• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Wschodni Londyn > Pub "Jack’s Alehouse"
Strony (2): 1 2 Dalej
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
09-07-2025, 20:35

Pub "Jack’s Alehouse"
Na pierwszy rzut oka „Jack’s Alehouse” wygląda jak jeden z wielu pubów dla zmęczonych robotników: niska, ceglana kamieniczka z zakurzonymi szybami i starym szyldem przedstawiającym przechylony kufel piwa oraz krzywo wyryte inicjały J.A. Lecz w środku to coś więcej niż zwykła speluna. To serce lokalnej dzielnicy - miejsce, gdzie spotykają się ludzie podtrzymujący fundamenty ów zróżnicowanego miasta. Wchodząc do środka niemalże od razu odczujesz zapach tytoniowego dymu, zmieszanego z gryzącą wonią gęstego oleju oraz smaru. Z sufitu zwisają mosiężne lampy gazowe, które ktoś dawno temu przerobił na elektryczne. Podłużne stoły ciągną się przez całą długość sali – nie są oddzielone. Głośne rozmowy wybrzmiewają tu już od samego rana. Pub nie zamyka się nawet na chwilę, mieląc ogromne kolejki spragnionych ludzi. Za barem najczęściej staje Tommy “Jack” Malloy, były bokser, który lubi opowiadać, że jego dziadek serwował piwo żołnierzom i najsławniejszym bandziorom. To właśnie podczas jego zmiany urządzane są płatne bijatyki i inne zawody mające w sobie nutę hazardu. W rogu stoi zdezelowany stół do bilardu, a ścianę przeciwległą do baru zdobi tarcza do sportowego darta. W najciemniejszym kącie sali siedzą starzy ludzie, którzy wiedzą rzeczy, o jakich młodzi nawet nie śnią. Tu plotki z portu, wieści z doków i opowieści z miasta łączą się w jedną pijacką balladę wyśpiewywaną każdego wieczoru.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Lorcan Lestrange
Akolici
Głupiec z sercem i bez rozumu jest równie nieszczęśliwy, jak głupiec z rozumem i bez serca.
Wiek
36
Zawód
Historyk; poszukiwacz artefaktów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
14
8
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
9
Brak karty postaci
24-01-2026, 19:23
8 kwietnia 1962

Powroty bywały trudne – angielska ziemia, nigdy nie rozpieszczała; nie cieszyła oczu, tak mocno, jak norweskie góry i magiczne fiordy wrzynające się kilometrami w głąb lądu; brakowało tu dzikości zakątków, tej zieloności prastarych lasów rodem z Laponii czy Rumunii. Słońce nad wyspami świeciło mniej, tak jakby od niechcenia, częstokroć skryte za całunem chmur, wprost obwieszczało, że z niechęcią spogląda na ten kraj w przeciwieństwie do południowej Francji czy Maroka, a jednak w jakimś stopniu – lubił tę szarość, dżdżystość, to jak z wieczora mgła leniwie sunie brzegami Tamizy lub czasem letnim rozkwitają łąki na wybrzeżu Kornwalii, nieraz tak autentycznie przyjemnie człowiek może tam się poczuć, że zapomina, iż po Brytyjskiej ziemi wciąż stąpa.
Wzdychał z lekka, kierując się w punkt umówiony z człowiekiem wątpliwej reputacji, ale cennym w fundamentalnych kwestiach, które zadowalały Lestrange, ten lubił informacje – te proste; wyciągane z ludzi zwykłych, niezbyt złożonych, to budowało mu obraz sytuacji w mieście, chciał wiedzieć zawsze, czym czarodzieje z niższych sfer żyją i nie zamykał się na te nowości. Owszem czasem Axel dostarczał mu znacznie ciekawszych kąsków, wówczas to adekwatnie rewanżował się informatorowi, lecz zwykle była to prostota, jaką chłopak potrafił wywęszyć, bez najmniejszego trudu.
Mógł znaleźć kogoś, kto przyniesie mu znacznie większy zastrzyk ciekawostek. Wykradnie informacje wprost z ust możniejszych, władczych ludzi, ale nie żył dla tego. W gruncie rzeczy interesował go rynek przedmiotów magicznych, owszem. Nowe odkrycia i znaleziska jak najbardziej. Ale także nastroje wewnętrzne i poczynania czarodziejów prostych, co myśleli o świeżym ministrze magii, jakie ploteczki królowały przy barowych ławach, czy piraci znów kogoś ograbili? Ta prostota informacji paradoksalnie potrafiła zaowocować adekwatną dźwignią w przypadku interesów, które prowadził. Lubił to doinformowanie, a ludzie tacy jak Axel mieli też inne talenty, którymi mniej ochoczo się chwalili, ale jakie były równie czasem przydatne.
Rubaszne śmiechy płynęły żywą melodią z wnętrza karczmy, przerywane pulsującą wrzawą i okrzykami. Gdy wszedł do środka, powitało go znane doskonale powietrze przesycone wonią alkoholu, tytoniem i ludzkim potem. Gości jednak było mniej, niż pierwotnie po okrzykach zakładał, być może byli za to bardziej pijani, niż przypuszczał. To jednak mu nie przeszkadzało, bez najmniejszego pośpiechu zajął jeden z czystszych stolików i spoglądał ciekawie w przestrzeń, bez nadmiernej koncentracji na jednostkach.
Zawsze w takich miejscach czuł, ten niepowtarzalny klimat brytyjskości z całym worem wad i nielicznymi zaletami, a być może to były zwykłe sentymenty, co biorą podróżnika w swe sidła.
