• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Szkocja > Edynburg > Salon jubilerski "Starlight Dust" M. Macmillan
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
02-09-2025, 17:31

Salon jubilerski "Starlight Dust" M. Macmillan
Elegancki sklep, wybijający się nawet spośród pobliskich eleganckich kamieniczek i to nie tylko przez nazwisko Macmillan widniejące nad wejściem. Szeroki parter umożliwił rozłożenie pomieszczeń po parterze, co znacznie ułatwia właścicielce poruszania się po wnętrzu. Zewnętrze zostało pokryte bardzo subtelną warstwą masy perłowej która sprawia, że sklep przyciąga uwagę spośród innych znajdujących się w okolicy. Po wejściu można rozejrzeć się po białym, subtelnie urządzonym holu w którym znajdują się portrety słynnych osób które miały okazję nosić stworzone przez Macmillanów biżuterie.  Gabinet i warsztat znajdują się na zapleczu, wraz z sejfem w którym na noc zamykane są ważne dokumenty i najcenniejsze rzeczy.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Mellita Macmillan
Czarodzieje
Nobody but me is gonna change my story
Wiek
22
Zawód
magijubiler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
panna
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
0
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
8
10
Siła
Wyt.
Szybkość
0
10
0
Brak karty postaci
02-09-2025, 23:41
02.03.1962

Cieszyła się na odwiedziny nestorki, chociaż radość podszyta była również odrobiną stresu. Podobnie jak jej córka, Arianne Greengrass nie faworyzowała swoich potomków, a chociaż odnosiła się do nich z miłością i ciepłem, nie powstrzymywała się przed stawianiem im wymagań, zwłaszcza jeżeli mowa była o fachu w którym się zajmowali. Kiedy więc babka Greengrass napisała do niej list z informacją o spotkaniu w jej warsztacie w celu zamówienia wykonania dla niej prezentu na ślub jednego z wnuków, Mellita musiała stanąć na wysokości zadania.
Po pierwsze i najważniejsze, zleciła uprzątnięcie samego sklepu i warsztatu. I tak był utrzymywany w porządku, ale dla tak ważnego klienta wypadało przygotować się dokładniej. Dodatkowo zakupiła odpowiedni rodzaj herbaty – dbanie o klienta oznaczało również zaprezentowanie znajomości jego gustów, nie ważne, czy było się spokrewnionym czy nie. Nawet jeżeli było to jawne oszustwo, grało pod bardzo znany schemat którym nie jeden biznes się posługiwał. Ostatnim punktem było dokładne dowiedzenie się, który kuzyn brał ślub. I to nie było problemem, głównie dlatego, że w rodzinach krwi błękitnej wydarzenia tego rodzaju były sprawami niemal publicznymi, wystarczyło więc wyłuskać zaproszenie które sama również otrzymała i wysłać kilka dyskretnych sów z pytaniami o preferencje, uczulenia i potencjalne problemy.
- Powinnaś nieco ocieplić wnętrze. Tutaj niemal jak w marmurowym grobowcu. – Starsza czarownica, opatulona w elegancką pelerynę, kierowała się obok Mellitii kiedy ta ujęła jej rękę, kierując je razem do pokoju w którym zazwyczaj prezentowali biżuterię.
- Nie zgodzę się uprzejmie, szanowna pani. – Uśmiechnęła się lekko, widząc że babcia zawsze doceniała maniery, nawet (a może zwłaszcza) te nad wyraz skostniałe. – Piękno klejnotów najlepiej eksponować w neutralnym pomieszczeniu. Piękno i głębia kamieni szlachetnych łatwo znika w przesyconym kolorami pomieszczeniu.
- Jak zawsze, gotowa z argumentem. – Kąciki ust Arianne uniosły się lekko, zaraz jednak wzrokiem zmroziła pracownika który na tacy niósł herbatę, tak jakby ten robił to niewystarczająco szybko. Albo elegancko. Albo jedno i drugie. Zaraz jednak uwaga przesunęła się na projekty, które młoda Macmillan aktualnie wykładała na stół, przy każdym technicznym rysunku kładąc również próbkę metalu który planowała wykorzystać jak i mniejsze odłamki kamieni dla prezentacji w komplecie.
