• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Inne miejsca > Glaucaster Guildhall (Gloucestershire)
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
23-01-2026, 23:00

Glaucaster Guildhall (Gloucestershire)
Gloucester Guildhall to zabytkowy budynek w centrum Gloucester. Wzniesiony w XIX wieku w stylu neoklasycystycznym, z charakterystyczną kamienną fasadą i kolumnami, niegdyś mieścił ratusz. Obecnie w Guildhallu odbywają się koncerty, wystawy, projekcje filmowe, spektakle teatralne i wydarzenia artystyczne. W środku znajduje się także kawiarnia i przestrzeń dla artystów. To tętniące życiem miejsce łączące historię z nowoczesnym charakterem.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Clara Ashford
Czarodzieje
We are gonna fly in the blue sky. We are gonna fly...
Wiek
25
Zawód
Pisarka
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
8
0
OPCM
Transmutacja
8
7
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
8
Siła
Wyt.
Szybkość
6
8
9
Brak karty postaci
18-02-2026, 21:32
| 7 maja 1962r.

Kolejne już spotkanie autorskie. Mimo że minęło już trochę czasu od wydania mojej pierwszej książki, to wciąż byłam zapraszana na spotkania z fanami. Rozmawialiśmy wtedy, czytaliśmy fragmenty książki, a czytelnicy zadawali mi pytania chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o bohaterkach, przedstawionych sytuacjach czy moich planach na przyszłość. Często bywało tak, że pytania były bardzo szczegółowe i nie raz miałam trudność z odpowiedzeniem. Na szczęście im częściej brałam udział w takich spotkaniach tym było mi łatwiej. Zdecydowanie jednak były to wydarzenia wyczerpujące. I fizycznie i psychicznie, a ja czułam się absolutnie wypruta z energii. Nie byłam przyzwyczajona do wystawiania się tak bardzo na publiczność, siedzenia na środku i wszystkie oczy skierowane były w moją stronę. A oni mnie słuchali, kiedy ja starałam się zachowywać normalnie. Musiałam się nauczyć jak zachowywać się w trakcie takiego wydarzenia, podczas pierwszego wiem, że nie wypadłam za dobrze. Ale to już było kolejne. Wiedziałam co mam mówić, wiedziałam jak się zachowywać i co zrobić z rękami. A to już było coś. Kiedyś chodziłam na takie spotkania autorskie, obserwowałam jak inni pisarze zachowują się w takiej sytuacji i kiedy sama się w niej znalazłam, to po prostu chciałam odtworzyć zapamiętane schematy. Im częściej to robiłam, tym szło mi coraz lepiej. Teraz mogłam powiedzieć, że nawet czułam się całkiem pewnie.
Byłam już po wydarzeniu, czytelnicy zadowoleni zebrali autografy, a ja siedziałam w kawiarni tuż obok miejsca, w którym odbyło się spotkanie. Miałam chwilę dla siebie, a przez okna podziwiałam Gloucester. Nigdy nie byłam w tym mieście, w ogóle mało podróżowałam i jakby tak się zastanowić, to niespecjalnie bywałam gdzieś poza Londynem. Zmieniło się to ostatnio, kiedy właśnie zaczęto zapraszać mnie do innych części Anglii na takie spotkania. Czy to moje własne autorskie, związane z promocją mojej książki. Czy to inne wydarzenia, na przykład niedawno dostałam list z zaproszeniem na czytanie fragmentów książek w “Esach i Floresach”. Oczywistym było, że się przecież wybierałam.
Gdy nie patrzyłam w okno to patrzyłam na klientów kawiarni. Obserwowałam ich uważnie, próbowałam wsłuchać się w ich rozmowy, analizowałam ruchy ręki czy głowy. Widziałam, że kobieta która siedziała u boku innej młodej pani była bardzo rozemocjonowana i intensywnie gestykulowała co jakiś czas nieświadomie unosząc głos. Aż jej spiczasty czarodziejski kapelusz podskakiwał na ciasno upiętych brązowych lokach. Przy jednym stoliku siedział mężczyzna i popijał kawę, w dłoni miał książkę i coś czytając uśmiechał się pod nosem. Z jakiegoś powodu co jakiś czas zezował na kobietę siedzącą niedaleko, w czerwonej garsonce, a uśmiech na jego twarzy pokrywał się z momentem zerkania na kobietę. Przechyliłam lekko głowę. Była jeszcze kelnerka, która się jąkała, a ja za każdym razem gdy ją słyszałam próbowałam do kończyć za nią wypowiadane przez nią słowo. Nawet gdy nie mówiła do mnie, a ja tylko to słyszałam, ruszałam ustami jakby to mogło pomóc jej wypowiedzieć się szybciej i lepiej. Jeśli ktoś wtedy na mnie patrzył, to musiał pomyśleć, że jestem jakaś pomylona.
