• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Szkocja > Hogsmeade i okolice > Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie > Pokój Wspólny Puchonów
Pokój Wspólny Puchonów
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
13-10-2025, 12:35

Pokój Wspólny Puchonów
Położony blisko kuchni, Pokój Wspólny Hufflepuffu wyróżnia się wyjątkową przytulnością. Niskie sklepienia, drewniane belki i jasne barwy tworzą atmosferę ciepła i bezpieczeństwa. Wejście prowadzi przez beczułki, które otwierają się tylko przy właściwym pukaniu. Wewnątrz rozstawione są miękkie fotele, stoły i liczne rośliny doniczkowe, które dodają życia i świeżości. Kominek zawsze emituje delikatne ciepło, a zapach pieczonego chleba często dociera tu z kuchni. To miejsce spokojne, gdzie uczniowie mogą odetchnąć po lekcjach i cieszyć się towarzystwem przyjaciół. Pokój Puchonów odzwierciedla wartości ich domu – lojalność, pracowitość i prostą radość bycia razem.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Dewotka
Konta Specjalne
Wiek
83
Zawód
strażniczka moralności
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
wdowa
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
21-01-2026, 19:29
Dewotka przeniosła na Sandy spojrzenie lśniących od irytacji, paciorkowatych oczu, nie mogąc dać wiary w to, że dziewczyna staje w obronie zbereźnika, który znieważył jej cześć w miejscu publicznym. - Jeśli ty sama siebie nie będziesz szanować, to nikt cię nie będzie szanował, a już na pewno nie on! - zawołała gniewnie, przypominając dziewczynię te starą prawdę, szczerze wątpiąc jednak, aby wzięła sobie tę radę do serca - a wbrew ich podejrzeniom wcale nie dyktowana była złośliwością staruszki, a troską o morale.
- To czemu nie traktujesz jej jak PORZĄDNEJ DZIEWCZYNY? - żachnęła się Dewotka w odpowiedzi i wypchnęła kij, aby mocniej wbić go w pierś mężczyzny. - Proszę na mnie nie krzyczeć! - zażądała od niego, tonem niewłaściwym skrzatom domowym, Dewotka była jednak istotą prawdziwie wyjątkową.
Gdy uslyszała jednak słowa "moją przyszłą żoną" cofnęła kij i zrobiła krok w tył. Pozwoliła Danielowi mówić, słuchając tej namiastki przeprosin. Westchnęła głęboko, pewna, że nic więcej tu nie wskóra - przynajmniej jednak próbowała. Pstryknęła palcami, a jutowy worek, wcześniej rozerwany zaklęciem, zniknął. Drugie pstryknięcie doprowadziło garderobę panny Wilkes do porządku - zapięło guziki i opuściło materiał spódnicy niżej, jakby tym samym chciała się upewnić, że intymne części ciała pozostaną w Hogwarcie należycie zasłonięte.
- Dewotka będzie mieć was na oku w tym zamku - ostrzegła, obdarzając Daniela i Sandy ostrzegawczym spojrzeniem; opuściła miotłę na posadzkę. - I lepiej pośpiesz się ze ślubem, jeśliś taki niecierpliwy! - dodała jeszcze, była bowiem niezwykle skora do dawania rad, o które nikt nie prosił. Po chwili rozpuściła się w powietrzu z głośnym trzaskiem.

Danielowi i Sandy do końca Zjazdu towarzyszyło uczucie bycia obserwowanym, lecz nigdzie nie dostrzegli postaci skrzatki.

Mistrz Gry nie kontynuuje interwencji.Violet Macnair
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#12
Daniel Dodge
Czarodzieje
I'm asking you to come there and make me look good. Alright?
Wiek
44
Zawód
Inwestor, Złodziej, Diler, Szmugler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
11
5
Brak karty postaci
22-01-2026, 14:19
No komedia - jedyne, czego brakuje to śmiechu zza kulis, tabliczek dla widowni z odpowiednimi reakcjami i może didaskaliów, które podpowiadałyby mi, co chwycić, o co się oprzeć i gdzie uciec przed miotłą, z której Dewotka zrobiła śmiercionośną bronią. Zaraz będę mieć dziurę w piersi, ratunku. Czarnego siniaka - to już jak w banku, a coś mi się wydaje, że dziś wieczorem Sandy mnie nie ukocha, oj nie.
– Ty mała… – o krok od zakasania rękawów, o krok od wytargania skrzatki za uszy, o krok od wrzucenia jej do kominka, wyrzucenia przez okno (zamknięte), przepędzenia kopniakiem w kościsty zadek. Tyle opcji na zemstę, tyle wariantów rozstrzygnięcia sporu po bożemu, że aż w głowie się nie mieści. Resztę zdania kończę tylko w myślach, pełno tam łaciny, której poziom to niezawodnie C2, język dostępny wyłącznie dla natywnych mieszkańców antycznego Rzymu i to obracających się w specjalistycznej branży. Prawdopodobnie budownictwie. Moje językowe popisy przynoszą przynajmniej jako-taki skutek, ot, taki ze mnie poliglota, że przynajmniej Sandy wraca do łask, a jej sukienka na miejsce. Tak samo śliczna, połyskująca i dopasowana, jak wcześniej. Jedynymi śladami naszego niedawnego kryzysu jest jej mokrawy dekolt, ciemna smuga pod prawym okiem i ciemniejsza obwódka na mojej klacie, gdzie świętoszka wierciła swoim kijem. Nie wierzę, że ta podła skrzacia nie skończyła jeszcze w worku na dnie jeziora: założę się, że jej podkuchenni miewali takowe myśli.
– Jak się człowiek śpieszy, to się diabeł cieszy – cedzę przez zęby, a kiedy ta znika, unoszę w górę zaciśniętą pięść, jakbym zamierzał pobić się z powietrzem.
– Wynagrodzę ci to Sandy, zobaczysz – przytulam ją do siebie, zagarniam ją całą, drobniutką, zmarzniętą, zapłakaną. Ochota na amory odpływa w siną dal, ale za to jestem naładowany jak pieprzona giwera. – Nikt nie będzie traktować cię w ten sposób, rozumiesz? – podnoszę do góry jej podbródek, chcę widzieć, jak kiwa główką i dołącza do polowania na głowę naszego wspólnego wroga. – Jesteś damą, nieważne, co mówiła tamta stara ropucha. Po prostu ci zazdrości – sączę jej wersję wydarzeń, w której dwójka zakochany padła ofiarami raszpli, której nikt nigdy nawet nie wypalcował. No ciekawe czemu. – Wytrzyj buzię, chcę jeszcze z tobą zatańczyć – mruczę w przerwie między jednym a drugim całusem, który składam na jej czółku i zmarszczonym nosku. – A z tym ślubem… – bo jeśli coś poprawi jej humor, to na pewno to, co związane z białą suknią, białym welonem i białym trzypiętrowym tortem z cukrowymi figurkami na szczycie. – jeśli ty tego chcesz, to ja też – mówię A, trzeba będzie powiedzieć B, a krótko potem śpiewać całą piosenkę “abecadła” gnojkowi w wysokim krzesełku. – Potrzebuję jeszcze trochę czasu. Wszystko musi być idealnie – a jutro udam, że byłem najebany.

zt Sandy i Dan
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 21:58 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.