• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Północny Londyn > Szpital św. Munga > Izba Przyjęć
Izba Przyjęć
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
07-06-2025, 14:26

Izba Przyjęć
To pierwsze miejsce, do którego trafiają czarodzieje i czarownice szukający pomocy uzdrowicieli. Zawsze panuje tu tłok i zgiełk – przybywają tu pacjenci cierpiący na różnorodne magiczne dolegliwości, a personel medyczny krąży między nimi, zadając pytania i notując objawy. Na ścianie wiszą ruchome zaczarowane afisze ostrzegające przed niekontrolowanymi zaklęciami i podejrzanymi eliksirami. Nad drzwiami prowadzącymi do dalszych skrzydeł szpitala wisi portret Dilys Derwent, byłej uzdrowicielki i dyrektorki Hogwartu, której szmaragdowe oczy wydają się podążać za każdym pacjentem, jakby wciąż czuwała nad bezpieczeństwem. Korytarz oświetlają unoszące się pod sufitem kryształowe kule, wypełnione płomieniami świec, które kołyszą się niczym wielkie bańki mydlane.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
15-12-2025, 13:59
Wcale by go nie zdziwiło, gdyby Moira bardziej pamiętała z tych spotkań podstawowe dane z jego karty, niż okoliczności i to o czym rozmawiali na każdym spotkaniu na izbie przyjęć. Pomiędzy pojawieniami się Scamandera w szpitalu przez ten gabinet przewijały się tysiące osób i niemożliwym byłoby spamiętać każdego. Chociaż ilość wpisów w karcie wprawiła samą doktor w zdumienie, jak często Gethen tutaj wracał i ostatnimi czasy wracał głównie do niej. Można by było pomyśleć, że historyk robi to specjalnie, lecz każda wizyta miała swój powód w postaci obrażeń fizycznych i jakoś nigdy Gethen nie próbował niczego insynuować w kierunku uzdrowicielki. A raczej trudno mu było, kiedy wyglądał jak sto nieszczęść i na dodatek zazwyczaj niewiele widział i potrzebował pomocy. A ten stan wybitnie sprawiał mu dyskomfort, bo męskie ego raczej nie było skore do bycia zależnym i tym słabszym.
Jednak pech wybrał sobie Gethena za cel i nie opuszczał go od wielu lat. Dar jasnowidzenia czasami pomagał przewidzieć pewne wypadki, lecz zazwyczaj te "podpowiedzi" były na tyle lakoniczne, ze trudno było z nich wywnioskować cokolwiek. Tak jak w przypadku drzwi, kiedy przeczucie bardziej mówiło mu, że znów pojawi się w tym konkretnym korytarzu, aniżeli oberwie w nos z metalowej klamki. I tak znów siedział przed Moirą pełen zakłopotania.
- Otóż to. - Zgodził się z panią doktor czując w pewien sposób, że łączy ich nić porozumienia. W pewien sposób grali na podobnych falach, bo nauka i odkrywanie było ich pasją, tyle że w dziedzinach bardzo od siebie oddalonych, chociaż połączonych przez magię. Scamander jako skromny badacz na pierwszy rzut oka przypominał typowego gryzipiórka z wieży Krukonów i niewielu miało problem z określeniem, jaki dom przyporządkowała mu Tiara.
Cień dłoni kobiety zawisł obok niego, lecz do końca Scamander nie był pewny, jaka była intencja tego gestu. Widział skierowana w jego stronę twarz pani doktor, ale szczegółów nie dostrzegał, ponieważ paleta cieni i jasności zlewała się tworząc abstrakcyjna formę plam. Cisza zapadła dosłownie na chwilę i wtedy Scamander odrobine pożałował swojej śmiałości. A to nie było nazbyt podobne do niego, by brał się na odwagę.
- O... oczywiście. - Opuścił spojrzenie, czując jak policzki zaczynają go palić. Wiedział doskonale, że ta śmiałość nie spotka się z aprobatą i obleciał go strach, że mógł obrazić Moirę. Zbieg okoliczności podkusił go, by jednak w jakiś sposób otworzyć się i wyjść poza relacje pacjent - medyk? Widocznie poczuł się w towarzystwie Moiry na tyle swobodnie, że wyszedł z inicjatywą. Ale czy wyciągnął słuszne wnioski?
Kolejne słowa kobiety wprawiły go w autentyczne osłupienie i Scamandera dosłownie zatkało, komplement był na tyle nieoczekiwany i szczery, że Gethen nie wiedział co powiedzieć. Chwila konsternacji kosztowała go kolejne zawstydzenie, pokiwał głową zbierając myśli. A panikujący umysł człowieka, który raczej stronił od relacji międzyludzkich teraz mial problem znaleźć odpowiednie słowa.
I gdyby tego było mało, to właśnie został zaproszony na kolację i na szczęście dla niego i jego wycofanej natury, Moira zrobiła to tak, jakby to miało być spotkanie naukowe a nie kolacja kobiety i mężczyzny. Scamander kiwnął głową.