Więc gdy tylko przyszła mi ta myśl sięgnęłam po swoją herbatę, przyłożyłam usta do filiżanki i niemal zapadłam się w fotelu rumieniąc się trochę na policzkach. Ale moje rumieńce wcale nie były zwykłymi rumieńcami. Przez bladą skórę moje policzki robiły się po prostu czerwone. Jak ta czerwona garsonka tamtej kobiety. Czułam, że mnie policzki aż pieką. Oj na Merlina, dlaczego się tak zawstydziłam? Przecież absolutnie nic się nie działo. Nikt na mnie nie patrzył, na pewno nikt nie wziął mnie za pomyloną. Chyba, że teraz, skoro się tak czerwienię i zapadam w fotel. Nerwowo odwróciłam się w stronę szyby i czekałam po prostu aż mi przejdzie, przyglądając się sobie w swoim odbiciu. Moje krótkie rude włosy dzisiaj były bardzo ładnie ułożone i pasowały do tego zielonego sweterka na białej bluzce. Przecież musiałam się dobrze prezentować podczas spotkania z czytelnikami.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
27-03-2026, 19:41
Były takie dni, kiedy przeklinał swoje dolegliwości bardziej niż zazwyczaj. Bo gdyby nie ta przeklęta migrena, mógłby bez problemu teleportować się i używać sieci Fiuu. A tak? A tak to mial raptem dziesięć, a może tylko dwadzieścia procent na to, że nie dopadnie go ból głowy po przeniesieniu się z jednego miejsca na drugie. Dlatego dalsze podróże odbywał głównie koleją lub autobusem. Do latania nigdy nie był przekonany i nawet miotła wydała mu się szczytem szaleństwa, by latać w przestworzach. Gdyby człowiek mial skrzydła, to by był przystosowany do latania, a tak? Pozostało mu stąpać po ziemi i używać najbardziej genialnego wynalazku ludzkości - koła.
Znalazł ogłoszenie o spotkaniu autorskim z młodziutką pisarką i postanowił wziac w nim udział. W Londynie nigdy mu się nie udało, Reading było za małą mieścina, a Glaucaster nie było wcale tak bardzo daleko oddalone. Mial trochę wolnego czasu, wiec postanowił wybrać się na wycieczkę. Był również ciekaw asortymentu w tutejszej księgarni i był pewny, że wróci do siebie z naręczem nowych książek.
Pociąg niestety złapał okrutne opóźnienie i kiedy wysiadał na peronie, doskonale wiedział, że tak naprawdę to już nie ma po co tam iść. Ale natura czytelnika nie pozwalała Gethenowi tak po prostu iść do kasy i kupić bilet powrotny, uznał że zostało mu całkiem sporo czasu na spacer i zwiedzenie miasteczka. Skoro już się tutaj znalazł, warto byłoby poszerzyć horyzonty.
Ruszył wolnym krokiem, w torbie na ramieniu mial kilka książek a wśród nich egzemplarz, ktory chciał przekazać do podpisania przez autorkę. Może jeszcze kiedyś zdarzy mu się ją spotkać. Czas pokaże.
Przechodząc obok wystaw Scamander oglądał wyeksponowane przedmioty, aż w pewnej chwili zatrzymał się zaskoczony. Ponieważ w jednej szybie dostrzegł odbicie młodej kobiety, a kiedy mrugnął, obraz zniknął. Potrząsnął głową i ruszył dalej. Przeszedł raptem kilka kroków i znów uniósł spojrzenie i dostrzegł tą samą twarz. Tylko teraz ona była tam naprawdę i oblana była cala rumieńcem. Scamander znów się zatrzymał i aż mrugnął z wrażenia, bo nie był pewny, czy to znowu jakiś przebłysk, czy rzeczywistość.
Skonsternowany spoglądał na rudowłosą kobietę i aż sam poczuł, jak jego twarz pokrywa palący rumieniec. Zmarszcz brwi, ponieważ te rysy wydawały mu się w pewien sposób znajome i po chwili dotarło do niego, że to młoda pisarka. Sięgnął do torby, wyciągając książkę i obrócił ją tak, by spojrzeć na tylna okładkę. I faktycznie, spoglądała na niego ta sama osoba, która uśmiechała się z ruchomego zdjęcia książki.
Scamander kiwnął jej głową i z wielkim zakłopotaniem uniósł jednej dłoni książkę i palcami drugiej dłoni wskazał na Clarę. Chociaż to było oczywiste na kogo patrzy, to Gethen jednak nie ufał swojemu wzrokowi na tyle, by od razu zakładać, ze to co widzi to faktycznie jest to, co mu się wydaje.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 05-04-2026, 11:30 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.