— Nie spieszyłeś się — westchnął, jakiś czas później do przybysza; lustrując go zrezygnowanym spojrzeniem.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
26-01-2026, 17:52
Wyspy były surowe, skąpane w słonej i słodkiej wodzie przez większość dnia. Skrywały się przed światem pod płaszczem chmur i mgły. Gdyby Axel miał porównać Wielką Brytanię do człowieka, opisałby go jako nadętą kobietę obleczona w powłóczysty płaszcz z ogromnym kapeluszem ozdobionym w pióra. Tęsknił za radosną Francją, słoneczną i gwarną, gdzie śpiewny język był jak balsam na bolące mięśnie, lazurowe niebo, parki pokryte szafirem liści, dostojna Tamiza i architektura wprost ze snów, pełna łuków i zdobień. Pamiętał wyprawy za granicę, lecz te stawały się już coraz bardziej zamglone jak sny, szczegóły stawały się coraz mniej wyraźnie, za to barwy, zapachy i dźwięki przeradzały się w karykaturalne szczegóły.
Kwiecień nie zachwycał, podobnie jak większość miesięcy w Londynie. Wszechobecna wilgoć zdawała się wkradać pod płaszcz zimnymi szponami przyprawiając o dreszcze. Szarość otoczenia, ciężki smog oraz monochromatyczne barwy przytłaczały dławiąc ostatnie tchnienia radości. Lecz z drugiej strony, było to wręcz idealne tło dla tajemnic, dla czających się w cieniach nieznanych. Odrobina wyobraźni potrafiła ożywić karykaturalne kształty majaczące w smętnym blaski latarnii. Dodać temu obrazowi dreszczyku, nadać tchnienie i wprowadzić niesamowitą atmosferę wprost z kryminału lub horroru.
To pomagało przetrwać tutaj kolejny szary dzień. Axel karmił swoja wyobraźnię fantastycznymi wizjami wprost z powieści, legend i przeróżnych źródeł kultury, które pozostały w jego pamięci jeszcze z czasów wczesnej młodości. Dlatego też zaaklimatyzował się w Londynie, dopasował się do tego miejsca jakby jego umysł i ciało były plastyczne i dopasowywało się do kształtu naczynia, w którym przyszło mu egzystować.
Dziś dostał list, proszono o spotkanie a on już na tą myśl przywiódł do pamięci ploteczki pozyskane na Nokturnie, Horyzontalnej i Pokątnej, oraz innych zakątków Londynu i to co zasłyszał w Dokach. Rzadko kiedy mógł określić, kiedy przyjdzie do niego list tego rodzaju, ale zawsze z tylu głowy mial myśl o tym, że każdy dzień może przywieść do niego sowę z propozycja spotkania. A Devereaux potrafił z mig wynaleźć kilkanaście mniej lub bardziej przekonujących wymówek, odłożyć pewne zadania na później, by spotkać się z pewnym jegomościem, którego krew była cenniejsza niż jego aktualne istnienie.
Mally na jego widok zmarszczył brwi, posłał chłopakowi groźne spojrzenie i wskazał na odpowiedni stolik, gdzie czekał na niego pan Lestrange. Tancerz w reakcji na to srogie spojrzenie uśmiechnął się beztrosko, podszedł do lady i wyciągnął z kieszeni niewielki pakunek, a twarz barmana od razu się rozjaśniała. W "nagrodę" Axel dostawał połówkę złocistego płynu, która porwał w dłoń i zaraz znalazł się przy stoliku, skąd czujne oko obserwowało wnętrze lokalu.
Chłodne, zmęczone przywitanie sprawiło, że tancerz pozwolił sobie na teatralny chichot. Z gracją położył na stoliku swoja szklankę piwa i wsunął się na krzesło obok Lorcana.
- Musiła się pan za mną okrutnie stęsknić. Słyszę to po glosie i widzę w pana oczach. Ale skąd ta pretensja? - Ze strony Axela nie był to brak szacunku, zwracał się do Lorcana beztrosko i z nutą żartu, ale czul respekt przed starszym czarodziejem. Obawiał się go równie mocno, co i Xaviera Burke, ale nigdy nie dotknął go palec czarnej magii z jego strony. I było w nim to coś, co w jakiś sposób wyczekiwało tych spotkań, potrzebowało tej młodzieńczej beztroski i wesołych nut w glosie. - Proszę nie mieć do mnie pretensji, poskąpiono mi talentu jasnowidzenia. A i tak, proszę bardzo, jestem tutaj. - Axel oparł łokcie na stoliku i porwał w dłoń szklankę, upił łyk jasnego piwa pełnego goryczki.
Chłodne oczy chłopaka błyskały przenikliwie oceniając nastrój Lorcana. A błądzący po jego ustach uśmiech nadawał mu odrobine beztroskiego wyrazu. Ciekawie spoglądał na pana Lestrange, czekając na rozwój tej rozmowy, z której możliwe, że dowie się o wyprawach, które mial właśnie za sobą Lorcan.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Lorcan Lestrange
Akolici
Głupiec z sercem i bez rozumu jest równie nieszczęśliwy, jak głupiec z rozumem i bez serca.