- Wspomniałaś, że panna Prewett dołącza do rodziny Greengrassów. Postanowiłam więc ująć piękno natury w naszyjniku który ma być prezentem – wskazała na kształt projektów które opierały się na liściach, od najbardziej subtelnych dwóch metalowych gałązek schodzących się ze sobą, aż po większe sztuki, które wkradały w swój wzór delikatne zagięcia kwiatów.
- Bez złota? – Starsza z czarownic zmarszczyła brwi, przesuwając wzrokiem pomiędzy różnymi rodzajami próbek które wyłożone na stół i podsunięte pod źródło światła, nie widząc nigdzie w propozycjach złotego przebłysku.
- Owszem. Narzeczona pana młodego nie reaguje najlepiej na złoto. Przywitanie nowej panny krwi błękitnej wysypką w prezencie nie wybrzmiewa najlepiej. – Uśmiech niemal nie schodził z twarzy Meli, bo czuła że mimo prób ze strony babki nie będzie łatwo aby ta zbiła ją z pantałyku.
- W takim razie zobaczmy dokładnie, jakie kamienie możemy wykorzystać do tego projektu – pani Greengreass mrugnęła, przysuwając bliżej siebie i marszcząc brwi, ostatecznie kiwając głową i papier na powrót przesuwając w stronę wnuczki.
Po dwóch godzinach wybierania wszystkich konkretnych kamieni szlachetnych które miały znaleźć się w prezencie, odpowiednim dobraniu metalu którym miało okazać się srebro, ustaleniu dokładnych kątów rysunku i zadecydowaniu, który z podanych projektów najlepiej będzie się prezentować na szyi wybranki kuzyna, oczy Melliti niemal kleiły się do snu, wiedziała jednak, że pożegnanie babki to był dopiero początek jej pracy. Sam projekt wstępnie skonsultowała z bardziej doświadczonym jubilerem, wysłała jednak sowę z prośbą o spotkanie i omówienie wszystkich zmian. Nic nie mogło zostać pozostawione przypadkowi i nawet drobne poprawki wymagały upewnienia się, tak aby nic potem się nie zepsuło, nie pękło i nie zarysowało powierzchni kamieni. W najgorszym wypadku, mogło doprowadzić do ukruszenia jakiegoś klejnotu, a na to zdecydowanie nie mogła sobie pozwolić. 
Kolejnym działaniem było upewnienie się, czy posiadają wystarczająco duży zapas tej konkretnej próby srebra i czy zapas nie posiada żadnych przebarwień oraz niedoskonałości które mogłyby również wpłynąć na jakość przedmiotu, dlatego najlepiej było sprawdzić wszystko przed rozpoczęciem prac. Ostatnim etapem, poza oczywistym przygotowaniem przestrzeni warsztatowej i zabraniu się do pracy, było magiczne oczyszczenie kamieni magią, tak aby żadne istniejące zabrudzenie nie wkradło się do gotowego dzieła.
Wieczór skończyła zapisując dokładnie wszystko, aby nie działać potem bez żadnego przygotowania, dopiero wtedy pozwalając sobie nie tylko na chwilę przerwy ale i na zakończenie dnia, kiedy słońce powoli chowało się za horyzontem. Po ostatecznym zaakceptowaniu procesu, jutro mogła usiąść i zająć się tworzeniem, tak aby potem państwo młodzi mogli cieszyć się z nowego prezentu. Podobno perfekcja była abstrakcyjnym konceptem, ale Mellita twierdziła że to właśnie Macmillanowie ją osiągnęli. Ze spokojem mogła zamknąć warsztat na dzień i przenieść się do domowego zacisza.

zt
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Mellita Macmillan
Czarodzieje
Nobody but me is gonna change my story
Wiek
22
Zawód
magijubiler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
panna
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
0
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
8
10
Siła
Wyt.
