

- Odpowiedz na posta

Morty
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 22 marca 1962
Ogniu moich wizji, nocne tchnienie na rozgrzanym policzku świata,
Bezsenność bywa największym przekleństwem tych, którzy wyczekują jutra. Lubię myśleć, że gorąca kąpiel jest dobra na wszystko. Na każdy lęk. Smutek. Ból. I przekleństwo wspomnień, o których nie możemy zapomnieć. Gwiazdy dzisiaj ukryły się za chmurami, ale nadejdzie taki dzień, gdy znowu ukryjemy się pod grubymi kocami i obejrzymy spektakl Perseidów.
Głęboko wierzę, że twój sen jest wróżbą, za którą przemawia przeznaczenie. Księżyc, z którym scaliłaś się w jedno, to symbol kobiecej mocy, cykliczności, wiecznego powrotu. Pióra są świadectwem metamorfozy. Umieramy, aby się odrodzić. Gubimy, aby odnaleźć się na nowo.
Poranek, który zwiastuje pisklę wykluwające się z Twojego brzucha, to nie tylko ból, to także zapowiedź nowego jutra.
Czyż każda noc nie jest studnią pełną cudów, a każde przebudzenie narodzinami kolejnego świtu?
Czasem wydaję mi się, że historia o przeklętej wiolonczeli, którą usłyszałem z ust babki, nie była jedynie opowieścią zrodzoną z lęku, a jej klątwa dotknęła nie tylko mnie, ale również Ciebie, ukochana kuzynko. Wybacz mi, jeśli to prawda.
Twój,
Morty
- Odpowiedz na posta

Tyle było emocji, a żadna przykra
Titus Harrison
— najedź, by rozwinąć pergamin —
20 marca 1962
Maelle
wiem, że nie pokazałem się ostatnio z najlepszej strony, jest mi bardzo wstyd. Nie miałbym śmiałości odwiedzić Cię ani w domu, ani dopytywać Ambrose'a o to, gdzie właściwie mieszkasz i pracujesz, i spodziewam się że najchętniej pewnie zwinęłabyś ten skrawek papieru w kulkę i wepchnęła mi do gardła, ale szczerze powiedziwaszy nie jest to dla mnie nawet szczególnie nieprzyjemna wizja - może dlatego lepiej tego uniknąć? Mógłbym prosić żebyś spojrzała chociaż na to co mam Ci do powiedzenia? Proszę? Proszę...
Powinienem przyjąć Cię w domu jak na gospodarza przystało. Jest mi strasznie wstyd za to jak się zachowałem, jakim tonem się odezwałem, co insynuowałem. Masz całą słuszność w nieznoszeniu mnie - należy mi się, nie będę kłamał. Nie zachowałem się jak powinienem, zraniłem Ciebie i zraniłem naszego przyjaciela. Zasadniczo to przez oba jest przykro po równo, ale zabieganie o wybaczenie Ambrose'a jest nieco łatwiejsze przez to, że widuję go codziennie.
Znalazłabyś dla mnie chwilę czasu? Nawet piętnaście minut. Chciałbym przeprosić Cię osobiście.
Uniżony
T. Harrison
- Odpowiedz na posta

Tyle było emocji, a żadna przykra
Titus Harrison
— najedź, by rozwinąć pergamin —
6 kwietnia 1962
Maelle
Rozumiem, piętnaście minut to za dużo. Albo cieżko jest odczytać treść z pyłu w kominku, do którego wrzuciłaś list - to zrozumiałe. Wiem, że nie jestem w odpowiedniej pozycji do próśb, ale czy mogę liczyć na chwilę litości i na to, byś dała szansę temu listowi?
Tak wiem, że jestem frajerem i do niczego jest Ci potrzebna jakokolwiek relacja ze mną. To jasne - nie miałem nawet nigdy wątpliwości, od samego początku wydawałaś się dziewczyną spoza ligi, spoza zasięgu. Chyba od zawsze nie wiedziałem jak zachowywać się w towarzystwie takich kobiet i nie chcę się tłumaczyć, bo to niczego nie usprawiedliwi, ale chciałbym byś była świadoma znajomości mojej pozycji względem Ciebie - jestem tylko żałosnym głupcem, który bardzo chce byś zapomniała mu nieprzyjemności, do któych się przyczynił.
Przepraszam Cię jeszcze raz, Maelle. Wiem ile znajomość z Tobą znaczy dla mojego partnera i jeżeli znaczy tyle dla niego - naturalnie znaczy dużo dla mnie. Zachowałem się nieelagancko i pozwoliłem emocjom wziąć górę nad rozumem. Wiem, że spodziewałabyś się czegoś więcej po osobie w moim wieku - obiecuję, że wynagrodzę Ci jakoś nieprzyjemności których doświadczyłaś z mojej strony. Od dwóch tygodni przewijam sobie w głowie codziennie naszą niezgrabną rozmowę i gdybym mógł - chciałbym uciąć taśmę zaraz na początku naszego spotkania. Dokleić na jej miejsce coś, co sprawiłoby, że zapamiętasz tą wizytę dobrze. Nie mogę tego jednak zrobić. Ale może mogę zrobić coś innego?
Jak mogę odpokutować, byś chciała chociaż na mnie spojrzeć?
T. Harrison
- Odpowiedz na posta

