• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Kornwalia, Falmouth > Salon
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
11-10-2025, 21:56

Salon
Salon w dawnym letnim domu rodziny Atticusa zachował klimat minionych lat — przestronny, przytulny i nieco przykurzony elegancją. Wysokie okna wpuszczają miękkie, złotawe światło, które osiada na kremowych ścianach i meblach. W centrum pomieszczenia znajduje się kamienny kominek, nad którym wisi stary gobelin ukazujący imiona członków rodu Lestrange sprzed niemalże stu lat. Na ścianach pełno jest ruchomych zdjęć przedstawiających głównie Audelię; widać też kilka rodowych pamiątek. Wysokie okna zdobią ciężkie zasłony w kolorze piasku, a zza nich rozciąga się widok na klify.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Lorcan Lestrange
Akolici
Głupiec z sercem i bez rozumu jest równie nieszczęśliwy, jak głupiec z rozumem i bez serca.
Wiek
36
Zawód
Historyk; poszukiwacz artefaktów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
14
8
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
9
Brak karty postaci
30-01-2026, 18:04
1 maj 1962



Rześkie morskie powietrze nawiedziło nozdrza znajomą brutalnością, która wywoływała delikatny uśmiech w kącikach ust. Przymknięte powieki i twarz wyciągnięta, ku słońcu łapały jego promienie, pozwalając nacieszyć się chwilą u bram zachwycającego wybrzeża Kornwalii. Lubił to miejsce, bo spośród wszystkich wspomnień to te wyciągane z odmętów dzieciństwa budziły w nim najwięcej sympatii. Czas tu spędzany w rodzinnym gronie wzmacniał ich relacje, bo choć czasem nieobecni w roku szkolnym, zwłaszcza za najmłodszych lat, tak później coraz częściej mijali się na korytarzach szkoły, choć nie na długi czas. Dlatego przerwy od nauki stanowiły moment i możliwość do poznawania siebie wzajemnie, jeszcze głębiej zacieśniając więź braterską. I nawet jeśli ich szeregi przerzedził okrutny los, na jaki przecież nie mieli bezpośredniego wpływu, tak nigdy owo fatum nie odbiło się na postrzeganiu przez Lorcana tego miejsca.
Skrzek mew niósł się echem gasnącym w szumie fal; tło tego naturalnego krajobrazu scalało się w jedno, a dźwięki z początku drażniące stanowiły po czasie jedną niewyraźną melodię. Zatrzymał się nieopodal wejścia ostatni raz nim, przekroczy próg domostwa. Chciał przywołać wspomnienia z dawnych lat – rzadko miewał sentymenty, sporadycznie wracał do przeszłości, ale ilekroć tu bywał, to za każdym razem echo przeszłości go dosięga.
Wszedł, jak do siebie, bez gromkiego powitania, a raczej tak jakby nie było go zaledwie pół dnia, chociaż w rzeczywistości minęły miesiące. Odrzucił w bok torbę podróżną. Paradując w ciuchach wiosenno - letnich, eleganckich, ale nie nazbyt. Idealnych pod jego styl bycia i profesję, którą się zajmował. Błękit koszuli lekko odsłaniał tors, a rękawy podwinięte uwydatniały mięśnie przedramion. Wiedział, że słońce go mocniej, niż zwykle przypiekło, drażniło go to. Ale pozostawiał sprawy w swoim naturalnym porządku, nie bawiąc się w żadne czary, czy maści. Nie był oparzony, a wyłącznie opalony. Co jednak czasem drażniło, niektórych członków jego rodziny. Zawsze kwitował te komentarze uśmiechem, bynajmniej nie złośliwym, a przepraszającym.
Zapalił papierosa i mimowolnie sięgnął do barku wyszukując najciekawszy kąsek z kolekcji. Lubił drażnić brata tym chaosem, który ciągnął się za nim. Dym delikatnie płynął za jego osobą, gdy przyglądał się zdjęciom Audelii; czas upływał okrutnie szybko – gdy patrzył na fotografie, zdawał sobie z tego sprawę z nieprzyjemną świadomością swoich lat na karku. Chronologia dziecięcego wzrostu – radość wypisana na obliczu, niewinnym. Tak czystym jeszcze w porównaniu do tego, co on i Atticus trzymają w sobie.
Westchnął z cicha, gdy podszedł do obrazu przedstawiającego ich wiekowego przodka: — Myślisz, że będziemy równie odpychający na starość, co on? — rezygnacja w głosie mężczyzny wybrzmiała szczerze, mimo wyczuwalnej obecności starszego brata, nie odrywał wzroku od portretu. — Chociaż w sumie, ty już trochę dziadziejesz, braciszku — odwrócił się na pięcie i zgasił papierosa w kryształowej popielnicy. W kilku sprężystych krokach znalazł się obok brata i bez zawahania go objął w krótkim, mocnym uścisku. Robiąc krok w tył skierował wzrok na stolik, gdzie stały dwie szklanki wypełnione whisky. — Wyglądasz… cóż, jakbyś przespał kilka miesięcy.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 21:54 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.