• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Teatr Magiczny "Arkadia" > Loża honorowa
Loża honorowa
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
13-11-2025, 19:39

Loża honorowa
Loża honorowa znajduje się tuż przed Dużą Sceną, lekko wyniesiona ponad pierwszy rząd, tak aby goście mieli perfekcyjny widok na każdy gest aktorów. Ograniczona niską, elegancką barierką i wyłożona miękkim, ciemnym welurem, wyróżnia się dyskretną, ale wyraźną estetyką miejsca zarezerwowanego dla najważniejszych osób. Zasiadają tu politycy, wysocy urzędnicy oraz przedstawiciele znakomitych angielskich rodów czarodziejskich, często zapraszani na premiery i wydarzenia galowe. Fotele są wygodne, stabilne, a niewielki stolik ułatwia ułożenie programów i notatek. Subtelne zaklęcie wzmacnia akustykę, dzięki czemu kwestie ze sceny docierają wyjątkowo czysto, bez szmeru z widowni. Oświetlenie przy loży pozostaje przygaszone, tak by uwaga skupiała się wyłącznie na przedstawieniu.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Leopoldine Flint
Czarodzieje
to be a woman is to perform
Wiek
23
Zawód
wschodząca gwiazda baletu
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
0
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
13
16
20
Brak karty postaci
15-01-2026, 18:02
Gdzie znajdowała się granica? Dokładnie tam, gdzie pragnęła dostrzec ją baletnica. Doskonale bawiła się w trakcie ich krótkiej wymiany zdań, lecz z każdą mijającą chwilą czuła, że powinna ją zakończyć. Że nie pozostało jej — im — jeszcze wiele czasu, nim zostaną zauważeni. Pochłonięci rozmową, nie żadnymi bezeceństwami, ale w teatrach takich jak ten, najsłynniejszy przybytek tego typu w magicznej Wielkiej Brytanii, nawet takie chwilowe, niezobowiązujące rozmowy mogły urosnąć do rangi czegoś istotnego. Jej, jako artystce, mogłoby to dodać kolejnej warstwy aury, skoro od razu zwróciła na siebie uwagę kogoś z wyższych sfer. "Leopold" również mógł wynieść z tego coś dobrego — jego uwaga została odwzajemniona, nie pouczł zimnego wiatru odrzucenia jeszcze przed otworzeniem ust. Ba, już na pierwszy rzut oka widać było, że Leopoldine bawiła się świetnie. Kolejne słowa płynące z jego ust zmusiły ją do szerokiego uśmiechu i myśli, że powinna zabierać ze sobą na takie bankiety wachlarz, za którym mogłaby go schować. Tymczasem jednak Rodric miał okazję oglądać go w całej okazałości, uśmiech sięgający oczu młodej kobiety, wreszcie okazał się też niewystarczający; nim się spostrzegła, zaczęła wtórować męskiemu chichotowi. Takie proste frazesy płynące z ust zapaleńca mogłyby powalić na kolana byle tancereczkę bez pieniędzy i innych perspektyw, to musiała mu przyznać. Czuła jednak specyficzny rodzaj satysfakcji płynący z tego, że nawet, gdy impersonator uświadomił sobie, że ma do czynienia z trudniejszym przeciwnikiem, nie złożył broni.
Całej sprawie pomogło oczywiście to, że sam mężczyzna był posiadaczem naprawdę przyjemnego dla uszu śmiechu.
— Zaprosi mnie pan? Życzyłabym sobie zająć miejsce w pierwszym rzędzie, aby mieć na pana jak najlepszy widok — ledwie powstrzymała się przed powiedzeniem, że życzyłaby sobie zająć miejsce obok niego, ale to zdradziłoby przedwcześnie, że doskonale wiedziała o wprowadzonym przez niego fortelu. Nie mogła wyłożyć kart na stół, przynajmniej jeszcze nie teraz. Przy następnym spotkaniu? Och, jak najbardziej. — Och, proszę tak nie mówić, a tym bardziej nie robić! Najszczęśliwsza będę, gdy zadedykuje mi pan jedno ze swoich zwycięstw — całą sobą musiała powstrzymywać się, aby nie poddać się zimnemu dreszczowi, który przebiegł w dół jej kręgosłupa. Gdyby Leopold, ten prawdziwy, wiedział, co robiono z jego reputacją za jego plecami, że sugerowano przegraną — jako Flint! — zapewne miałaby okazję do przyjrzenia się bliżej porywczości brata bliźniaka. I w niej propozycja, wyimaginowanej co prawda, porażki wywołała nieprzyjemne ukłucie w brzuchu. Równie dobrze mógłby zaproponować jej coś podobnie obrzydliwego, wizytę w świńskim chlewie, polowanie na ślimaki czy całowanie ropuchy.
Nie uciekła, nie odstąpiła o krok, marszcząc nosek z niesmakiem tylko dlatego, że ciepły oddech muskał jej szyję, największą słabość. To wtedy instynkt zaczął nie tylko domagać się ucięcia całej rozmowy, ale także krzyczeć, świadomy wad i zalet Leopoldine. Ona jednak najwyraźniej nienauczona dostatecznie przez lata na obczyźnie, postanowiła na moment wygłuszyć owe krzyki biciem własnego serca. Oto skrzyżowali ze sobą spojrzenia i przez moment nie liczyło się zupełnie nic. Że jeszcze przed chwilą nieświadomie dotknął przerażającego dla niej zjawiska porażki, że przybrał sobie niezasłużenie miano jej kochanego brata. Wystarczyło, że był blisko i miał piękne, brązowe oczy. Podobno kłamcy mieli najpiękniejsze oczy na świecie, coś o tym wiedziała.
Tym razem z opresji wyciągnął ją on sam. Odsunął się, a ona zawtórowała mu tym samym, jeden miękki krok i pół następnego. Wolne już ręce splotła ze sobą za swymi plecami, chwila wątpliwości Rodrica sprawiła, że i ona powraca do siebie, z głową uniesioną wysoko, zadziornym błyskiem w spojrzeniu i prawie wyczuwalną ulotnością w każdym geście. W takiej roli lubi się najbardziej.
— Powiedział pan już wystarczająco wiele, abym miała jakieś wyobrażenie pańskiej opinii — odpowiedziała po chwili, pozwalając sobie na ostatni poufały gest tej nocy. Puściła mu oczko, pragnąc ulotnić się, zanim przyjdzie mu do głowy pytanie o to, co ona sądzi o nim. Dłużej nie mogła ignorować swej intuicji, czas ich drobnej zabawy dobiegł końca. Teraz musieli udać się w swoją stronę — ona do Margate, do prawdziwego Leopolda, któremu opowie o złodzieju tożsamości jeszcze przed snem, on — gdziekolwiek zabiorą go jego zachcianki. Powróciła na moment myślami do bukietu różowych hortensji, czy powinna zabrać je ze sobą? Nie, w Margate czekało na nią tysiąc kompozycji bukietowych, a jej garderba, nowe sanktuarium pracy w teatrze, mogło nacieszyć się tym jednym, słodkim w zapachu rozkwitem.
— Życzę dobrej nocy i udanych snów, panie Flint — szepnęła, gdy powolnym, niemalże leniwym krokiem mijała go po drodze do drzwi.

| z/t x2
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 22:04 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.