- Dziękuję... - Zdobył się na proste podziękowania i nie byłby sobą, gdyby odmówił Moirze na jej zaproszenie. - Z przyjemnością, zabiorę ze sobą kilka moich tworów. - Uśmiechnął się swobodniej, nie spoglądając na kobietę ale po jego minie było widać, że taki obrót spraw i tych kilka słów przemówiło do Scamandera podbudowując odrobinę jego naukowe ego.
- Tak, tak... zasiedziałem się, pani doktor. Bardzo dziękuję za pomoc i stawię się na kontroli. Do... do widzenia. - Jej słowa sprawiły, że Scamander podniósł się z krzesła i przy asyście doktor Sanderson wydostał się na korytarz. Kiedy tylko zamknęły się za nim drzwi, odrobine poczuł się zdezorientowany, ale długo nie musiał czekać na pomoc i jedna z pielęgniarek zajęła się nim, by pomóc mu wezwać kogoś, kto będzie mu towarzyszył w drodze do domu.

zt x2
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#12
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
02-02-2026, 15:51
5.03.1962 r.

Jeszcze kilka chwil temu planowal krótką przerwę na lunch w ministerialnej kawiarence. Jednak wypadki po drodze potoczyły się w bardzo złym kierunku dla Scamandera. Po drodze z całego tłumu to akurat jemu przyszło się spotkać oko w oko ze spanikowanym Smokoognikiem, który sypał wokół gorącymi iskrami. Istota podobna do smoka, na dodatek emanująca ciepłem i sypiąca iskry automatycznie skojarzyła się Scamanderowi ze smokiem. A jeśli o smoki i ogień chodziło, no to niestety były to dwa największe lęki Gethena w całym jego życiu. Przedstawienie trwało dosłownie kilka chwil i na szczęście w otoczeniu znajdowała się pracownica Departamentu Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami.
Wszystko skończyło się dobrze, nikt nie ucierpiał poza godnością i nerwami Scamandera. Swtorzenie zostało zabrane tam, gdzie miało pierwotnie trafić. Natomiast Gethen z panna Starnwoodsen przeszedł do kawiarenki, gdzie młoda czarownica próbowała uspokoić Gethena. Jednak ilość emocji, nadszarpnięte nerwy, zaklęcia w otoczeniu oraz sama obecność istoty sprawiła, że Scamander poczuł szybko dyskomfort w okolicach skroni i z minuty na minutę było już tylko z nim gorzej.
Przestraszona kompanka niedoli Scamandera znalazła pomoc i ministerialny uzdrowiciel niestety jedyne co zrobił to wezwał pomoc ze szpitala. Od momentu, kiedy Scamander został sam pod opieką kelnerki stracił poczucie kontroli nad soba i rzeczywistością, czarne plamy zasnuły jego wzrok sprawiając, że tracił kontakt z otoczeniem.
Drogi do Munga Scamander nie pamiętał, nie był pewny, czy skorzystano z kominka, czy jednak przewieziono go do szpitala bardziej konwencjonalnie. Ból był nie do opisania, Gethen z wysiłkiem chwytał powietrze, nie mogąc sobie poradzić z nadmiarem bodźców, dźwięki sprawiał, że czul pulsujący ból, przecinany nagłym impulsem. Zaciskał powieki, próbując odciąć się od świateł, które powodowały tylko pogłębienie obezwładniającego dyskomfortu. Póki znajdował się na terenie Ministerstwa, wszechobecna magia również na niego wpływała.
Potem znalazł się w znajomym miejscu, którym był korytarz Izby Przyjęć i gabinet, w którym przyjmowali dyżurujący lekarze. Scmander został przywieziony na wózku. Opierając się łokciem o podłokietnik trzymał głowę obejmując palcami skroń i czoło, okulary mial wciśnięte w kieszonkę marynarki pod szatą. Szata pracownika ministerialnego była potargana, w kilku miejscach przepalona i generalnie zakurzona, jakby kilka razy wylądował na ziemi. Nie reagował na otoczenie, mając wrażenie, że zaraz mu głowa imploduje. Skóra czoła historyka zroszona była potem, a on wydawał się być na skraju świadomości. Serce kołatało w piersi jak szalone, stres i efekty ataku migreny tworzyły mieszankę wybuchową w tym momencie.
- Pani doktor, nagły przypadek migreny kruczej. - Zaanonsował ratownik zaglądając do gabinetu, gdzie była Oriana. - Silny atak, odpadł nam ze trzy razy zanim dotarliśmy tutaj z Ministerstwa Magii.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#13
Oriana Medici
Akolici
niepokorne myśli, niepokoje
Wiek
25
Zawód
magimedyczka, genetyczka, badaczka
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
4
0
OPCM
Transmutacja
4
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
25
9
Siła
Wyt.
Szybkość
5
6
8
Brak karty postaci
02-02-2026, 16:27
Choroby genetyczne dalej były tematem odległym. Może nie tabu, ale specjaliści od tego byli uznawani przez grono medyczne za niekiedy obłąkanych, a innych przez leniwych — w końcu skoro skupiamy się na leczeniu doraźnym, to skąd to skupienie na działce absolutnie niszowej. Do Oriany podchodzono podobnie, w pewnym momencie decydującym o jej przyszłości, ktoś rzucił, że jako kobieta wybiera miejsce, w którym nie musi za wiele myśleć — kpiną to było niezwykłą, bo wszakże to właśnie w podejściu do chorób genetycznych ważne było odnajdywanie kolejnych możliwości, nie natomiast skupianie się na doskonale znanych już procedurach.
