• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Londyn, Grimmauld Place 12 > Salon
Salon
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
08-12-2025, 17:50

Salon
Miejsce spotkań i jednocześnie serce całego domu. Centralną część zajmuje wielki kominek, z którego wieczorami przyjemnie trzaska ogień. Wokół niego zbudowano resztę pomieszczenia - stół, kanapy i fotele. Tutaj raz na jakiś czas zbiera się cała rodzina, a także mają miejsce formalne wizyty i spotkania z członkami innych szlachetnych rodów. Wszystko musi być tu perfekcyjne, idealnie ułożone i posprzątane. Można czasem uznać, że pomieszczenie jest zbyt sterylne, jak na zamieszkały dom, ale nikt nie protestuje.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Orion Black
Śmierciożercy
Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
Wiek
27
Zawód
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
19
OPCM
Transmutacja
12
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
25-01-2026, 09:42
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że to właśnie uczeniem czarnej magii swojego pierworodnego Cepheus Black zepsuł jego charakter. Uczenie, że ma prawo wyrządzać innym krzywdę i musi tego naprawdę chcieć, bo wola jest kluczowa przy rzucaniu zaklęcia musiało odbić się piętnem na psychiczne młodego człowieka, a później już było tylko gorzej. Ale on sam nie zdawał sobie z tego sprawy, że sięganie po czarną magię z pewnością nie staje się obojętne dla jego psychiki. Ojciec zapewne liczył, że stanie się wyrachowanym arystokratą bez emocji, a on jednak poszedł w dokładnie odwrotną stronę. Coraz bardziej popadał w dekadencję i sprawianie innym bólu wywoływało emocje, które stawały się dla niego pożywką. Czy sam przy tym cierpiał? Jemu zdecydowanie wydawało się, że nie. Ale zdecydowanie nie było człowiekiem szczęśliwym.
– Wolałbym jednak, żeby ze skutków ewentualnej klątwy wyciągnął mnie ktoś kompetentny, a nie urocza blondyneczka – puścił do niej oczko wiedząc, że traktowanie jej jak ładnego przedmiotu wkurzy ją jak nic innego. Ale też taki miał styl bycia. Nie patrzyła na kobiety poważnie. Szczególnie te z błękitnakrwistych rodów. One miały inne zadania niż bycie kompetentnymi czarownicami. Nylah mogłaby się skupić na śpiewaniu, które podnosiło jej wartość w jego oczach. Bo w końcu wypada, żeby młoda panna potrafiła śpiewać.
– I widzisz jakim jest tem dobrym bratem? Chcę zaryzykować własne życie, żebyś nie popadłą w samozachwyt i nie zapatrzyła się w lustro już tak na zawsze – zrobił dramatyczną minę. Nie musiał dodawać, że dlatego nie chciał, żeby zapatrzyła się w lustro u nich w domu, bo wtedy nigdy się z tego domu nie wyniesie. Nie pasowałoby to do absurdu tego, o czym mówił. Widocznie się jednak spiął, gdy wspomniała o ojcu. Cała sytuacja była głupim żartem i nie zamierał wyrzucać wszystkich zwierciadeł w czasie nieobecności rodziców, ale ojca bał się na tyle, że ten głupi pomysł nie przeszedłby mu przez usta w jego obecności nawet w żartach. Za wiele razy od niego oberwał nieprzyjemnym zaklęciem, i zbyt wiele razy usłyszał od ojca, że jest nim zawiedziony. Ile by nie zrobił i jak bardzo nie wyrzekłby się siebie to było za mało dla Cepheusa Blacka. Ewidentnie no Nylah była jego ukochanym dzieckiem, a Orion nigdy nie wybaczył tego swojej siostrze.
– Nie wiem, czy świat by wytrzymał, gdybym był jeszcze przystojniejszy - rzucił złośliwie w jej stronę odbijając piłeczkę. Właściwie nie miał siebie za jakiegoś najprzystojniejszego mężczyznę na świecie, ale był pewny siebie i wiedział, że działa to na kobiety. Jemu to wystarczało. – Nie wypada damie pytać o takie rzeczy – udał oburzonego łamaniem zasad etykiety przez siostrę. Jakby jego kładzenie nóg w butach na kanapie było szczytem elegancji. – Ale jeśli Cię to ciekawi to jestem zdrowy. Dziękuję za troskę. A to, że mężczyźni mają swoje potrzeby nie znaczy, że nie mamy innych zajęć. Ja naprawdę nie myślę tylko jednym – w końcu miał też inne hobby niż podrywanie przypadkowych panienek w barach, lubił też szukać guza w dokach i na Nokturnie, czy stawał się koneserem ognistej whiskey i dobrego tytoniu w ekskluzywnych lokalach. Zapewne kiedyś będzie musiał spoważnieć, ale nie teraz. Teraz nawet ojciec przymykał oko na jego wybryki póki nie jest obiektem skandalu. Wbijanie szpil rodzeństwo Black miało opanowane do perfekcji, ale w pewnym momencie Nylah uderzyła w czuły punkt i opanowanie, i luźny ton wypowiedzi ustąpił prawdziwej wściekłości. Od dziecka robił wszystko, żeby sprostać oczekiwaniom ojca, a ona po prostu była i ją akceptował. I jeszcze pozwalała sobie go krytykować. – Na szczęście wpoił mi jeszcze coś – momentalnie podniósł się z kanapy z wściekłością w oczach wycedził przez zęby – Ululatus Carissimum – warknął w jej stronę. – A rodzinne nazwisko przynajmniej będzie moje na zawsze, a nie urodziłem się po to, by wejść się do innej rodziny. Na Twoim miejscu też bym tego zazdrościł – właściwie to było jedyne w czym czuł się do niej lepszy. On zostanie w w tej rodzinie i zawsze będzie Blackiem.