Wiek
36
Zawód
Historyk; poszukiwacz artefaktów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
14
8
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
9
Brak karty postaci
28-01-2026, 14:03
Bywały lokale, gdzie na takich jak on spoglądano z obawą, czasem niechęcią, a bywało i tak, że te dwie mieszały się w jedno; nie lubił przyciągać wzroku, nie nosił swego nazwiska jak sztandaru. Wręcz przeciwnie, przez lata u boku Persephone Burke nauczył się znacznie lepiej obcować w takich środowiskach, by nie błyszczeć, jak złota gąska czekająca, aż ktoś oskubie jej piórka, czy inny podobny obrazkowi frajer. Wzrok rejestrował otoczenie, śmiechy cichły, nawet szepty, to było złudne i nierentowne. Dlatego się dostosowywał - nie przesadnie ale jednak. Pozbawiało możliwości podsłuchania plotek, czy nawet obcowania – swobodnego w tłumie innych ludzi. Lubił wiedzieć. Świadomość tego, że nieraz informacja jest droższa niż złoto, była dla niego oczywistością. Między innymi dlatego szkolił talent, a legilimencja stawała się, jego podporą, choć nie jedyną.
Natury wnikliwej pozostając, niemal czujny w swym naturalnym obyciu. Dostrzegł sylwetkę znajomą, gdy raczyła pojawić się na miejscu. Nie był rad z tego, co zauważył przy barze, ale z drugiej strony, też się nie dziwił, bowiem sam nieraz podobnie marszczył brwi na widok Francuza, choć przesyłka była cwanym posunięciem, bo wysyłało sygnał, że chłopak wciąż jest w fachu chętnie widziany, nawet jeśli niektórymi jego talentami, można było pogardzić.
— To nie tęsknota, a dawka irytacji złączona z ogólnym niezadowoleniem — odpowiedział, zgodnie z prawdą, acz w szczegóły tego stanu nie zamierzał się zagłębiać i wylewać swych żalów przed kimś, kto handluje informacjami. — Uznaj to, za zmęczenie, a tęsknota, o jaką mnie podejrzewasz, pozostaje wyłącznie wytworem twojej wyobraźni — ujął w dłonie denara, który zbłąkany pozostawał na dnie kieszeni czarnego podróżnego płaszcza, bez chwil wahania moneta zaczęła krążyć w dłoni poszukiwacza, jakby tylko ta czynność go bawiła. Ot, prosta przekładanka niewymagająca nadmiernej zwinności palców, a jednak potrafiła być rozbrajająco satysfakcjonująca w przerwie od konkretów. Tak jak teraz, gdy wzorkiem obojętnym spoglądał na złodzieja. Ta młoda twarz, bezczelność kryjąca się w rysach, niemal sięgająca arogancji w momentach przewagi nad przeciwnikiem, ale i dostrzegał w nim coś więcej – zwykły, zwyczajny strach. W łagodności tęczówek obleczony, jakby wrażliwość, mogła dobyć głosu i samoistnie o sobie stanowić.
To chyba ona zawyrokowała o jego losie, gdy w sidła wpadł na jego oczach i wybawienia z opresji wypatrywał.
— Nie było mnie kilka miesięcy, chcę wiedzieć, co się w tym czasie działo poza oczywistymi faktami. Masz na zbyciu coś ciekawego? — denar w palcach podróżnika przestał krążyć. Spojrzenie brązowych oczu osiadło na francuzie wymownie, oczekująco.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
30-01-2026, 12:39
Takich ludzi jak Lorcan, którzy wywodzili się z arystokracji ze świecą szukać. Wielu takich jak on szukało przygód i adrenaliny na Nokturnie i dzielnicach, gdzie półświatek mial dużo do powiedzenia. Błyszczeli, rzucali się w oczy i było ich słychać z daleka. Oczywiście były wyjątki, ale te raczej powodowały terror w otoczeniu i każdy wiedział, by z nimi nie zadzierać. Lestrange w całym tym kotle osobowości nie należał ani do jednej, ani do drugiej grupy. Był po środku łowiąc spojrzenia i myśli, jak wytrwany wędkarz na wyjątkowo płochliwym łowisku. Axel obserwował go z ukrycia niejednokrotnie, badając teren dla własnych wniosków na temat tego człowieka. Xavier twierdził, że mu ufa i Axel może dzielić się z nim zasobami swoich pokładów informacji na temat wielu osób, sytuacji i transakcji w Londynie.
Z czasem nawiązała się pomiędzy nimi nic porozumienia. Axel wyczuwał ze strony arystokraty jego nastawienie do niego, a im bardziej się poznawali, tancerz odnajdował w obecności podróżnika cos jakby zrozumienie. Tak jakby Lorcan traktował go inaczej, bardziej mu ufał, ale Axel nie mógł znaleźć powodu tego nastawienia. Korzystał z tych przywilejów, uznając że lepiej brać póki dają.
Axel zadzierał z dużą częścią ludzi w podziemnym Londynie, lecz nikt nie mial do niego tak wielkich problemów, aby realnie mu grozić. Poczucie humoru tancerza zazwyczaj grało na strunach irytacji, ale bądź co bądź mało kto był skłonny do robienia mu krzywdy. Poza tym wszyscy wiezieli, że za jego plecami stal wpływowy człowiek, a Axel nie robił głupot wysmarowując sobie gębę jego nazwiskiem. Był lojalnym pracownikiem, a to wiązało się z tym, że co wie Axel, wiedział również i on.
- Oh! - Odpowiedz Lorcana na jego słowa sprawiła, że na twarzy Francuza pojawił się wyraz szoku, który zaraz przeobraził się w rozbawienie. - Przecież widzę, że to frustracja związana z tęsknotą. Ale spokojnie, spokojnie, już jestem. - Axel uniósł dłoń i teatralnie nią zakręcił nad blatem. Bezczelny uśmiech Axela przedstawiał jego pewność siebie i to, jak dobrze czuje się w towarzystwie Lorcana. Przy nim nie krępował się żartować i odrobine przekraczać granice irytacji. Z Xavierem było to o wiele mniej możliwe.