Wypełniała dokumentację, wspomnienia nie tak odległego snu piętrzyły w niej odczucie uwikłania w sytuacji bez wyjścia, Lenny gadał jak zepsute, magiczne radio, aż nagle w drzwiach pojawił się ratownik i chyba pierwszy raz od dawna na ustach innych, będących w pokoju socjalnym medyków nie pojawił się kpiący uśmiech, jakoby Medici wzywano do pijanego czarodzieja na toksykologii.
Porzuciwszy wszystko, w niesforności zarzuciła na siebie fartuch i spięła włosy tworząc z jedwabnej chustki wzmocnienie kucyka i skierowała się do drzwi, w pierwszej chwili spoglądając na siedzącego na fotelu pacjenta bez zaznajomienia — twarz schowana w dłoniach utrudniała rozpoznanie. Machnięciem dłoni skierowała ratowników do najbardziej oddalonej sali, a gdy tylko ratownik spróbował się odezwać, piorunującym spojrzeniem obrzuciła go w przyzwyczajeniu, wszakże większość zapominała o czynnikach drażniących w takich chorobach. Ton głosu mężczyzny opadł, gdy ten opowiedział o okolicznościach znalezienia Gethena, a kiedy przewieziono mężczyznę na salę, wskazała ratownikom kozetkę, na którą mieli położyć pacjenta, sama zaś ruchem dłoni i szeptem inkantacji zasłoniła rolety, w celu odnalezienia odpowiedniego eliksiru posiłkując się drobnym Lumos. Ciemność łagodziła zmysły.
Na stolik wyjęła trzy dostępne eliksiry, nie podając ich jeszcze, aby najpierw skierować się do mężczyzny, z palcem u dłoni wskazującym na ciszę wyganiając ratowników za drzwi. Dopiero gdy lekkie skrzypnięcie utwierdziło ją o opuszczeniu sali, nachyliła się przy kozetce, spoglądając na leżącego mężczyznę. Ruchy były spokojnie, nie spieszyła się i nie tworzyła zamieszania, które mogłoby potęgować ból. Podobnie z jej głosem — spokojnym i delikatnym, niemalże szepczącym.
— Proszę podnieść dłoń, jeśli mnie pan słyszy.
Mówienie potęgowało objawy migreny, często ból promieniował od skroni do zębów, co tym bardziej utrudniało wypowiedzenie czegokolwiek. Pacjenci opisywali szum w uszach i utrudnione skupienie na otoczeniu, najważniejszym było więc, aby mogła zadać mu tak de facto dwa pytania.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#14
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
02-02-2026, 17:06
Scamander doskonale rozumiał rozterki Oriany nad niszowym charakterem jej specjalizacji i pasji w zakresie medycyny. On sam często mial przypinaną metkę specjalisty od magicznych stworzeń i wielki zawód zwykle malował się na twarzach osób z którymi rozmawiał, kiedy dowiadywali się, że specjalizuje się w całkowicie odmiennych tematach. Historia? Języki? Runy? Brzmiało to nudno i monotonnie. Zbyt nudno jak na Scamandera, tak więc Gethen miał przez to pod górkę, a z drugiej strony była właśnie migrena, która dokuczała mi od czasu do czasu. Jasnowidztwo raczej było pomocne, chociaż często mial problemu z interpretacją przeczuć, które go nawiedzały.
W tej chwili jednak nie zastanawiał się wiele nad czymkolwiek. Był wdzięczny obcym ludziom w otoczeniu, że szybko zareagowano i z jego perspektywy, znalazł się w szpitalu całkiem szybko. Chociaż postrzeganie czasu w jego stanie nie było zbyt precyzyjne i potrafił zdać sobie sprawę, że minął tydzień męczarni w domowym zakątku, kiedy wydawało mu się, że to raptem jeden - dwa dni.
Ratownicy początkowo wzięli go za nietrzeźwego, ale krótkie wyjaśnienia panny Starwoodsen sprawiły, że zdwoili swoje działania i szybko opuścili naszpikowany magia budynek Ministerstwa Magii. W szpitalu tez Gethen nie musiał długo czekać, został odwieziony do odległej sali, gdzie panował mrok i wtedy mógł odsunąć dłoń od twarzy, bo juz nie musiał osłaniać się przed światłem lamp na korytarzu. Ratownicy pomogli mu ściągnąć wierzchnią szatę i z ich pomocą położył się na kozetce. Zmiana położenia głowy sprawiła kolejna falę bólu i Scamander przez chwile nie mógł się ułożyć, by nie potęgować drażniącego odczucia. Potem zapadła cisza, panowie wyszli a Oriana zaczęła się krzątać po pomieszczeniu.
Gethen spojrzał na nią, lecz bez okularów nie widział praktycznie nic, a zwidy związane z migreną skutecznie ograniczały jego możliwości postrzegania. Po chwili usłyszał obok siebie znajomy głos. Spróbował uczepić się tego głosu, by zakotwiczyć się w rzeczywistości, a ta wydawał się być płynna i nieokreślona dla niego w tej chwili.
