• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Inne miejsca > Evershire College of Arcane Arts > Biblioteka
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
23-01-2026, 00:36

Biblioteka
Biblioteka Evershire nie imponuje nowoczesnością wystroju, ale z pewnością jest niezwykle cicha i pozwala sumiennym studentom odciąć się od gwarnego świata. Długie rzędy regałów ciągną się tu w głąb kamiennej sali, wypełnione woluminami oprawionymi najczęściej w skórzane okładki. Najrzadsze i najstarsze egzemplarze dotyczące magii teoretycznej, prawa czarodziejów i uzdrowicielstwa dostępne są wyłącznie dla studentów oraz wykładowców. Znajdują się tutaj księgi i zwoje pergaminów sprzed wielu wieków, niektóre niedostępne w żadnym innym miejscu, niektóre wydawane do wglądu w czytelni wyłącznie na specjalne pozwolenie. Każdy, kto podąża skomplikowanym śladem przeszłości, zwykle trafia do tego miejsca.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Morty Dunham
Akolici
Nie pomyl nieba z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.
Wiek
26
Zawód
muzyk - wiolonczelista, wróżbita
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
15
OPCM
Transmutacja
0
20
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
11
10
Brak karty postaci
23-02-2026, 22:38
20 kwietnia 1962

Różne emocje nawiedzały go przed nadejściem świtu.
Różne sny zakradły się pod powieki, gdy zamykał oczy.
Różne myśli kłębiły się pod sklepieniem czaszki, gdy dopalał na balkonie pierwszego papierosa tego dnia. Zmrużył oczy, nadal mając w pamięci swoja ostatnią rozmowę z Francescą. Jej troskę odbitą na talerzu spojrzenia. Ciepło jej palców na swojej dłoni. I jej słowa. Szczególnie jedno, które wyrzekła pomiędzy jednym a drugim łykiem piwa. O k l u m e n c j a. Skuteczna obrona umysłu przed atakami z zewnątrz.
Obracał te słowo w myślach, zastanawiając się, ile czasu upłynie, zanim uda mu się zamknąć swój umysł na cztery spusty.
Zadrżał, gdy mocniejszy podmuch wiatru przypomniał mu, że angielskim porankom nadal towarzyszył chłód. I w końcu wszedł do mieszkania, zatrzaskując za sobą drzwi.
List od Goldsmith leżał na szafce nocnej. Znał jego treść na pamięć. Krótka informacja o tym, że popołudnie spędziła w gmachu biblioteki Holloway. I owoc swojej pracy - notatki, które tam sporządziła.
Podstawą tej umiejętności jest wyczyszczenie umysłu z wszelkich myśli, uczuć, wspomnień, intencji na wzór czystej kartki – niemożliwej do przejścia zapory dla tych, którzy chcieliby dotrzeć w głąb duszy i poznać jej sekrety.
Czytając zapiski sporządzone jej pismem, nie mógł się nie uśmiechnąć. Przecież właśnie tego chciał. Uchronić umysł przed penetracją. Zablokować dostęp do własnych myśli i wspomnień. Cassius wiedział, jak poruszać się po korytarzach ludzkiego umysłu. Nieobcy był mu umysł Mortiego. Swego czasu - niemal dekadę temu - zwiedzał go jak galerię sztuki, lecz wówczas Dunham nie miał przed nim sekretów, obecnie miał do ukrycia znacznie więcej i do stracenia tyle samo.
Jeszcze w tym samym dniu napisał list do Nathaniela. Jeszcze w tym samym dniu otrzymał krótką odpowiedź i wiedział, gdzie uda się nazajutrz.

Zapewne gmach uniwersytetu magicznego wzbudziłby w nim większy zachwyt, gdyby nie pośpiech, jaki towarzyszył jego krokom. Zapewne poświęciłby budynkowi znacznie więcej uwagi, gdyby nie konieczność, jaka nim powodowała. Crouch samą swoją obecnością załatwił mu przepustkę do skarbnicy wiedzy, jaka kryła się w gromadzonym przez lata księgozbiorze. Nie zadawał pytań. Sam chwile później utonął w dekretach i ustawach, dzięki czemu Dunham mógł skupić się na swoim celu, który, po kilku minutach poszukiwań, znalazł się na wyciągniecie ręki, gdy odnalazł dział, który go interesował.
Czy magia umysłu była równie uzależniająca i pociągająca, co czarna magia? Mógł jedynie snuć spekulacja, że właśnie tak w istocie było, w innym wypadku Avery nie oddałby się jej bez reszty, a Morty nie znajdowałby się w obecnym położeniu - pod ścianą.