- Wyobraźnię mam znakomitą, tutaj się z panem zgodzę. - Uniósł szklankę upijając solidny łyk piwa. Wyraz zadowolenia rozpromienił bladą twarz chłopaka. Piwo za darmo było najsmaczniejsze.
Błysk monety bardzo szybko ściągnął uwagę złodziejaszka, który lekko zmarszczył brew. Spotkania z Lestrange głównie kręciły się wokół przehandlowywania informacji, wiec dziś nie mogło być inaczej. A Axel był lasy na pieniądze, zwłaszcza że wiedział co może sprzedać Lorcanowi i jak daleko zabrnąć w swoich opowieściach.
Odstawił szklankę do polowy pusta na blacie i spojrzał na Lorcana już poważniej, oczekując czego to dziś chce się dowiedzieć. Chłodne spojrzenie zimnych oczu Axela zawiesiło się na twarzy rozmówcy, analizował przez chwile jego grę gestów i grymasów. Znali się już jakiś czas i zdążyli poznać na tyle, by cos o sobie wiedzieć. Axel wciąż czuł się dłużny Lorcanowi za jego pomoc, z tego powodu wyciągał dla smaczne kąski informacji, b zaspokoić ciekawość czarodzieja.
- Hmm... Jakbym powiedział, że sporo się działo, to równie dobrze mógłbym nic nie mówić. - Zaczął z przekorą, kiedy denar zatrzymał się i Lorcan spojrzał na niego wyczekująco. Axel zawiesił glos na chwile, by dodać chwili dramatyzmu, a po tym rozciągnął usta w uśmiechu. - Oczywiście, że mam, będzie pan na czasie w kilka chwil. - Axel położył dłoń na blacie i stuknął palcem wskazującym w blat kilka razy, co jasno znaczyło, że ta wiedza kosztuje konkretną cenę. - Ma pan fajki? - Zagadnął i wcale nie chodziło zwyczajny głód nikotyny, Axel doskonale wiedział, że Lorcan przywoził ze soba różne rzeczy, a w tym tytoń z różnych zakątków świata.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#6
Lorcan Lestrange
Akolici
Głupiec z sercem i bez rozumu jest równie nieszczęśliwy, jak głupiec z rozumem i bez serca.
Wiek
36
Zawód
Historyk; poszukiwacz artefaktów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
14
8
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
9
Brak karty postaci
02-02-2026, 12:54
Młody francuz potrafił grać na strunach irytacji – świadomie; wyczuwając momenty największego zniecierpliwienia u swojego rozmówcy, tym samym balansował często na granicy zniechęcenia, ignorancji i odtrącenia. Nawet zważywszy na kwestie sentymentalne – na Merlina Lestrange je posiadał względem tego złodzieja; mógł przekreślić spotkanie, niesiony jego wydumaną postawą zdradzającą zamiar, ale nie ujawniającą absolutnie żadnych faktów. Nie przepadał za graniem na zwłokę, tego typu zagrywki zostawiał handlarzom z bliskiego wschodu w ich kulturze wszelka negocjacja przeciągająca się w czasie dla samej tylko przyjemności rozmowy i była mile widziana, lecz nie u Lorcana, który oczekiwał jak na spowiedzi – suchych faktów, a jeśli poprosi o komentarz, wobec danego wydarzenia, wówczas Axel mógł poszczycić się swoim pięknym, bogatym językiem fantasty i bajkopisarza – on i tak, oddzielał prawdę od fikcji przez sito własnej logiki.
Nie mniej śmiała postawa chłopaka, bywało, że była kluczem do celu, a dzięki jego talentowi do wpadania w szambo, mógł zyskiwać wyłącznie na odbieraniu plotek z pierwszego rzędu. Liczył się z tym, iż jego usługi kosztowały, czasem rzucał na szalę drobiazg z dalekich stron, ot świecidełko, które kusiło wrażliwe na sztukę oko, a czasem garść monet, bywało jednak i tak, że francuz dostawał w odpowiedzi za swą pracę wyłącznie milczenie, które zgrywało się ponurym wejrzeniem historyka. Bo nawet jego ciepła w odbiorze osobowość i słowa podyktowane wyjątkową charyzmą nie były w stanie uśpić czujności, która niczym dziki zwierz, zawsze pozostawała czujna i nieufna, a dodatkowo wyostrzona przez długoletni związek z Persephone Burke, ta w handlu, nielegalnych interesach, przemycie i negocjacjach z takimi osobnikami jak Axel i dużo gorszymi od niego wiedziała, niemal wszystko. Zawsze mu pod tym względem imponowała, a chłód w onyksowych tęczówkach zdawało się przeszywał na wskroś kłamstwo i blef. Odczuwał nieraz brak jej chłodnego logicznego usposobienia i powagi w codziennym życiu.