Komunikat brzmiał w uszach Scamandera jak trzeszczenie szklanych opiłków o siebie, ale zrozumiał sens i był na tyle świadomy, aby zareagować. Niemrawo uniósł dłoń.
- D.. doktor Medici? - Wyszeptał upewniając się, czy rzeczywiście ją słyszy, czy to omamy. Po chwili przeniósł rękę na grzbiet nosa zasłaniając oczy rękawem. Ten ucisk trochę pomagał, ale nie był na tyle skuteczny, by odpędzić ból. Przede wszystkim odcinał dostęp światłu, ktore w tej chwili choćby najlżejsze powodowało nieprzyjemne ukłucia bólu.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#15
Oriana Medici
Akolici
niepokorne myśli, niepokoje
Wiek
25
Zawód
magimedyczka, genetyczka, badaczka
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
4
0
OPCM
Transmutacja
4
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
25
9
Siła
Wyt.
Szybkość
5
6
8
Brak karty postaci
02-02-2026, 19:00
Działała — dosłownie — po omacku, kiedy szczelne zasłony ukryły sporawe okna sali. Była spokojna, nie postępowała gwałtownie z podawaniem mu eliksiru. Podstawowym działaniem w obecności Kruczej Migreny był właśnie spokój — wolała, aby eliksir był podany szybciej niż by fale bólu potęgowane były rozgardiaszem, światłem i jej głosem.  Kiedy mężczyzna poruszył się, usta Oriany zbiły się w cienką linię pozornie przypominającą uśmiech. Napięte mięśnie twarzy mogły sprawić, że ból się nasilał, stąd zamiast odpowiedzieć na jego pytanie, dodała szeptem.
- W pomieszczeniu jest ciemno, może pan rozluźnić powieki, panie Scamander.
Kruczą Migrenę łączono z wrażliwością magiczną i inteligencją niekiedy, kiedy więc pojawił się urzędnik, który ponad trzydzieści lat przeżył z Kruczą Migreną, jego spostrzeżenia były wyjątkowo istotne. Pamiętała ich spotkanie, które było jednym z pierwszych w jej karierze naukowej. Przeprowadzany wywiad trwał kilka godzin, ale on — o dziwo — był wyjątkowo akceptujący i było w tym coś, co do teraz zapadło kobiecie w pamięci. Otwartość, wyrozumiałość bijąca od spojrzenia, nawet krótkie westchnięcie na najbardziej krępujące pytanie.
Sięgnęła po stojący z brzegu eliksir, którego lekki zarys widziała w ciemnym pomieszczeniu. Mrowienie wędrowało po ciele, gdy cały czas utrzymywała się w przykucu, dłonią otwierając korek z eliksirem. Najlepiej działało połączenie spokoju, następnie po kilkunastu minutach przeciwbólowy — dopiero po pierwszym ustąpieniu, wzmacniający. Niepisane know-how, wręcz zapisane tylko w jej notatnikach licznym zastosowaniem metody prób i błędów.
— Mamy eliksir.
Dłonią sięgnęła po męską rękę, lekko przesuwając ją w kierunku otwartej buteleczki. Postępowali tak nie raz — bez zbędnych słów tłumaczeń, bez paniki i dopytywania. W tym momencie każdy bodziec z jej strony utrudniałby tylko postępowanie, a najważniejsze było wyciszenie organizmu i idących z jego wnętrza sygnałów — cisze słyszenie serca, stłumienie szumu w uszach i pulsacji w czole na tle nerwowym. Palce mężczyzny owinęła wokół fiolki, chłodną dłoń kładąc na czole mężczyzny — na migreny pomagał chłód, to było więc błogosławieństwo badania, w którym sprawdzała, czy temperatura ciała nie wzrosła znacząco — wszakże mógł mieć inne schorzenie, które wywołało atak. Nie wyczuła jednak wzrostu temperatury, zabrała więc dłoń i powoli czekała, aż mężczyzna sięgnie po fiolkę. W każdej chwili była gotowa zarówno ją puścić, jak i pomóc mu się napić, choć przed sobą miała ledwie zarys postaci - nie było jednak ważne to, jak sobie radzi, a to, by uciąć najbardziej drażliwy element układanki.
W tym procederze musiało być zaufanie i akceptacja, która dla innych wydawała się zbyt intymna i niezrozumiała. Czasami traktowano to z przymrużeniem oka, kiedy indziej z drwiną, bo wszakże doktor spędzała z pacjentami czas w półmroku. A kiedy indziej zapominano o dobrostanie pacjenta, tym niewypowiedzianym dotychczas w książkach zjawisku, które w przyszłości nazywać się miało medycyną paliatywną — zapobieganie niż leczenie, uśmierzanie i poprawianie jakości życia, kiedy na wyleczenie nie było możliwości. I mało kto mógł to zrozumieć bardziej, niż pacjent, który po raz kolejny trafił na tę samą kozetkę, na tym samym oddziale, gdzieś na końcu korytarza.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#16
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
02-02-2026, 19:30
Rzadko kiedy można było trafić na wyrozumiałego lekarza, który rozumiał cechy danego schorzenia, tak specyficznego jak Krucza Migrena. Scamander przerabiał już wiele, od tego że przesadza poprzez znieczulicę, ignorancję, aż po panikę. Dziś atak był niespodziewany a na dodatek bardzo gwałtowny, migrena od razu przeszła w fazę najgorszych objawów, a ciało czarodzieja reagowało na to wszytko widocznym szokiem, a jego umysł był zagłuszony przez bodźce i ból. Ciemność i cisza przyniosły ulgę, a wsparcie na leżance o wiele wygodniejsze niż siedzenie na wózku, kiedy to musiał podtrzymywać ciężka głowę.
