• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Wschodni Londyn > Mury fabryczne przy Tobacco Dock
Mury fabryczne przy Tobacco Dock
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
09-07-2025, 22:03

Mury fabryczne przy Tobacco Dock
Fabryczne mury to relikt przeszłości - olbrzymia ceglana forteca, która jeszcze do niedawna stanowiła ożywiony punkt handlowy, dziś służy jako magazyn, lub tymczasową przechowalnię. Większość pomieszczeń jest pustych, okna zabite są deskami lub całkowicie wybite. Niektóre hale wynajmowane są na krótko przez tutejszego dozorcę: na targi, magazyny mebli, do czarnych interesów, o które nie warto pytać. W deszczowe dni woda sączy się z nieszczelnego, blaszanego dachu, tworząc pokaźne kałuże. W nocy wszystko tutaj wydaje się żyć własnym życiem, wiatr odbija się od ogołoconych murów przenikliwym i zdradzieckim szeptem. a tyłach fabryk dzieci z okolicznych kamienic grają w piłkę, a starzy dokerzy siadają na skrzyniach i wspominają długie noce przeładunków.  Miejsce to nie jest do końca zapomniane.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (3): « Wstecz 1 2 3
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#21
Jesse Leffingwell
Czarodzieje
You'll never get a second chance Plan all your moves in advance
Wiek
30
Zawód
Były auror, praca dorywcza
Genetyka
Czystość krwi
wilkołak
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
18
0
OPCM
Transmutacja
18
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
12
5
Brak karty postaci
07-02-2026, 23:27
Zawsze miał dozę sentymentu do Londynu, bo też tu poczuł się pierwszy raz na miejscu. Wtedy jeszcze wszystko miało swój porządek, a on wiedział, w jakim kierunku chce zmierzać. Kiedy sprawy się pokomplikowały, nawet to wymarzone miejsce stało się niewygodne. Uśmiecha się nikle do Fintana, lecz nie komentuje dalej. Poza tym, mają obecnie więcej zmartwień na głowie, stąd przyjazna pogawędka schodzi na dalszy plan. Tak samo schodzi na dalszy plan rozdrabnianie tematu, czy przypadkiem ta twarz nie wygląda mu znajomo. Jeśli będzie czas, zapyta go jeszcze, dyskretnie rzecz jasna, żeby wybadać grunt. Wolałby jednak, aby ewentualne przeszłe spotkanie nie nosiło znamion konfliktu. Może jednak wyolbrzymia? Skoro tamten nie rzucił się na niego lub nie uciekł, to nie mogło być aż tak źle.
Kiedy ustalają, że mają jasny kierunek działań, Jesse rozgląda się jeszcze wokół, aby upewnić się, że żaden nieproszony gość nie wejdzie im w paradę. Pozwala Fintanowi przejąć inicjatywę i kiedy ten wyczorowuje młotek, niewiele mówi. Przygląda się jego próbuje zbicia skrzynki do kupy. Niestety, chyba potrzebuje pomocy.
— Dobra, daj mi to — rzuca i podwija rękawy, aby zasadzić się lepiej do roboty. Przy okazji obmyśla, co jeszcze mogą zrobić, żeby zamaskować ślady i nie ściągnąć na siebie podejrzeń. Zwykle lepiej idzie mu szpiegowanie, ale i w takich momentach umie sobie jakoś poradzić. Wychodzi jednak na to, że nie ma dziś szczęścia. Może działa nieco sprawniej od Fintana, ale wciąż jego umiejętności pozostawiają wiele do życzenia. — Lepiej nie będzie, wyszedłem z wprawy jak widać. — Dobija ostatnie gwoździe. Jak zmruży oczy to nawet nie widać, że było majstrowane. — Trzeba to będzie dobrze zakryć resztą skrzynek i upłynnić ten łom czy cokolwiek zostawił tamten mistrz złodziejstwa — mruczy lekko już zirytowany. Zaczyna przepychać skrzynię na stronę z pieczęciami, bo nosi na sobie ów ślad. Zaczyna myśleć, co znaleźliby w pozostałych pakunkach. Czy każdy oznaczony miał w sobie coś równie cennego? Czym zajmował się realnie Harlow? Zdecydowanie były to rzeczy, których nie powinni poruszać, bo napytają sobie tylko więcej biedy, a nie o to tu przecież chodziło. — Dobra, teraz ruchy, trzeba uporządkować resztę i zapomnieć o tym gównie, bo więcej tu nie zdziałamy. Zgoda? — Upewnia się jeszcze. Nie chce brać na siebie całości decyzji, skoro są już w tym razem, to lepiej aby tak już zostało. Nie potrzeba mu więcej kłopotów. Czuje napięcie, już wie, że jak tylko stąd wyjdzie, będzie musiał odreagować. — Jak się stąd zmyjemy, to stawiam kolejkę. — Ni z tego ni z owego proponuje. Zerka na Fintana, choć sądzi, że ten raczej nie odmówi. Mało kto odmawia, chyba, że ma jednak do czynienia z jakimś wyjątkowym egzemplarzem.