Szybkość
0
10
0
Brak karty postaci
01-01-2026, 22:59
12.04.1962

Nie mogła powiedzieć aby często znajomi oglądali jej pracę, niestety. Najczęściej pragnęli biżuterii, chcieli podziwiać gotowy produkt, ale odwiedzenie warsztatu wśród szkockich ulic nie było wysoko na liście priorytetów u większości osób. Nie przeszkadzało jej to, miło było mieć czas aby jednak poświęcić bardziej swojemu rękodziełu – nic innego nie przeczuwała, miało w jej życiu być udanym elementem, dlatego mogła przynajmniej doskonalić coś, co nawet jeżeli nie zabłyśnie w świecie, pojawi się to w rodzinnej galerii i przyszłe pokolenia zobaczą sztukę, jaką stworzyła.
Czasem zdarzały się jednak odwiedziny, i to nawet znajomych twarzy, dlatego celebrowała te okazje po swojemu – ze spokojem i skupieniem przygotowując pomieszczenie, prosząc obsługę warsztatu o przygotowanie pomieszczenia, mając na uwadze to, jaka herbata zostanie podana i wszystkie inne szczegóły, które miały sprawić, że chociaż patrząc gołym okiem była to zwykła wizyta, detale potrafiły pokazać że naprawdę się cieszyła.
Dzień zapowiadał się pochmurnie i deszczowo, co tym bardziej sprawiało, że spotkanie wydawało się ciekawe i pozwalało na dłuższe przesiadywanie w pomieszczeniu. Pewna ulga dla osoby, która musiała poruszać się za pomocą laski i dla której ślizganie się po wypolerowanych deszczem kamieniach, ale na całe szczęście dla zarówno jej jak i Gethena, zapasy eliksirów przeciwbólowych zamknięte były bezpiecznie w jednej z szafek, na wszelki wypadek gdyby atak Migreny Kruczej postanowił nadejść. Stres nie był w końcu jedyną sytuacją w której choroba mogła się pojawić.
Przechodząc z zaplecza, Mellita poprawiła materiał czerwonej apaszki, spoglądając jak drzwi do warsztatu powoli otwierają się, a znajoma sylwetka wchodzi do środka. Pozwoliła sobie nawet na delikatny uśmiech na twarzy, kierując się w stronę Gethena, wyciągając dłoń na powitanie w jego kierunku, szybko cofając ją po przywitaniu aby utrzymać balans i powstrzymać drżenie sylwetki.
- Cieszę się, że możemy się w końcu zobaczyć. – Nie wiedziała, czy przyjdzie im jeszcze zobaczyć się w przyszłości, ale nawet takie krótkie spotkania mogły przynieść coś pozytywnego – nowe pomysły, potencjalną przyszłą współpracą, albo nowymi kontaktami które Gethen mógł uzyskać podczas podróży.
- Oprowadziłabym cię po warsztacie, ale podejrzewam, że po wszystkim z czym masz doświadczenie, wyda ci się swoiście prosty i nudny. – Oczywiście, było to sporą przesadą, w końcu nie każdy salon jubilerski sygnowany był rodzinnym nazwiskiem rodu, który nauczył się zaklinać kamienie w sposób magiczny. Nie był też jednak warsztatem jej brata, z licznymi stanowiskami i przestrzeniami w których wielu gości na raz mogło zostać przyjętych, a spotkanie właściciela salonu było przywilejem.
- Chętnie usłyszę o najnowszych odkryciach na naszym wspólnym polu zainteresowania. Powiedz, udało ci się przeprowadzić jakieś ciekawe badania? – Wskazała drogę ze sobą, kierując ich do przytulniejszej przestrzeni, gdzie oboje mogli usiąść. – Herbaty?
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
12-01-2026, 13:48
Wyrwanie się z Londynu zazwyczaj było nie lada wyzwaniem dla Scamandera. Teleportacja i wszelkie formy magicznego transportu raczej nie zachęcały historyka, zwłaszcza że czasem powodowały ataki migreny i wtedy nie tylko sam wyjazd spełzał na niczym, ale i mial z głowy resztę tygodnia. Lecz dobra motywacja potrafi przemierzać góry, także perspektywa spotkania z panną Mellitą sprawiały, że od czasu do czasu wybierał się na wyprawę pociągiem w stronę Edynburga. Zabrał ze sobą swoje wytwory i narzędzia, niedużą torbę podróżną, bo raczej trudno będzie wrócić do Londynu tego samego dnia w konwencjonalny sposób, także weekend w Edynburgu zapowiadał się również ciekawie pod kątem wypoczynkowym.