Szept Oriany wyraźnie działał na Scamandera, który rozpoznał ją. Trafił w ręce osoby, która wykazywała empatię do osób obarczonych tą chorobą i przede wszystkim znała się na tym bardzo dobrze. W tej chwili myśli Scamandera były zasnute czarnymi plamami, ale gdy sięgał w spokojnych chwilach do wspomnień, pamiętał Orianę z młodszych lat. Był jej pierwszym pacjentem z tą przypadłością i na dodatek był bardzo otwarty na współpracę i zgadzał się na badania, nawet jeśli w danym momencie nie były one potrzebne. Scamander wychodził z założenia, że jego przypadek jest dość specyficzny i warto, aby ludzie zajmujący się medycyną zbadali to dokładnie, nawet jeśli za jego życia nie zostanie stworzony lek, który przyniesie ulgę.
Scamander przesunął rękę i otworzył oczy, widział ciemna mgłę przed sobą. Sięgnął po okulary i nasunął je na nos, kiedy bolała go głowa, złe widzenie pogarszało tylko ten stan. Spojrzał w bok, na zarys postaci Oriany, pocieszający był to widok, a Scamander wydawał się uspokajać.
- Dziękuję... - Mruknął ledwo słyszalnie, a kiedy Oriana poprawiła jego dłoń, zmrużył oczy by dojrzeć fiolkę z eliksirem. Znał tą procedurę, najpierw spokój i unormowanie, a potem leki. Powoli uspokajał się, jego oddech się normował. Zacisnął palce na fiolce i powoli przysunął do ust, z pomocą uzdrowicielki powoli napił się w kilku łykach opróżniając zawartość szklanego naczynia. Pamiętał, aby nie spieszyć się, kaszel w tym momencie tylko by pogorszył jego stan.
Chłodny dotyk na czole był kojący, Gethen oplótł palcami pustą fiolkę i oparł dłoń na kozetce. Czoło Scamandera było chłodne, zroszone zimnym potem. Zamknął oczy czując powoli skradającą się ulgę, która nie była ani nagła ani spektakularna, ale jednak się zbliżała. Ufał uzdrowicielce, która wielokrotnie udowodniła, że pod jej opieką zawsze najgorszy ból mijał szybko. Rozumiała go i nigdy nie krytykowała, chociaż dziś pewnie wiele pytań może się pojawić odnośnie tak nagłego ataku i jego przyczyn.
Jednak ta rozmowa nadejdzie dopiero za jakiś czas, kiedy Scamander się ustabilizuje. Oddech pacjenta się normował, eliksir powoli zaczynał działać a najgorszy ból ściskający jego skronie ustępował przechodząc w drażniące uczucie napięcia pod czaszką. Wiadomym było, że po jednym eliksirze niewiele uzyskają, ale przynajmniej Gethen nie będzie reagować na każdy bodziec i będzie można wprowadzić kolejny etap przeciwdziałania skutkom migreny.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#17
Oriana Medici
Akolici
niepokorne myśli, niepokoje
Wiek
25
Zawód
magimedyczka, genetyczka, badaczka
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
4
0
OPCM
Transmutacja
4
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
25
9
Siła
Wyt.
Szybkość
5
6
8
Brak karty postaci
02-02-2026, 20:41
Czas.
Wiele uzdrowicieli, chociażby Belvina czy Moira musiały działać szybko i nagle, pod wpływem własnego stresu i napięcia, które przechodzi przez ciało, kiedy ma się świadomość, że czas ucieka i pacjenta można stracić. Większość chorób, z jakimi ona pracowała, niosło głównie za sobą cierpienie idące za bagatelizowaniem i brakiem akceptacji — szczególnie wśród rodzin błękitokrwistych, Krucza Migrena była jednak wywyższana, choć przez brak zrozumienia całego zjawiska, jednocześnie często traktowana z lekkością. Zamiast spokoju — nadmierna troska, zamiast ciemności — więcej światła, bo przecież słońce to zdrowie, zamiast spokoju — obwinianie chorego. Najbliżsi wielokrotnie chcieli dobrze, ale nie potrafili akceptować, że niekiedy właśnie pozostawienie kogoś w spokoju było najlepszą możliwością.
— Nie ruszamy się.
Upomniała po wypiciu eliksiru, podnosząc się z kucania i odstawiając fiolkę na stolik. Nie otwierała jeszcze drugiej, zamiast tego podeszła do biurka, zamiast tego chwilę popatrzyła na Gethena, przechodząc do pytań po kilku minutach milczenia. Cierpliwość była błogosławieństwem, którego musiała się nauczyć.