Westchnął i spojrzał na szklankę piwa swego towarzysza, którą ten odstawił ze słyszalnym brzękiem na niepierwszej świeżości blat. Ich spojrzenia mimowolnie się spotkały zawiązując, ten dziwny wyrachowany taniec współpracy, która ich łączyła, ale czy tylko, to było na rzeczy? Poszukiwał sensacji, informacji, plotek, to oczywista, oczywistość, ale czasem po tak długiej nieobecności wdawało mu się, że nie tylko to kieruje jego krokami w stronę młodego złodzieja. Jakby rozmowa z nim potrafiła być sama w sobie przyjemnością, jakiej nie lubił przedawkowywać, ale i za jaką momentami można było zatęsknić. Bez zbędnych oporów sięgnął dłonią do wewnętrznej kieszeni podróżnego płaszcza i wyjął srebrną papierośnicę – element odstający od reszty kreacji, którą miał na sobie. Wyróżniający się na tyle mocno, że zdawał się wręcz błyszczeć w tym szarym i nijakim miejscu. Coś, co budziło uwagę i przyciągało wzrok, bo nie pasowało do całości kreacji. Zdawał sobie sprawę z tego faktu, że to szczegóły mogły go zdradzić, ale z drugiej strony wartości sentymentalne potrafiły być zakorzenione w nas głębiej, niżeli byśmy tego nieraz pragnęli.
Poczęstował młodego tancerza białymi równo ułożonymi i dokładnie zawiniętymi papierosami. Po czym schował z widoku, ów przedmiot rzucający się w oczy. I uśmiechnął się kwaśno: — Nie, najpierw mówisz, a później ja oceniam ile, to co powiedziałeś, jest warte. — W głosie zabrzmiała metaliczna nuta, w oczach mężczyzny błysnął cień rozbawienia, jakby Axel chciał nabić go w butelkę i zostawić z kwitkiem.
— Śmiało, mów. Jasno i klarownie, bez udziwnień — głos wrócił do swego neutralnego brzmienia, a postawa mężczyzny zdawała się obojętna na wszystko inne. Nawet jeśli dyskretnie obserwował wnętrze lokalu, tak jego struny cierpliwości były dodatkowo podrażnione przez ostatnie spotkanie z Melusine, to co robiła w starej hali i dla kogo przemycała informacje, budziło jego niepokój. Pomijając w tym wszystkim, kwestie emocjonalne ich łączące, bo te przypominały nieraz pole bitwy, choć w ostatnich miesiącach raczej opustoszałe pobojowisko.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#7
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
05-02-2026, 19:50
Lorcan musiał jednak uzbroić się w cierpliwość, bo jeśli chciał się czegoś dowiedzieć, a Axel był jednym z lepszych informatorów, to trzeba było wziąć pod uwagę to, jaki on właśnie był. Chłopak pod maską aktora, który odgrywał w tej chwili frywolną postać o dwuznacznym charakterze chował o wiele bardziej złożoną osobowość. Lorkan mial okazje zobaczyć, jego prawdziwa twarz, strach tlący się w charakterystycznych oczach i desperację. Potem w kilkunastu rozmowach, które odbyli w przeciągu ostatnich lat wyławiał szczątkowe fakty na temat tego chłopaka i okazywało się, że w jakiś sposób przypomina mu kogoś, kogo stracił i za kim wciąż tęsknota nie wygasła. Axel jednak doskonale wyczuwał, kiedy sięgał granicy cierpliwości Lorkana. Mógłby go tak męczyć do rana, ale im bardziej Lestrange by się irytował, tym gorzej wyceniałby jego usługę.
Waluta, którą obracał Lorkan była bardzo różnorodna, a Axel jak ta sroka ciągnął do świecidełek i egzotycznych przedmiotów. I nawet tutaj nie chodziło o ich wartość monetarną, a raczej o sam fakt, że pochodziło z dalekich krajów. Jako tancerz i osoba wrażliwa na piękno lubił otaczać się ładnymi rzeczami, jego pokój pomimo, że maleńki i skromny, mieścił w sobie całe multum różnorakich drobiazgów i kolorów. Określał osobowość chłopaka, chociaż ta nie była nigdy w pełni wyeksponowana i trudno było dokładnie określić, jaki rzeczywiście był.
Axelowi nie przeszkadzało to jaki oschły bywał Lorkan, przy Xavierze nauczył się, że pod osłona niewzruszonej maski zawsze znajduje się człowiek, który ma pod kontrolą bardzo wiele trudnych zadań i ludzi. Axel był trybikiem, a oni doglądali całej maszynerii. I nigdy w życiu nie chciałby wchodzić w ich skórę.
Młody złodziej doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Lorkan traktuje go inaczej. Widział to w jego oczach i słyszał pomiędzy słowami. Widywali się rzadko, ale te spotkania były na swój sposób wyczekiwane i Axel dostrzegał, jak w jego towarzystwie Lestrange się zmienia, jak pojawia się uśmiech, a wzrok mięknie. Nie mial oporów częstowac go swoimi papierosami, czego Xavier nigdy nie zrobił. Devereaux wiedział, że w oczach ludzi, którzy znali go takim, jakim im się zaprezentował, był warty mniej nisz szczur z rynsztoka Nokturnu. Ale nie chciał ani przed Lorkanem ani przed Xavierem się przyznawać, że jego krew jest praktycznie tyle samo warta co i ich. A to w jakiś sposób było po nim widać, po tym jak się poruszał, mówił z nienaganną dykcją, mial równe, ładne zęby, śmiał się jak ktoś z wyższych sfer i mial w sobie ten dryg wyuczony przez surowe guwernantki, które czuwały nad prawidłowym kształceniem młodych arystokratów.
Papierośnica błysnęła i Axel uniósł lekko brew, nie pasowała do ogólnego wyglądu Lorkana, wiec szybkim ruchem sięgnął po papierosa, by zbyt długo nie była eksponowana wartość tego przedmiotu. Sięgnął do kieszeni po zapałki i odpalił papierosa. Zaciągał się dymem z zadowoleniem.