Teoria oklumencji przyciągnęła jego spojrzenie.
Sięgnął po książkę i niemal od razu poczuł, że po linie kręgosłupa spłynął dreszcze ekscytacji, jakby przemawiała językiem wielu pokoleń. Była wiekowa, to pewne. Świadectwem tego były pożółkłe stronice, z wyblakłym nadrukiem i wytarta okładka. Zajął miejsce przy jednym ze stolików, w najbardziej odległym kącie biblioteki. Chwile później, wykrzesując z siebie ostatnie pokłady skupienia, zatonął w lekturze.
Pierwsza strona powitała go encyklopedyczną definicją, z której dowiedział się kilka rzeczy. Przede wszystkim tego, że oklumencja jest zaawansowaną zdolnością magiczną, polegającą na świadomej kontroli własnego umysłu, której głównym celem jest ochrona przed penetracją psychiczną osób obdarzonych umiejętnością legilimencji. Oklumenta, czyli osoba posługująca się tą sztuką, może powstrzymać próby odczytania myśli, wspomnień oraz emocji poprzez wypracowanie mechanizmów psychicznej obrony.
Nie potrafił sporządzać notatek równie precyzyjnych, co Francesca. Nie dział tak metodycznie jak ona. Nie miał w tym żadnego doświadczenia. Jego życiem rządził chaos. I jego szkolne notatki również były nim wypełnione. Pełne skrótów myślowych, które rozumiał tylko on, a także szkiców.Tym razem jednak postanowił pójść śladem przyjaciółki. Wyjął wszystko, co niezbędne, aby rozpocząć proces nauki.
W celu zabezpieczenia treści mentalnych, konieczne jest zastosowanie technik opartych na neuropsychologii i sztuce medytacji. Proces oklumencji można porównać do tworzenia mentalnej bariery, która w naukach kognitywistycznych określana byłaby jako mechanizm samokontroli i blokady bodźców.
Nie pamiętał, kiedy ostatnio spędził tyle czasu w bibliotece. Nie pamiętał, kiedy ostatnio tyle czasu poświecił nauce. Nawet transmutacja nigdy nie powodowała bólu nadgarstka.
W kolejnym rozdziale autor twierdził, że wstępnym oraz fundamentalnym etapem nauki oklumencji było rozwijanie zdolności regulowania własnych emocji. W praktyce oznacza to praktykowanie medytacji. Kolejny etap - wizualizacja i modelowanie mentalnych struktur obronnych - zdawał się być o wiele bardziej wymagający. Adept oklumencji powinien regularnie stosować techniki wizualizacji, polegające na wyobrażeniu sobie fizycznej lub abstrakcyjnej bariery chroniącej umysł. Jest to analogiczne do tworzenia „mentalnej ściany”, stanowiącej filtr przeciwko atakom legilimencji.
Systematyczność i samodyscyplina.
Im większa samodyscyplina i samoświadomość, tym skuteczniejsza ochrona umysłu przed oddziaływaniem z zewnątrz.
Złapał w zęby dolną wagę; było go na to stać?
Nie sprawdzał jak dużo czasu spędził w bibliotece. Nie skończyło się na jednej książce, po pierwszej przyszła kolei na następną, aż w końcu litery zaczęły rozmazywać mu się przed oczami.
W toku nauki, osoba ćwicząca oklumencję musi nauczyć się rozpoznawać próby wtargnięcia do umysłu oraz świadomie je eliminować. Wymaga to praktyki w zakresie selekcji myśli, wyciszania niepożądanych impulsów oraz skupienia uwagi na konkretnych, neutralnych treściach.
Przetarł oczu, zakrywając w dłoni odruch ziewania. Czuł, że dzisiaj już nie skupi uwagi na zamieszczonych w księgach treściach. Nie pozostało mu nic innego, jak odłożyć książki na swoje miejsce i opuścić budynek.
W drodze do wyjścia tylko jedna myśl zaprzątała mu głowę - oklumencja stanowiła wyzwanie, któremu zamierzał sprostać. Francesca miała racje. Naukę należało zacząć od medytacji. Przysiągł sobie, że podejmie się tego trudu jeszcze dzisiaj, tuż po zachodzie słońca.

zt
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Nerissa Yaxley
Czarodzieje
(lying) honestly
Wiek
23
Zawód
salonowa kłamczucha, studentka prawa
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
panna
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
11
2
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
5
Siła
Wyt.