Dłonie powędrowały spokojnie żuchwy mężczyzny, aby ulokować się pod uchem. Nie czuła napięcia ani opuchlizny, ale nie naciskała także mocno, aby nie powodować bólu. Nie kwitowała też nic więcej.
— Upadek?
Clou kryło się w ciszy, pytanie może nie było najgrzeczniejsze, ale wiedziała, że potrzebuje na nie odpowiedź. Uderzenie głową może potęgować objawy, jeśli doszło do stłuczenia; powinna też upatrzyć ranę lub ochłodzić miejsce opuchlizny, które będzie potęgować ból migrenowy. Wielokrotnie widziała w swojej karierze osoby, które przy ataki migreny potykały się o własne nogi czy meble i potęgowały tą gwałtownością objaw. Szczególnie zdarzało się to na początku życia i przy przewlekłej chorobie, kiedy ataki potrafiły pojawiać się nagle, a ich początkowe objawy były niezauważane lub znacząco słabsze. Oczekując na odpowiedź, niemalże bezszelestnie podeszła do biurka, gdzie sięgnięciem różdżki oświetliła sobie stronę z dokumentacją. Lata praktyki pozwoliły jej sprawnie pochwycić pióro lewą ręką, kreśląc zapiski ledwie rozczytywalnym pismem. Na palcach zwykła nosić już odciski pióra — pisanie było kluczowe, tylko przypadki kliniczne mogły potwierdzić jej tezy i wskazać na istotność tego problemu.
— Długo pana nie było — odparła łagodnie, bo w istotnie ostatnio widzieli się wiele miesięcy wcześniej i to do tego na kontrolii. Wiedziała, że pod jej nieobecność w Mungu inni specjaliści także zajmują się leczeniem takich objawów, sama więc wielokrotnie spotykała się z pacjentami by przekazać nowinki ze światowych odkryć w dziedzinie leczenia objawów magicznych chorób. Chociażby na początku roku do Anglii dotarła książka o niwelowaniu zapachu w Zgniłej Syrenie — badania opublikowano dwa lata wcześniej, nim jednak informacje dotarłyby do każdego zakamarku, brakowało czasu. Na jej pocieszenie, w świecie genetyków-medyków była powoli coraz lepiej obeznana, ale nadal niszowość tego wyboru utrudniała kontakt i przepływ informacji.
— Proszę oprzeć się o ścianę.
Ściana była zimna, ponadto nachylanie potęgowało spływanie krwi do głowy. Choć było to ciężkie i bolesne, aby eliksir szybciej zadziałał i mogła podać kolejny, pacjenci musieli się wspiąć na wyżyny samokontroli.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#18
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
02-02-2026, 21:48
Przypadłość Scamandera potrzebowała czasu, chociaż ciało i umysł chciałyby, aby znalazł się sposób na praktycznie natychmiastowy efekt. Tak wiele urazów i objawów można było wyleczyć dosłownie jednym zaklęciem, krótkim machnięciem różdżki. Z czasem Gethen nabierał rozumu i godził się z faktem, że w jego przypadku niewiele można było przyspieszyć. Kiedy atak łapał go w domu, miał w sypialni zapach eliksirów przeciwbólowych i zwykle kilka dni wystarczyło, aby poradzić sobie w pojedynkę z objawami. Gorzej, kiedy działo się to w miejscu publicznym, gdzie pełno było ludzi. Tym razem trafił na kogoś spostrzegawczego, kto wygasił w kawiarence światła i odprowadził Gethena w najbardziej zaciszny kąt. Ale nie wszyscy tak robili, niektórzy wręcz pchali go w objęcia płomieni kominków, albo probowali przeteleportować do szpitala.
Oriana zabrała od niego fiolkę, a kiedy go upomniała, żeby się nie ruszał, posłuchał się i po prostu leżał oddychając spokojnie. W tej chwili o wiele łatwiej było mu znosić fale bólu, które kiedy napływały, ciało historyka się spinało. Chłodny dotyk młodej doktor powrócił i nie odnalazła ona żadnych urazów po uderzeniu. Chociaż nachylając się nad Gethenem mogla wyczuć swąd przypalonych włosów i szaty, oraz kilka zadrapań po pazurkach. Zapytany o upadek Scamander przez chwile milczał, co wskazywało na nasilenie się otępienia. Dopiero po kilku oddechach drgnął lekko.
- Nie. Komuś uciekł Smokoognik i stworzenie weszło mi na głowę. My... myślałem, że to mały s... - Wspomnienie spotkania z małą jaszczurką sprawiło, że Scamander skrzywił się przez nasilający się ból, aż odjęło mu dech na chwilę. Dłonie zamknął w pięści, spinając mięśnie całego ciała. Sama myśl o bliskim spotkaniu z ognista jaszczurką wywolała emocje w historyku, jednocześnie powodując stres. Fobia Scamandera była Orianie znana, Gethen nie kryl tego przed nią, bo doskonale wiedział, że jako lekarz, który go leczył, musiała wiedzieć o nim praktycznie wszystko. Ogień i smoki wywoływały w Scamanderze gwałtowne reakcje, nad którymi nie panował.