Sama podróż minęła dość przyjemnie i wzbudziła odrobine wspomnień ze szkolnych wyjazdów Hogwart Express. Był to również czas na spokojna lekturę i ewentualnie czasami zdarzał się ktoś ciekawy do rozmów, chociaż Scamander nie należał do osób przesadnie towarzyskich.
Z sama Mellitą widywał się niestety dość rzadko i w czasach, kiedy Gethen praktykował u jej brata, mieli większy kontakt, a tak pozostawały jedynie listy wysyłane sowią poczta i okazjonalne spotkania. Ale to nie stało na przeszkodzie, aby w jakiś sposób się polubić i utrzymywać kontakt, zwłaszcza że dzieli część swoich pasji.
Typowa szkocka pogoda dawała się we znaki i tak Gethen przebył drogę z dworca do Salonu jubilerskiego po części posiłkując się transportem a po części wędrując pod szerokim parasolem. Wilgoć na zewnątrz motywowała do szybkiego wejścia do środka i bardzo szybko znalazła się przy nim Mellitea, historyk otrząsnął parasolkę odstawiając ja na stojak i przywitał się z dziewczyna z wyraźną radością na twarzy.
- Nie mogłem się doczekać, aż tutaj dotrę. Ale podróż była przyjemna i miło było wyrwać się z Londynu. Dziękuje za zaproszenie. - Uścisnął rękę jubilerce, oceniając przez chwilę ją wzrokiem. Gethen mial świadomość o jej stanie i migrenach, więc był to wyraz troski z jego strony i po prostu przyjacielskiego zainteresowania.
- Oh, Mellite, z przyjemnością zwiedzę warsztat. Uwierz mi, moje stanowisko w domu nawet nie może się porównywać z profesjonalnym warsztatem. Z chęcią zobaczę, jak tutaj u was jest. - Uśmiechnął się wycierając zaparowane okulary.
Zakład brata panny Macmillan był Gethenowi znany, jednak rodzinny salon jubilerski pozostawał póki co miejscem dla Getehna nowym, który bardzo chętnie by obejrzał i poznał. Scamander nie skupiał się jedynie na wzornictwie, a raczej to było takie jego hobby i sposób na dodatkowy zarobek. Często gęsto badał dawne grawery starając się odnaleźć ich cechy i opisać je w swoich badaniach.
- Od czasu do czasu wpadnie w moje dłonie jakiś ciekawy okaz, który został kiedyś zaklęty ale utracił swoją moc. Na przykład dostałem do zbadania niewielki sztylet, który był od zawsze tempy i nie nadawał się do walki, ale za to magia w nim zaklęta była skuteczna jak piec takich sztyletów na raz. Niesamowicie ciekawe i sposób, w jaki to zrobiono, mistrzostwo. Mam ze soba notatki i rysunki. - Poklepał torbę zawieszona na ramieniu.
- A jak twoje odkrycia? A może jakieś ciekawe zlecenie? - Rozejrzał się ciekawie oglądając gablotki z biżuterią. A zapytany o herbatę uśmiechnął się potrząsając kędzierzawą głową. - Z przyjemnością, coś na rozgrzanie się będzie w sam raz. - I nieważne było, czy ta herbata byłaby sama w sobie rozgrzewająca, czy zawierałaby konfitury z malin lub odrobine alkoholu.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Mellita Macmillan
Czarodzieje
Nobody but me is gonna change my story
Wiek
22
Zawód
magijubiler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
panna
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
0
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
8
10
Siła
Wyt.
Szybkość
0
10
0
Brak karty postaci
29-01-2026, 16:58
Chociaż przy jej stanie powinna unikać teleportacji, nie mogła odmówić temu znacznie szybszego poruszania się i w niejednej sytuacji ostatecznie posiłkowała się przeniesieniem się na inne tereny za pomocą magii. Ostatecznie po to też właśnie przeszkolono ją w pierwszej pomocy, aby na wszelki wypadek mogła sama się sobą zaopiekować. Z pewnym rozrzewnieniem zastanawiała się, jak rodzina jej przyszłego męża zareaguje na takie problemy, ale nie zamierzała również wdawać się w dyskusje. Najwyraźniej jej przyszły mąż dostanie taki pakiet, okraszony dużą ilością magicznych kryształów i będzie musiał przyjąć to w całości.