rzut 34 +10(bonus) = 44
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#22
Fintan Farley
Czarodzieje
do you have enough love in your heart to go and get your hands dirty?
Wiek
25
Zawód
przedsiębiorca (diler i złodziej)
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
żebracza
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
8
20
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
15
Brak karty postaci
12-02-2026, 23:35
Fintan oddał młotek z pewnym poczuciem ulgi, że nie będzie musiał dalej się kompromitować. Może i był niezły w majsterkowanie, ale to zbijanie skrzynie na te powyginane gwoździe wykraczało trochę poza jego skromne możliwości, jeszcze ewidentnie nie miał dziś do tego jakiegokolwiek polotu. Czasem zdarzało się, że zabierał się za coś i spotykało go tak zwane "szczęście początkującego": wychodziło mu za pierwszym razem, i to jeszcze naprawdę nieźle. Oczywiście później zaczynał zbyt zagłębiać się w szczegóły i analizować, więc cały czar pryskał i niemożliwym było odtworzenie raz osiągniętego spektakularnego sukcesu.
Jessemu szło trochę lepiej, więc Fintan odstąpił na moment od miejsca zbrodni i zabrał się za przesuwanie skrzyń tak, aby tę zrabowaną można było umieścić gdzieś głęboko, tak, by na pewno nie rzucała się w oczy, a na pewno nie od razu. Miejsce pośrodku i gdzieś na tyłach,, tak by pryzkryć ją paroma innymi warstwami ładunków. Jeżeli im się poszczęści to miną dni, a może nawet miesiące nim Harlow odkryje pustą skrzynię, a oni w tym czasie będą już zbyt daleko, aby dosięgnął ich jego błędnie ukierunkowany gniew.
Gdy wrócił do Jessego przekrzywił nieco głowę, taksując spojrzeniem ich wspólną robotę.
— Jest wystarczająco dobrze, ujdzie — skwitował efekt ich wysiłków, ocierając pot z czoła. — Miejsce na nią już przygotowałem, a łomem i młotkiem zaraz się zajmę — odparł, odbierając do Jessego wyczarowane wcześniej narzędzie.
— Evanesco — lekko ściągając brwi w skupieniu machnął różdżką, a młotek dosłownie rozmył się w powietrzu. — Evanesco — powtórzył, tym razem na cel obierając łom. Ten również momentalnie zniknął, a Fintan wział się pod boki. — Zgoda. To jazda z resztą skrzyń — obwieścił, podwijając rękawy i chyżo biorąc się do roboty.
Zatrzymał się jednak na propozycję Jessego, uśmiechając się pod nosem w ten charakterystyczny sposób, gdy podciągał jeden kącik ust trochę wyżej od drugiego. Gdyby był w trochę innymi miejscu i w towarzystwie, w którym czuł się swobodniej, pewnie teraz pozwoliłby sobie na bardzo przerysowane, dokładne obejrzenie sobie całej sylwetki Jessego. Nie był jednak w swojej bezpiecznej bańce, więc powstrzymał się przed tym, bo mogłoby to zostać bardzo źle odebrane.
— Uuu, szczodrze. Umowa stoi — odpowiedział, pewnie, znów zwracając uwagę na coraz bardziej uporządkowane skrzynie. — Ale obawiam się, że dziś muszę szybko zawinąć się w inne rejony. Trzeci maja, siódma wieczór, pub Pusta Baryłka po zachodniej stronie miasta - byłeś kiedyś? — zaproponował i zapytał zarazem, przemieszczając kolejne skrzynie w odpowiednie części magazynu. Kim był, by pogardzić darmowym napitkiem? A dziś naprawdę musiał spadać i podomykać parę spraw, bo na dniach czekała go jeszcze wizyta w Cardiff i zapewne wróci do Londynu dopiero na maj. Tego jednak nie chciał mówić na głos, bo choć Jesse wydawał się być równym chłopem, to nie zamierzał mu zaufać tak od ręki.
Zajęło im to jeszcze z dobre dwie godziny, ale ostatecznie magazyn wyglądał tak, jakby miał trafić na okładkę jakiegoś czasopisma dla magazynierów. No, może. Prawie. Tak czy siak, robotę odwalili wręcz zawodowo. Harlow wrócił niedługo później, gadając coś o tym że starczy na dziś i przepakowywania nie będzie, bo musi jechać na drugą stronę miasta, ale wywiesi znów ogłoszenie więc są jak najbardziej zaproszeni do stawienia się ponownie. Na te słowa Fintan tylko rzucił Jessemu ukradkowe spojrzenie. Obaj doskonale wiedzieli, że kolejnej roboty tu nie wezmą.
Oczywiście jastrząb biznesu w postaci ich dzisiejszego pracodawcy doszedł do wniosku, że jak nie ma przepakowywania zbutwiałych skrzyń, to należy im się odpowiednio niższe wynagrodzenie. Fintan już nawet nie miał ochoty się o to kłócić, jego opór był niewielki i właściwie tylko dla zasady, żeby nie wydawało się zbyt podejrzanym, że jest aż tak potulny.
W końcu z zapłatą w kieszeniach opuścili ciemne i zatęchłe wnętrze magazynu, a Farley odetchnął pełną piersią niewiele lepiej pachnącym — o ile nie gorzej — portowym powietrzem.
— Miło było — stwierdził, uśmiechając się do Jessego, a jego słowa brzmiały szczerze. — Uważaj tam na siebie i widzimy się w Baryłce — powiedział, po czym na pożegnanie wyciągnął rękę do uścisku.
A później ruszył wzdłuż nabrzeża, znikając gdzieś wśród Londyńskich ulic i uliczek, idąc sobie tylko znanymi drogami.

| zt <3
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (3): « Wstecz 1 2 3


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 20:14 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.