Szybkość
8
8
10
Brak karty postaci
10-03-2026, 17:58
drugi maja sześćdziesiątego drugiego | późne popołudnie
✴︎

Stukot obcasów wbijał się w pojedyncze warstwy zmysłów; palce nerwowo prostowały się i zginały na rogu zeszytu, który zapisany na każdym wolnym fragmencie, stanowił plątaninę myśli próbującą okiełznać teorię prawa w zaawansowaniu. Powoływali się na dawne wyroki, była w tym doza przyjemności kiełkująca wewnątrz żołądka, drażniąca masochistycznie całe trzewia, bo ledwie za moment ujrzała spod oprawek okularów zbliżającą się sylwetkę. Biblioteka, choć powoli opustoszała, na półpiętrze miała jedynie cztery stoliki, bliskie sobie na tyle, że zasiadając w którymkolwiek z najdalej oddalonych od jej własnego, czuć mógł swoich plecach jej oddech.
Może trochę tego chciała; gdy myślała o nim coraz silniej, dłonie zaciskały się i wbijały paznokcie w delikatne wnętrze, pozostawiając czerwone półksiężyce. Męska dłoń opadła na brzeg książki; zawsze tej samej, nieistotnej w momencie, w którym znajdowali się w trakcie edukacji. Długie palce rozchyliły strony tam, gdzie znajdował się zagięty pergamin prowadzonych notatek. Wystarczyłoby, aby podniósł książkę lekko ku górze, a woń perfum współgrałaby ze starością drukowanych przed laty książek. Delikatny materiał wydawał się sypać spomiędzy jego dłoni; niewyobrażalnie denerwowało ją to, jak potrafił sięgać po przedmioty — niekiedy nazywała to niezdarnością, kiedy indziej zobojętnieniem. Bez namaszczenia, bez delikatności; czasami wyobrażała sobie, co by się stało, gdyby ich losy toczyły się dalej, a on sam miały pochwycić jej włosy. Traktowałby je tak samo nieczule? A może bez dozy delikatności zacisnąłby palce tuż przy nasadzie, by włosy oplotły się wokół jego kłykci i z bólem wyrwały się przy wysunięciu dłoni z zacisku?
Opuściła na moment spojrzenie, usilnie próbując skupić myśli na czytanym przypadku. Klatka piersiowa unosiła się pod sukienką, chłodne od przebywaniu w cieniu biblioteki dłonie przekładały kolejne strony; skostniałe ruchy, skostniałe oczekiwania; nie wymagała już nic, po prostu czekała. Od śmierci ojca przestała się obawiać, że ktokolwiek ujrzy ich słowa, choć przed tygodniami, to właśnie mary uwypuklenia słodkiej tajemnicy doprowadzały ją do obłędu, która nerwowymi wymiotami podkreślała współistnienie w jej ciele choroby. Wykonał krok, doskonale poczuła ten ruch powietrza, ale usilnie nie podniosła spojrzenia, pozwalając, by złość ziściła się oderwaniem rąbka strony. Tykające wskazówki zegara grały na napiętych nerwach; sama jego bliskość podnosiła jej ciśnienie, przełknęła nerwowo ślinę, chłód spojrzenia kierując na stojącą tyłem sylwetkę. Z dnia na dzień wydawał się perspektywicznie mniejszy, ale teraz, gdy słąbość umysłu dopadała ją coraz silniej, jego osoba rosła do rangi przerażającej. Co by zrobiła, gdyby to on naprawdę był Nim? Dlaczego, mimo wrażenia, że czuje jego palce na zagięciu kartki i miętoli w opuszkach róg tak, jak przed lat, tworząc harmonijkę - odrzucała tę wizję? Tęskniła za możliwością swobodnej rozmowy, ale kiedy tylko dochodziło do wymiany zdań, w jej ciele kłębiła się wściekłość. To nie ona powinna przeprosić, to nie ona powinna walczyć - skoro zabrakło mu woli, aby wspiąć się na wyżyny dyskusji i przepracować niewypowiedziany zgryzt, pozwoliła urosnąć mu do skali nienawiści. Czasami z przyjemnością spoglądała na jego upadek i wściekłość, którą obdarzał ją w spojrzeniu na bankietach. Kiedy indziej z przyjemnością karmiła się tym, że po prostu widziała go obok; kosmyk zagarnięty za ucho, lekki dołeczek przy ustach po uśmiechu.
Czuła, że spojrzał na nią i już była gotowa odwzajemnić spojrzenie, kiedy resztkami siły woli, przesunęła z głośnym szelestem kartkę zeszytu na kolejną stronę. Nie odpuści; nie ona, ona nigdy nie odpuszcza. Nigdy, nigdy, nigdy.
