• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Ministerstwo Magii > Piętro VIII > Fontanna Magicznego Braterstwa
Fontanna Magicznego Braterstwa
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
31-05-2025, 23:14

Fontanna Magicznego Braterstwa
Majestatyczna, złocista konstrukcja zajmująca centralne miejsce w atrium Ministerstwa Magii. Wznosi się wysoko, przedstawiając grupę postaci – dumnego czarodzieja z uniesioną różdżką, czarownicę o łagodnym spojrzeniu, a także centaura trzymającego napięty łuk, goblina i skrzata domowego, spoglądających na parę magów z podziwem. Z różdżek i dłoni wszystkich figur tryskają strumienie wody, które lśnią jak ciekłe złoto, rozpryskując się w powietrzu i spływając do obszernej misy u stóp pomnika. Kojący dźwięk wody odbija się echem po marmurowych ścianach atrium. Wrzucane przez przechodniów monety lśnią na dnie fontanny, a wszystkie zebrane środki trafiają na wsparcie Świętego Munga. Oficjalnie symbolizuje jedność wszystkich magicznych istot, lecz w rzeczywistości stanowi obraz wyraźnej hierarchii, w której czarodzieje zawsze stoją na szczycie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Henry Teyssier
Zwolennicy Dumbledore’a
there's no man as terrified as the man who stands to lose you
Wiek
22
Zawód
auror, poczatkujący klątwołamacz
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
16
0
OPCM
Transmutacja
19
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
13
10
Brak karty postaci
18-01-2026, 11:44
Najbardziej zaskakujące w tym wszystkim wydawało się to, że świat, życie — wszystko płynęło dalej. Poruszenie na korytarzach już za moment przerodzi się w ciszę. Przez kilka następnych dni do siedziby Ministerstwa napływać będą nie tylko naoczni świadkowie obecności Grindelwalda, ale i ci, którzy będą przysięgać na prochy własnej matki, że zaledwie godzinę wcześniej widzieli go w porcie, na Pokątnej, ba - nawet w mugolskiej części Londynu! Jednak zaraz potem wszyscy będą zdawać się zapomnieć, zatopią się we własnej codzienności, problemach, próbach wiązania końca z końcem. Henry wiedział, że miną również emocje - zastąpi je trzeźwe spojrzenie, bardziej metodyczne myślenie. Bo oni, członkowie oddziału aurorów, nie zapomną. Wiedział, że cała ich uwaga skupi się w następnych tygodniach właśnie na tym. Grindelwald nie był byle kim, potrafili to ocenić, nawet jeśli społeczeństwo szybko przechodziło do porządku dziennego, zupełnie jakby już nie pamiętali jak wyglądał świat te kilkanaście lat temu, gdy obecność czarnoksiężnika była niemal na każdym kroku namacalna.
Bał się o Lizzy. Bał się o siebie, ale równocześnie czuł specyficzne podekscytowanie. Jego idealizm szedł nierzadko z młodzieńczą naiwnością, że oto ma przed sobą jakąś większą misję, że nie darmo wybrał zawód aurora. Miał mieć realny wpływ na losy świata - a pojawienie się na scenie czarnoksiężnika, który zdawał się dawno zniknąć z doczesnej szachownicy, miało mu to ułatwić. Obawiał się ludzkiego bestialstwa kryjącego się nawet w najmniej podejrzanych osobnikach, bezkompromisowości, na którą sam zapewnego pewnego dnia będzie musiał się zdobyć. Poświęceń, konieczności wyboru między tym, co dobre, a tym co bezwzględnie potrzebnym.
- Muszą nas przynajmniej wysłuchać - odparł zdecydowanie, z zacięciem zmuszającym go do nagłego zaciśnięcia dłoni w pięści. Musieli spróbować, chociaż społeczeństwo niełatwo przyjmowało pewne prawdy do świadomości, biorąc je jedynie za elementy gry, objawy manipulacji, nie siląc się na głębsze przemyślenia, czy krytyczne myślenie. Wierzyli w to, co w danej chwili wydawało im się najłatwiejsze do przyswojenia. Nie mogli się jednak poddawać, należało przemówić im do rozsądku. Czy nie widzieli, że poprzeliczny Grindelwalda widzieli przyszłość w nierówności, budowaniu barier i zamykaniu się na inność? Henry nie chciał, aby świat wyglądał w ten sposób. - Dlatego musimy zachować niezależność, pokazać głębię naszych przekonać, że argumenty wypowiadanie na glos idą w parze z naszymi działaniami. Że mamy w sobie również pokłady krytycyzmu, że nie przyjmujemy wszystkiego za pewniak… - Należałoby się nam pewne wyjaśnienie, przemknęło mu przez myśl. Szczerze rozmowa z Dumbledorem na temat ostatnich rewelacji. Przedstawiona rzeczowo, bez przemilczeń i uników.
Znowu zapragnął wziąć ją w ramiona, gdy tak bezradnie rozcierała oczy, a zmęczenie coraz wyraźniej rysowało się na jej twarzy. Emocje opadały, mijał pierwszy szok, sprawiając, że organizm odpuszczal. Może zdecydowałby się na ten krok, gdyby drzwi nie otworzyły się gwałtownie, a nagły gość nie wpadł tak bezceremonialnie w dzieloną przez nich przestrzeń.
- Jasne. Odpocznij. Widzimy się jutro… Będę dawać znać, gdyby coś się zmieniło - odparł, chociaż śmiał wątpić w tak szybki rozwój wydarzeń. Ścisnął jej dłoń na pożegnanie, a zaraz potem ponownie zasiadł za biurko. Chociaż leżały przed nim niedokończone raporty, on wciąż wpatrywał się w przestrzeń, bo docierało do niego, że tego dnia wiele się zmieniło. Codzienność nie miała już być taka jak dawniej. Po kilkunastu minutach otrząsnął się z zamyślenia i ruszył na odprawę - zapewne zupełnie inną niż dotychczasowe.

ztx2
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 21:58 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.