- Ghh... - Z gardła historyka wydobył się przytłumiony odgłos, a on po kilku chwilach odzyskał zdolność oddychania, lecz prędzej temu było do hiperwentylacji niż zwykłego oddechu. Atak trwał zdecydowanie krócej, niż kilka poprzednich, a to za sprawą eliksiru, który Gethen dopiero co wypił. Uczucie pustki pod czaszką rozlewało się irytująco, świat falował w oczach Scamandera, przez co odrobine go muliło.
Kolejne słowa Oriany na temat jego nieobecności były prawdą. Scamander był nawet bardziej, niż ostrożny przy dbaniu o to, aby nie prowokować ataków poprzez swoje działania. Unikał teleportacji, raczej nie korzystał z kominków ani świstoklików, nie przebywał zbyt długo w gwarnych pomieszczeniach i używał magii z rozwagą. Ale i na niego jak widać przyszła ta chwila, kiedy nie mial kontroli nad działaniem innych czynników, które wywołują stres i mogą przyczynić się do wywołania ataku.
Gethenowi pasowało, aby zjawiać się głównie na kontrole, rutyna i mila atmosfera sprzyjały poczuciu bezpieczeństwa. Do tego uzupełniał wtedy zapasy eliksirów i radził sobie z mniejszymi objawami już całkiem sam. Wciąż był jednak otwarty na nowe metody badan i leczenia, jeśli zachodziła taka potrzeba.
Wspomnienie o zimne ścianie zmobilizowało Scamandera by z wysiłkiem przesunął się w stronę chłodnej powierzchni i usiadł opierając się o nią plecami. Faktycznie chłód pomagał, wyciszając fale bólu. Głębokie, powolne oddechy były wyuczonym systemem obronnym Scamandera, który już dawno temu pojął, że dotlenienie się również pomagało.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#19
Oriana Medici
Akolici
niepokorne myśli, niepokoje
Wiek
25
Zawód
magimedyczka, genetyczka, badaczka
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
4
0
OPCM
Transmutacja
4
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
25
9
Siła
Wyt.
Szybkość
5
6
8
Brak karty postaci
03-02-2026, 11:56
Brwi lekarki zmarszczyły się lekko a usta zbiły w cienką linię.
— Panie Scamander, nie myślimy o tym teraz... — dodała, mając świadomość, że był to jedynie ''drobny'' wypadek przy pracy, nie zaś sytuacja zagrażająca jego życiu na tyle, by stawiać ją na piedestale w obejmowanej kuracji. Nawet opatrywanie drobnych ran było niekiedy drugorzędną kwestią — jeśli mogło to powodować większy stres i idący za tym atak, niekiedy warto było poczekać. Mężczyzna się uspokajał, dokumenty wypełnione bazgroleniem dobiegały końca i tylko brakowało charakterystycznego dźwięku tykającego zegara, który w pacjentach z Kruczą Migreną mógłby wywołać silniejszy ból.
Ponownie podeszła do stolika, tym razem sięgając po starannie ułożony w kolejności eliksir przeciwbólowy. Otwarcie fiolki rozniosło się sykiem po sali, stłumionym przez przetrzymaną nad gwintem dłoń Medici. Każda, drobna rzecz niosła wielką różnicę — dla pacjentów z Oślą Skórką było to unikanie wykonywania iniekcji czy zabiegów na fragmentów z objawami choroby, Fałszywe Upojenie wymagało odizolowania od osób, które mogłyby stymulować efekty behawioralne pacjentów. Krucza Migrena to przede wszystkim wyciszenie, o które bywało ciężko w świecie, który nie rozumiał tego schorzenia.
— Eliksir — powiedziała jedynie, ponownie podając go Gethenowi wprost do dłoni. Twarz miała zmarnowaną długim dniem pracy i nieukazującą większych uczuć, ale nie było w tym większej głębi czy niechęci — była przyzwyczajona do cierpliwości i spokoju, do widoku cierpienia na twarzy nierozumianego nawet w niektórych zakamarkach środowiska medycznego. Scamander był także doświadczonym pacjentem w swojej przypadłości, gdyby nie utrudnione funkcjonowanie, z pewnością sam znałby doskonale procedury postępowania w szpitalu. To było swoją drogą niesamowite, jak bardzo jej pacjenci umieli radzić sobie z chorobami — bardzo rzadko widziała panikę, tym rzadziej bezradność. Młode damy z silną wonią perfum, by ukryć rybi odór, pacjenci z bezczułością rozpoznający temperaturę cieczy po jej wyglądzie, jak gdyby tak często trafiali na oddział z oparzeniami, że widzieli w bulgoczących kociołkach więcej niż inni. Każda z tych osób niosła doświadczenie, które dla niej samej było cenne — bo z czasem, mimo pierwotnie prywatnych powódek naukowych, odczuwała tę odrzucaną wielokrotnie krztę empatii. Tak samo było z Gethenem, gdy po raz pierwszy usieli przy wspólnym stole. Poznał ich niepracujący już profesor, który widząc pasję młodej doktor, niekiedy podsuwał jej znanych sobie pacjentów, aby pierwsze nauki prowadzenia dialogów i wywiadów przeszła z takimi, którzy mogli ją samą poprowadzić taką ścieżką. Gethen był więc wyrozumiałym pacjentem, co jak widać w ich znajomości, przyniosło z czasem rezultaty. Po wypiciu odebrała od niego kolejną fiolkę, delikatnie odstawiając ją na stolik.