Teraz jednak nie miała co myśleć o zamążpójściu – milsze rozmyślania na temat jej gościa sprawiły, że na jej zazwyczaj neutralnej twarzy uśmiech zagościł na nieco dłużej. Nie odsłaniała swoich kart zbyt często, ale łatwo było zauważyć, że w doborowym towarzystwie czuła się bardziej zrelaksowana.
- Między nami, w Londynie jest znacznie mniej ciekawie niż mogłoby się wydawać. – Ostatnie dni na pewno jej to wybitnie uświadomiły. Uliczki Edynburga wydawały się znacznie łatwiejsze do manewrowania, czystsze, pozbawione mniej tej pompatycznej duchoty w której ludzie ginęli tak szybko, że czasem miało się wrażenie że nigdy nie istnieli. A może to właśnie brak tego zgiełku ceniła sobie jeżeli mowa była o długich godzinach, w których przesiadywała nad kolejnymi projektami pochłaniającymi ją do reszty. 
- Obawiam się, że to nie ten sam poziom wygody, jaki poznać mogłeś u innego Macmillana, ale zachęcam do zapoznania się z miejscem. Oczywiście podczas współpracy chętnie udostępnię narzędzia jeżeli będą mogły się przydać. – Nie zamierzała przecież otwierać swojego warsztatu na wynajem, jeżeli jednak będą mieli czas i chęci dla wspólnego przeprowadzenia badań, nie chciała aby zostawał w tyle pod względem wyposażenia.
Stawiała swojego brata ponad swoje umiejętności, nawet jeżeli nie mówiła tego wprost. Po części dlatego, że w takich sytuacjach to tworzenie przedmiotów i końcowy efekt mówiły same za siebie, a nie słowa i deklaracje. Mimo to, z dni jej stażu wyniosła nie tylko dodatkowe umiejętności i dokładne poznanie wszelkich technik, ale również znajomości takie, jak ta. Drobne przyjaźnie, które pozwalały im zrozumieć się wzajemnie i polegać na swoich umiejętnościach i wiedzy w jej utrzymaniu, a nie sztucznie określone ramy znajomości, takie które częste były w jej świecie.
- Chętnie zerknę na nie potem, jeżeli będziesz chciał się podzielić detalami. Z której epoki to sztylet i którego kraju? – Może i jej głównym zainteresowaniem było wytwarzanie wzorów na biżuterii połączonej z kamieniami ochronnymi, ale wzronictwo nie ograniczało się do pięknych przedmiotów. A odnajdywanie dawnych narzędzi mogło również umożliwić rozwój dziedziny, na co była nastawiona – bo chciała widzieć więcej możliwości i bazować na nich nowe odkrycia.
- Obawiam się, że moim głównym źródłem zarobku jest wyrabianie biżuterii dla rodziny oraz wystarczająco bogatych panien które mają do mnie zaufanie. – Mimo tego, że jej marka sygnowana była nazwiskiem rodziny zajmującej się zaklinaniem kamieni od wielu pokoleń, ciężko było jej konkurować o zlecenia z salonami prowadzonymi przez ważniejszych członków rodziny, zajmowała się więc detalami na które czas i cierpliwość mogła mieć ona, lecz niekoniecznie ludzie, dla których była to wieloletnia transakcja biznesowa i wieloletnie doświadczenie i wymagania.
- Herbata więc. – Skinęła głową jednemu z pracowników, kierując Gethena do jednego z warsztatów. Sklep w porównaniu do innych miejsc był godny słowa „skromny”, co nie znaczyło, że w perspektywie normalnego warsztatu prezentował się nad wyraz bogato, co widać było nie tylko w wystroju ale i wyposażeniu, które Gethen mógł niemal od razu sklasyfikować jako rzeczy całkiem dobrej jakości.
- Planujesz zostać na dłużej? Chętnie znalazłabym czas na jakieś wspólne badania. – Skorzystała z okazji aby usiąść na najbliższym stołku, zostawiając mu przestrzeń do rozejrzenia się po warsztacie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 18:27 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.