Tyle było emocji, a żadna przykra
Titus Harrison
— najedź, by rozwinąć pergamin —
13 kwietnia 1962
Maelle
To już prawie miesiąc od kiedy zachowałem się jak pacan - wiedz, że wciąż noszę w sobie wyrzuty sumienia i bardzo chciałbym dojść do porozumienia. Wysyłam Ci list inną sową z sowiej poczty, jeśli nie przepadasz za moją. Niektórzy mówią, że jest trochę straszna - sam nie wiem, może umyka mi więcej niż bym się spodziewał.
Mam nadzieję, że masz się dobrze - jesteś zdrowa i bezpieczna. Jeśli wciąż nie zasługuję na możliwość wysłuchania i muszę zrobić coś, by ten los odmienić - proszę, napisz chociaż trzy zdania. Możesz też napisać bym - z łaski swojej - pocałował się w tyłek i dał Ci spokój. To trochę zrozumiałe, ale staram się nie wysyłać listów dzień w dzień, by nie irytować Cię bardziej niż robię to teraz.
Przepraszam za to... Miesiąc temu. Obiecuję, że jeżeli dasz mi szansę, dam się poznać z lepszej strony, a jeżeli nie masz na to ochoty... Chciałabym, byś mogła chociaż przychodzić tutaj - możesz nawet dawać znać kiedy, jeżeli chcesz bym w tym czasie znalazł sobie inne zajęcie poza domem i dał wam spokój - i spędzać czas z Ambrose'm.
Chciałem dołączyć do listu bukiet kwiatów, kobiety kochają kwiaty. Nie wiedziałem jakie będą odpowiednie na taką okazję, mam nadzieję, że nie zawiodłem na kolejnej linii... Zapytałem kwiaciarkę ile trzeba hodować krzak róży, byle wydała tak piękne kwiaty. Podobno dwa lata. Nie wyrzucaj ich może chociaż ze względu na to...
T. Harrison
|| do listu dołączono drobny bukiet czerownych róż
- Odpowiedz na posta

Tyle było emocji, a żadna przykra
Titus Harrison
— najedź, by rozwinąć pergamin —
20 kwietnia 1962
Maelle
Wiem, że mężczyźni lubią kobiety tajemnicze i niedostępne, ale ja lubię też otwarte i chętne na rozmowę. Wiem, że pewnie nie obchodzi Cię co lubię - nie jesteśmy tu po to, żeby zadowolić mnie.
Znowu wysyłam list inną sową - sąsiadka mi pozwoliła, myśli, że mam złamane serce - sprawdza moje listy, jestem fatalny w ortografię... Naturalnie nie mogę dać ich do sprawdzenia naszemu przyjacielowi - chcę załatwić to z Tobą i tylko z Tobą. Więc nie - złamane serce nie jest to do końca prawdą, jednak moje serce żywi nadzieję, że wreszcie zobaczę na parapecie Twoją sowę. Jak się nazywa i jak wygląda? Żeby wiedzieć czego wypatrywać. Tak, wciąż jest mi przykro i wciąż liczę, że rozmówimy się, kiedy tylko dasz mi na to szansę. Obiecuję, że spróbuję zabić jakoś złe wrażenie które wywołałem. Powiedz, jeżeli jest cokolwiek co mogę dla Ciebie zrobić - ponawiam, nawet jeżeli mam po prostu spieprzać - napisz.
Dołączam jednocześnie inny bukiet kwiatów. Chyba przesadziłem nieco z tą czerwienią - mam nadzieję, że Cię nie uraziła. Nie czuję się zupełnie czysty, nie wiem jak bardzo adekwatny jest to wybór - ale wiem, że z białymi różami byłoby Ci do twarzy. Daj znać czy chcesz ich więcej. Może pensja magiolicjanta nie jest duża, ale jakoś to załatwimy.
Po stokroć przepraszam,
T. Harrison
||do listu dołączono mały bukiet białych róż
- Odpowiedz na posta