- Okey, spokojnie. - Mruknął z nutą obrazy w glosie, jakby go uraziło to, że Lorkan chciał wyceniać jego towar po usłyszeniu wszystkiego.
- Hmmm... prosto mam mówić, no dobra. - Westchnął z przekora w glosie, oparł się na krześle łapiąc papierosa miedzy smukłe palce.
- Na rynku pojawił się kupiec, ma konkretną listę. Problem w tym, że te rzeczy są w Londynie i nie należą do byle kogo. Właściciel nie żyje od jakiegoś czasu, a jego mieszkanie zajmuje siostra, pewnie nie jest świadoma, obok czego śpi. - Axel mial zwyczaj, że przekazując informacje raczej nie mówił na glos nazwisk i imion. Za to dodawał tą informację w innej formie, teraz przewrócił oklejoną tłuszczem i kurzem solniczkę wysypując z niej trochę soli. Nakreślił palcem słowo "Rookwood" i zaraz przesunął dłonią zamazując napis.
- Pojawił się nowy gracz na rynku dusz. - Co w axelowym żargonie znaczyło rynek narkotyków. - Wprowadził na rynek niewielką ilość nowej substancji, drogiej i to bardzo. Trafiła już w ręce kilku błękitnych, oczywiście lokalni zaczęli to podrabiać i to z marnym skutkiem... Ale nie wiadomo, czy się utrzyma, jeszcze nie wpadła w ręce aurorów. - Axel skrzywił się na myśl o czarowniakch, którzy wciągali lewy proszek i potem dosłownie mozgi im wypływały uszami. On sam miał za sobą wiele epizodów z narkotykami i jeden prawie doprowadził go do pożegnania się z tym światem. Aktualnie był czysty i trzymał się z dala od tego rodzaju używek.
- A tak ogółem, to chodzą plotki, że rzeczywiście nowym ministrem będzie szlama. - Mruknął z lekkim grymasem na ustach. Axel nie był może teraz na wyżynach społecznych, ale nie przepadał za mugolami i szlamami. - Okaże się po zaprzysiężeniu, ale już nie ma złudzeń kto nim zostanie. Mówią tez, że wojna wisi w powietrzu, że czuć napięcie i ludzie są niespokojni. - Powoli wypalał papierosa mówiąc i o dziwo się nie rozwlekając w tym, co przekazuje.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#8
Lorcan Lestrange
Akolici
Głupiec z sercem i bez rozumu jest równie nieszczęśliwy, jak głupiec z rozumem i bez serca.
Wiek
36
Zawód
Historyk; poszukiwacz artefaktów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
14
8
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
9
Brak karty postaci
08-02-2026, 14:04
Cień sympatii, wobec Axela niósł się echem przeszłości związanej ze stratą najmłodszego brata. Chłopak w pewnym sensie zdradzał podobieństwa, a czarujący urok osobisty i oczy francuskiego aniołka sprawiały, iż trudno mu było wyciągać daleko idące konsekwencje jego gry na czas i innych irytujących zabiegów. Nie traktował go z pogardą, wręcz przeciwnie, ta sympatia, jaką z czasem wykształcił, wobec złodzieja była dziełem absolutnie naturalnym i chociaż dzieliła ich niemała przepaść, tak domyślał się, że ten miał znacznie lepszy rodowód, niż chciał to przyznawać. Wyczulone ucho, przenikliwe spojrzenie, które rejestrowało wiele wypraktykowanych manieryzmów oraz sposób bycia – zdradzał go. Dawał mu tego znaki w przeszłości, bo nawet jeśli nie rzucało się to aż tak w oczy na pierwszy rzut oka, to gdy trafi na kogoś mniej życzliwego, a bardziej dociekliwego jego przeszłości może wpaść w pułapkę własnych kłamstw.
Podniesiona brew i lekki grymas na ustach upewniały młodzieńca, że Lestrange pozostawał spokojny. Ale to cierpliwość grała główną rolę, nawet jeśli lubił pogaduszki z Axelem, tak chciał informacji, jakimi ten obracał. Może zbyt pospiesznie pragnął wyciągnąć je z chłopaka, jednak czuł pokusę chwili, aby nadrobić zaległości. Zbyt długo go nie było w mieście i przez to poczuwał, że tracił z oczu nastroje, jakie w Londynie potrafiły zmieniać się w ciągu kilku dni, a nawet szybciej. Uwadze mężczyzny nie umknął wzrok złodzieja, którym obdarzył papierośnicę, ani to jak szybko ją odstawił na blat, by właściciel mógł ją skryć przed światem. To szczegół, jaki mógł zdradzać, ale patrząc na nieliczne grono ludzi i ich stan z przykrością musiał przyznać, że byli zbyt pochłonięci powolnym łagodzeniem objawów przepicia alkoholowego, aniżeli zapuszczaniem żurawia na stoliki w oddali.
Słuchał z lekkością wypowiedzi Axela, ten zawsze miał dobre źródła, zwłaszcza w takich sprawach, a nauczony przez rodzinę Burke doceniania, takich autów wiedział, że czasem lepiej działać na dystans i pozwalać sytuacji się rozwijać, by zaatakować w dogodnej okazji i zyskać wszystko, co było na tacy.