— Zapiszę Panu dwie dawki eliksiru wzmacniającego i jeden na sen bez snów.
Powoli przygotowywała się do tego, że będzie musiała wrócić na oddział. Mężczyzna będzie mógł zostać w izolatce chwile dłużej, ale ona sama dalej pracowała na oddziale a choroby genetyczne były drugie w kolejności w porównaniu do zatruć czy innych chorób. Nie ona tworzyła tę hierarchię, ale było to całkowicie zrozumiałe — szczczególnie, gdy mężczyzna zaczynał czuć się zdecydowanie lepiej.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#20
Gethen H. Scamander
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
Pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
13
10
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
5
Brak karty postaci
03-02-2026, 17:13
Oriana nie panikowała, spokojnie zajmowała się wypełnianiem dokumentów i odmierzaniem czasu do podania kolejnego eliksiru przeciwbólowego. Gethen doskonale wiedział, że w tej chwili niewiele mogłaby mu pomóc, musiał się uspokoić i przestać faktycznie myśleć o ognistym stworzonku i całym wydarzeniu, którego wspomnienia tylko powodowały stres. Odpędził od siebie wizje iskier, smród spalenizny i te morze twarzy osób, ktore tylko gapiły się na niego, kiedy miotał się nieskładnie na ministerialnym korytarzu.
Oddech historyka powoli się normował, a on leżał spokojnie wymęczony przez kolejny atak. Poza samym bólem dokuczliwym aspektem kruczej migreny było zmęczenie, brak sil i frustrujące poczucie zależności od osób trzecich. W domu inaczej to wszystko przeżywał, mial swoja apteczkę, z której brał odpowiednie eliksiry i po prostu sobie radził. Tam tez było inaczej, spokojnie i cicho, jak długo nie pojawiał się pracy, albo nie zjawiał się na umówione spotkania, to ktoś przyjeżdżał sprawdzić, jak sobie radzi. Bez zdziwienia, bez złości a jedynie ze zdystansowanym zmartwieniem, cicho, na spokojnie i krótko. Scamander często się zastanawiał, ile czasu potrwa to zainteresowanie i kiedy nadejdzie taki dzień, ze nikt już do niego nie zajrzy, aby sprawdzić czy sobie radzi, czy potrzebuje czegoś, albo czy nie musi trafić pod opiekę specjalisty. Nie był stary, nawet do wieku średniego brakowało mu jeszcze kilka lat, a takie myśli już dopadały.
Kolejna fiolka eliksiru wylądowała w jego dłoni, posłusznie wypił płyn i oddal flakonik pani doktor. Nie musieli już wiele mówić w takich sytuacjach, mieli wręcz wyćwiczoną cala procedurę, Scamander wykazywał się nieskończoną cierpliwością, radził sobie z bólem i nie marudził, że trwa to zbyt długo. Poczucie bezpieczeństwa działało bardzo dobrze, Gethen w pełni ufał Orianie, znając ją już od dłuższego czasu, kiedy to stary profesor przyprowadził młodziutka wtedy uzdrowicielkę i oddal jej Scamandera pod opiekę. Scamander był tym rzadkim typem pacjenta, który nie kłamał, nie zatajał faktów i był szczery. Pozwalał się badać na różne sposoby i nawet był w stanie zgodzić się na sięgnięcie do jego fobii i reakcji na nie, by zbadać zależność lęku z powstawaniem ataków.
Przez ciemność nie mógł do końca dostrzec twarzy Oriany, a jej glos był spokojny i miękki, taki jak kojarzył zazwyczaj. Chociaż czuł, że uzdrowicielka ma długi dzień za sobą i rutyna mocno odciskała się na niej, sprawiając że jej miły glos stawał się zwyczajnie monotonny i jednostajny. Ale nie pytał, nie chciał wytracać jej ze skupienia, ani tworzyć niepotrzebnej presji do tłumaczenia się.
- W porządku... - Odezwał się w odpowiedzi na zalecenia Oriany, nie było to nic nowego, ale wiedział że pomoże mu to, a zwłaszcza eliksir na sen bez snów.
Najgorsze było za nimi, Scamander powoli się stabilizował po podaniu dwóch eliksirów i wyglądało na to, że teraz potrzebował już tylko odpoczynku. Siedząc przy chłodnej ścianie zsunął buty ze stop i podwinął je krzyżując. Czuł się okrutnie zmęczony, ten dzień przemaglował go bezlitośnie, jakby mu było mało atrakcji w życiu. Zdawał sobie sprawę z tego, że jeszcze kilka godzin tutaj spędzi, strach było go samego puszczać do domu po takich przygodach, zwłaszcza że w tej chwili już nie było zbyt wielu połączeń z obrzeżami miasta, gdzie mieszkał.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 20:15 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.