Noga zaczęła lekko drżeć, obcas uderzał pulsacyjnie w podłogę, niosąc cichy odgłos po całej bibliotece. Nerwowe, niekontrolowane ruchy.
Diable.

list.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Nathaniel Crouch
Czarodzieje
For a child, the loss of a parent is the loss of memory itself
Wiek
23
Zawód
Student prawa magicznego, lobbysta
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
16
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
28-03-2026, 21:48
Poczuł zdrętwienie mięśni, ścierpnięcie mięśnia czworobocznego, który rozprzestrzeniał się na jego grzbiecie. W jednej pozycji trwale usytuowany, od kilku godzin wiernie poświęcający swój czas i skupienie lekturze. Pochłonięty w treści, oddalony od realiów, które działy się wobec niego. Zbliżały się ostatnie egzaminy, sprawdziany, które zakończą przedostatni etap jego edukacji. Zwyczajowo było to już przedwiośnie jego lata, zapowiedź tego co nastanie. Stażu w Ministerstwie, przygotowanie domku letniskowego, letnie wieczoru, który opływają w trunki. Beztroskość dzieciaka, który nie musi za nic jeszcze odpowiadać, a za to może tylko czerpać i brać.
Był to jego ulubiony okres roku, zdawało się czasem, że istnieje właśnie dla tych momentów. Przetrwać zimowe okresy, zaakceptować chłodne wieczory – wszystko, by zbliżyć się do lata. Było to o tyle zadziwiające, że najgorsze rzeczy w jego życiu działy się właśnie w lipcowe wieczory. Najpierw zabrano mu rodziców, gdy ledwo stąpał samodzielnie na ziemi. Wtem, to w czasie wakacji Noah podjął ostateczną decyzje. Cały jego żywot skrócony do okresu sześćdziesięciu dni – z całym szczęściem i rozpaczą.
Tym razem będzie inaczej, co innego było mu pisane.
Usłyszał stukot obcasów, rozpoznał ją nim ujrzał jej sylwetkę. Może było to pewne już przyzwyczajenie, dźwięki jej kroków towarzyszą mu od kiedy ukończył jedenaście lat i Hogwart stał się domem. Od tamtego momentu krok w krok podążają tą samą ścieżką, nie można ich rozdzielić – nawet jeśli całkowicie go to irytowało. Zawsze potrafiła wywołać w nim emocje, posiadała naturalny talent – od dziecinnego wybuchu złości po dojrzałe zrozumienie, które z czasem zaczynało docierać do jego osoby. Kiełkować w nim stopniowo, z każdym słowem spinanym na pergaminie.
Czasem nie mógł zrozumieć jak może w nim wywoływać jednocześnie dwie skrajne emocje. Zdawało się to nieintencjonalne, przypadkowe, ale w jej oczach dostrzegał zbyt wiele bystrych świetlików, że nie byłby zdziwiony, że nawet lubiła to, że tak wiele emocji w nim wywołuje. Początkowo chciał ją zignorować, lecz szybko straciło to sens, jego wzrok dążył do jej osoby. List, który skrywał między kartkami zdawał się o wiele cięższy. Może czasem los ma im, czarodziejom, coś do powiedzenia.
Prowadzili pewną grę, pozwalał im kontynuować ten miraż, choć zdawało się, że termin ułudy zbliżał się ku końcowi. Ich czas się kończył, a on powinien zakończyć wszystkie sprawy, które więziły jego osobę. Myślał o tym od dłuższego czasu, za każdym razem uznając, że był to zły pomysł. Była zestresowana, nawet jeśli robiła wszystko, by tego nie zauważył. Mogłaby rządzić całym tym pomieszczeniem, urokiem swym zawładnąć każdą duszą, lecz to stres chwytał ją w swoje kajdany. Nawet pomimo wielu listów, które wymienili pozostawała dla niego zagadką. W końcu powstał, aby przesiąść się tuż obok niej, zaraz jej perfumy, jakże charakterystyczne, uderzyły w jego nos. Ładne, akurat to zawsze mu się w niej podobało.
– Uważam, że jako człowiek jak najbardziej jesteśmy zdolni do empatii – rozpoczął całkowicie okrutnie, bez żadnego przywitania, bezpośrednio nawiązując do jej listu. – Jest ona jednak całkowicie nieopłacalna, przynajmniej w głowach tych, którzy mogą zaoferować jej więcej niż inni.
Położył zapieczętowany list na stole zaadresowany do „N”, nieznajomej znajomej, od dłuższego czasu wiedział doskonale do kogo pisze swe słowa.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 16:58 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.