Rysujące się na brudnym blacie nazwisko sprawiło, iż poszukiwaczem targnął dziwny dreszcz niepokoju. Wiedział o wpływach rodziny Rookwood i tym, że niekoniecznie chodziło właśnie o: nią, ale intuicja ostrzegała przed zagrożeniem. W pamięci odnajdywał wszystkie zdawkowe rozmowy o jej bracie, tym czym się zajmował, co go charakteryzowało, jakie miał znajomości. Wszystko to, co kiedykolwiek Melusine powiedziała w jego obecności lub… co dostrzegł w jej wspomnieniach. Zacisnął szczęki i przeniósł wzrok na Axela, tak jakby weryfikował prawdziwość przedstawionych informacji. Ten jednak kontynuował z kolejną dawką plotek.
Kiedy skończył, mężczyzna głęboko westchnął i potarł skroń dłonią w pozorowanym zamyśleniu. Nie podobały mu się te wiadomości, każda z osobna budziła pewien służbowy niepokój.
— Dobra robota — przyznał, krótko, dość sucho, ale z jego oczu zniknęła obojętność. — Czy możesz mi powiedzieć, kim jest ten kupiec, chciałbym sprzedać kilka… fantów, a nie chcę zawracać głowy naszemu przyjacielowi. — Uśmiechnął się kącikiem ust i dodał: — dostaniesz z tej transakcji uczciwy procent — zachęcił.
Axel miał świadomość, że polityczne informacje Lorcan traktował zawsze z pewnym dystansem i nie komentował ich głośno, zwłaszcza w takich spelunach, nawet jeśli miał niemal pewność, że klientela nie nadstawiała ucha. Tego typu pogawędki można było bezpiecznie prowadzić wyłącznie w zaciszu własnych czterech ścian w gronie najbardziej zaufanych, a i tak czasem i przed nimi należało się pilnować ze swoimi sympatiami. Natomiast druga informacja budziła wyłącznie niepokój, była istotna i owszem, ale nie można było na niej zarobić. A oboje chcieli zysku, to ich ku sobie zbliżało.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#9
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
09-02-2026, 09:47
To, że Lorcan spoglądał na niego inaczej, niż większość błękitnakrwistych z którymi mial do czynienia było dla Axela oczywiste. Widział to w jego spojrzeniu, gestach i czuł wyraźnie w jego słowach, niby wiecznie chłodny i zdystansowany, a jednak gdzieś tam mu pobłażał, częstował papierosem czy polewał mu kieliszek z zakupionego dla siebie alkoholu. Devereaux kusiło nie raz, aby to wykorzystać, lecz te niewielkie gesty utwierdzały młodego czarodzieja w tym, że jeżeli zrobi cos przeciwko Lestrange, straci nie tyle co źródło egzotycznych fantów, ale i tez osobę, która byłaby w stanie mu pomoc w razie kryzysowej sytuacji. Xavier go nauczył, że swoich się nie rusza, a Axel wiedział o powiązaniach Burke'a z Lestrange i w pokrętnej definicji "swojego", jaką Axel wyznawał, Lorcan zaliczał się do tej grupy.
O prawdziwej tożsamości Axela wiedziało niewielu w Londynie, dbał o to bardzo, by nie wypłynęło to zbyt mocno, nie chciał aby ktokolwiek z Paryża dowiedział się o jego obecności tutaj, chociaż mogłoby to teraz zachwiać reputacja znienawidzonego ojca. Ojca, który okłamał swoich zaufanych, co stało się z jego pierworodnym. A na złość staremu Delacour, Axel był lubiany wśród paryskiego towarzystwa i dostawał na pewno lepsze propozycje małżeńskie, niż jego młodszy brat, który mial fizjonomie i charakter kłody. Francois płynął z nurtem, często bezmyślnie i bezrefleksyjnie, był posłuszny i toporny w obyciu. Axelowi jednak nie zależało na powrocie, chciał zbudować karierę na własny rachunek, by nikt nie mógł mu zarzucić wykorzystywania kontaktów.
Lorcana nie było długo w okolicy, a malująca się na twarzy arystokraty mieszanka frustracji i niecierpliwości jasno dawały znać Axelowi, że lepiej będzie nie zwlekać zbyt długo. Bo właśnie może mu się to lepiej opłacić niżby się droczył dla zabawy. W końcu skupił się na rozmowie na żądany przez Lorcana temat. Złodziej intensywnie obserwował mimikę, oczy i tembr głosu swojego rozmówcy, wyciągając wnioski odnośnie jego reakcji na te wieści. Reakcje Lorcana były ciekawe, Axel przekrzywił głowę zaciągając się dymem papierosa, nie kryjąc przy tym, że po prostu przygląda się swojemu rozmówcy.
Nigdy nie był kurierem dobrych wiadomości, na Nokturnie rzadko kiedy zdarzały się takie wieści. Większość z nich jednak niepokoiła, a nawet te z ogólnego świata czarodziejskiego ostatnimi czasy wcale nie napawały radością. Pochwala wywołała na ustach Axela zadziorny uśmiech, takie pochwały przyjmował szybko i gładko, ponieważ doskonale wiedział, że nie strzępi języka po próżnicy, a to, co oferuje ma wartość większą niż tylko "dobra robota".
- To ktoś nowy, pojawił się na targowisku i co dziwne, stary Joshua dobił z nim targu jak tylko się pojawił i nikt już potem nie zadawał pytań. Albo to stary gracz, albo wynurzył się z grona pośredników. Mówił o sobie: Tom. Ale i pan i ja wiemy doskonale, że to jest tylko ksywka i typ rozpłynie się w powietrzu prędzej, niż pan zdąży wypowiedzieć to imię. - Axel nie mial niestety dobrych wieści dla Lorcana na temat tajemniczego kupca.