1x k100 (Ululatus Carissimum st 60):
79
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#12
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
12-02-2026, 16:23
Nienawidziła być traktowana jak przedmiot, bo jej ambicje sięgały dużo dalej. Nie po to ślęczała nocami nad książkami, nie po to uczyła się, jak zdejmować klątwy, nie po to padała z przemęczenia, by teraz ta wiedza była kwestionowana. Nawet przez kogoś takiego, jak Orion. Może i był jej bratem, ale w większości sytuacji zachowywał się jak totalny wróg. Oczywiście zawsze wiedziała, że czarna magia korumpuje, może właśnie dlatego córki rodu Blacków raczej starano się trzymać z dala od niej. Niestety nie była ani trochę świadoma tego, jak bardzo.
- Nie sądzę, by mając mnie pod ręką, rodzice uczynili taki wstyd rodzinie i kazali ratować ciebie komukolwiek innemu. – odpowiedziała pięknym uśmiechem, ale jej oczy ciskały gromy. Gdyby była bazyliszkiem albo wzrok mógł zabijać, byłoby już po nim. I czasem, gdy miała wszystkiego dość, wyobrażała sobie ten fakt – że pozbywa się brata ze swojego życia.
- Och tak, zaiste wspaniałym. – przewróciła oczami, a sarkazm wylewał się z każdego jednego dźwięku w jej tonie. Mogła opisać brata wieloma różnymi epitetami, ale żaden z nich nie brzmiał jak „wspaniały”. Ba, nawet nie zbliżały się w stronę czegokolwiek podobnego, bo najbardziej mogłaby go nazwać bratem beznadziejnym. I byłoby to określenie nawet w ćwierci nie oddające tego, co myślała o nim. Tak samo jak do tej pory nie potrafiła zrozumieć, o co właściwie mu chodziło, ale było już zbyt późno, by pytać. Stawiała, że na jakiekolwiek pytanie tego typu usłyszałaby jeszcze więcej szyderstw zamiast konstruktywnej odpowiedzi. A może właśnie w tym był problem? Zamiast zapytać wprost odpowiadała pięknym za nadobne, wpadając w coraz większą spiralę obopólnej niechęci. Naprawdę zazdrościła koleżankom, które opowiadały o własnych, pozytywnych, relacjach z braćmi. Też by tak chciała…
W jednym Orion miał jednak rację. Był przystojny i zdecydowanie był facetem, który mógł się podobać kobietom. Oboje odziedziczyli najlepsze geny pod względem urody i może i Orion nie odziedziczył genów wili, ale na pewno wystarczająco namieszały przy nim, by dać mu wygląd, którego niejeden facet mógł by pozazdrościć. No ale przecież takich rzeczy nie mówiło się własnemu bratu, prawda?
- Świat ledwo sobie daje radę z twoim ego. – stwierdziła więc jedynie, wciskając w ton nutki zniecierpliwienia, jakby pytała, jak długo jeszcze będzie zachwycał się sam sobą, bo przecież nie ma czym. – A kawalerowi wypada trzymać nogi na oparciu kanapy? Nie sądzę. – odcięła się od razu. Może i nie wypadało, ale co z tego? Zresztą nie pytała, ona mu to po prostu sugerowała i to wcale nie owijając w bawełnę. Już nie. – Mężczyźni może nie, ale czy ty się do tych prawdziwych mężczyzn zaliczasz? Jakoś nie sądzę… – no, na pewno nie był eleganckim młodym paniczem, jakiego udawał przed rodzicami. Zresztą tak samo jak ona udawała perfekcyjną damę, to mieli całkowicie wspólne.
Posunęła się za daleko we wbijaniu mu szpilek. Raniła go tak, jak on ją, ale czasem każdemu z nich zdarzało się przekroczyć tę niepisaną granicę. Teraz zrobiła to ona, przesuwając linię w ich standardowych kłótniach, ale nigdy nie spodziewałaby się, co z tego wyjdzie. Zaklęcie ugodziło ją, zanim zdążyła sięgnąć po różdżkę. Krzyk uciekł z jej gardła, a w głowie rozbrzmiał paskudny krzyk. Krzyk najbliższej osoby, odbijający się pod czaszką. Krzyk, którego nie mogła uciszyć. Jej oczy natychmiast zwilgotniały, gdy cały świat skurczył się do tego jednego dźwięku. Odruchowo zasłoniła uszy dłońmi, nie chcąc tego słyszeć, ale przecież czarnomagiczne zaklęcie tak nie działało…
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 18:26 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.