, koniec przerwy. – zaśmiała się, dopijając ziółka i ustawiając się w poprzednim miejscu. Przerwa zdecydowanie jej pomogła, przyjęty pomysł na wspólny wypad też. Dlatego zaczekała na dźwięki pianina, przygrywkę i zaczęła śpiewać, skupiając się na tym, by oddechy wziąć we wcześniej uzgodnionych miejscach.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 20:14 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.