Tyle było emocji, a żadna przykra
Tajemniczy wielbiciel
— najedź, by rozwinąć pergamin —
28 kwietnia 1962
Maelle
Czy możemy porozmawiać, proszę? Mam szczerą nadzieję, że wszystko u Ciebie w porządku. Wiem, że te wszystkie listy nie wyglądają najlepiej - powinienem znaleźć Cię i przeprosić osobiście, ale naprawdę nie chcę narzucać Ci się z moją obecnością. List możesz zamknąć w każdym momencie - wyrzucić do śmieci, zapomnieć - nieważne.
Jesteś dużo młodsza, ale na pewno dużo mądrzejsza niż ja - jesteś kobietą, zawsze jesteście wrażliwsze. Czy nie umiem odnaleźć odpowiednich słów w przeprosinach? Jeśli tak, proszę powiedz co mógłbym zrobić lub co obiecać, byś pewna była szczerych intencji. Bo są szczere - naprawdę zależy mi na tym, jak będzie postrzegać mnie przyjaciółka mojego przyjaciela. Może nie jestem po prostu dobry w układaniu słów i to wszystko wygląda jakoś niedobrze, ale zależy mi na Twoim wybaczeniu. Przepraszam Cię najszczerzej jak mogę, przepraszam, że zawiodłem oczekiwania o których nie miałem pojęcia. Miałem dużo czasu by przemyśleć swoje zachowanie. Nie zrobię już podobnej sceny, wyszło trochę za dramatycznie.
Dobrze wyglądacie paląc te papierosy, więc Ci je podsyłam.
Ze szczerą skruchą,
T. Harrison
|| do listu dołączono paczkę Afterglowów
- Odpowiedz na posta

Ambrose Day
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 1 maja 1962
Droga Mae,
Wiem, że pomimo moich wyraźnych rad nie zgłosiłaś sprawy zaginięcia oficjalnie na magipolicję i że nie zrobiłabyś tego za moimi plecami, zatem... dlaczego ktoś z mojej pracy (nazwisko jest nieważne, jeszcze byś się zestresowała) zadał mi dzisiaj mnóstwo pytań o Twojego syna? Samemu też rzecz jasna o tym nie mówiłem. Martwię się trochę, że ktoś jeszcze może interesować się tą sprawą. Rzecz jasna, nic się nie martw, załatwię to; ale czy mogłabyś wypisać mi listę wszystkich osób które mogą wiedzieć, wraz z datami? Najlepiej również stosunkiem ich relacji do tamtego miejsca pracy,, ale rozumiem, jeśli to było pod stołem.
Z wyrazami szacunku, ściskam
Ambrose
- Odpowiedz na posta

Tyle było emocji, a żadna przykra
Titus Harrison
— najedź, by rozwinąć pergamin —
1 maja 1962
Maelle,
To niespodziewana prośba.
Sprubuje odzyskać Twoje zaufanie. Nie wiem gdzie będzie bespiecznie o tym rozmawiać?
Wiesz gdzie mieszkam, przyjdziesz? Odłożę różdżkę, z tanę w przeciwległym kącie pomieszczenia czy coś. Albo morzemy przy Ambrose'm, jak to zapewni Ci komfort.
Pozdrawiam,
T. Harrison
- Odpowiedz na posta

Ambrose Day
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn,, 1.05
Droga Mae,
Och, wspaniale! Dziękuję za wyjaśnienie. Faktycznie, moja mama wspominała, że pytał ją o jakieś kwiaty i myślałem, że to zmyśliła. Bardzo się cieszę, że cię przeprosił i nie, ja kazałem mu cię przeprosić tylko przy Tobie w mieszkaniu, ale jak pamiętasz niezbyt mi wtedy poszło. Titus jest zbyt uparty by nie robić rzeczy z autorskiej inicjatywy. Rozumiesz już trochę, czemu go lubię? Bo jest... zdeterminowany i potrafi dokonać niemożliwego, nie sądziłem, że cię przeprosi. I to zdolny policjant, a w dwójkę zawsze pracuje nam się lepiej, więc to bardzo dobrze w kwestii Twojego syna. Postawiłaś mu bardzo rozsądne i logiczne ultimatum!
A jakim rogalikiem jestem ja? Ostatnio poznaję słodycze inne niż szarlotka, jeden z moich znajomych je tyle cukru na śniadanie (i jeszcze się nie roztył), że tchnęło mnie to w buntowniczy nastrój. Mogę cię zaprosić do cukierni w Dublinie - niedługo mam wolny weekend, może przylecę na występ? Chciałbym je zrozumieć.
Z poważaniem, ściskam
Ambrose
- Odpowiedz na posta