Reakcja Lorcana na słowa o kupcu i tym, że interesują go skarby Rookwoodów nie uszła uwadze Axela. Coś było w tym osobistego, a chłopak wyczuwał w Lorcanie napięcie. Axel zrobił zamyśloną minę i przez chwile widocznie się zastanawiał.
- Mam pomysł. - Przekrzywił głowę spoglądając chłodnym spojrzeniem błękitnych oczu na Lorcana. - Jeżeli będzie go pan szukał, typ zniknie. Nie rozmawiałem z nim, a tylko widziałem go przez chwile i potem jego list i jeśli ktoś chce mu dostarczyć fanty, ma zostawić wiadomości, że je zdobył pokazując dowód. - Axel uśmiechnął się lisio, co sugerowało, że mial chrapkę na to zlecenie i chętnie je wykona.
- Ogarnę to co chce i zdobędę kontakt. Tacy często działają przez pośredników, chyba że spotykają się osobiście, ale nie liczyłbym na kameralne rendez-vous . - Francuz zaciągnął się resztką papierosa i zdławił pęta w popielniczce. Spojrzał uważnie na Lorcana, czekając na jego reakcję, wiele mogło mu to powiedzieć, zwłaszcza jaki ma interes w sprawie Rookwoodów.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#10
Lorcan Lestrange
Akolici
Głupiec z sercem i bez rozumu jest równie nieszczęśliwy, jak głupiec z rozumem i bez serca.
Wiek
36
Zawód
Historyk; poszukiwacz artefaktów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
14
8
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
9
Brak karty postaci
09-02-2026, 18:40
Ciekawość była cechą, której nie lubił odmawiać. To jej echo ciągnęło go, ku odkrywaniu świata, tak zapieczętowane w jego osobowości stanowiło trwałą cząstkę, jakiej nie potrafił wyłączyć, ot tak. Lata doświadczenia w kontaktach z ludźmi ze wszelkich struktur społecznych o różnorakich uwarunkowaniach politycznych i prezentujących wszelakie profesje sprawiły, jednak że człowiek ten potrafił maskować emocje. Panował nad twarzą w grze pozorów, nawet jeśli nazwisko kobiety mu tak wszak bliskiej przecinało powietrze między nim, a złodziejem.
A może jednak? Zdradzało go, coś? W tej grze pozorów, w jaką nikogo nigdy nie zaangażował po wczorajszym spotkaniu z Melusine, wciąż czuł zapach jej ciała na sobie. A plątanina emocji w labiryncie ognia i lodu, dodatkowo podjudzona jej uczynkiem sprawiały, iż rysy na charakterystycznym licu mężczyzny mimowolnie napinały się, tak jakby nie potrafił poradzić sobie z emocjami, jakie żywił wobec kochanki.
Wzdrygnął się na samą myśl, iż mógłby okazać słabość przy Axelu, nawet jeśli ten był człowiekiem zaufanym, tak nigdy nie zapominał, czym ten się zajmował. I to przywracało jego rozsądek do rozmowy, którą wiedli przy dogasającym papierosie w otoczeniu ciszy przerywanej pochrapywaniem lokalnej klienteli.
— Mhm, znam ten typ ludzi. Są diablo ostrożni — łapał myśl zarzuconą, przez francuza przytakując mu z wolna ruchem pewnym, choć w oczach czaiły się ogniki czujności. Miał podstawy twierdzić, że ten nie zamierzał go wykiwać i wywlec w pole. To by całkowicie przekreśliło tę relację i układ, który ich łączył. Jednocześnie podróżnik, był ciekaw, tego, co ten jeszcze powie o nieznajomym, jakby już kreślił plan na usidlenie mężczyzny i wyciągnięcie prawdy znanej tylko jemu.
— Pilnuj się, jeśli ci życie miłe — skwitował oschle wyczuwając w tonie głosu młodego towarzysza, niepokojąco brzmiącą lekkość, jakby już widział garnuszek ze złotem. Jednocześnie patrząc mu prosto w oczy ostrzegał, by nie pchał głowy pod katowski topór, bo ta rodzina, której nazwisko się przewinęło, nigdy nie odpuszcza, a ich polowanie, będzie krwawe na każdego, kto choćby dotknie ich zabawek. Dlatego przestrzegał chłopaka, aby nie zagłębiał się w tę sprawę, by wybadał jedynie owego dziwnego nieznajomego. Za to nie ominie go zapłata.
— Kiepska dziś pogoda na wieczorne spacery — westchnął, wstając od stolika i szczelnie okrywając swą sylwetkę lekkim podróżnym płaszczem. I gdy już miał sposobić się do odejścia, zatrzymał się: — ach, coś ci wypadło — Lestrange schylił się z gracją i w tej samej chwili w jego wyciągniętej ku ziemi dłoni pojawiło się małe zawiniątko, które gdy mężczyzna się wyprostował; znalazło dłoń adresata tej przesyłki.
Wiedział, że zwykł go rozpieszczać bardziej w tych względach, ale kryzys dotykał każdego, ta inflacja… Nawet jeśli srebrny sygnet wyciągnięty z paszczy pustynnych piasków znaczył na ten moment niewielką wartość, tak może srebro urośnie na giełdzie, kto wie… Skinął mężczyźnie na pożegnanie.

zt. dla Lorcana
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): 1 2 Dalej


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 20:15 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.